Życie w trybie #Allbright. „Poznałam ludzi, którzy mnie zawiedli, lecz wiem, że sama też pewnie zawiodłam niejedną osobę” (WYWIAD)

Zobacz również:Włosko-turecki duopol na wygrywanie. Liga Mistrzyń i niekończąca się potęga dwóch państw
Freya Aelbrecht
Fot. Kacper Pacocha / 400mm.pl

Miłośniczka podróżowania i życia z pełną prędkością. Grała w Belgii, we Francji, we Włoszech, w Japonii, a od niedawna przywdziewa koszulkę E.Leclerc MOYA Radomki Radom. Freya Aelbrecht, belgijska środkowa czwartej drużyny ostatniego sezonu Tauron Ligi, opowiada newonce.sport o mniej lub bardziej przyjemnych doświadczeniach z zawodowej kariery. Dlaczego warto myśleć egoistycznie? Jak silną władzę może mieć trener reprezentacji? Czy siatkówka może się znudzić?

MICHAŁ WINIARCZYK: Czy w życiu Freyi wszystko jest #Allbright?

FREYA AELBRECHT: Może nie wszystko, ale nawet w kiepskich przypadkach robię wiele, by to zmienić (śmiech). Cała historia z hasztagiem #Allbright jest związana z nazwiskiem. Wiele osób ma problem z poprawną wymową w języku angielskim. Dawno temu żyła kobieta o nazwisku Aelbrecht. Wyjechała do USA, gdzie nie potrafili dobrze wypowiedzieć jej nazwiska. W jakiś sposób wychodziło im „Allbright”. Przejęłam to i wydaje mi się, że pasuje bardzo dobrze. Jestem osobą, która stara się znaleźć w życiu jak najwięcej pozytywów.

Podziel się lub zapisz
Podróżuje między F1, koszykarską Euroligą, a siatkówką w wielu wydaniach. Na newonce.sport często serwuje wywiady, gdzie bardziej niż sukcesy i trofea liczy się sam człowiek. Miłośnik ciekawych sportowych historii.