Drybler jako zagrożony gatunek? Oto 10 najczęściej kiwających klubów Europy

Zobacz również:Od komunistycznego raju do etatowego bicia rekordów. Ansu, będziesz legendą
FC Barcelona v Dynamo Kyiv: Group G - UEFA Champions League
Fot. Eric Alonso/Getty Images

Jeśli zakochiwałeś się w futbolu w czasach Ronaldinho, a najchętniej odtwarzanymi zagraniami na podwórku były kiwki ulubieńców, to możesz być delikatnie rozczarowany, w jakim kierunku skręciła piłka nożna. Stając się coraz bardziej schematyczną i zachowawczą, została nieco odarta z dawnej magii. Dryblerzy nie są jeszcze gatunkiem na wyginięciu, lecz coraz częściej ich wolność zostaje ograniczana i przykrywana pracą na rzecz kolektywu. Zwykle to pojedyncze jednostki walczą, aby atrakcyjnych zagrań nie ograniczać do akcji zespołowych oraz cudownych bramek.

Zawsze z widowiskową piłką kojarzyła się Hiszpania, ale od razu uprzedzamy, że w tym zestawieniu znajdzie się tylko jedna drużyna z LaLiga. I to wyłącznie dzięki zjawiskowej, niepowtarzalnej grze Leo Messiego. Odwaga coraz częściej zastępowana jest przez pragmatyzm. Mniejsze kluby wolą grać na korzystny rezultat i stawiać na bezpieczne rozwiązania, aby niwelować różnice. Sztuka odkładana jest na bok. Przecież nieudany drybling kategoryzowany jest jako strata i narażenie drużyny. Nie każdy trener, tym bardziej nie mając ku temu wykonawców, namawia swoich graczy do tworzenia przewagi poprzez dryblowanie. Oto jednak drużyny, które w pięciu najsilniejszych ligach są gwarancją kilkunastu dryblingów na mecz. Uwaga, nie brakuje niespodzianek i nieoczywistych kandydatów!

10
Stuttgart – 12,2 dryblingów na mecz

Potwierdza się, że zwykle to młodość stoi za widowiskową, odważniejszą grą. I trenerzy, którzy nie zamierzają jej blokować, a takim jest Pellegrino Matarazzo, były asystent Juliana Nagelsmanna. Stąd ofensywna gra Stuttgartu i młode talenty wyciąganie przez dyrektora sportowego Svena Mislintata. Najwięcej dryblingów ma pracujący w środkowej strefie Orel Mangala (2,2 na mecz), ale smykałkę do podejmowania ryzyka widzimy też u Silasa Wamangituki, Tanguya Coulibaly'ego czy Nicolasa Gonzaleza.

9
Wolverhampton – 12,3 na mecz

Dla drużyny mającej w składzie Adamę Traore obowiązkiem było znaleźć się w dziesiątce. Luis Enrique powołał go do reprezentacji Hiszpanii, bo gwarantuje zupełnie inny profil – nie jest skażony myślą o bezpiecznej grze, tylko zawsze szuka wejścia w pojedynek, wykorzystując przyspieszenie godne sprintera i potężną siłę fizyczną. Adama jest gwarancją średnio ponad 4 dryblingów na mecz, ale Portugalczycy Pedro Neto, Nelson Semedo i Daniel Podence dokładają się do tego dorobku.

8
Juventus – 12,3 na mecz

Mistrzowie Italii nie kojarzą się z ciągłym dryblingiem, a jednak jest kilka jednostek podnoszących średnią. Od lat wysłuchujemy, że Cristiano Ronaldo zatracił tę umiejętność, że to raczej sztuka dla sztuki w miejscu, lecz Portugalczyk gwarantuje 1,8 dryblingu na mecz – identycznie jak Federico Chiesa. Na to miejsce mocno pracuje również Kolumbijczyk Juana Cuadrado, którego kojarzymy już z gry na jeden i rozgrywający premierowy sezon w Turynie Dejan Kulusevski. Pewnie wyglądałoby to jeszcze okazalej ze zdrowym, będącym w formie przez dłuższy czas Paulo Dybalą.

7
Lyon – 12,4 na mecz

Nic dziwnego, że Ronald Koeman nalegał na transfer Memphisa Depaya, skoro jest postacią najbardziej robiącą różnicę w Lyonie. Holender to średnio 2 udane dryblingi na spotkanie, lecz akurat ma wokół siebie kapelę, która odważnej, ryzykownej gry też się nie boi. Trzeba oddać, że Olympique jest dość przyjemnym zespołem do oglądania z umiejętnościami Rayana Cherkiego, Lucasa Paquety, elegancji Maxence'a Caquereta i poszukiwaniu pojedynków Karla Toto Ekambiego.

