Cześć, jestem tu nowy. Peter Hyballa o zarażaniu pasją i eliminowaniu strachu

Zobacz również:CENTROSTRZAŁ #3. Odwaga pionierów. O nieoczywistych kierunkach transferowych
Pilka nozna. PKO Ekstraklasa. Wisla Krakow. Peter Hyballa. 02.12.2020
KRAKOW 02.12.2020

- Chcę, by Wisła grała ofensywnie, odważnie, szybko i do przodu - zaznaczył trener Wisły Kraków podczas pierwszego wystąpienia w nowej roli. Zaznaczył, że nie ma w nim strachu i podkreślił, że zespół też nie może się bać. Na zarażenie go tą mentalnością przed derbami Krakowa ma jednak tylko dobę.

Na razie tylko wirtualnie, ale Peter Hyballa ma już za sobą pierwsze wystąpienie w roli trenera Wisły Kraków, z którą podpisał kontrakt obowiązujący do 30 czerwca 2022 roku. Razem z Niemcem zostaną zatrudnieni dwaj nowi członkowie sztabu. Podczas konferencji prasowej prezes Dawid Błaszczykowski wykluczył, że będzie to Leszek Dyja, o którego powrocie do Wisły spekulowano w ostatnich dniach. Hyballa podczas prezentacji starał się raczej unikać kontrowersyjnych wypowiedzi i nie wchodził w szczegóły, podkreślając, że na razie skupia się tylko na derbach Krakowa, przed którymi będzie miał tylko jedne zajęcia z drużyną. Zapytany o to, co jej powie po dwóch porażkach z rzędu i słabych meczach? - Cześć, jestem tu nowy - odpowiedział żartobliwie. Podkreślił jednak od razu, że trudny terminarz - mecze z Cracovią, Legią Warszawa i Lechem Poznań - nie stanowił dla niego żadnej przeszkody. - Traktuję to jako wyzwanie. Drużyna też musi tak do niego podejść. Nie ma we mnie strachu i zespół też nie może się bać - podkreślił.

Nowy trener Białej Gwiazdy jest już po analizie ostatnich spotkań. - Widziałem tam trochę zalążków pressingu. Będziemy się starali poprawić nie tylko to, ale też wiele innych aspektów. Mam ideę futbolu, ale nie można jej redukować tylko do pressingu. Jestem trenerem, który wiele rozmawia z zawodnikami. Wiele można nauczyć nie tylko młodych, lecz starszych też - zaznaczył. Szkoleniowcowi przytoczono słowa Krisztofera Vidy z Piasta Gliwice i Lubomira Satki z Lecha Poznań, którzy pracowali z nim w Dunajskiej Stredzie. Jeden powiedział o nim, że Hyballa uwielbia atakować i nienawidzi bronić, a drugi nazwał jego futbol "rock and rollem". - Chłopaki, dziękuję, że zwiększyliście mi presję. Faktem jest, że lubię ofensywną piłkę. Chcę, by Wisła grała odważnie, szybko i do przodu. Nieważne, czy nazwie się to rock and rollem, czy inaczej. Chodzi o to, żeby były efekty - mówił. O jakie efekty chodzi, doprecyzowął prezes. - Cel się nie zmienia. Chcemy być w pierwszej ósemce ekstraklasy - zaznaczył.

Hyballa opowiadał podczas konferencji o swoich związkach z polskim futbolem. - Znam trenera Kostę Runjaicia, z którym wspólnie w 2005 roku robiliśmy licencję trenerską. W ostatnich dniach nie mieliśmy jednak okazji rozmawiać. Poznałem też wtedy Dariusza Pasiekę. Wielokrotnie brałem udział w konferencjach i w szkoleniach w Polsce, przez co dobrze znam tutejsze środowisko piłkarskie. Pracując na Słowacji, mocniej śledziłem polską ligę, bo to bliskie sobie rynki. Zwłaszcza że trafiliśmy w pucharach na Cracovię, a później trzech moich zawodników trafiło do ekstraklasy - opowiadał. Nie ukrywał też, że z dortmundzkich czasów zna się z Jakubem Błaszczykowskim. - Rozmawialiśmy dłużej we wtorek. Trafił do Borussii w 2007 roku, czyli w tym samym momencie, gdy ja zostałem zatrudniony w tamtejszej drużynie U19. To dla mnie nowe doświadczenie, że jeden z moich piłkarzy będzie jednocześnie współwłaścicielem klubu. To będzie ciekawe wyzwanie. Traktuję Kubę jako przedłużenie mojej ręki w szatni - tłumaczył. Dawid Błaszczykowski poinformował, że kandydatura Hyballi nie została wysunięta przez Jakuba Błaszczykowskiego, lecz wyszła z działu sportowego. - Został w sprawę wdrożony na kolejnym etapie. Nie jest tak, że to on wymyślił nam trenera - zapewnił.

Niemiec raczej uciekał od pytań o Cracovię, Michała Probierza i rywalizację pucharową z Pasami. - Trener Probierz to duże nazwisko w Polsce, z doświadczeniem i sukcesami. Porównując półtora roku temu Cracovię do drużyny koszykarskiej, nie miałem zamiaru nikogo urazić. Chodziło mi tylko o oddanie przewagi wzrostu, jaką mieli nad moją drużyną - mówił.

Błaszczykowski z kolei rzucił trochę światła na proces poszukiwania trenera. - Po analizie profilu trenera, który chcielibyśmy zatrudnić, mieliśmy czterech kandydatów. Jednego Polaka i trzech obcokrajowców. Zależało nam, byśmy w końcu zaczęli wygrywać. Uznaliśmy, że trener Hyballa będzie do tego idealny, bo wyzwoli w drużynie ducha zwycięstwa i Wisła będzie szła w kierunku, który został wyznaczony. Ma duże doświadczenie. Pracował w klubach takich jak Borussia Dortmund, Bayer Leverkusen, Wolfsburg, grał w europejskich pucharach i był jednym z najmłodszych niemieckich trenerów, który otrzymał licencję UEFA Pro. Ma wielką charyzmę, chce grać ofensywnie i do przodu. Cieszymy się, że mamy na pokładzie takiego sternika - powiedział prezes. Co może jednak martwić, to już kolejny sternik, którego ma na pokładzie Wisła, bo na liście płac wciąż figuruje wielu poprzedników Hyballi. - Mam nadzieję, że za dwa-trzy miesiące zostanie nam ich już tylko dwóch-trzech. Maksymalnie czterech - zakończył.

Podziel się lub zapisz
Prawdopodobnie jedyny człowiek na świecie, który o Bayernie Monachium pisze tak samo często, jak o Podbeskidziu Bielsko-Biała. Szuka w Ekstraklasie śladów normalności. Czyli Bundesligi. W newonce.sport autor sobotniego cyklu Z nogą w głowie i poniedziałkowej rubryki Centrostrzał.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.