Ekstraklasa pełna egzotyki. Nauka geografii na podstawie rodzimych rozgrywek

Zobacz również:CENTROSTRZAŁ #3. Odwaga pionierów. O nieoczywistych kierunkach transferowych
Pilka nozna. Superpuchar Polski. Legia Warszawa - Rakow Czestochowa. 17.07.2021
FOT. MARCIN SZYMCZYK/ 400mm.pl

Przywykliśmy do tego, że ekstraklasa stała się ligą Słowaków – ekhm, do tego zwykle starych, jak mówi klasyk – Hiszpanów sprowadzanych z niższych poziomów rozgrywkowych oraz wynalazków z Bałkanów. Są pewne nacje, które rokrocznie najliczniej reprezentują obcokrajowców w naszej lidze, ale też przybywa coraz więcej nietypowych kierunków. Przygotowanie do nowego sezonu ekstraklasy, startującego już w piątek w Niecieczy, zawsze jest również doskonałą okazją, aby pojeździć palcem po mapie świata.

Jeśli przyjrzymy się liście zarejestrowanych obcokrajowców na sezon 2021/22, nie będzie zdziwienia, że najmocniejszą reprezentację mają Słowacy z aż 20 piłkarzami. Dusana Kuciaka, Roberta Picha i innych weteranów wzmocniły takie nazwiska jak Filip Balaj (23 lata, Cracovia), Michal Skvarka (28 lat, Wisła Kraków) oraz Marcel Vasil (20 lat, Termalica). Nasi koledzy z Weszło sprawili, że w słowniku kibica polskiej piłki na stałe zapisał się zwrot o „starych Słowakach”, lecz akurat ostatnie mistrzostwa Europy i przykry dla nas mecz otwarcia ze Słowacją (1:2) sprawił, że powinniśmy z nieco większym respektem podchodzić do naszych sąsiadów. Przynajmniej w najbliższych miesiącach.

Kolejnymi najmocniej reprezentowanymi narodowościami są Hiszpanie oraz Czesi (po 16 nazwisk). Z iberyjskich graczy do ekstraklasy wrócił jeden z pionierów tego kierunku, czyli Dani Quintana, po którego sięgnęła Jagiellonia. Ale będziemy też mieli kilka nowych twarzy: duety Caye Quintana i Víctor García w Śląsku, Miguel Muñoz i Alberto Toril w Piaście oraz Ian Soler w Zagłębiu. Podobne powroty mamy po czeskiej stronie, bo Adam Hlousek spróbuje się przypomniec kibicom w Niecieczy, podobnie jak jego rodacy Michal Bezpalec, Martin Zeman oraz Michal Hubinek. Trzech Czechów zobaczymy też w Krakowie: Mateja Hanouska i Jana Klimenta w Wiśle oraz Jakuba Jugasa w Cracovii.

Szukając największych ligowych kolonii, musimy jeszcze wspomnieć o Portugalczykach (15 nazwisk, zwróććie uwagę na Josue z Legii oraz Joela Pereirę z Lecha), Chorwatach (12 nazwisk) i Serbach (11 nazwisk). Kierunki iberyjsko-bałkańskie zdecydowanie należą do ulubionych w wykonaniu polskich klubów, głównie z racji ekonomii i przetartych szlaków, ale w tym feedzie pokażemy rodzynków – głównie nowe twarze – z nietypowych miejsc na mapie w kontekście ekstraklasy.

1
Jordan Courtney-Perkins – Australia

18-letni chłopak z Brisbane w Rakowie Częstochowa. Po trzech tygodniach testów lewonożny środkowy obrońca przekonał do siebie Marka Papszuna. Jako dzieciak zdążył rozegrać 17 meczów w australijskim Brisbane Roar, gdzie się wychował. Był na tyle interesującym stoperem, że zwrócił nawet uwagę skautów Bayernu Monachium. Courtney-Perkins rozegrał cztery mecze na młodzieżowym mundialu do lat 17, rywalizując z Adilem Aouchiche czy Arnaudem Kalimuendo. Latem pokazał się na obozie w Austrii i docelowo może w przyszłości zostać następcą Kamila Piątkowskiego.

2
Lindsay Rose – Mauritius

Nowy piłkarz Legii Warszawa urodził się w Rennes i większość kariery spędził we Francji, lecz jest 5-krotnym reprezentantem Mauritiusu. Ostatnie trzy lata rozegrał w greckim Arisie Saloniki, skąd przyszedł rywalizować o miejsce na środku obrony z Arturem Jędrzejczykiem oraz Mateuszem Wieteską. Rose ma 29 lat, a w barwach Lyonu rozegrał jeden mecz w Lidze Europy, a łącznie 62 na poziomie Ligue 1. Najlepsze epizody miał w Valenciennes oraz Lorient.

3
Bassekou Diabate – Mali

21-letni środkowy napastnik, na którego postawiła Lechia Gdańsk. To przypadek o tyle ciekawy, że Diabate został wypożyczony na rok z malijskiego Yeelen Olympique. Nigdy wcześniej nie grał w Europie, więc jest atakującym do oszlifowania, ale jego przyspieszenie, przebojowość i możliwości fizyczne wyróżniają go. Bassekou Diabate w drużynie narodowej wystąpił 6 razy i to podczas Mistrzostw Narodów Afryki, czyli turnieju wyłącznie dla zawodników z afrykańskich rozgrywek. W Gdańsku wiele sobie po nim obiecują, bo dostał numer „10”, a Lechia zawarła w wypożyczeniu opcję jego wykupu. Pewnie nie wygryzie od razu ze składu Flavio Paixao, ale ma rok, aby przystosować się do wymagań europejskiego futbolu.

