Ekstraklasowa trampolina. Zagraniczni ligowcy, którzy po wyjeździe nie przepadli

Zobacz również:CENTROSTRZAŁ #3. Odwaga pionierów. O nieoczywistych kierunkach transferowych
Celtic
Andrew Milligan/PA Images via Getty Images

Nie każdy Brazylijczyk po odejściu z ŁKS-u trafia za 40 milionów do Barcelony, ale także dzisiaj nie brakuje przykładów obcokrajowców, którzy po opuszczeniu polskiej ligi robią niezłe kariery.

Przez polską ligę co sezon przewijają się dziesiątki obcokrajowców. Często pomstuje się na ich niedostateczne umiejętności, jednak są tacy, którzy okazują się całkiem niezłymi piłkarzami. Czasem eksplozja talentu następuje jeszcze w Polsce, jak było w przypadku Marcelo z Wisły Kraków, czasem dopiero po wyjeździe z naszej ligi, jak stało się z Paulinho z ŁKS-u. Jako że na co dzień zawsze bardziej śledzi się losy wyjeżdżających Polaków, warto od czasu do czasu sprawdzić, jak radzą sobie obcokrajowcy, którzy grali kiedyś na polskich stadionach. Oto dziesiątka byłych ligowców zagranicznych, których transfermarkt.de wycenia obecnie najwyżej.

10.
Vanja Milinković-Savić (Torino, 2,5 mln euro)

Były bramkarz Lechii Gdańsk już w Polsce pokazywał zalążki sporego talentu. Wprawdzie zdarzały mu się gorsze momenty, ale w czasie jego występów w Ekstraklasie nie brakowało spektakularnych interwencji. 25-letni Serb, który z Polski wyjechał pięć lat temu, obecnie jest podstawowym bramkarzem Torino w Serie A. Ma już na koncie ponad czterdzieści występów w tej lidze i debiut w reprezentacji Serbii, z którą może pojechać w tym roku na mundial do Kataru. Nie jest to wielkie zaskoczenie, biorąc pod uwagę, że do Lechii trafiał bezpośrednio z... Manchesteru United. Jego możliwości zostały więc dostrzeżone dość wcześnie.

9.
Antonio Colak (Rangers FC, 3 mln euro)

Kolejny były piłkarz Lechii, który już w Polsce pokazywał, że stać go na wiele. Najpierw próbował się przebić w Norymberdze, gdzie rywalizował o miejsce w składzie z Mariuszem Stępińskim. W przeciwieństwie do niego doczekał się debiutu w Bundeslidze, ale w poszukiwaniu częstszych występów w 2014 roku trafił do Ekstraklasy. Po strzeleniu dziesięciu goli w sezonie wyjechał do 2. Bundesligi. Przez Kaiserslautern trafił do występującego w elicie Darmstadt, gdzie rozegrał przyzwoity sezon. Nieudany pobyt w Ingolstadt pchnął go w strony jego przodków. Dla HNK Rijeka strzelił ponad 50 goli w 90 meczach, czym zapracował na przeprowadzkę do Grecji. Rozegrał dobry sezon w barwach Malmoe, a tego lata sięgnęli po niego Rangersi, którym dał awans do Ligi Mistrzów. Wejście do nowego klubu zalicza świetne, bo zdobył już siedem bramek w pierwszych dwunastu spotkaniach. W wieku 29 lat doczekał się też pierwszych występów w Lidze Mistrzów. W 2020 roku zadebiutował w reprezentacji Chorwacji i wciąż znajduje się w szerokim gronie kandydatów do wyjazdu na mistrzostwa świata.

