Dziecinada Neymara. Chłód w szatni i słabnąca więź z Mbappe, a już za chwilę Bayern

Zobacz również:Bolesne nauki polskich bramkarzy w Ligue 1. Pomyłki Bułki i Majeckiego
Paris Saint-Germain v Lille OSC - Ligue 1: Neymar
Fot. Aurelien Meunier/PSG via Getty Images

W szatni PSG powiało chłodem po czerwonej kartce Neymara w meczu z Lille. Brazylijczyk znowu okazał się być bombą z wyjątkowo krótkim lontem - już czwarty raz został wyrzucony z boiska i zawsze działo się to w ostatnich pięciu minutach spotkania. Krytyka jest tak duża, że uratować go może tylko świetny występ w środę przeciwko Bayernowi.

Nie jest dobrze, pokazuje to już sama tabelka występów Neymara w tym sezonie. Wrzesień: koronawirus i czerwona kartka w meczu z Metz. Październik: uraz i pauza na dwa tygodnie. Za moment miesięczna przerwa w grudniu po faulu Thiago Mendesa z Lyonu i kolejny odpoczynek w lutym, też z powodu kontuzji i też trwający dobre pięć tygodni.

Neymara w tym sezonie częściej nie ma niż jest, a gdy się pojawia puszczają mu nerwy jak ostatnio w meczu na szczycie z Lille. Od początku 2020 roku zarobił już trzy czerwone kartki. Więcej niż jakikolwiek gracz Ligue 1.

Scysja z Djalo źle wygląda w mediach, bo obaj zaczęli się szarpać w tunelu, a wideo momentalnie obiegło świat. Neymar za rok skończy 30 lat, ale mentalnie dalej pozostaje 15-latkiem. Pojawiają się głosy, że Brazylijczyk mógł to wszystko zrobić celowo, byle tylko wykartkować się na sobotnie starcie ze Strasbourgiem, wyjątkowo fizyczną ekipą, która w 2019 roku odesłała go do szpitala. Awantura w meczu z Lille skończy się najprawdopodobniej trzema meczami kary, a to znowu oznacza brak Neymara i to w kluczowym momencie sezonu, gdy PSG goni Lille, a z tyłu czuje oddech świetnego Monaco.

Pod znakiem zapytania stanęła też przyszłość piłkarza. Podobno ma już przygotowaną umowę wstępną do 2026 roku, ale otoczenie Neymara zwleka z ostatecznym podpisem. Wymarzony scenariusz dla Paryża to zatrzymanie jego i Kyliana Mbappe. Problem w tym, że coś w tej więzi ostatnio pęka i być może drużyna potrzebuje na tym polu zmiany.

Wtorkowy „L’Equipe” nazywa sławny duet „połączeniem niskiej prędkości”. Przypomina, że ostatni mecz, gdy jeden miał asystę przy golu drugiego, wydarzył się 22 stycznia w Montpellier. Coraz trudniej przypomnieć sobie spotkanie, w któym obaj w równym stopniu ciągnęli PSG za uszy. W hitach z Marsylią (2:0), Barceloną (4:1) i Lyonem (4:2) błyszczał tylko Mbappe. Oczywiście Neymar może zrzucić to na kontuzje. Biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki, przegapił aż 20 meczów z 43 możliwych.

Mauricio Pochettino na dobrą sprawę nie miał kiedy i nie miał jak wpasować ich w swój nowy system. Najlepszy mecz, ten na Camp Nou, osiągnął bez Neymara. Różnicę robił środek pola Paredes - Gueye i wyżej grający Verratti. Moise Kean i Mauro Icardi też dali z siebie więcej niż dawniej. Oczywiście nikt głośno nie powie, że Neymar ze swoją obsesją wygrywania wszystkiego sam bywa hamulcowym. Przecież to on niecały rok temu ciągnął drużynę do finału Ligi Mistrzów. Dopiero Bayern ze swoją dyscypliną potrafił go utemperować. To też jest dobre pytanie: czy Neymar kiedykolwiek odnalazłby się w tak poukładanym środowisku? W PSG od początku był na specjalnych prawach i za Pochettino niewiele się pod tym względem zmieniło.

W meczu z Lille aż 24 razy stracił piłkę. Wchodził w niepotrzebne dryblingi zamiast szukać gry z partnerami. Pochettino dotąd tylko trzy razy mógł go wystawić w duecie z Mbappe i ani razu nie czuł, że wydarzyło się coś przekonującego. Ligue 1 zwykle daje pole do testowania i puszczania błędów w niepamięć. Nawet ten występek Neymara z Diallo za kilka tygodni będzie już tylko anegdotą. Sprawy gorzej się mają w Lidze Mistrzów. Tam nie ma miejsca na błędy i dziecinadę. Ewentualna porażka z Bayernem jeszcze bardziej odsłoniłaby nam kruchość Neymara.

Podziel się lub zapisz
Żebrak pięknej gry, pożeracz treści, uwielbiający zaglądać tam, gdzie inni nie potrafią, albo im się nie chce. Futbol polski, angielski, francuski. Piszę, bo lubię. Autor reportaży w Canal+.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.