FUTBOLOWA GORĄCZKA #58. Życzenia śmierci za odrzucone maki – James McClean nie schodzi z celownika. Wszystkie wojny Irlandczyka

fot. Sportsfile/Corbis/Sportsfile via Getty Images

Jest jednym z tych piłkarzy, których na pewno nie zapamiętasz z boiska. Klasyczny aktor drugoplanowy. Jednak co rusz bywa o nim głośno. James McClean nad życie kocha ojczyznę i zawsze podążał własną ścieżką. Nawet jeśli ktoś grozi za to śmiercią jego rodzinie.

Kilka lat temu McClean nie mógł szykować się w spokoju do ligowego meczu przeciwko Fulham. W jego domu przez całą noc była policja. Jakiś człowiek napisał w internecie, że na Craven Cottage przyniesie broń. Po co? Aby zastrzelić irlandzkiego zawodnika.

NIE KAŻ MI SPALIĆ TWOJEGO DOMU

Pogróżki w sieci to chleb powszedni dla McCleana, ale piłkarz nie chce zejść z raz obranej drogi. „Jest Irlandczykiem, jest narodowcem i trzyma się swoich przekonań. W Wielkiej Brytanii po brexicie to gwarancja pewnych rzeczy” – przeczytałem w tekście w „Irish Times”, gdzie kolejny dziennikarz na przestrzeni ostatniej dekady opisuje smutną historię McCleana. Jest kolejny powód. Znów grożą mu śmiercią.

„Pierdolić IRA i Irlandię ty pizdo. Odpowiedz mi głupi rudy kutasie. Nie każ mi spalić twojego domu i wszystkiego co w nim jest” – taką wiadomość napisał do 73-krotnego reprezentanta Irlandii jeden z internautów.

Tak jest od dekady – żona 31-latka, Erin, przyznaje, że każdego dnia ktoś z członków ich rodziny dostaje pogróżki. Można powiedzieć, że przywykli, choć oczekiwanie na to, czy jedna z wiadomości nie zmieni się w czyny szaleńca, z pewnością nie ułatwia życia.

ZMIANA REPREZENTACJI

Remembrance Day, czy jak kto woli Poppy Day to w Premier League długoletnia tradycja. W listopadzie piłkarze i menedżerowie dumnie noszą na piersi maki, a żołnierze grają rzewne melodie na trąbkach. Ma to na celu upamiętnienie ofiar działań wojennych i oddanie hołdu żołnierzom. Każdy kto ogląda ligę angielską, dobrze zna te obrazki. Podniosłe chwile nie ruszają jednak McCleana, który wyraźnie zaznaczył, że żadnych maków nosić nie będzie.

Obchody Poppy Day trwają od 2010 roku. Wiąże się z tym działalność charytatywna. Specjalnie zrobione z tej okazji koszulki meczowe wystawiane są później na aukcjach, a pieniądze przeznaczane m.in. dla rodzin ofiar. Nad wszystkim pieczę sprawuje organizacja Royal British Legion.

Ludziom trudno zrozumieć McCleana, kiedy grał w West Bromwich Albion, nawet jego kibice z The Hawthorns gwizdali, gdy miał piłkę przy nodze. Ale to również nie zmieniło jego podejścia. Bo trudno złamać kogoś, kto wywodzi się z regionu Creggan. W 1972 roku sześciu mężczyzn z tamtych terenów zostało zastrzelonych podczas Krwawej Niedzieli. Łącznie zabito czternastu cywilów. James uważa, że nie można składać hołdu żołnierzom, skoro robili również tak złe rzeczy.

Piłkarz nie zamierza składać hołdu brytyjskiej armii. Podkreślił nawet, że gdyby kolejne rocznice dotyczyły jedynie ofiar wojen, szczególnie, że podczas I Wojny Światowej zginęło wielu Irlandczyków, mógłby nosić symbol. Zaznacza też, że jego postępowanie to żaden manifest religijny czy polityczny. I że nie jest przeciwko Brytyjczykom. Po prostu ma swoje przekonania i uważa, że posiada do nich pełne prawo.

