Dzień, w którym Norwegia płakała ze szczęścia. „Twoi chłopcy dostali łomot!” – krzyczał szalony komentator Bjorge Lillelien

Norwegia-Anglia.jpg
fot. Monte Fresco/Mirrorpix/Getty Images

Bjorge Lillelien był tak kochany przez naród norweski, że kiedy transmitowano wydarzenia sportowe, ludzie włączali sobie jego komentarz radiowy, wyciszając fonię w telewizorze. Był sprawozdawcą z wielu dyscyplin, ale to mecz Norwegia – Anglia przyniósł mu największą popularność.

Lillelien krzyczał w kompletnym amoku:

„Jesteśmy najlepsi na świecie! Jesteśmy najlepsi na świecie! Pobiliśmy Anglię 2:1 w piłkę nożną! To zupełnie niewiarygodne! Pokonaliśmy Anglię! Anglię, kolebkę gigantów! Lordzie Nelsonie, Lordzie Beaverbrook, Sir Winstonie Churchillu, Sir Anthony Edenie, Clemencie Attlee, Henry Cooperze, Lady Diano – pobiliśmy was wszystkich!!! Pokonaliśmy was! Maggie Thatcher, słyszysz mnie? Maggie Thatcher, mam dla ciebie wiadomość w środku kampanii wyborczej (wybory parlamentarne w Norwegii – przyp. red.), mam dla ciebie wiadomość: wyrzuciliśmy Anglię z mistrzostw świata! Maggie Thatcher, jak to mówią w twoim języku w bokserskich salach wokół Madison Square Garden w Nowym Jorku: twoi chłopcy dostali łomot! Twoi chłopcy dostali łomot!”.

NIE MA NUDNYCH MECZÓW

Sześć lat później, kiedy stuknie mu sześćdziesiątka, przegra batalię z rakiem, ale kilka powyższych zdań zapewni mu w krainie fiordów nieśmiertelność. Ten były dziennikarz gazety „Fremtiden”, który przez ponad dwie dekady kojarzył się słuchaczom radiowym w Norwegii z komentowaniem sukcesów w sportach zimowych, głównie u boku mistrza olimpijskiego Hakona Brusveena, swoją legendę utrwalił najmocniej po tym jednym, wyjątkowym wieczorze.

Norwegowie kochali Lilleliena za to, jak przy mikrofonie przeistaczał się w baśniową postać, z cichego, spokojnego mężczyzny wychodził urodzony showman. On sam podkreślał często, że „nie ma nudnego meczu, może być tylko nudny komentarz”. Nigdy do tego nie dopuszczał.

Norwegowie przez lata sprzeczali się, kto zdobył pierwszą bramkę dla ich reprezentacji. Choć Roger Albertsen chętnie wypinał pierś po order, kibice oglądający powtórki dostrzegli, że praktycznie nie dotknął piłki po dośrodkowaniu Toma Lunda. Centrostrzał kolegi zamienił się w gola, ale tamtego szalonego wieczoru na Ullevaal w Oslo nie miało to większego znaczenia. Tak jak nie miał znaczenia późniejszy, dość istotny fakt – że to Synowie Albionu awansują do mistrzostw świata Espana ’82, a Wikingowie zajmą ostatnie miejsce w grupie kwalifikacyjnej, co nie przeszkadzało sprawozdawcy krzyczeć wspomniane wyżej zdanie: „Wyrzuciliśmy Anglię z mistrzostw świata!”.

ZAKOCHANI W LIDZE ANGIELSKIEJ

Anglicy prowadzili, zgodnie z planem zresztą, od piętnastej minuty po golu Bryana Robsona, a potem nadeszło pięć minut chwały gospodarzy, którzy jeszcze przed przerwą zdobyli dwie bramki. Drugiego gola, już bez żadnych wątpliwości dotyczących autorstwa, strzelił Hallvar Thoresen. To był dla niego dobry rok, bo w 1981 zagrał również w filmie „Ucieczka do zwycięstwa” z Sylvestrem Stallone’m, tym samym dziele kinematografii, w którym pojawił się nasz Kazimierz Deyna.

Sposób gry Albertsena najlepiej oddawał filozofię Norwegów w tamtych latach. Upartość, siłą fizyczną, determinację. Zespół prowadzony przez Tora Roste Fossena walczył przez 90 minut do upadłego, a kiedy polski sędzia, Jerzy Kacprzak, zagwizdał po raz ostatni, kraj płakał ze szczęścia. Wyrazem tego szaleństwa były rzeczy, jakie działy się w eterze. Lillelien potokiem słów kreślił swój pomnik i zapewniał sobie nieśmiertelność, płynąc na fali zaskakującego zwycięstwa. Dla niego i jego rodaków pokonanie Anglii w istocie było czymś niesamowitym, bo przecież co weekend oglądali transmisje ligowe znad Tamizy, interesując się nimi dużo mocniej niż rozgrywkami we własnej ojczyźnie. Podczas transmisji z meczów Division One mogli śledzić na bieżąco aktualizacje wyników z kilku innych stadionów, co czyniło Norwegię jednym z najważniejszych rynków odbiorców angielskiej piłki, oni naprawdę znakomicie znali się na wyspiarskim kick and run i wiedzieli tym bardziej, jak smakować może pokonanie takich tuzów.

lillelien-190x300.jpg

NIEUDANA PARODIA

Co ciekawe, komentarz Bjorge’a Lilleliena, mimo że mówimy o czasach sprzed ery internetu, lotem błyskawicy dotarł do Londynu. Anglicy, choć spotkanie eliminacyjne przegrali, docenili kreatywność szalonego sprawozdawcy i nawet po latach, kiedy dziennik „Guardian” sporządził listę najbardziej emocjonujących momentów z udziałem komentatorów, nie zapomniał o amoku Norwega.

Zdania wykrzyczane w środę, 9 września 1981 roku, dały życie wielu parodiom, czy tytułom prasowym. Ich parafrazy pojawiały się w różnych zakątkach świata. I tak na przykład, gdy Anglia pokonała Australie w meczu krykieta, jedna z gazet napisała: „Kylie Minogue! Steve Irwin! Holly Valance! Crocodile Dundee! Natalie Imbruglia! Ian Thorpe! Mrs. Mangel! Can you hear me? Your boys took one hell of a beating!”, czego chyba nie trzeba tłumaczyć.

Raz nawet Szkoci wykorzystali słowa Lilleliena przeciwko jego narodowi. Kiedy ich reprezentacja 15 lat temu pokonała w Oslo Norwegię, popularny tabloid „Daily Record” wypalił na okładce: „King Olaf, Roald Amundsen, Liv Ullmann, Edvard Munch, Vidkun Quisling, Thor Heyerdahl, Henrik Ibsen, Edvard Grieg, Monty Python's Norwegian Blue, Morten Harket, and Anni-Frid from ABBA. You boys took a helluva beating!”

Norwegowie może i nawet zaśmialiby się z tej uroczej gry słów, gdyby nie fakt, że wśród wymienionych nazwisk był Vidkun Quisling, faszystowski działacz. Żart wyszedł tak sobie – naczelny szkockiej gazety musiał oficjalnie przeprosić naród norweski za to nadużycie.

Co myślisz o tym artykule?

Podziel się lub zapisz
Czasem pisze – w poniedziałki Futbolowa Gorączka, a w piątki Tygodniówka na newonce.sport, a czasem gada – w poniedziałki w Kick Off, w czwartki w Futbol i Cała Reszta w newonce.radio. Liga angielska jest najlepsza na świecie. Amen.
newonce.radio - Wciśnij play

newonce.radio

Wciśnij play