Chcieli go wszyscy, a wylądował na ławce. Takefusa Kubo i niezrozumienie z Emerym

Zobacz również:846 dni czekaliśmy na Polaka w LaLiga. Czego nauczyła nas pierwsza kolejka?
Villarreal v Levante - Pre Season Friendly
Fot. Quality Pedro Salado/Sport Images/Getty Images

Nawet Bayern Monachium tuż po wygraniu Ligi Mistrzów oferował duże pieniądze, aby tylko wypożyczyć Japończyka, doceniając jego talent. Takefusa Kubo podbijał serca swoją grą w Mallorce w zeszłym sezonie i z dziesiątek przebranych ofert zdecydował się na tę Villarrealu, by jesienią wyjść w podstawowym składzie dwa razy. Żółta Łódź Podwodna najchętniej oddałaby nastolatka, który przekonuje się, jak bolesny bywa futbol na najwyższym poziomie. To jedno z największych zdziwień tego sezonu, że Kubo nie przekonał do siebie w hiszpańskim pucharowiczu.

To miał być związek z rozsądku i ostatni krok na drodze rozwoju, zanim Kubo podjąłby się walki o skład w Realu Madryt. 19-latek w aspirującym, ambitnym projekcie Villarrealu miał być topową postacią, ale w ogóle nie znalazł wspólnego języka z Unaiem Emerym, który przecież sam o niego zabiegał. Prawdziwe szanse na grę Japończyka sprowadziły się do występów w Lidze Europy, gdy baskijski szkoleniowiec rotował składem. Poza tym – wchodził na ogony, a ostatnio w ogóle został odstawiony od występów.

Villarreal najchętniej skróciłby jego wypożyczenie i puścił dalej w świat, widząc, że z tej relacji niewiele wyjdzie. Kubo jest graczem zjawiskowym, ale ewidentnie nie pasującym do koncepcji drużyny, która od 18 spotkań nie przegrała i wygląda na rozpędzającą się machinę. To dla młodego Japończyka musi być sytuacja szczególnie bolesna i frustrująca, bo propozycji transferowych latem przyjął około 50, a wybrał w taki sposób, że jest w Villarrealu jedynie zmiennikiem. Nawet Bayern Monachium był w stanie wyłożyć 8 milionów euro na stół, aby na dwa lata Takefusa przeniósł się do stolicy Bawarii.

Zimą proces decyzyjny się powtórzy. Unai Emery nie liczy na utalentowanego Japończyka, a jego niemała pensja też stała się obciążeniem dla klubowej kasy. Jedno z najciekawszych nazwisk w Hiszpanii nie zamierza wyjeżdżać zagranicę, bo nastawia się na podbicie tej właśnie ligi. Będzie musiał wykonać krok w tył, by później postarać się o dwa do przodu. Chętnych nie zabraknie, już dzwonili do niego z Betisu, Getafe czy Osasuny. To kluby mniejszego kalibru, ale z większymi nadziejami na grę jak przed rokiem, gdy próbował uratować Mallorkę przed spadkiem.

Emery'emu nie można zarzucać, że marnuje piłkarza, bo miał wystarczająco materiału poglądowego, aby ocenić jego możliwości. Uznał, że wybierze inne opcje, a wyniki za nim stoją. Sprawił, że Villarreal stał się niepokonany od wielu miesięcy, a póki rezultaty go bronią, niewiele można mu zarzucić, że z Kubo byłoby jeszcze lepiej. Stawiający na bezpośredni futbol Emery uznał, że w grze Japończyka wiele jest atrakcyjności, ale liczą się konkrety i przełożenie na grę drużyny. Bajera dla bajery nie jest czymś, co na nim zrobi wrażenie.

Kubo nie obrażał się na rzeczywistość. Potraktował ten cios jako element bolesnej nauki albo proces, który trzeba przetrwać. Chciał powalczyć o miejsce w składzie, co też dowodzi jego ambicji. Etos pracy zawsze miał wyniesiony wysoko na liście priorytetów. Czasem jednak bywa tak, że dwie osoby nie złapią odpowiedniej chemii. Tak było w tym przypadku. Casting na nowy klub zapewne znów będzie głośny i atrakcyjny. Będą dobijali się duzi gracze z zewnątrz, a Kubo będzie szukał możliwości w Hiszpanii. Pojawi się multum propozycji, ale będzie trzeba wybrać tak, aby nie popełnić letnich błędów. Magia klubu oraz aspiracji zadziałała na wyobraźnię, a ekipa z Estadio de la Ceramica okazała się zbyt dużą parą butów. Kubo w takim wieku nie może pozwolić sobie na oglądanie innych, więc zaraz będzie próbował odbudować swoją renomę w innym, spokojniejszym miejscu.

Podziel się lub zapisz
Dominik Piechota
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć, stąd audycja La Polémica. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.