Ekstraklasa zbyt trudna, by być ambitnym. Dlaczego Nieciecza znów nie dała rady

Zobacz również:CENTROSTRZAŁ #3. Odwaga pionierów. O nieoczywistych kierunkach transferowych
Ekstraklasa
Marta Badowska/Pressfocus

Dwie trzecie miejsc spadkowych w ostatnich pięciu sezonach polskiej ligi zajęli beniaminkowie. Ostatni raz żaden z nich nie spadł w 2016 roku. Bruk-Bet Termalica Nieciecza dołączył do coraz dłuższej listy klubów, które przekonały się, że po awansie jedynym celem powinno być przetrwanie.

Pokutowało kiedyś przekonanie, że dla beniaminka najtrudniejszy jest drugi sezon po awansie. Pierwszy miało się jeszcze objechać na elemencie zaskoczenia, fantazji, powiewie świeżości czy też, powiedzmy szczerze, byciu lekceważonym przez rywali. W drugim piłkarze przestają obecność w lidze traktować jako nagrodę, kolejne mecze im oraz kibicom powszednieją, konkurencja wyciąga co ciekawszych wygranych wcześniejszego sezonu, nikt już zespołu nie lekceważy, bo wszyscy zdążyli nauczyć się jego atutów, a w lidze pojawiają się nowi głodniejsi, świeżsi, mniej poważnie traktowani. Takie myślenie nie jest całkowicie pozbawione racji. Nawet kończący się sezon pokazał, jak trudno miały Warta Poznań i Stal Mielec, by go przetrwać. I już teraz można zakładać, że Radomiakowi w kolejnych rozgrywkach również nie będzie łatwo. Ale teoria o trudności drugiego sezonu pomija jeden istotny czynnik: drugi faktycznie jest trudny, lecz najpierw trzeba do niego dotrwać. A to jest jeszcze trudniejsze.

Coraz mniejszej liczbie drużyn się to udaje. Losy kolejnych beniaminków pokazują, że różnica pomiędzy Ekstraklasą a I ligą robi się coraz wyraźniejsza. Owszem, zdarzały się w tej dekadzie przypadki drużyn, które tuż po awansie świętowały kwalifikację do europejskich pucharów (Piast Gliwice, Zagłębie Lubin, Górnik Zabrze), jednak zdecydowanie częściej awans oznaczał nadchodzący spadek. W pięciu ostatnich sezonach z Ekstraklasy spadło jedenaście drużyn. Siedem z nich miało status beniaminka. To daje ponad 60%, czyli blisko 2/3 wszystkich spadkowiczów. Ostatni raz wszyscy beniaminkowie przetrwali sezon w 2016 roku, gdy Wisła Płock i Arka Gdynia zdołały się utrzymać. Od tego czasu w pierwszym roku po awansie spadały Sandecja Nowy Sącz, Miedź Legnica, Zagłębie Sosnowiec, Łódzki KS, Podbeskidzie Bielsko-Biała, Górnik Łęczna i Bruk-Bet Termalica Nieciecza. Przypadek tego ostatniego jest najbardziej znamienny, bo do ligi wchodził nie po raz pierwszy i mając możliwości finansowe większe od zwyczajnego beniaminka, rodzaju Górnika Łęczna, w którym wszyscy doskonale zdawali sobie sprawę, jak ten sezon się zakończy. A jednak i tak nie podołali, bo przecenili własną siłę i nie docenili trudności ligi.

Podziel się lub zapisz
Prawdopodobnie jedyny człowiek na świecie, który o Bayernie Monachium pisze tak samo często, jak o Podbeskidziu Bielsko-Biała. Szuka w Ekstraklasie śladów normalności. Czyli Bundesligi. W newonce.sport autor sobotniego cyklu Z nogą w głowie i poniedziałkowej rubryki Centrostrzał.