FUTBOLOWA GORĄCZKA #67. Zapatrzony w Fergusona, zakochany w Kanonierach. Daniel Ek wywrócił świat muzyki do góry nogami, teraz chce kupić Arsenal

Zobacz również:Najbardziej romantyczny beniaminek od czasów Newcastle Keegana. Czy Leeds zderzy się ze ścianą?
fot. Akio Kon/Bloomberg via Getty Images

Trzy lata temu Billboard mianował go najbardziej wpływowym człowiekiem w branży muzycznej. Na jego weselu nad jeziorem Como bawił się Mark Zuckerberg, a śpiewał Bruno Mars. Szef znanego serwisu Spotify, Daniel Ek, ma 38 lat i dzisiaj nie ograniczają go pieniądze, co najwyżej fantazja. Właśnie wpadł na pomysł, by kupić Arsenal.

To byłoby dla niego spełnienie marzeń, bo od dziecka kibicuje Kanonierom. Po kompromitacji „założycieli” Superligi, kibice odwracają się od miliarderów, dla których najważniejszy jest zysk, stąd weekendowe protesty fanów Manchesteru United przeciwko rodzinie Glazerów z paleniem amerykańskiej flagi. Fani The Gunners są podobnego zdania. Nie chcą Stana Kroenke za sterami. Uważają, że jedyną drogą, by Arsenal odzyskał swoją prawdziwą duszę, a z czasem zdobywał trofea, jest ktoś z wizją, kto rozumie i kocha piłkę. Ktoś taki jak Ek.

PUSTKA MILIONERA

Portal Yahoo przypomina, że Spotify to nie pierwszyzna biznesowa dla urodzonego w Sztokholmie miliardera. Ek od dzieciaka miał wybitnie technologiczny umysł, jako trzynastolatek tworzył strony internetowe, a pięć lat później miał już swoją firmę, zatrudniał 18 osób. Będąc po dwudziestce mógł w zasadzie przejść na emeryturę, bo sprzedał udziały w firmie reklamowej, a także pozbył się trzech innych interesów, jakie otworzył w tamtym czasie.

W 2013 roku na łamach „Financial Times” tłumaczył, dlaczego tak właśnie postąpił. – Kupowanie sportowych samochodów, chodzenie do drogich klubów i oblewanie ludzi szampanem czy inne tego typu rzeczy – nauczyłem się, że to nie jest dla mnie, czułem się po tym pusty – opowiadał.

Spotify zrodziło się z prostej idei. Kto z nas nie pamięta pirackich streamów, torrentów, Napsterów, ściągania muzyki na dysk twardy i całego tego zachodu. Ek miał sen: ludzie nie kradną – płacą. Jeśli mają ochotę ściągnąć płytę konkretnego artysty, bardzo proszę. Ale może ktoś chce posłuchać tylko jednego kawałka? Nie ma problemu. Wystarczy niewielka opłata.

Dwa lata temu w jednym z podcastów opowiadał o początkach. – Powiedziałem moim ludziom: „Jeśli umiemy stworzyć poczucie, że ludzie mają na swoim dysku muzykę z całego świata, to zbudujemy coś mocniejszego niż piractwo”.

Pierwsze duże pieniądze, jakie zarobił Ek, to było sto dolarów. Miał 13 lat i zaprojektował stronę internetową. Stwierdził, że skoro jakiś człowiek zapłacił stówkę, to następnego poprosi o 200. Zadziałało. Licznik zatrzymał się na 5000 dolców. Rodzice do końca nie rozumieli czym tak naprawdę się zajmuje. Widzieli jednak, że zaczyna zarabiać więcej niż oni, bo do domu wjechał nagle wielki telewizor.

SPRZECIW ARTYSTÓW

Zarabianie sprawiało mu frajdę tylko do momentu, w którym stać go było na wszystko. A taki nastąpił dość szybko, stąd gorzkie słowa dla „FT”, cytowane wyżej. Chodziło mu jednak o coś więcej. Wizję i kreowanie. Mówiąc nawet górnolotnie – podarowanie ludziom czegoś, o czym marzyli.

