Dlaczego piłkarze nie oglądają meczów? Sześciu graczy, którzy nie lubią piłki

Zobacz również:Kapela ludzi pozytywnie zakręconych pod rządami Berlusconiego. Ekskluzywne towarzystwo Gytkjaera w Monzie
Parma Calcio v Brescia Calcio - Serie A
Fot. Alessandro Sabattini/Getty Images

Espen Baardsen, były reprezentant Norwegii, kilka minut stał na parkingu w Tesco i myślał: „Co ja tu robię?”. Miał 24 lata, gdy Neil Warnock w Sheffield United zaproponował mu dwumiesięczny kontrakt z pensją pracownika metra. To wtedy zakończył karierę, mówiąc, że piłka nigdy go tak naprawdę nie kręciła. „To sztywne życie pełne poświęceń” – wyjaśnił po latach.

Baardsen kariery nie zrobił, ale nawet ci, którym się udało, nie zawsze opowiadają w wywiadach o tym jak to chłoną futbol 24 godziny na dobę. Istnieje grupa zawodników, którzy poza graniem, po prostu chcą mieć spokój. Nie obchodzi ich oglądanie meczów. Nie przeglądają gazet. Marc Andre Ter Stegen rok temu rozbrajająco wyznał w „El Pais”: „Nie wiem nawet, jak nazywają się piłkarze przeciwnika”. Poniżej szybki przegląd graczy, dla których piłka była lub jest obojętna. Liczy się boisko. No i przelew co miesiąc.

1
Marc-Andre ter Stegen

Za chwilę minie rok od rozmowy z „El Pais”, w której bramkarz Barcelony prosto z mostu mówi, że nie interesuje się piłką. Już sam nagłówek brzmi kontrowersyjnie, bo wisi tam zdanie „Nie mam pojęcia o futbolu”. Ter Stegen opowiada o architekturze (jego żona jest architektą), ale w temacie swojego zawodu rozbrajająco przyznaje się do tego, że nie ogląda meczów, nie zna nawet nazwisk graczy przeciwko którym gra.

„Dopiero gdy pokazują mi nagrania, przypominam sobie, że doskonale wiem, kto jest kim. Lepiej zapamiętuję ich ruchy na boisku, jak strzelają lub jak zmieniają swoje pozycje, niż jak się nazywają. To trochę dziwne, ale się zdarza gdy analizujemy przeciwnika” - mówił niemiecki bramkarz.

2
Espen Baardsen

Najmniej znane nazwisko w tym gronie, ale warto się z tą historią zaznajomić. Baardsen w Anglii rozegrał 65 meczów. Na przełomie wieków był w Tottenhamie i Evertonie. Mógłby w tym świecie tkwić do dziś, ale wybrał życie przy rodzinie, dom w Prowansji i zawód bankiera. W połowie drogi stwierdził, że piłka nigdy go nie kręciła.

„Fajnie być piłkarzem, gdy jesteś na szczycie. Ale tkwienie na poziomie między profesjonalistą a amatorem, jest udręką. To sztywne życie pełne poświęceń. Spędzamy święta w hotelu. Czujemy się jak własność klubu. Dzisiaj jedynym ograniczeniem jest szkolny kalendarz mojego syna i bardzo mi to odpowiada - mówił we francuskim magazynie „So Foot”. Po zakończeniu kariery pierwsze 18 miesięcy spędził na podróżach dookoła świata. Dziś żyje z wynajmu pięciu mieszkań w Dublinie, a na pytanie, czy chce, by jego syn lub córka grały w przyszłości w piłkę, odpowiada: tak, ale tylko dla przyjemności.

3
Benoit Assou-Ekotto

Nie gra już w piłkę dwa lata. W trakcie kariery zasłynął tym, że buty piłkarskie kupował na eBayu, bo nie chciał być zależny od marek, odhaczył 155 spotkań w Tottenhamie, no i wygłosił głośny komentarz w „Guardianie”, że futbol to tylko praca, nic więcej. Gdy prezydent Lens powiedział, że odszedł do Anglii za większą kasą, odparł: „Oczywiście, że chodziło o pieniądze. Czy jest jakikolwiek piłkarz na świecie, który zmienia klub ze względu na jego barwy?”.

