Ciężka praca i przygotowanie zawsze się obronią. Pacheta z misją ratunkową wchodzi do elity

Zobacz również:Posiadanie piłki przereklamowane. Cadiz wykłada autorski pomysł na gigantów
Pacheta-1268086531.jpg
Fot. Eric Alonso/Getty Images

Siedem lat temu José Rojo Martín, znany szerzej jako Pacheta, był wyśmiewany w Kielcach. Teraz stanie przed arcytrudną misją, aby jako pierwszy szkoleniowiec uratować Hueskę przed spadkiem. Trener z Salas de los Infantes wziął drużynę absolutnie skazywaną na degradację – ostatnią w tabeli i z najgorszym bilansem bramkowym w lidze hiszpańskiej. Taka szansa należała mu się już po awansie, lecz z Elche rozwiódł się tuż przed startem rozgrywek. Były trener Korony Kielce w końcu spełni marzenie o najwyższej klasie rozgrywkowej w swoim kraju.

Hiszpania miała już na ustach szkoleniowca pracującego w Koronie w latach 2013–2014. Dopiero co po barażach zapewnił awans Elche do Primera Division, po czym dość szybko jego kontrakt został rozwiązany. Nie pasował szefom klubu, bo jego styl współpracy nie należał do najprostszych. Pacheta wymaga i chce być szanowany, nie zamierza sprowadzić się do roli marionetki, a na to liczyli właściciele klubu z Walencji. Stał się głośniejszą postacią, bo z pasją oraz przejęciem opowiadał o wychowywaniu młodzieży i walorach edukacyjnych. Jego konferencje były udostępniane dalej, a szkoleniowiec niezrozumiany w Kielcach przez różnice kulturowe budował sumiennie swoją markę.

Jasnym było, że prędzej czy później ktoś wyciągnie do niego rękę, aby pokazał się w LaLiga. Zapracował na to letnim awansem, więc cierpliwie czekał. Padło na Hueskę, czyli ostatnią drużynę tabeli ze stratą sześciu punktów do bezpiecznej strefy. W teorii bierze zespół skazywany na pożarcie, ale wiemy, ile oznacza efekt nowej miotły oraz jak drastycznie sytuację zmieniają dwa wygrane spotkania. Pacheta spróbuje uratować ekipę, która potrafi grać w piłkę, lecz ma gigantyczne problemy w obu szesnastkach. To właśnie napastnicy oraz organizacja defensywy leżą u podstaw problemów Hueski.

To ten przykład, kiedy Hiszpanie uważają, że ciężka praca zawsze się obroni, a sprawiedliwość w świecie przyjdzie prędzej czy później. Pacheta zasłużył na szacunek we własnym kraju. Przede wszystkim przez opowieści o esencji futbolu i próbach wyciągania jej. „Moim zdaniem do treningu należy dodać element uliczny, to od czego zaczynaliśmy, bo kiedy nasze pokolenie grało w piłkę, sprawiało wrażenie większej frajdy, szerszego uśmiechu i prawdziwej pasji” – uważa nowy szkoleniowiec beniaminka.

Marcelo Bielsa ma powiedzenie, że aby stworzyć piłkarza, potrzeba pięciu godzin treningu dziennie przez 15 lat rywalizacji na ulicy. I tego samego zdania jest Pacheta w tym kontekście, że z futbolu należy czerpać radość. Zdecydowanie nie będzie „murarzem”, wydaje się wręcz, że doda jeszcze więcej kolorytu lidze, chociaż Huesca przyzwyczaiła do pewnej formuły – już dotąd grała pięknie jak nigdy, ale przegrywała jak zawsze. Zmiana na stanowisku menedżera ma odmienić rezultaty.

O takich jak on mówi się, że to trener pisany wielkimi literami. Przygotowany do analizy taktycznej, doskonały psycholog, umiejętny zarządca ego i zarazem samiec alfa, mimo że nie szuka poklasku ani głośnych metod. Pacheta woli się bronić pracą, do tego stopnia, że nowicjusz w LaLiga z miejsca jest odbierany jako potencjalna nadzieja na zbawienie beniaminka. Ktoś zdążył mu nabrudzić w papierach jesienią, a teraz on musi sprzątać oraz ratować drugą część sezonu Hueski.

Istnieje zaskakująco mocne poczucie, że były trener Korony Kielce może odmienić sytuację. Jeszcze nigdy nie pracował na takim szczeblu, ale przez sukces z Elche został zaliczony do elity. Przypisany do tych, których miejsce jest wśród najbardziej prestiżowych. Wszystko przez to, że stworzył rewelację rozgrywek, mając na papierze zupełnie słabszą drużynę niż wskazywał na to sukces osiagnięty z Elche. Przyszłość go zweryfikuje, bo rzucił się na głęboką wodę. Z wielką nadzieją, że podejście do człowieka odmieni wszystko, przecież na specjalne transfery ani komfortowe warunki pracy nie może nawet liczyć.

W trzy lata Pacheta zamienił Elche z klubu trzecioligowego na pierwszoligowy. Mając w pamięci, że w naszym kraju bywał obiektem żartów m.in. przez częste gwizdanie na treningach, wygląda to absurdalnie. Tym bardziej, że w Hiszpanii wyrwanie się z ochtłani niższych lig jest sztuką wyższych lotów. Po czasie widać, że zdążono z niego zrobić w Polsce kolejną dziwną postać, zamiast wysłuchać, co rzeczywiście ma do zaoferowania.

O jego warsztacie przekonamy się lepiej dopiero teraz, kiedy świat zacznie mówić o efektach pracy Pachety. Real Madryt i Sevillę przyjmie już w lutym. Na razie Hueska przez cały sezon wygrała zaledwie jedno spotkanie, więc poprawić się będzie łatwo. To jednak nikogo nie zbawi. Pacheta może nabrudzić sobie w papierach, ale wyznaje, że skoro spadać, to z wysokiego konia. Lepiej nie żałować, bo druga okazja może się nie trafić. Trener znany nam z Kielc nie obroni się w żaden inny sposób, niż utrzymując ekipę z El Alcoraz na najwyższym poziomie. Ale jeżeli to mu się uda, szybko przyjdą propozycje, aby wskoczyć poziom wyżej.

Podziel się lub zapisz
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć, stąd audycja La Polémica. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.