Epidemia tańca, która podzieliła świat piłki. Czy naprawdę tęsknimy za piękną grą

Zobacz również:Człowiek, którego trzymają się kilogramy. O Hazarda skłonności do nadwagi
Atletico de Madrid v Real Madrid CF - LaLiga Santander
Fot. Antonio Villalba/Real Madrid via Getty Images

Przed kolejnymi derbami Madrytu znów najgłośniej nie było o samym boisku. O ile wcześniej trwała narodowa kłótnia o szpaler, tak teraz obiektem dyskusji stały się tańce Viniciusa. Droga od braku szacunku do rozmowy o rasizmie była krótka, a Brazylijczycy z najróżniejszych krajów łączyli się ze skrzydłowym Realu Madryt. Prawdą jest, że to postać polaryzująca, ale ostatnie każde wyjście poza schemat jak u niego czy Neymara spotyka się z potępieniem. Niby istnieje powszechna tęsknota za joga bonita, a później jej ostatni przedstawiciele najmocniej obrywają za swój styl i robienie show.

Same derby Madrytu były kolejnym pokazem siły ekipy Carlo Ancelottiego: od konkretów w pierwszej odsłonie do włączenia drugiego biegu i trybu ekonomicznego po przerwie, aż do lekkiej nerwówki w końcówce po trafieniu Mario Hermoso, a chwilę później czerwieni defensora rywali. Niemniej mimo nierównych fragmentów Real znów udowadnia jedno – jak mało kto radzi sobie świetnie z tymi złymi momentami. Najgorszy dzień w Realu Madryt to i tak szansa na sukces, po prostu bez fajerwerków. Wyglądają jakby mieli przetrwać każdy kataklizm, dlatego właśnie są aktualnymi zwycięzcami i najlepszymi graczami w historii Ligi Mistrzów.

Podziel się lub zapisz
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć, stąd audycja La Polémica. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.