Ekstraklasa w rytmie fado i saudade. Największe kolonie w polskich klubach

Zobacz również:CENTROSTRZAŁ #3. Odwaga pionierów. O nieoczywistych kierunkach transferowych
Pilka nozna. PKO Ekstraklasa. Lechia Gdansk - Radomiak Radom. 28.08.2021
FOT. WOJCIECH FIGURSKI / 400mm.pl

Podróżując autobusem nad portugalskim wybrzeżem, jeden z mieszkańców nadmorskiej Sesimbry uświadomił mi, że to miasteczko, w którym wychowali się Flavio i Marco Paixao. Wchodząc głębiej w rozmowę, lokalny pasjonat piłki wymienił aż 11 nazwisk Portugalczyków występujących aktualnie w ekstraklasie. Dopiero powolne mijanie przystanków na obrzeżach Lizbony dało do zrozumienia, że już nie Słowacy, Czesi ani Hiszpanie najliczniej podbijają polskie rozgrywki, tylko Portugalczycy, których naliczymy 21 w ekstraklasie i którzy stanowią ponad 11 procent wszystkich obcokrajowców w lidze. Sprawdzamy, w jakich klubach najmocniej w szatni przebijają się inne języki i gdzie można mówić o mocnych grupach narodowych.

Kiedyś każdy kojarzył brazylijską Pogoń Szczecin, do której tabunami piłkarzy z Ameryki Łacińskiej ściągał Antoni Ptak. Teraz tak wielkich kolonii już nie ma w polskich klubach, ale zdarza się, że całkiem pokaźna grupa może usiąść, zacząć rozmawiać w ojczystym języku i jeszcze ułożyć z tego składu personalnego połowę wyjściowej jedenastki. W tym sezonie to Portugalczyków będziemy oglądać najczęściej na polskich boiskach. Przede wszystkim dlatego, że Primeira Liga nie oferuje kokosów, jeśli nie grasz w zespole z pierwszej czwórki. Będąc zawodnikiem Belenenses, Boavisty czy Santa Clary, musisz się poważnie zastanowić, czy lepszego kontraktu nie da ci wyjazd, a może i przy okazji statusu gwiazdy rozgrywek.

Portugalczycy, jak na naród o duszy odkrywców i przodkach podbijających nieznane lądy przystało, znacznie lepiej adaptują się w nowych warunkach. Są przyzwyczajeni do podróży, życia na emigracji i poszukiwania lepszych warunków. Od sąsiadów Hiszpanów znacznie lepiej i chętniej mówią po angielsku, są bardziej elastyczni i przystosowują się do nowej rzeczywistości. Stąd też ich trenerzy i zawodnicy tak dobrze odnajdują się w różnych zakątkach świata, również w Polsce.

Postanowiliśmy sprawdzić, jakie akcenty są najmocniej wyczuwalne w szatniach ekstraklasy i gdzie powstają największe frakcje piłkarzy z jednego kraju. Jeśli wszyscy mają równy dostęp do playlisty w szatni, statystycznie oprócz polskiego hip-hopu najczęściej usłyszymy tam portugalskie wpływy. Najbardziej polskim klubem jest Górnik Łęczna, a najbardziej multikulturowe Cracovia oraz Raków Częstochowa, ale sprawdźmy, gdzie osiadło najwięcej graczy z jednego kraju.

