Futbol amerykański po europejsku. Panthers Wrocław wkroczyli w nową erę

Zobacz również:Gdy legenda szokuje cały świat sportu. Co jeszcze chce udowodnić Tom Brady?
Panthers Wrocław ELF.jpg
Fot. Łukasz Skwiot/materiały prasowe Panthers Wrocław

Panthers Wrocław to na polskim podwórku futbolu amerykańskiego absolutni dominatorzy. W ostatnich latach trudno znaleźć sezon, w którym wrocławianie nie znaleźliby się w finale najwyższej klasy rozgrywkowej, a i większość tych ostatecznych starć rozstrzygnęli na swoją korzyść. Postanowili więc poszukać nowych wyzwań, tym razem na poziomie europejskim. I zaczęli od historycznego zwycięstwa.

European League of Football to nowy twór na futbolowej mapie Europy. Patrzymy na skład – Panthers, Barcelona Dragons i aż sześć drużyn niemieckich. Ktoś może stwierdzić, że słaba to liga paneuropejska, skoro znaczna większość to ekipy z jednego kraju, jednak trzeba na to spojrzeć z innej strony. Niemiecka liga (GFL) to dotychczas najmocniejsze rozgrywki w Europie. Udział ich drużyn w takim projekcie automatycznie legitymizuje cały proces i przywołuje na myśl znaną wśród fanów futbolu amerykańskiego NFL Europe.

DAWNO TEMU W EUROPIE

NFL Europe to liga, która funkcjonowała w latach 1991-2007 i jest owiana swego rodzaju ludową legendą. Rozgrywki pod egidą najlepszej ligi świata, która traktowała ją nieco jak swojego królika doświadczalnego. Nowe przepisy czy pomysły, a przede wszystkim „surowi” jeszcze zawodnicy – to wszystko było testowane na szerszą skalę w rozgrywkach europejskich. Wielu późniejszych weteranów NFL, jak dwukrotny MVP ligi i zwycięzca Super Bowl, Kurt Warner czy prawdopodobnie najlepszy kopacz w historii, Adam Vinatieri, zaczynało właśnie w tych przedziwnych europejskich rozgrywkach.

Przedziwnych ze względu na niecodzienne zasady, próbę przeszczepienia amerykańskich tradycji na europejski ląd oraz wiele elementów, które zawodnicy chętnie wspominają, mimo że niegdyś do śmiechu im nie było. Mieszkanie w koszarach, problemy z jedzeniem czy zakwaterowaniem, bo wiele europejskich hoteli nie było przygotowanych na drużyny podróżujące w prawie stuosobowym składzie, słoń (tak, słoń) przywożący puchar dla zwycięzców World Bowl w roku 2000 czy jacuzzi koło boiska, do którego futboliści wchodzili po zwycięstwie – anegdotek, które nagle przypominają sobie zawodnicy jest cała masa. Jest też jeden punkt wspólny – niepowtarzalna, niemal piłkarska atmosfera.

Panthers Wrocław ELF
Fot. Łukasz Skwiot/materiały prasowe Panthers Wrocław

To już jednak przeszłość, choć gdy patrzymy na skład ELF, to parę znanych nazw się przewija – Frankfurt Galaxy, Hamburg Sea Devils, Berlin Thunder, Cologne Centurions czy właśnie Dragons z Barcelony – to wszystko nazwy znane z NFL Europe, a część z nich powstała ponownie specjalnie po to, żeby zagrać w ELF. Takie małe smaczki sugerują jedno – nie jesteśmy już związani z NFL, ale pomysł na paneuropejską ligę był znakomity – ulepszymy go.

Jakie były bowiem problemy w NFL Europe? Brak przywiązania zawodników – ogromną większość składów i sztabów szkoleniowych stanowili Amerykanie, których jedyną myślą było „pokazać się i dobić się do NFL”. Absolutnie nie można ich za to winić, dlatego teraz będzie inaczej. ELF składa się w dużej mierze z zawodników krajowych danej drużyny, a na ściąganie graczy ze Stanów Zjednoczonych są mocne limity. Brak pomocy od NFL i traktowanie ligi po macoszemu – temu też nie należy się dziwić, ale ELF jest ligą najważniejszą dla każdego prezesa i osoby decyzyjnej. Długofalowo zainteresowania nie powinno zabraknąć. Zarówno ze strony fanów, jak i osób tworzących tę europejską superligę.

Panthers Wrocław ELF
Fot. Łukasz Skwiot/materiały prasowe Panthers Wrocław

Liga dopiero startuje, jednak już widać, że namieszała całemu europejskiemu futbolowi. Jest „wyłączna” – każda z drużyn, również Panthers, wyszła ze swojej ligi i w niej nie gra. GFL, będąca największym (być może jedynym) przeciwnikiem nowego tworu, ma poważne problemy. Zainteresowanie spada, najlepsi zawodnicy odeszli do niemieckich drużyn ELF i nie wiadomo, co dalej.

