CZWARTY SEKTOR: Hamilton krok przed wszystkimi, problem z Kimim

Zobacz również:CZWARTY SEKTOR: Wielkie otwarcie sezonu w Bahrajnie. Co wiemy po pierwszym GP?
F1 Grand Prix of Portugal: Lewis Hamilton
Fot. Dan Istitene/Formula 1 via Getty Images

To był jeden z najdziwniejszych weekendów w ostatnich latach. Bardzo dużo nudy, wszystkim sesjom czegoś brakowało, a milczenie w social mediach nie pomagało. Algarve w zeszłym roku dostarczyło emocji przez warunki pogodowe, a suchy wyścig spełnił wszystkie złe wróżby. To jednak nie zmienia faktu, że ten sezon nadal ma gigantyczny potencjał na walkę i oby sędziowie zaczęli lepiej się w tym wszystkim odnajdywać.

Triumfował Lewis Hamilton, a podium uzupełnili Max Verstappen oraz Valtteri Bottas. Co wiemy po GP Portugalii? Czas na wnioski w cyklu Czwarty Sektor.

1
MERCEDES Z PRZEWAGĄ, SZCZEGÓLNIE W DRUGIM BOLIDZIE

Valtteri Bottas po pierwszych dwóch wyścigach tego sezonu nie wyglądał dobrze. Sam to zresztą dwa tygodnie temu poruszałem. Fin był niemrawy, kwalifikacje miał takie sobie, a w wyścigach rozpadał się tempem. Na Imoli ogólnie było fatalnie, ale widać, że to zadziałało dla Bottasa niczym budzik. Bardzo dobry cały weekend w Portugalii i najlepsza jazda z czołówki w kwalifikacjach dały mu Pole Position. To w końcu był Valtteri, do jakiego przywykliśmy. To dobrze dla walki w czołówce i świetnie dla Mercedesa w perspektywie walki o tytuł konstruktorów.

Sergio Perez nadal się dociera, ale idzie mu to naprawdę dobrze. Po mocno przeciętnym wyścigu na Imoli, trzeba pamiętać o dobrych kwalifikacjach, tutaj pokazał się z dobrej strony. Prawdopodobnie gdyby to był Gasly lub Albon z lat poprzednich, to Lando Norris dojechałby czwarty, a Meksykanin przebił się tam, gdzie być powinien. Jeżeli nie ma przygód, to Checo walczy o podium i jest przynajmniej czwarty. Tam jest potencjał na więcej, także pozostaje poczekać na lepszą aklimatyzacje i może zobaczymy dwa Red Bulle na podium jeszcze w pierwszej części sezonu.

Na czele bez zmian. Lewis Hamilton dzisiaj nie pozostawił wątpliwości, że siedmiu tytułów nie znajduje się w czipsach. Ten sezon i wyrównany pojedynek z Red Bullem pokazują, że Brytyjczyk jest tym, który robi różnicę. Max Verstappen był w stanie objechać Bottasa, ale z drugim Mercedesem nie miał w tym wyścigu najmniejszej szansy. Lewis zachował spokój po błędzie w trakcie restartu, wyprzedził Holendra, a potem uporał się z zespołowym kolegą. Ciekawy jest fakt, że dokładnie na tym samym okrążeniu, co w zeszłym roku. Hamilton był klasą samą dla siebie i wyraźnie pokazuje, że to mistrzowskie doświadczenie daje mu przewagę w walce o tytuł. Dodając tego wciąż poprawiającego się Mercedesa i budzącego się z letargu Bottasa… Ciężary dla Red Bulla.

2
QUO VADIS, MICHAELU MASI?

Wielokrotnie mówi się, że nie ma ludzi nie do zastąpienia. Przecież następcy się szkolą, są obok tych wielkich. Zawsze pojawi się człowiek, który schedę przejmie. Owszem, tak samo jest w tym wypadku. Michael Masi był protegowanym Charliego Whitinga. To on miał być gotowy, aby przejąć obowiązki swojego „mistrza” po jego śmierci. Wszyscy się w sumie z tym zgodzili, bo prawda też jest taka, że nie było na horyzoncie alternatyw. W 2019 roku dano mu taryfę ulgową, w końcu wchodził w wielkie buty. Zeszły sezon był mocno specyficzny i, umówmy się, w czasach zarazy interesował nas tylko fakt powrotu ścigania. Było kilka błędów i problemów, ale przymknęliśmy na to oko.

Jak się jednak okazuje, te wszystkie wybryki studzienkowe i werdyktowe pokazywały problem, którego nie zauważaliśmy. Od czasu przejęcia władzy przez Masiego czekamy dłużej na decyzje sędziów, pojawiają się problemy z infrastrukturą, a teraz dochodzimy do absurdu z limitami toru. Zaczęło się w Bahrajnie, gdzie limity zmieniono w trakcie wyścigu. Potem była Imola i dwie zmiany w trakcie weekendu. Przyjechaliśmy na Algarve i mamy DOKŁADNIE to samo. Z całym szacunkiem, ale to już pachnie ośmieszeniem. Jeżeli dyrektor wyścigu z ramienia FIA informuje w czwartek, że limity są takie i koniec, a już piątek zmienia własną decyzje to coś tu jest nie tak.

