Dużo mówienia, mało robienia. NFL ma za sobą cichy „deadline day”

Zobacz również:Gdy legenda szokuje cały świat sportu. Co jeszcze chce udowodnić Tom Brady?
Von Miller
Fot. David Rosenblum/Icon Sportswire via Getty Images

Specyfika największych amerykańskich lig sportowych ma to do siebie, że dzięki niej fani każdego sportu bardzo często – poza meczami, oczywiście – czekają na konkretne dni, w których ma wydarzyć się „coś dużego”. Najczęściej mówimy o drafcie lub dniu, w którym wolni agenci mogą zacząć podpisywać umowy z nowymi drużynami, jednak w części lig czymś takim jest też ostatni dzień na wymiany między zespołami. I o ile np. w NBA robi się wtedy bardzo gorąco, o tyle NFL po raz kolejny pokazało, że o „deadline day” znacznie więcej się mówi niż się w nim dzieje.

NFL ma prawdopodobnie najciekawszy, trzydniowy draft, w którym każdy wybór się liczy, a i po nim setki zawodników trafiają do drużyn jako niewydraftowani, co przyprawia o emocje tych bardziej nakręconych fanów. W trakcie wolnej agentury również jest bardzo gorąco, szczególnie dla tych fanów, których ulubiony zespół ma dużo pieniędzy do wydania. Tylko ten ostatni dzień na wymiany przechodzi zazwyczaj bez echa, nie tak jak w NBA, gdzie insiderzy Adrian Wojnarowski i Shams Charania nie nadążają z pisaniem kolejnych newsów.

Powodów takiego stanu rzeczy jest kilka. Po pierwsze, w NFL aż 22 zawodników możemy nazwać „podstawowymi”. Do tego potrzebna jest cała masa solidnych zmienników do rotacji w trakcie meczu, a także formacje specjalne na czele z kopaczami. Mówiąc w skrócie – do regularnego wygrywania potrzeba około 30-40 jakościowych graczy, więc drużyny często nie chcą przepłacać za pojedynczych zawodników, o ile nie są to topowi gracze z pozycji „premium” (rozgrywający, cornerback, pass rusher). Jeśli jakaś drużyna jest na to gotowa, to często nie ma z kolei zbyt wiele do wydania. Pozostałe drużyny z kolei nie chcą się rozstawać z wartościowymi graczami ze względu na kontuzje, których nigdy nie brakuje, a po których „sprzedawani” mogą przydać się bardziej oraz fakt, że ze względu na specyfikę ligi (tylko siedemnaście meczów, deadline jest po ośmiu) wiele drużyn, nawet słabszych, wciąż wierzy na awans do play-offów.

ALL IN

Ruchu jest mało i znacznie więcej jest dyskusji, jednak to nie znaczy, że nie ma go w ogóle. Von Miller, MVP Super Bowl 50, po raz pierwszy w karierze zmienia klub. Obrońca Denver Broncos został wymieniony do Los Angeles Rams w zamian za drugą i trzecią rundę draftu. 32-letni już Miller nie jest co prawda tym samym zawodnikiem, którym był przez większość swojej kariery, ale to wciąż obrońca mogący wyraźnie pomóc we wzmocnieniu w defensywie. Szczególnie jeśli w tej obronie są futboliści, którzy i tak już zaprzątają uwagę drużyny przeciwnej. W linii Rams gra m.in. Aaron Donald, uznawany za być może najlepszego zawodnika ligi bez podziału na pozycje. To on przyciąga uwagę ofensywnych koordynatorów. Von Miller po raz pierwszy w karierze powinien otrzymać nieco wolności.

Jest to wymiana z gatunku „win-win”. Walczący o Super Bowl Rams dostają kolejnego zawodnika, który jak najbardziej może im w tym pomóc. Ekipa z Kalifornii wyraźnie stawia wszystko na jedną kartę i trudno im się dziwić, bo drużynę mają naprawdę mocną. Tymczasem Broncos należą się pochwały za samoświadomość. Mają bilans 4-4, więc w teorii mogą jeszcze walczyć o wejście do play-offów. W praktyce jednak ich drużyna ma sporo znaków zapytania, szczególnie na pozycji rozgrywającego i nie wygląda na to, by miała się bić w tym sezonie o wyższe cele. Lepiej zyskać coś w zamian za zawodnika, którego prawdopodobnie i tak nie byłoby w drużynie po tym sezonie.

DZIEŃ MAŁYCH RUCHÓW

Wymiana Vona Millera odbyła się dzień przed deadline'em, jednak zaliczamy ją do umów „na ostatnią chwilę”. W ostatnim dniu mieliśmy takich kilka, jednak żadna z nich nie była aż tak istotna w kontekście ewentualnych szans drużyn na zwycięstwo w całym sezonie.