Ten wywiad z jednej strony był głośny, bo trafił na nagłówki w każdym kraju. Ale też w pewnym sensie został przemilczany. Inni gracze nie chcieli go komentować, co jakoś specjalnie Assou-Ekotto nie zdziwiło. Kameruńczyk opowiadał o zakłamaniu świata piłki. Wszyscy całują herby, choć tak naprawdę na końcu liczy się to, co na koncie. „Kiedy jestem w pracy, wykonuję swoją robotę w 100%. Ale później jestem jak turysta w Londynie. Mam swoją kartę transportu miejskiego, biorę metro. Później jem. Nie mogę zrozumieć dlaczego wszyscy kłamią” - mówił.

4
Gabriel Batistuta

Trudno przełknąć myśl, że idol lat 90., piłkarz który rozpalał w dzieciach pasję do piłki, sam tej pasji nie miał. Na pewno nie wtedy, gdy schodził z boiska i zajmował się wszystkim, tylko nie sportem. Batistuta lata temu wyznał: „To tylko mój zawód. Nie lubię oglądać piłki”. Alessandro Rialti, współautor jego autobiografii był zaskoczony jak bardzo Argentyńczyk oddziela te dwie sfery.

W Serie A strzelił prawie 300 goli, był goleadorem w kadrze jeszcze zanim ktokolwiek słyszał o Messim, ale na końcu miał piłki dość. Przerzucił się na polo. W końcu miał czas pływanie motorówką po Paranie, co było jego pasją jeszcze w trakcie kariery. Dzisiaj nie lubi rozmawiać o futbolu - ten przyniósł mu potworny ból w nogach i myśli o amputacji. Jego synowie nie garną się do piłki. Jeden z nich pracuje w punkcie ksero.

5
Gareth Bale

Pod względem oglądania meczów w telewizji nie różni się zbytnio od Neymara albo Messiego - oni też lata temu powiedzieli, że jeśli są w domu, to wolą spędzić czas z rodziną, niekoniecznie gapiąc się w ekran. Messi powiedział nawet, ż futbol nudzi jego żonę Antonellę, więc najczęściej wybiera kreskówki z dzieckiem. Nigdy jednak ostentacyjnie nie odwracał się plecami do swojego zawodu, co notorycznie czyni Gareth Bale.

Walijczyk przez lata zbudował wizerunek gościa, który myśląc o piłce nie czuje żadnych dreszczy, którego piłka nudzi i każe robić coś za karę. Predrag Mijatović powiedział kiedyś, że Bale najpierw myśli o Walii, potem o golfie, a Real jest na trzeci miejscu. Cytat został uwieczniony na fladze, z którą piłkarz świętował awans na Euro 2020. Bale wie, że w odbiorze fanów został sprowadzony do roli golfisty. I nie boi się mówić: „Piłka to tylko moja praca. Inne rzeczy wywołują u mnie uśmiech”.

6
Mario Balotelli

„Nie lubię oglądać piłki. Lubię w nią grać” - ten krótki manifest mówi nam wszystko o Balotellim. Przecież on nawet po golach nigdy jakoś specjalnie nie demonstrował radości, mówiąc: „Czy listonosz skacze z radości po dostarczeniu przesyłki?”. Trudno wyobrazić sobie scenę, w której Balotelli z uwagą śledzi mecz w telewizji przez 90 minut. Prędzej są to te wszystkie kolorowe scenki jak odpala fajerwerki w łazience albo rozrzuca pieniądze po mieście.

Podziel się lub zapisz
Żebrak pięknej gry, pożeracz treści, uwielbiający zaglądać tam, gdzie inni nie potrafią, albo im się nie chce. Futbol polski, angielski, francuski. Piszę, bo lubię. Autor reportaży w Canal+.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.