Czarne tygodnie Ligue 1. Dlaczego Francja nie radzi sobie z chuliganami?

Zobacz również:Bolesne nauki polskich bramkarzy w Ligue 1. Pomyłki Bułki i Majeckiego
Olympique Lyonnais v Olympique de Marseille - Ligue 1
Fot. John Berry/Getty Images

Gangrena toczy Francję. Liga z Messim i Mbappe od początku sezonu nie może poradzić sobie z chuliganami. Ostatnie sceny z Lyonu są kontynuacją ciemnej serii, w której latają pięści, zapalniczki i butelki z wodą dla Payeta. Żadna poważna liga nie miała w tym sezonie tylu incydentów. Chaos na górze i żenujące kary za chwilę znowu wystawią Ligue 1 na pośmiewisko.

To aż niesamowite, że tyle tego oglądamy. Pandemia pozwoliła kibicom stęsknić się za piłką, ale niektórym najwidoczniej w międzyczasie zaczęło mocno palić się pod kopułą. Efekty widzimy na stadionach Ligue 1, gdzie od początku sezonu aż sześć meczów zostało przerwanych. Wykonać teraz rzut rożny we Francji to wyższa szkoła jazdy, bo zaraz można dostać w głowę ładowarką. Nie ma już żadnych granic, skoro co chwilę widzimy jak ktoś wbiega na murawę. Zdarzają się też elementy ringu. Pablo Fernandez, trener przygotowania fizycznego Marsylii, jednym punchem powiedział kibicowi Nicei „dobranoc”.

Podziel się lub zapisz
Żebrak pięknej gry, pożeracz treści, uwielbiający zaglądać tam, gdzie inni nie potrafią, albo im się nie chce. Futbol polski, angielski, francuski. Piszę, bo lubię. Autor reportaży w Canal+.