6
Bayer – 12,5 na mecz

Pożegnali Kaia Havertza, ale nie wypadli z czołówki skutecznie dryblujących. Piłkarzem, dla którego warto odpalać spotkania jest Leon Bailey, jeden z tych unikatowych graczy, którzy cały czas chcą poszerzać swój repertuar zwodów. Jamajczyk daje Bayerowi 2,5 dryblingu na mecz i masę pociechy dla oka, bo jego gra bazuje na wchodzeniu w pojedynki. Świetnie wyglądają też próby 21-letniego Moussy Diaby'ego oraz 17-letniego Floriana Wirtza. To młoda, wyzwolona paczka, więc szukając futbolu spoza ścisłej czołówki, zwróćcie uwagę na drużynę z Leverkusen.

5
Bayern – 12,6 na mecz

Paradoksalnie tutaj największą różnicę robi 20-letni Alphonso Davies, co pokazuje, jak istotną rolą pełnią boczne sektory w grze ostatniego zwycięzcy Ligi Mistrzów. To on jest pierwszym motorem napędowym akcji, tym gubiącym pressingiem pewnym wypuszczeniem piłki czy zmianą kierunku. Na bokach budują się sytuacje Bayernu – o to dbają Kinglsey Coman oraz Leroy Sane pracujący na liczne sytuacje w szesnastce, gdzie skumulowanych jest kilku piłkarzy Bawarczyków. Trzeba też oddać, że bardzo atrakcyjnie wyglądają liczby 18-letniego Jamala Musiali – już teraz gwarantuje 1,8 udanego dryblingu na zawody.

4
Manchester City – 12,8 na mecz

Nie mogło być inaczej z takim dobrobytem w ofensywie, niekiedy grą bez środkowego napastnika i nastawieniem na wygrywanie pojedynków. Pep Guardiola z tego żyje – z poszukiwania przewagi. Wśród jego najskuteczniejszych dryblerów znajdziemy Raheema Sterlinga – przekonali się o tym Polacy, bo to jego rajdy były ozdobą naszego meczu na Wembley. Anglik jest w swoich próbach zdecydowanie najlepszy z 2,2 udanymi dryblingami na mecz. Ale lista robiących przewagę jest długa: od Portugalczków Joao Cancelo (1,8) i Bernardo Silvy (1,5), przez Brazylijczyka Gabriela Jesusa (1,7), po artystów z Belgii jak Kevin de Bruyne (1,8) oraz Algierczyka Riyada Mahreza (1,8).

3
PSG – 12,9 na mecz

Zero zaskoczenia, kiedy masz w drużynie żyjących z ośmieszania innych Neymara oraz Kyliana Mbappe. To wręcz dwuosoba machina do dryblingu – w przypadku Brazylijczyka 4,6 udanego zagrania na mecz, a Francuza 3 dryblingi na spotkanie. Bardzo atrakcyjne liczby i jeszcze piękniejsza gra. Bo chociaż Ligue 1 nie należy do trendów oglądających, to akurat w poszukiwaniu żywego, konkretne show należy wybierać paryskie spektakle. Mając jeszcze obok Verattiego, Rafinhę czy Angela Di Marię, relatywnie rzadko można narzekać na nudę czy brak zagrań do wycięcia z tego spotkania.

2
Fulham – 13,4 na mecz

Absolutnie największa niespodzianka w naszym zestawieniu i to na drugim miejscu. Jak to możliwe, że Fulham jest tak wysoko? Odpowiedzią są takie postaci jak André Zambo Anguissa oraz Ademola Lookman – to kolejno 2,7 i 2,6 udanych dryblingów na mecz. Niby Fulham nie kojarzy się z taką grą, lecz wspomniana dwójka karmi się poszukiwaniem pojedynku. To ciągły taniec z piłką, chociaż bez efektów jak chociażby w Paryżu. Przez pewien moment grali też bez klasycznej dziewiątki, więc nominalni skrzydłowi nabijali liczby dryblingami, podobnie jak wahadła, gdzie sporo szumu robił Antonee Robinson. Nie bez wkładu są Ivan Cavaleiro oraz Ruben Loftus-Cheek.

1
Barcelona – 13,4 na mecz

W Europie nie ma większego dryblera niż Neymar, ale na tej samej półce należy zaklasyfikować Leo Messiego. Katalończyków nie byłoby tak wysoko bez niepowtarzalnego stylu gry Argentyńczyka. W pojedynkę wyciąga Barcelonie pomocną dłoń i jest maszyną do regularnego omijania rywali. Robi to z dziecinną łatwością, dlatego gwarantuje nam 4,6 udanego dryblingu na mecz. Chcesz pewnego show? Odpalaj Messiego lub Neymara. Bardzo duży wkład ma w to również nieprzewidywalny i często chaotyczny Ousmane Dembele (2,2), a przed kontuzją także Ansu Fati (1,6). We większości to jednak robota Leo Messiego. Wiele pojedynków wygrywa również Frenkie de Jong (1,5) i to jego odważną w grę w drugiej linii także należy docenić. Kto jak kto, ale on zawsze szuka zbudowania przewagi. I tacy gracze powinni być szczególnie w cenie.

Podziel się lub zapisz
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć, stąd audycja La Polémica. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.