Druga szansa. Mateusz Gamrot planuje powrót na właściwą drogę

Zobacz również:Wszystko, co trzeba wiedzieć o walce Błachowicz - Reyes. Gościliśmy Dorotę Jurkowską, menedżer Janka (WIDEO)
UFC Fight Night: Gamrot v Kutateladze
Fot. Josh Hedges/Zuffa LLC via Getty Images

Kariera Mateusza Gamrota w UFC rozpoczęła się przykrym falstartem, jednak były mistrz KSW ma poza rynkiem amerykańskim na tyle ugruntowaną pozycję, że Dana White będzie miał dla niego nieco więcej cierpliwości. Pierwsza z szans już w ten weekend.

Powiedzieć, że przygoda Gamrota z najlepszą federacją na świecie zaczęła się nie najlepiej, to nic nie powiedzieć. Trafiał do niej jako mistrz KSW i jeden z najlepszych „lekkich” w Europie, który nie doznał jeszcze porażki w oktagonie. I już w debiucie uległ szerzej nieznanemu Guramowi Kutateladze, który również w UFC debiutował. Pojedynek był całkiem niezły z obu stron (otrzymał nagrodę „walki wieczoru”), a wynik nie należał do oczywistych (Gruzin wygrał niejednogłośnie na punkty), jednak mało kto wyobrażał sobie, że Gamrot, który miał być naszą kolejną nadzieją za oceanem, zacznie amerykańską karierę od porażki.

Paradoksalnie jednak może mu to pomóc. Sam Gamrot w rozmowie z Polsatem Sport stwierdził, że bycie niepokonanym było dla niego swego rodzaju dodatkową presją. W MMA nie jest to bowiem tak częste, jak chociażby w zawodowym boksie, więc każdy zawodnik mający na koncie kilkanaście walk i zero porażek zaczyna być na celowniku – rywali, ale też i fanów, którzy albo oczekują utrzymania bilansu jak najdłużej, albo liczą, że ktoś w końcu tę serię przerwie. Gamrot uważa, że „zdjęcie zera” z rekordu pozwoli mu skupić się wyłącznie na walce, przeciwniku i próbach awansu w rankingach UFC.

A przeciwnikiem tym razem będzie Scott Holzman, inny z zawodników, który swoje ostatnie starcie zakończył porażką. Nie będzie to łatwy rywal, bo czegoś takiego jak zawodnik „na przetarcie” czy „na odbudowę” w UFC z reguły nie ma. Holzman ma w swojej karierze cztery porażki (przy czternastu zwycięstwach), jednak w każdym przypadku możemy mówić o zawodnikach, którzy także do przypadkowych nie należą. Beneil Dariush, Josh Emmett czy Drew Dober to nazwiska, które prędzej czy później trafiły dość wysoko w rankingach swoich wag, a Nik Lentz to wieloletni fighter UFC, który swoje w federacji też zdążył osiągnąć. W skrócie – żeby pokonać Holtzmana trzeba pokazać „coś więcej”. My doskonale wiemy, że Gamrot to „coś więcej” ma, jednak za oceanem nikt jeszcze nie ma o tym pojęcia. Sam Holtzman uznaje Polaka za bardzo dobrego zawodnika, który jednak nie jest znany w Stanach Zjednoczonych, co nieco mu przeszkadza, bo chciałby bardziej medialnego gościa po drugiej stronie.

Medialny czy nie, robotę trzeba wykonać, a obaj fighterzy są przekonani, że wykonali wystarczającą robotę, by odbić się po porażkach. Holtzman ma już plan na tę walkę i nie jest on żadnym zaskoczeniem dla tych, którzy znają jego przeciwnika – utrzymać „stójkę”, bo pozwolenie na zejście do parteru z Gamrotem, który jest byłym reprezentantem Polski w zapasach, nie należy do najbardziej optymalnych taktyk, o ile nie ma się podobnego albo lepszego doświadczenia w swoim życiu. Holtzman nie ma, bo jest on z tych zawodników, którzy przed karierą w MMA nie trenowali dłużej żadnych sportów walki. Chyba że za taki uznamy – pół żartem, pół serio – hokej.

Nie musimy więc mówić jaka jest taktyka Polaka na ten pojedynek – zejść do parteru i skontrolować wszystko po swojemu, jak Jan Błachowicz dwie ostatnie rundy z Israelem Adesanyą. Ostatnie miesiące to treningi Gamrota w American Top Team, więc o przygotowanie powinniśmy być spokojni. Nasz zawodnik wierzy, że odbije się w nieco lepsze rejony UFC. Karta wstępna kolejnego medialnego tworu UFC (UFC on ABC) to nie jest miejsce, w którym docelowo chciałby się znajdować, a wyjścia z tej sytuacji nie dadzą kolejne ładne porażki – trzeba zwyciężać.

Gamrot musi korzystać z tego, co ma, bo fakt, że zawalczy na mniej istotnej gali jest korzystny dla polskich kibiców. Gala jest podporządkowana Brytyjczykom, ponieważ wstępnie w walce wieczoru miał walczyć Darren Till. Sam zainteresowany złapał kontuzję, ale pora została, przez co karta wstępna z Gamrotem zacznie się około godziny 17-18 czasu polskiego, a Polak powinien wyjść do oktagonu około 19.

Taka pora bardzo nam pasuje, choć każdy kibic „Gamera” wolałby raczej zarywać dla niego noce. Aby tak się jednak stało, pierwszy krok trzeba zrobić w sobotę.

Podziel się lub zapisz
Uniwersalny jak scyzoryk. MMA, sporty amerykańskie, tenis, lekkoatletyka - to wszystko (i wiele więcej) nie sprawia mu kłopotów. Pisze dla newonce.sport, a w newonce.radio odwiedza audycję NFL Po Godzinach.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.