Dochodzimy do momentów, gdzie decyzje podejmowane przy zielonym stoliku mogą wypaczyć wynik rywalizacji. Przecież jeżeli kierowca szuka limitu, to nie będzie tego robić co sesję. Jak zawodnicy mają naciskać, skoro zaraz się okaże, że tak nie wolno i trzeba zupełnie zmienić linię wyścigową? W Portugalii zakręt numer 14 finalnie zabrał punkt Maxowi Verstappenowi za najszybsze okrążenie. Problem jednak polega na tym, że nie monitorowano tam limitów! Lando Norris wyprzedził Sergio Pereza po wyjechaniu poza tor, ale tam już wszystko było OK w ocenie sędziów. Coś zmienić się musi, bo dzieją się karykaturalne rzeczy. Za chwilę limity toru będą jednym z kandydatów do tytułu patrząc na to jak potrafią wypaczyć niektóre wyniki. Może trzeba się zastanowić, czy Masi jest na właściwym stanowisku?

3
CZY RAIKKONENOWI SIĘ CHCE?

Kimi Raikkonen jest uwielbiany za styl bycia na całym świecie. Człowiek, który sprawia wrażenie, że nie rusza go zupełnie nic, a uśmiech na jego twarzy jest rzadszy niż zaćmienia słońca. Wszystko fajnie, dopóki to jest postawa poza torem, ale ostatnio coraz częściej przenosi się to wraz z nim do bolidu. Można odnieść wrażenie, że Iceman już niczego nie musi i niekoniecznie też mu się chce. 41-latek potrafi mieć świetne wyścigi i pokazywać się ze swojej najlepszej strony, a potem zaprzepaszcza wszystko w jeden weekend.

W poprzednim sezonie zachwycaliśmy się startem na wilgotnej nawierzchni w wykonaniu Kimiego właśnie w Portugalii. Niczym w grze komputerowej Fin zyskał dziewięć pozycji po starcie i wyglądał wręcz bosko. Więc dla równości w tym roku zakończył swoje zmagania na… początku drugiego okrążenia popełniając szkolny błąd. Po dobrym starcie i zyskaniu dwóch pozycji wjechał na prostej startowej w… kolegę z zespołu. Urwane przednie skrzydło zablokowało przednie koła i Raikkonen skończył w żwirze. Potem wytłumaczył się, że źle przestawił pokrętło na kierownicy i nie zauważył Antonio Giovinazziego w trakcie korekty.

Mówimy tu o mistrzu świata i człowieku, który przez lata bił się w czubie stawki. Przepraszam, może nie powinienem tego pisać tak dosadnie, ale kiedy to będzie dość? Ile jeszcze taka chimeryczna postawa będzie akceptowana przez Alfę Romeo? Przecież w akademii Ferrari czeka kolejka chętnych kierowców z niemałym talentem. Można było, podobnie do Haasa, potraktować ten rok nieco bardziej z dystansu. Dać nowego, młodego kierowcę żeby wjeździł się w świat F1. Przecież takimi historiami Alfa nie zyskuje nic. Raikkonen jedzie swoje, ale obecnie takie same wyniki jest w stanie im dostarczyć Giovinazzi! Chyba czas powiedzieć pas, bo szkoda czasu, który w tym wypadku zabiera Iceman potencjalnym kierowcom, którym się chce.

4
TWARDY TOR DO ZGYRYZIENIA

Pandemiczny sezon 2020 dał nam opcje ścigania się na torach, na których wcześniej tej opcji nie było. Portugalia wcześniej mogła jedynie pomarzyć o powrocie do kalendarza. Tam nie ma petrodolarów, wielkich sponsorów. Sam tor oczywiście jest świetny. Położony malowniczo, dostarcza fenomenalnych zdjęć i ujęć. Tylko problem pojawił się z realnym ściganiem w normalnych warunkach. Algarve to druga Barcelona i nie widzę tu opcji na pozostanie w kalendarzu. Po prostu nie potrzebujemy już takich obiektów. Albo inaczej: obecna Formuła 1 nie dostarcza na nich emocji. Jeżeli faktycznie będą zmiany i jazda za drugim samochodem będzie możliwa, wtedy należałoby sprawdzić to raz jeszcze.

To też łączy się z drugim problemem, a mianowicie oponami. Pirelli tym razem przesadziło i uznało, że w Portugalii potrzeba najtwardszych możliwych mieszanek. To sprawiło, że Lance Stroll był w stanie przejechać 40 okrążeń na softach! Opony mocno zepsuły możliwości strategiczne, bo gdyby Włosi byli nieco odważniejsi to szachów w boksach mogłoby być zdecydowanie więcej. Tym doborem zrujnowano ten aspekt rywalizacji i utrudniono także pracę kierowcom. Gdyby mieszanki były bardziej miękkie to i bolidy by nie miały takiego problemu z przyczepnością, a szybciej zużywające się gumy dostarczyłyby więcej emocji.

Podziel się lub zapisz
Fanatyk Formuły 1, ale praktycznie obok żadnego sportu nie przechodzę obojętnie. Współtwórca największego podcastu o królowej sportów motorowych w Polsce - Budnik i Pokrzywiński o F1.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.