Dziwny przypadek z Moskwy i powołania za darmo. Sousa szykuje kadrę na wyjazd do Albanii

Zobacz również:Z NOGĄ W GŁOWIE. Jerzy Brzęczek – jedyny naprawdę niekochany w reprezentacji
Sebastian Szymański
FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Pomny doświadczeń z ostatniego zgrupowania Paulo Sousa powołał 29 zawodników na dwa październikowe mecze, chociaż we wrześniu pierwotnie planował zabrać 26 nazwisk na trzy spotkania. Wśród powołanych znajdziemy m.in. niegrających w klubach Przemysława Płachetę czy Nicolę Zalewskiego, ale miejsca dla Sebastiana Szymańskiego, jednego z lepszych graczy w klasyfikacji kanadyjskiej ligi rosyjskiej, zabrakło. Być może to kwestia urazu, być może upodobań, ale ewidentnie pomocnik Dynama Moskwa nie jest ulubieńcem Portugalczyka. Odkąd postawił na niego w debiucie, więcej nie zobaczyliśmy go w akcji w drużynie narodowej, mimo że 22-latek uczestniczył w 41 procentach bramek wicelidera ligi rosyjskiej i stał się kluczowym graczem klubu ze stolicy Rosji.

Paulo Sousa zaznaczył, że to wstępna, szeroka kadra, a ostateczną listę poda tydzień później, dlatego tym bardziej można rozmawiać o nieobecnych w tym prawie 30-osobowym zestawieniu. Jeśli by podsumować październikowe powołania Portugalczyka na mecze z San Marino oraz Albanią: Fabiański przyjeżdża na reprezentację wyłącznie, aby oficjalnie się z nią pożegnać na Stadionie Narodowym; wracają nieobecni ostatnio Klich i Kozłowski; z nowych twarzy obejrzymy Gumnego, ozdrowiałego Recę i Płachetę; Kownackiego wykluczyła poważna kontuzja więzadeł, a selekcjonera nie przekonali Kamiński, Slisz ani Piątkowski, by znów wezwał ich do drużyny narodowej.

Rozmawiając o brakach, najbardziej rzuca się w oczy właśnie nieobecność Sebastiana Szymańskiego, Sebastiana Walukiewicza czy Kamila Piątkowskiego, który w międzyczasie nawet zadebiutował w Lidze Mistrzów z Sevillą (1:1) w absolutniej najmłodszej drużynie całych rozgrywek z Salzburga. Można jednak zakładać, że selekcjoner pamięta mu kosztowną pomyłkę z San Marino (7:1), przez którą kadra nie może utrzymać czystego konta od 9 meczów i bardziej widzi go jeszcze na poziomie młodzieżowym. W końcu we wrześniu też dowołał go z przymusu i z powodu kłopotów kadrowych, a nie w pierwszym rzucie z wyboru.

Inaczej za to było z Sebastianem Szymańskim. We wrześniu jeszcze Paulo Sousa widział pomocnika Dynama Moskwa w kadrze, lecz ten nie pomógł drużynie narodowej podczas zgrupowania z powodu kontuzji. Zastanawiające, co mogło się zmienić od tamtej pory, skoro 22-latek zawsze wychodził w klubie w wyjściowym składzie, a z Soczi (1:0) dorzucił jeszcze kluczową asystą przy bramce. Zrobił to zresztą w stylu, jaki Sousa szczególnie lubi, czyli doskakując odważnym pressingiem do rywala, wyłuskując mu piłkę na jego połowie i od razu transportując ją do kolegi, który strzelił gola. Być może decyzję Portugalczyka należy tłumaczyć zejściem Szymańskiego z murawy z urazem, lecz precyzyjnych badań jeszcze nie było, więc nie wiadomo, czy to wykluczy go z meczów prawie w połowie października.

„Trener nie musi się przede mną tłumaczyć. Wybrał, jak wybrał. Sebek zagrał ostatnio dobry mecz, ale zszedł z drobnym urazem. Dokucza mu przywodziciel, poczuł ból i poprosił o zmianę. To mógł być powód braku powołania, Szymański dopiero ma przejść badania” – tłumaczył to jego menedżer Mariusz Piekarski w programie „Polacy pod lupą” Kanale Sportowym.