1
Radomiak – 4 Portugalczyków i 4 Brazylijczyków

Kiedyś podczas wymiany uprzejmości między kibicami Radomiaka a Ruchu Chorzów, ci pierwsi zaintonowali zbiorowo: „Co wy śpiewacie, jak wy polskiego nie znacie?”. Okoliczności i kontekst były zupełnie inne, ale prawda jest taka, że aktualna kadra Radomiaka dzieli się głównie na Polaków oraz piłkarzy portugalskojęzycznych. Beniaminek postawił na międzynarodową jakość i model egzotyczny, dzięki czemu tak udanie rozpoczął rozgrywki. W szatni w Radomiu portugalskie zwroty są w powszechnym użytku, skoro w kadrze mają czterech Portugalczyków Luísa Machado, Filipe Nascimento, Tiago Matosa i Gonçalo Silvę oraz czterech Brazylijczyków Raphaela Rossiego, Rhuana, Mauridesa i Leândro. Ten ostatni nawet uczył kiedyś podstawowych słówek dzieci z akademii. Jakby tego było mało, Wenezuelczyk Mario Rondón też ma portugalski paszport, bo tam zaczynał dorosłą karierę i spędził na Półwyspie Iberyjskim mnóstwo lat. Radomiak mógłby wystawić skład z dziewięciu obcokrajowców, którzy porozumiewaliby się w jednym języku.

2
Legia – 4 Portugalczyków i 1 Brazylijczyk

Gdy piłkarze mistrza Polski toczyli dyskusje z Czesławem Michniewiczem, jakie będą zasady zabierania Playstation na zgrupowanie, do gry mocno włączyła się frakcja portugalskojęzyczna. Kiedy zdobyli bramkę w rewanżu z Florą (1:0), usiedli w kółku na murawie i udawali, że bawią się padami i grają na konsoli. Widać, jak duży wpływ mają na drużynę, bo środek pola nie istnieje bez André Martinsa, największą jakość w ofensywie ma Brazylijczyk Luquinhas, a wspierają go jeszcze Rafa Lopes, Josué i nowy nabytek Yuri Ribeiro, który ma wzmocnić konkurencję na lewym wahadle. Pewnie gdyby nie namowy kolegów, Yuri nie byłby tak chętny, aby odchodząc z Nottingham Forest postawić na ten kierunek. W Anglii wiele dobrego o klubie usłyszał również od innego eks-legionisty Cafu.

3
Lech – 4 Portugalczyków

Samą jakością piłkarską Pedro Tiba wystawił odpowiednią laurkę rodakom przy Bułgarskiej. Widząc, ile potrafi piłkarz powoływany niegdyś do drużyny narodowej, w Lechu postanowili chętniej spoglądać w tym kierunku, wiedząc że to odpowiedni stosunek ceny do jakości. W efekcie latem boki obrony zrobiły się mocno portugalskie, bo Kolejorz ściągnął kolejno Joela Pereirę na prawą stronę oraz Pedro Rebocho na lewą. Drużynę Macieja Skorży wzmocnił też João Amaral, którego kariera w Poznaniu miała się zakończyć, a niespodziewanie został podstawowym graczem i jednym z ciekawszych „nabytków”. Dwóch z przeszłością w Benfice, jeden w Porto, jeden w Bradze. Z ich paczką blisko powinien się trzymać sąsiad, czyli Hiszpan Dani Ramírez.

4
Raków – 4 Portugalczyków

Kiedy częstochowianie ogrywali belgijski Gent u siebie w Lidze Europy, na boisku z ławki zobaczyliśmy tylko Fábio Sturgeona. Ale chcąc wzmocnić zespół, Raków mocno przyjrzał się portugalskim graczom. W efekcie latem do drużyny dołączyli 22-letni środkowy pomocnik Miguel Luís, 27-letni napastnik Alexandre Guedes, 19-letni skrzydłowy Pedro Vieira oraz wspomniany 27-letni boczny pomocnik Sturgeon. Mocna ofensywa jak na jedno okno transferowe, ale to ma wznieść drużynę poziom wyżej. Pytanie, czy wprowadzą się do wymagającej szatni Marka Papszuna tak udanie jak Hiszpan Ivi López. On też obronił się ponad wszystko klasą piłkarską.