8.
Dimitrios Goutas (Sivasspor, 3 mln euro)

Absolutnie nieoczywista kariera. W Polsce grecki stoper rozegrał tylko dziewięć meczów w barwach Lecha w sezonie 2018/19, nie mogąc przebić się do podstawowego składu. Po ledwie kilku miesiącach wrócił do ojczyzny, by grać w Atromitosie. Dwa pełne sezony w greckiej elicie wypromowały go do tureckiej ekstraklasy. W barwach Sivassporu w poprzednich rozgrywkach był etatowym członkiem linii defensywnej, rozegrał niemal komplet minut i strzelił aż pięć goli. Ze swoim klubem świętował zdobycie Pucharu Turcji i w tym sezonie regularnie gra z nim w fazie grupowej Ligi Konferencji. Ma też na koncie debiut w reprezentacji. Jego wartość rynkowa z czasów Lecha w ciągu trzech lat wzrosła sześciokrotnie.

7.
Rodrigo Zalazar (FC Schalke 04, 3,5 mln euro)
Ekstraklasa
Rafał Rusek/Pressfocus

Jego niezwykłą historię szerzej przybliżaliśmy już tutaj. W Koronie Kielce uchodził za totalny niewypał, jeden z symboli fatalnej polityki kadrowej, która doprowadziła klub do spadku z ligi. W pamięć zapadł jedynie brutalnym faulem na Michale Heliku, po którym został zawieszony na cztery mecze. Po zakończeniu wypożyczenia do Korony trafił do FC St. Pauli, gdzie dobrze spisywał się w 2. Bundeslidze i zapracował na przeprowadzkę do Schalke. W poprzednim sezonie był kluczowym piłkarzem w walce “Górników” o powrót do Bundesligi. Po awansie też regularnie występuje w podstawowym składzie. W obecnej przerwie na kadrę po raz pierwszy został powołany do reprezentacji Urugwaju.

6.
Luquinhas (New York Red Bulls, 3,5 mln)
Luquinhas10.jpg
Fot. Łukasz Germaniuk

Jego odejście z Polski to świeża sprawa, a że Brazylijczyk był gwiazdą Legii Warszawa, jego wysoka wartość rynkowa nie zaskakuje. 25-latek zbliża się do końca debiutanckiego sezonu w MLS. W klubie ze stajni Red Bulla na ogół jest podstawowym zawodnikiem i ma na koncie pięć goli oraz sześć asyst. Jego drużyna jest w ścisłej czołówce tabeli Konferencji Wschodniej, więc awansuje do play-offów o mistrzostwo. Wydanie na niego trzech milionów euro wydaje się więc dobrą inwestycją Byków. Zwłaszcza że po lekkim dołku z końcówki występów w Legii, jego wartość rynkowa znów osiągnęła poziom z czasów jego najlepszych momentów w Polsce. A że mowa o 25-latku, wciąż może jeszcze pójść w górę.

5.
Ondrej Duda (FC Koeln, 4 mln euro)
Słowacja
Michał Chwieduk/400mm

To, że zrobił niezłą karierę, nie zaskakuje, bo wręcz spodziewano się po nim więcej. Duda to sztandarowy przykład piłkarza, dla którego Ekstraklasa okazała się trampoliną do większej piłki. Wzięty za młodu przez Legię z Koszyc błyskawicznie został gwiazdą ligi i po udanym Euro 2016 został sprzedany do Herthy. W Berlinie rozegrał tylko jeden naprawdę dobry sezon, gdy strzelił jedenaście goli i zaliczył sześć asyst w Bundeslidze. Nie przebił się w Premier League w barwach Norwich, ale zapracował na transfer do Kolonii za siedem milionów euro. Tam zanotował dobre wejście, lecz z czasem grał coraz mniej. Przekroczył już sto występów w lidze niemieckiej, jednak raczej będzie musiał sobie wkrótce szukać nowego klubu. Jego wartość rynkowa wciąż jest wysoka, ale idzie w dół. W szczytowym momencie w 2019 roku był wyceniany aż na 17 milionów euro.

