Ego, które pogrzebie sezon Realu? Ramos wywołuje coraz więcej nerwów w Madrycie

Zobacz również:Człowiek, którego trzymają się kilogramy. O Hazarda skłonności do nadwagi
Real Madrid CF v Getafe CF  - La Liga
Fot. Angel Martinez/Getty Images

Porozumienia kontraktowego na linii Sergio Ramos - Real Madryt nie widać, a kapitan z powodu kontuzji łydki wypada na kolejny miesiąc i to w najważniejszym momencie sezonu. Zabraknie go w El Clasico oraz dwumeczu z Liverpoolem w Lidze Mistrzów, kiedy byłby najbardziej potrzebny. I czym bliżej końca sezonu, tym bardziej w stolicy mają prawo się zastanawiać, czy warto walczyć o 35-latka za wszelką cenę. Za moment Andaluzyjczyk opuści ponad połowę spotkań w sezonie, zdrowie nie musi go rozpieszczać, więc Real zasadnie zastanawia się, czy to nadal długoterminowe zabezpieczenie środka defensywy. Niewątpliwie na horyzoncie widnieje rozstanie z legendą hiszpańskiego futbolu.

Nie ma bardziej drażliwego tematu w Madrycie niż kontuzje. Chcesz rozwścieczyć kibica Królewskich, zacznij rozmowę o sztabie medycznym. Mistrzowie Hiszpanii zostali rekordzistami pod względem liczby urazów w tym sezonie, bo z problemami Sergio Ramosa to już 48. odnotowana kontuzja od początku sezonu. Z gatunku absurdalnych statystyk: to prawie tyle co liczba strzelonych goli w lidze, bo ich madrytczycy mają 49. Nic dziwnego, że kiedy wypłynął fake news o urazie Rodrygo w dniu rewanżu z Atalantą, internet zapłonął ze wściekłości. Można było dotknąć każdego tematu, ale ostatnio nic nie irytuje tak mocno.

Królewscy nadal pozostają w grze o Ligę Mistrzów oraz obronę tytułu w kraju, ale los ich nie rozpieszcza. Każdy tydzień to potężne kłody rzucane pod nogi Zinedine'a Zidane'a. W ostatnich miesiącach nawet on, ostoja spokoju i uosobienie harmonii, potrafił wybuchnąć z nerwów przed dziennikarzami. A w tej napiętej atmosferze nie pomaga sytuacja wokół Sergio Ramosa. Szczególnie gorąca, naznaczona wyczekiwaniem i niepewnością, bo za trzy miesiące 35-letni kapitan Realu może zostać wolnym zawodnikiem. I pójść w świat za darmo, gdziekolwiek będzie chciał. Niby propozycja od Realu leży na stole, ale wywołuje coraz więcej wątpliwości. Skoro częściej oglądamy go w gabinetach fizjoterapeutów, niż podczas wielkich meczów, to dlaczego gwarantować mu atrakcyjne warunki? Na ten moment zagrał ciut ponad połowę spotkań w sezonie, lecz przez tę kontuzję zjedzie poniżej 50 procent dostępności. To de facto połowa rozgrywek bez kapitana i szefa obrony.

Lewe kolano, udo, ponownie lewe kolano, teraz łydka, to już zaczyna uwierać szefów Królewskich. Niby Ramos uchodzi za wzór profesjonalizmu, pracy nad własnym ciałem i pielęgnacji organizmu, aby nadać sobie długowieczności, ale ostatnie miesiące mówią co innego. Andaluzyjczyk zapowiada, że zamierza grać do czterdziestki i temu nadaje absolutny priorytet, ale okazuje się, że wytrzymanie na takich obrotach stanowi wielkie wyzwanie. Nic dziwnego, że młodszy Gerard Pique podziękował za grę w reprezentacji, chcąc skupić się na innych sektorach życia. Ramos natomiast pali się do wyjazdu nie tylko na najbliższe Euro, ale też igrzyska olimpijskie oraz kolejne turnieje, na których brylować będą młodsze generacje.

„Ostatnie tygodnie były dość trudne. Od kilku dni czułem się lepiej, ale pech, tak w piłce jak i w życiu, jest ich nieodłączną częścią. Po meczach kadry wyszedłem na boisko, aby potrenować i wtedy poczułem uszczypnięcie w łydce. Najbardziej boli mnie brak możliwości pomocy drużynie w spotkaniach najwyższej wagi, w których zagramy o cały ten sezon. I to że nie będę mógł podziękować za całą czułość, jaką od was dostaję. Nie mogę zrobić nic innego, niż opowiadać szczerze, ciężko pracować i wspierać drużynę duchowo” – napisał w mediach społecznościowych Sergio Ramos.

Chociaż urazu nie doznał bezpośrednio w meczu, tylko podczas dodatkowego treningu (a to ostatnio głośny temat, który znamy z własnego podwórka), i tak pojawiła się wielka złość wśród kibiców madrytczyków. Połączenie niemocy i frustracji. I zdenerwowania, bo występy na marcowym zgrupowaniu Ramosa były nieco na siłę. On w reprezentacji jest prawie tak ważny jak trener, a aktualnie jest mocno nastawiony na bicie swoich personalnych rekordów. Z Grecją zagrał przez połowę meczu, z Gruzją odpoczywał, a z Kosowem wszedł na cztery minuty. Przyświecało mu przede wszystkim dopisanie sobie kolejnego meczu, bo aktualnie licznik stoi na 180 występach w drużynie narodowej. Liczbie szokująco i niewiarygodnie wysokiej, wykręconej poprzez ambicję i klasę Ramosa, ale też takie akcenty jak w ostatnim spotkaniu z rywalem, którego Hiszpania nie uznaje jako państwo.

Jeszcze pięć spotkań i pobije Egipcjanina Ahmeda Hassana. Będzie absolutnym rekordzistą pod względem występów w reprezentacji, a przecież gra w topowej kadrze świata, a nie jak pozostali będący raczej przedstawicielami klasy średniej. Ramos wręcz nie pasuje do tego towarzystwa przez swoją eksluzywność. I chociaż kilka minut gry z Kosowem tłumaczy się decyzją Luisa Enrique, wiadomo że ważny był w tym interes kapitana, a nie tylko aspekt sportowy.

Kiedy rozmowy o kontrakcie stoją w miejscu, nie brakuje głosów, że postawa Ramosa jest nieodpowiednia. Że poświęca się za wszelką cenę, zamiast zadbać o siebie w przededniu najważniejszych meczów sezonu. Że postawił na swoje ego i wolał śrubować rekordy, zamiast przygotować się do rewanżu z Liverpoolem oraz El Clasico. Chociaż to inny ciężar gatunkowy, wracają dyskusje tożsame z tematem urazu Roberta Lewandowskiego. Pewne jest jedno: Real ostatnio ma wystarczająco wiele okazji, by przygotować się na rywalizację na najwyższym poziomie bez Ramosa. Niezależnie, czy przedłuży umowę, ostatnio nie ma go tak często, że i tak trzeba się uczyć nowej rzeczywistości bez kapitana.

Podziel się lub zapisz
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć, stąd audycja La Polémica. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.