Ek zdał sobie sprawę, że piractwa nie da się zlikwidować. Wiedział też, że młodzi odbiorcy różnią się od tych kontrahentów, którym jako nastolatek tworzył strony internetowe. To znaczy chcą płacić niewiele, a dostać dużo. Nie wierzył w działanie prawa, uznając, że ono może ograniczyć nielegalne streamy. Wierzył w uczciwość odbiorcy, w to, że on chce dać zarobić artyście, ale nie musi to być od razu droga płyta.

Użytkownicy cenią sobie Spotify, ale niekoniecznie to samo mogą powiedzieć artyści. Ci ostatni uważają, że pieniądze, jakie otrzymują z tytułu odtworzeń, są za małe. Serwis zmienił jednak całkowicie oblicze branży muzycznej.

Plan stworzenia Spotify powstał w jego głowie w 2002 roku, ale projekt odpalił go parę lat później. Rozruszali go w Sztokholmie razem z Martinem Lorentzonem. Dziś docierają do ponad 345 milionów aktywnych użytkowników i mają ponad 150 mln subskrypcji.

Obaj zresztą mocno angażują się w sprawy polityczne. Przed czterema laty napisali list otwarty do szwedzkiego rządu. Poruszyli w nim m.in. kwestie podatków i edukacji. Nie bez powodu – samych ich to dotykało. Zgodni byli również co do tego, że startupy mają w Szwecji pod górkę, szczególnie w kwestii dofinansowania, a przecież często muszą rywalizować na rynku z dużymi graczami.

CYTATY Z FERGUSONA

Jego guru jest sir Alex Ferguson. Szwed uwielbia cytować zdania z książki byłego menedżera Manchesteru United „Być liderem”. Sam kocha futbol i muzykę – to akurat oczywiste. Daft Punk, The Beatles czy Radiohead są jego ulubionymi wykonawcami.

Do kupna Arsenalu nie chce przystąpić sam. Wie, że potrzebuje u swojego boku ludzi, którzy są symbolami. To pierwsze spostrzeżenie – nieudolna rewolucja, polegająca na próbie stworzenia Superligi padła w 72 godziny, bo nie stali za nią ludzie piłki, tylko sami biznesmeni.

Dlatego Daniel Ek porozumiał się z Thierrym Henry’m, Dennisem Bergkampem i Patrickiem Vieirą. Razem mogą dużo więcej. Na razie to próba nacisku, przecież Josh Kroenke powiedział niedawno, że Arsenal nie jest na sprzedaż. Wiadomo jednak, jak działa biznes – widząc tak znaczącą niechęć ze strony odbiorców, czyli fanów The Gunners, każdy kto ma zdrowy rozsądek w interesach, wycofa się, zanim straty będą za duże.

Kibice pomagają jak tylko mogą. W piątek protestowali przed stadionem The Emirates. Henry mówi, że Arsenal to już nie jest ten klub, w jakim on grał. Czyli ten, którym zachwycał się mały Daniel, bo to właśnie przyznał niedawno na Twitterze.

„Forbes” wycenia wartość Arsenalu na 2 miliardy funtów, majątek Szweda jest ponad dwukrotnie wyższy, a wartość Spotify to 50 miliardów funtów.

Grupa Arsenal Supporters’ Trust wysłała do Eka krótki przekaz: „Wspaniale słyszeć, że jesteś kibicem Arsenalu”.

Zależy im przede wszystkim na transparentności, przywróceniu wielkości klubu i wizji. W tym ostatnim Ek sprawdzał się przez całe życie znakomicie.

Podziel się lub zapisz
Czasem pisze – w poniedziałki Futbolowa Gorączka, a w piątki Tygodniówka na newonce.sport, a czasem gada – w poniedziałki w Kick Off, w czwartki w Futbol i Cała Reszta w newonce.radio. Liga angielska jest najlepsza na świecie. Amen.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.