4
Jasur Jakszibojew – Uzbekistan

Największa zagadka z zimowych wzmocnień mistrza Polski, bo przez pół roku zobaczyliśmy go w akcji jedynie przez 11 minut. Co chwilę Legia ma z nim jakieś problemy: a to problemy mięśniowe, a to koronawirus, a to kłopoty żywieniowe, bo Jakszibojew z powodu Ramadanu nie jadł od świtu do zachodu Słońca i miał problemy z energią. Czesław Michniewicz widzi, że jest na uboczu grupy, nie zaaklimatyzował się właściwie, ale cały czas cierpliwie czeka na 24-letniego skrzydłowego. Jasur nie był małą inwestycją Legii, ma kontrakt do 2023 roku, więc na pewno dostanie więcej szans, aby się pokazać, jeśli tylko będzie zdrowy i gotowy do gry.

5
Mario Rondon – Wenezuela

35-letni Wenezuelczyk z portugalskim paszportem rozpoczynający karierę na Półwyspie Iberyjskim. Rondon swoim doświadczeniem ma pomóc Radomiakowi w walce o utrzymanie w ekstraklasie. Trafił do Polski z rumuńskiego Cluj, a przez całą karierę uzbierał 14 występów w reprezentacji Wenezueli, dodatkowo zdobył w nich trzy bramki. Mario Rondona oglądaliśmy w drużynie narodowej głównie podczas sparingów, ostatni raz zagrał tam o punkty sześć lat temu w eliminacjach mundialu. W ostatnim sezonie strzelił dla Cluj 9 goli, w tym dwa w Lidze Europy z Young Boys i CSKA Sofia. Będzie nadzieją w ataku beniaminka.

6
Koki Hinokio – Japonia

20-letni Japończyk mający za sobą 51 meczów w Stomilu Olszyn. To tam zaczynał swoją europejską przygodę wychowanek Kumiyama High School. Na zapleczu ekstraklasy filigranowy atakujący (165 cm wzrostu) pokazał się na tyle dobrze, że sięgnęło po niego Zagłębie Lubin z polityką stawiania na prosperujących graczy i najmłodszą kadrą w lidze. Koki Hinokio może grać jako ofensywny pomocnik, może też występować bliżej lewej strony. Jeśli czegoś możemy spodziewać się po Japończyku, to wysokiego procentu udanych dryblingów i celnych podań, bo z tego najbardziej słynął w Stomilu. Hinokio nadaje płynności grze zespołom, które chcą utrzymywać się przy piłce.

7
Godfrey Bitok Stephen – Nigeria

Godfrey musi jeszcze dostosować się do poziomu ekstraklasy, bo na wiosnę rozegrał trzy spotkania w Jagiellonii Białystok i to na samym finiszu sezonu. 20-letni lewy obrońca z nigeryjskiego Jos wcześniej występował w Futbolny Kłub Isłacz na Białorusi. Jego wejście do klubu z Podlasia nie było najlepsze, ale nadal mówimy o bardzo młodym graczu na odpowiedzialnej pozycji. Ma świetną szybkość, nie boi się dryblingów, ma wszystko, aby napędzać ataki Jagiellonii, lecz popełnia jeszcze mnóstwo błędów w fazie defensywnej. Dopóki ich nie wyeliminuje, pewnie nie dostanie zbyt wielu szans, bo nawet w ekstraklasie miejsca na radosną twórczość obronną nie ma. W swoim kraju grał w akademii Gee-Lec.

8
Amancio Fortes – Angola

Doświadczony 31-letni rozgrywający z angolskiej Luandy w lutym podpisał kontrakt z Radomiakiem, który wyraźnie postawił na zawodników z obyciem. Jego wędrówka była dość konkretna, bo prześlizgnął się przez młodzieżowe drużyny Sportingu czy Manchesteru United. Później jego kariera prowadziła go przez Angolę, Indonezję, Portugalię, Mołdawię oraz Łotwę. Zanim wybrał Radom, był związany z portugalskim RD Águeda. Nigdzie nie zagrzał dłużej miejsca, pozytywnie oceniano jego występy w łotewskiej Liprawie, dlatego Radomiak także mu zaufał.

9
Ilkay Durmus – Turcja

Kolejny wynalazek Lechii Gdańsk. 27-letni Turek urodzony w Stuttgarcie, a karierę rozpoczynający w juniorach Hoffenheim. Lewy pomocnik rozbudził nadzieje, popisując się efektownym golem w sparingu z Lechem Poznań. Zanim wylądował w ekstraklasie, przez kilka lat tułał się po tureckich i austriackich zespołach. Jego ostatnim przystankiem przed Gdańskiem było szkockie St. Mirren. To tam spędził ostatnie dwa lata kariery. Kilka lat temu występował regularnie w tureckich młodzieżówkach, miał też dwa epizody w niemieckich barwach, na młodzieżowym mundialu występował w jednej drużynie z Hakanem Calhanoglu oraz Okay'em Yokuslu. Jedyny Turek w lidze polskiej może grać zarówno jako skrzydłowy, jak i lewy boczny obrońca.

Podziel się lub zapisz
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć, stąd audycja La Polémica. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.