5
Termalica – 4 Czechów

Z Niecieczy do Ostrawy można dojechać w 2,5 godziny, a ewidentnie beniaminek upodobał sobie piłkarzy zza tamtej granicy. Na 10 obcokrajowców w Bruk-Becie Termalice aż czterej to Czesi. Michal Bezpalec, Michal Hubinek i Martin Zeman dobrze znali już drużynę, a latem dołączył doskonale nad Wisłą znany Adam Hlousek. W Niecieczy postanowili korzystać z dobrobytu sąsiadów, bo mają też Słowaków Romana Gergela, Samuela Stefanika i 20-letniego Marcela Vasila oraz Ukraińca Artema Putiwcewa. Większość z nich dobrze zna realia rywalizacji w ekstraklasie.

6
Cracovia, Piast i Termalica – 3 Słowaków

Tyle mówi się o „lidze starych Słowaków” i rzeczywiście znajduje to potwierdzenie w kadrach polskich klubów. Z żartami trzeba być ostrożnym, mając w pamięci, co wydarzyło się na ostatnich mistrzostwach Europy i jakim wynikiem zakończyła się nasza bezpośrednia rywalizacja w grupie. Najliczniej Słowacy występują w szatni Termaliki (o czym wspomnieliśmy wyżej), ale także w Gliwicach oraz Krakowie. Piast w bramce ma Frantiska Placha, na stoperze Tomasa Huka, a na lewej obronie Jakuba Holubka, którzy zdążyli poznać już metody Waldemara Fornalika. Michał Probierz z kolei korzysta z Michala Siplaka, Filipa Balaja oraz bramkarza Lukasa Hrosso.

7
Wisła Kraków – 3 Czechów

Słowacki trener Adrian Gula doskonale zna czeski rynek, poprzednio pracował w Viktorii Pilzno czy nawet grał jako zawodnik m.in. w FK Jablonec, podobnie jest w przypadku dyrektora sportowego Tomasza Pasiecznego, więc musieli wykorzystać tę wiedzę. W efekcie w próbach tchnięcia nowego życia w krakowską Wisłę uczestniczą napastnik Jan Kliment (2 goli i asysta w tym sezonie), lewy obrońca Matej Hanousek czy stoper Michal Frydrych. Kluczową postacią zespołu jest również Słowak Michal Skvarka.

8
Jagiellonia i Śląsk – 3 Hiszpanów

Zwykle to oni najbardziej czarowali w lidze, wystarczy wspomnieć wyczyny Carlitosa, Igora Angulo czy Airama Cabrery. Na iberyjską moc odważnie postawili w Białymstoku, gdzie cały czas czaruje Jesús Imaz, od kilku rund topowy gracz ekstraklasy, a do niego dołączyli Dani Quintana oraz Israel Puerto. Ten pierwszy rozpoczynał w Polsce trend na piłkarzy z Półwyspu Iberyjskiego i po latach wrócił do Jagiellonii, a Puerto swoje umiejętności udowodnił już w Śląsku, lecz w Białymstoku dostał znacznie wyższy kontrakt. Mając przekonanie do piłkarzy z tego kierunku, we Wrocławiu też postawili na napastników Caye Quintanę i Erika Exposito oraz wahadłowego Víctora Garcíę.

9
Raków – 3 Serbów

Każdy wie, co znaczy i ile potrafi Filip Mladenović. Na podobną renomę mają zamiar pracować serbscy piłkarze z Częstochowy. Bałkany to w ogóle bardzo przeczesywany kierunek przez Raków. Teraz w swojej Wieży Babel trener Papszun może liczyć na trzech rodaków: najczęściej Marko Poletanovicia w środku pomocy, ale również Milana Rundicia na środku obrony oraz doświadczonego Zarko Udovicicia w ofensywe. W Częstochowie zdecydowanie wyznają, że jakość nie ma konkretnego paszportu, stąd aż 17 obcokrajowców w 30-osobowej kadrze. Stawiają na cenę i umiejętności, ale przy tym nie zapominają o inwestycjach w młodych Polaków.

Podziel się lub zapisz
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć, stąd audycja La Polémica. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.