Kiedy grał w Sunderlandzie, zrobił to po raz pierwszy. Był rok 2012, a Czarne Koty mierzyły się z Evertonem. Wszyscy nosili maki, on wystąpił w zwykłej koszulce meczowej, bez symboli. Postanowił później, że przekaże ją na cel charytatywny, chciał w ten sposób pomóc potrzebującym dzieciom z Dublina.

„Irish Times” pisze, że w Creggan ludzie zmierzyli się z tym, co można śmiało nazwać dyskryminacją. W regionie przeważali katolicy. Spory z protestantami były chlebem powszednim, tyczyły się obsadzania ważnych funkcji społecznych, ale też dotykały mocno życia ulicy.

W takiej rzeczywistości, uwikłanej w wojnę o prawa cywilne, żyli rodzice Jamesa, który przyszedł na świat w 1989 roku, 17 lat po Krwawej Niedzieli. Choć początkowo występował w młodzieżowych reprezentacjach Irlandii Północnej, ostatecznie postawił na Irlandię. Wtedy jego życie zmieniło się na zawsze. Zaczął otrzymywać pierwsze groźby.

LEKCJA HISTORII W KOMINIARCE

„Nie jesteśmy kryminalistami, jesteśmy Irlandczykami. To przestępstwo, o które się nas oskarża” – napisał niedawno w mediach społecznościowych. – Jestem obrażany od 9 lat, gdzie przez ten czas było wsparcie dla mnie? – pytał retorycznie w rozmowie z talkSPORT.

Sam czasem prowokował. Jak przed rokiem, kiedy wrzucił do sieci swoje zdjęcie w kominiarce, wśród dzieci. „Dzisiejsza lekcja w szkole – historia” – podpisał fotografię. Stoke City wlepiło mu karę – dwie tygodniówki. Przeprosił. Nie chce natomiast przepraszać za bycie narodowcem.

„The Independent” napisał, że Royal British Legion potępia długoletnie obrażanie piłkarza i grożenie jego rodzinie. Jego członkowie mają świadomość, że decyzja piłkarza wiąże się z wydarzeniami w Irlandii i udziałem w nich Brytyjskiej Armii, z żyjącą wciąż w pamięci Irlandczyków Bloody Sunday. Że przejście kogoś urodzonego w Irlandii Północnej na drugą stronę barykady musiało boleć – tutaj nie ma wygranych. „Maki są symbolem uniwersalnym, reprezentującym poświęcenia w walce o wolność, a ich noszenie to kwestia osobistego wyboru. Udzielamy Jamesowi pełnego wsparcia, by podkreślić jego prawo do tego, by nie nosić tego symbolu” – napisano w oświadczeniu.

Po ostatnich przypadkach McClean wrzucił post na swojego Instagrama. Chciał pokazać, że internetowe ataki na osoby publiczne to nie tylko domena rasistów. Śmiercią grożono w ostatnich tygodniach Mikelowi Artecie, Steve’owi Bruce’owi czy Mikeo’wi Deanowi – każdemu z innych powodów. McClean publicznie poprosił o większe wsparcie ze strony mediów. Przeraziła go cisza, będąca wymowną odpowiedzią na wołanie o pomoc.

Przypadek Jamesa jest szczególny. To jak patrzenie przez lata na bombę, która w każdej chwili może eksplodować. Jakby ludzie przywykli, że ktoś mu grozi. Ktoś może wpaść w taką pułapkę: skoro nic złego się nie stało, to co to za groźby?

Niech powie to jego rodzinie.

Podziel się lub zapisz
Czasem pisze – w poniedziałki Futbolowa Gorączka, a w piątki Tygodniówka na newonce.sport, a czasem gada – w poniedziałki w Kick Off, w czwartki w Futbol i Cała Reszta w newonce.radio. Liga angielska jest najlepsza na świecie. Amen.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.