O ile to byłoby jeszcze jakieś wyjaśnienie, skala urazu ani czas pauzy 22-latka nie są jeszcze znane. A jak dotąd nie opuścił ani jednego meczu w lidze rosyjskiej w tym sezonie. Nie wiadomo, w jakiej formie fizycznej będzie Krzysztof Piątek, bo po złamaniu kostki jeszcze nie zagrał w tym sezonie w Herthcie. A jednak on znalazł się na liście. Podobnie jak zupełnie niegrający w klubach Przemysław Płacheta oraz Nicola Zalewski, podobnie jak oglądający ligowe zmagania z trybun Tymoteusz Puchacz czy Arkadiusz Reca. Piłkarzy z problemami wśród powołanych jest mnóstwo, więc tym bardziej to nakazuje myśleć, że nieobecność Szymańskiego jest bardziej wynikiem upodobań, niż zdrowia.

To rzecz jasna święte prawo selekcjonera, aby dopasowywać graczy do swojej koncepcji. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że gdyby szukać największego przegranego kadencji Paulo Sousy, to byłby nim właśnie Sebastian Szymański. Zaczął jego debiut na wahadle w wyjściowym składzie z Węgrami (3:3), lecz został zdjęty po niespełna godzinie. Sam lepiej czuje się w środku, gdzie jest znacznie większa konkurencja. Na skrzydle natomiast pustki. Niemniej po tym 22-latek nie zagrał już ani minuty: nie pojechał na Euro 2020 i nie był brany pod uwagę w sparingach przed turniejem, co bardzo nie spodobało się samemu piłkarzowi i dawał temu wyraz w mediach społecznościowych, na kadrę nie przyjechał z powodów zdrowotnych we wrześniu i teraz znów próżno go szukać wśród powołanych. Nawet jeśli nie ma tu żadnej niechęci ze strony Sousy, po prostu w hierarchii środkowych widzi wyżej co najmniej kilka innych nazwisk na czele z Linettym, Kozłowskim czy ostatnio nawet Zalewskim.

Sytuacja Szymańskiego jest o tyle dziwna, że on rzeczywiście regularnie wyróżnia się w lidze rosyjskiej. Pomijając takie przypadki jak wygrana Legii ze Spartakiem czy Rakowa z Rubinem, to rozgrywki, obok których poziomu selekcjoner nie powinien przechodzić obojętnie. Szymański już teraz ma 3 bramki i 2 asysty, a wśród pomocników w klasyfikacji kanadyjskiej wyprzedzają go tylko Aleksandr Jerochin, Dienis Głuszakow i Rifat Żemaletdinow. I całe Dynamo wygląda dobrze, bo jest w pierwszej trójce, i sam Szymański jako ofensywny pomocnik zbiera pochlebne recenzje. Świetnie współpracuje z Arsienem Zacharianem i wykreował już 5 szans w ostatnich tygodniach, więc absolutnie nie można się przyczepić do samej formy byłego gracza Legii Warszawa.

Poza tym omówionym przypadkiem, Portugalczyk niespecjalnie szokuje. Trzyma się wyznaczonego kierunku: unika piłkarzy z ekstraklasy, bo jedynym powołanym jest Kacper Kozłowski, nagradza wygranych ostatniego zgrupowania jak Damiana Szymańskiego oraz Nicolę Zalewskiego i trzyma się składu personalnego, jaki zdołał już poznać. Dziwić mogą niektóre powołania „za darmo”, jak choćby to Przemysława Płachety, który w Norwich uzbierał 0 minut i nawet nie jeździ na mecze ostatniej drużyny Premier League. Ale widząc taki stan posuchy na skrzydłach, najwidoczniej łapie się każdej deski ratunku i graczy o konkretnym profilu czyt. szybkościowca. Do samych meczów z San Marino oraz Albanią jeszcze wiele może się zmienić, tak jak w tym miesiącu, więc nie zdziwi nas, gdyby Sousie przyszło się przeprosić z którymś z nieobecnych na liście.

Podziel się lub zapisz
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć, stąd audycja La Polémica. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.