Melvin Ingram, czyli kolejny doświadczony pass rusher z nazwiskiem, trafił z Pittsburgh Steelers do Kansas City Chiefs za szóstą rundę draftu. Charles Omenihu, inny defensywny liniowy, za taką samą rekompensatę opuścił Houston Texans na rzecz San Francisco 49ers. Chiefs dostają doświadczonego obrońcę, który ma wzmocnić ich marną w tym sezonie obronę, 49ers – obiecującego i trochę niedocenianego liniowego, który pomoże im w przyszłości. Dla ekipy z Kansas City to też jedna z ostatnich szans, by nie stracić sezonu, bowiem po dwóch występach w Super Bowl (jednym wygranym), Patrick Mahomes i spółka mają jak na razie ogromny problemy z własną grą. Za szóstą rundę – rzutem na taśmę – Broncos oddali także cornerbacka Kary’ego Vincenta juniora do Philadelphii Eagles. Eagles mają jedną z najsłabszych ostatnich linii obrony w lidze i zawodnik z potencjałem przyda im się na pewno.

Mieliśmy też jedną wymianę „zawodnik za zawodnika”, co w NFL jest raczej rzadkością. Chiefs oddali ofensywnego liniowego, Laurenta Duvernaya-Tardiffa, lekarza znanego z tego, że odpuścił poprzedni sezon, by pomagać w walce z koronawirusem. W zamian z New York Jets przyjdzie do nich tight end Dan Brown. Mówiąc w skrócie – żadnych większych wymian, a przynajmniej takich, które mogą odmienić bieg sezonu lub całej franczyzy.

DZIEŃ SPEKULACJI

A mówiło się o przynajmniej kilku takich. Przede wszystkim o Deshaunie Watsonie, którego sytuacja wciąż nie jest rozwiązana, ale według raportów Miami Dolphins mieli być na tyle zdesperowani, żeby dogadać się z klubem Watsona (Houston Texans) pomimo tego. Sprawa trafiła do samego właściciela Dolphins, który jednak ostatecznie miał stwierdzić, że nie zaryzykują, dopóki problemy prawne świetnego rozgrywającego nie zostaną rozwiązane. A plotkuje się nawet, że Dolphins próbowali przekonać oskarżycielki Watsona do milczenia…

Inną historią ostatniego dnia było niezadowolenie Odella Beckhama Jr. Skrzydłowy, uznawany swego czasu za jednego z najlepszych w lidze, chce odejść z Cleveland Browns. Nie powiedział tego wprost, ale jego ojciec dziwnym trafem właśnie stworzył 11-minutowy filmik, na którym pokazuje, że winą słabych występów OBJa jest nie on sam, a jego rozgrywający, Baker Mayfield. Do akcji włączyły się nawet takie persony jak… LeBron James, który prywatnie jest przyjacielem futbolisty.

I faktycznie konflikt z Mayfieldem wydaje się być wyraźny. Szczególnie na boisku. Nie jest tak, że Baker jest słabym rozgrywającym, bo współpraca z innymi skrzydłowymi wygląda znacznie lepiej. Nie jest też tak, że OBJ już nie daje rady, bo niejednokrotnie urywał się obrońcom tylko po to, by dostać niedokładną piłkę od Mayfielda – w tej kwestii ojciec Beckhama dużo się nie pomylił. O co więc chodzi? Nikt chyba do końca nie wie, ale te wszystkie znaki wskazują wyraźnie, że OBJ ma dość i chce odejść. Z tym że Browns nie zamierzali oddawać go za pół darmo, a oferty przychodzące wcale nie były zbyt wysokie. Mamy więc spory konflikt w drużynie, który będzie się pewnie ciągnął do końca sezonu. Już teraz OBJ nie pojawił się na treningu „z powodów osobistych”. Chyba że ekipa z Cleveland zaskoczy wszystkich i zwolni skrzydłowego nie otrzymując nic w zamian.

Spekulacje w temacie Watsona trwały od tygodnia, list „zawodników, którzy mogą być wymienieni” stworzono dziesiątki, łącznie z naprawdę wartościowymi. Tymczasem dostaliśmy Von Millera i w zasadzie tyle. Jak co roku NFL nieco rozczarowuje w trakcie deadline day i trudno się temu dziwić. W tej lidze tak to już wygląda. Saga z Watsonem będzie trwała nadal, tak jak i inne skandale i kontrowersyjne historie niebędące meczami. Następny przystanek w niemeczowych emocjach – draft. Jednak do tego jeszcze daleko, teraz najważniejsze jest to, co na boisku, bo NFL wkracza w decydującą fazę sezonu regularnego. Play-offy zbliżają się wielkimi krokami, a Super Bowl już za chwilę zacznie pojawiać się na horyzoncie.

Podziel się lub zapisz
Uniwersalny jak scyzoryk. MMA, sporty amerykańskie, tenis, lekkoatletyka - to wszystko (i wiele więcej) nie sprawia mu kłopotów. Pisze dla newonce.sport, a w newonce.radio odwiedza audycję NFL Po Godzinach.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.