ELF za to wie, co dalej. Docelowo w rozgrywkach ma być kilka razy więcej drużyn. Już teraz mówi się, że niedługo dołączyć mają kolejne kraje i drużyny, np. London Monarchs (kolejna nazwa znana z NFL Europe) czy Swarco Raiders z Austrii, uznawani za być może najlepszą drużynę w Europie. „Być może”, bo rozgrywek europejskich z prawdziwego zdarzenia nie było od dawna, więc trudno cokolwiek stwierdzić. ELF ma to zmienić – to tu ma być wyłaniany oficjalny mistrz Europy.

Początek wygląda imponująco. By się tego dowiedzieć, wystarczyło wybrać się na pierwszy mecz Panthers, przeciwko Cologne Centurions. Wrocławianie na tle swoich polskich przeciwników i tak byli organizacyjnie i sportowo najlepsi, ale z pomocą ELF wygląda to wszystko jeszcze lepiej. Profesjonalna transmisja, prowadzona z kilkunastu kamer, dziennikarze z Niemiec tworzący materiały dla oficjalnego ligowego kanału, który wszystko transmituje na wzór amerykańskiego „gamepassa”. Wszystko idealnie, dograne co do najmniejszych szczegółów, również na stadionie olimpijskim we Wrocławiu, który od jakiegoś czasu jest domem Panthers. Międzynarodowa ekipa czuwająca nad tym, by wszystko wyglądało tak jak powinno.

Ktoś powiedziałby, że nic w tym dziwnego, bo tak wygląda każda poważniejsza sportowa impreza w Europie. I miałby rację, rzecz w tym, że przeciętny mecz niszowego wciąż w Europie futbolu do tej pory poważnym wydarzeniem nie był. Do niedawna jakiekolwiek transmisje meczów czołowych lig europejskich nie były wcale takie pewne, a część z nich była jakości… cóż, co najmniej wątpliwej. W niektórych miejscach wciąż można było stwierdzić za klasykiem, że „organizacyjnie Stal Mielec”, a i pretensji większych mieć nie było można, bo w tak niszowej dyscyplinie (np. w Polsce) finansowo nie zawsze wszystko się spina.

Panthers Wrocław ELF
Fot. Łukasz Skwiot/materiały prasowe Panthers Wrocław

Tymczasem mamy twór, który zamierza pociągnąć cały europejski futbol za sobą do góry. Fakt, że za organizację w wielu aspektach wzięli się Niemcy, mówi bardzo dużo. Być może najlepiej zorganizowany futbolowo naród w Europie, który już za chwilę, w roku 2022 lub 2023, ma organizować – jako drugi po Wielkiej Brytanii – mecze sezonu regularnego NFL. NFL zdaje sobie sprawę z popularności w kraju naszych zachodnich sąsiadów, gdzie oglądalność Super Bowl jest liczona w milionach – a mówimy przecież o meczu nocnym.

Tym razem NFL nie ma nic wspólnego z europejską superligą, ale na pewno musi zerkać w jej stronę, bo może się okazać, że ze swoim wkładem i próbami zdobycia Europy po prostu nieco się pospieszyli. Teraz mogłoby to wyglądać inaczej. Coraz większa liczba europejskich graczy przebija się do najlepszej ligi świata, a ELF może być idealnym miejscem, by wystawić ich światu. Na boisku wspomagają ich amerykańscy zawodnicy z przeszłością w NFL, a wszyscy zainteresowani dzięki temu coraz szybciej rozwijającemu się projektowi, mają szansę na zrobienie następnego kroku.

Panthers już taki zrobili. Organizacyjnie, bo sportowo bronili się już wcześniej. I Cologne Centurions, zbudowanych na bazie drużyny z NFL Europe, ograli 55:39. Wszystko to przy fantastycznej atmosferze, trzech tysiącach widzów na trybunach i poczuciu, że rodzi się coś dużego, bo nie tylko drużyna, ale cała organizacja przebiła w końcu szklany sufit związany z polską ligą. Masa dzieciaków bawiących się w futbol na dmuchanych boiskach dookoła stadionu to rzecz jednocześnie dość oczywista, a i tak dotychczas w polskim futbolu niewidziana. Sam mecz sprawił, że większość widzów będzie chciała wrócić na stadion, bo przeżycie pod każdym małym względem (nawet tak prozaicznym, jak jedzenie dostępne na stadionie) jest po prostu przyjemne i na swój sposób unikalne.

ELF wygląda dla europejskiego futbolu jak wielka szansa, którą należy wykorzystać. A my możemy być właśnie świadkami historii dziejących się na naszych oczach w tej niezwykle intrygującej, ale wciąż niszowej (choć może coraz mniej) dyscyplinie sportu.

Podziel się lub zapisz
Uniwersalny jak scyzoryk. MMA, sporty amerykańskie, tenis, lekkoatletyka - to wszystko (i wiele więcej) nie sprawia mu kłopotów. Pisze dla newonce.sport, a w newonce.radio odwiedza audycję NFL Po Godzinach.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.