4.
Georgios Giakoumakis (Celtic, 4 mln euro)

Kariera, której absolutnie nikt się nie spodziewał. Grecki napastnik w Górniku Zabrze Marcina Brosza strzelił trzy gole w rundzie wiosennej sezonu 2019/20 i nie został wykupiony. Trafił do Venlo, gdzie niespodziewanie wystrzelił. W lidze holenderskiej strzelił 26 goli i został królem strzelców, zapracowując na transfer do Celticu, gdzie znów sięgnął po koronę najlepszego snajpera i został mistrzem kraju. We wrześniu zadebiutował w Lidze Mistrzów, grając w podstawowym składzie przeciw Realowi Madryt. Ostatnio wrócił do Polski, by zagrać w Warszawie przeciwko Szachtarowi Donieck. W ciągu dwóch lat od wyjazdu z Zabrza jego wartość rynkowa podskoczyła dwunastokrotnie.

3.
Benjamin Verbić (Panathinaikos, 4,5 mln euro)
Benjamin Verbić
Foto. Sasa Pahic Szabo / Sportida via Pressfocus

Do Polski trafił tylko na chwilę, korzystając ze specjalnej regulacji UEFA, pozwalającej po wybuchu wojny zagranicznym zawodnikom ukraińskich i rosyjskich klubów zmienić miejsce pracy także poza oknem transferowym. Słoweniec zamienił wiosną Dynamo Kijów na Legię Warszawa i choć spodziewano się po nim wiele, w Ekstraklasie zaliczył tylko siedem nieznaczących epizodów. Obecnie próbuje się odbudować w podupadłym greckim gigancie. Idzie mu o tyle lepiej, że zdążył już strzelić debiutanckiego gola, co w Polsce mu się nie udało. To wciąż znaczący piłkarz, ale trajektoria kariery 28-latka jest zdecydowanie spadkowa. Dwa lata temu był wart niemal dwukrotnie więcej.

2.
Iuri Medeiros (Braga, 6 mln euro)

Kolejny były zawodnik Legii, który akurat w Polsce niespecjalnie się wyróżniał. Spędził w naszej lidze mało znaczące pół roku, po którym wyjechał do Norymbergi. 2. Bundesligi również nie podbił, więc w 2020 roku wrócił do ojczyzny. W silnej Bradze zdecydowanie odżył. Rozegrał dla niej 74 mecze, strzelił osiemnaście goli i zaliczył 20 asyst. Trzeci raz z rzędu gra w fazie grupowej Ligi Europy, a przed rokiem zdobył Puchar Portugalii. W ciągu dwóch lat jego wartość wzrosła pięciokrotnie. Jako 28-latek wciąż ma jeszcze możliwość ją powiększyć.

1.
Josip Juranović (Celtic, 7 mln euro)
Reprezentacja Chorwacji
Igor Kralj/Pixsell/MB Media/Getty Images

Jeden z głównych architektów ostatniego jak dotąd mistrzostwa Legii. Czesław Michniewicz oparł drużynę na prawym wahadłowym z Chorwacji, który rozegrał świetny sezon i po meczu ze Slavią Praga został sprzedany do Glasgow, w międzyczasie pokazując się jeszcze na mistrzostwach Europy. W Szkocji 27-latek zaaklimatyzował się dobrze. Był podstawowym zawodnikiem w poprzednim mistrzowskim sezonie, już dobija powoli do 50 meczów w barwach The Bhoys, w Lidze Mistrzów zaliczył dotąd dwa pełne występy. Jest też podstawowym reprezentantem Chorwacji i pewniakiem do wyjazdu na mundial. Od momentu wyjazdu do Legii jego wartość wzrosła trzykrotnie, a przecież mowa ledwie o 13 miesiącach. To więc raczej jeszcze nie koniec.

Co myślisz o tym artykule?

Podziel się lub zapisz
Prawdopodobnie jedyny człowiek na świecie, który o Bayernie Monachium pisze tak samo często, jak o Podbeskidziu Bielsko-Biała. Szuka w Ekstraklasie śladów normalności. Czyli Bundesligi. W newonce.sport autor sobotniego cyklu Z nogą w głowie i poniedziałkowej rubryki Centrostrzał.
Komentarze 0