Bundesliga bez Lewandowskiego i Haalanda. Mniej gwiazd, więcej zespołów

Zobacz również:Piłkarz z własną podobizną na plecach. Leroy Sane — nowa ekstrawagancja Bayernu
Bayern Monachium, Borussia Dortmund
Stefan Matzke - sampics/Corbis via Getty Images

Wraz z odejściem dwóch najlepszych strzelców ostatnich lat, liga niemiecka straciła dwie plakatowe postaci. To jednak obecność tego formatu gwiazd była dla niej czymś wyjątkowym, a nie ich brak. Po dekadzie przerwy Bundesliga wraca tam, gdzie była zawsze.

Raul Gonzalez grający w Schalke, Pep Guardiola trenujący Bayern, Robert Lewandowski sięgający dwa razy z rzędu po nagrodę piłkarza roku FIFA, pokoleniowy talent grający w Dortmundzie, Franck Ribery i Arjen Robben tworzący przez lata najlepszy duet skrzydłowych w Europie. Bundesliga przeżywała w ostatnich dziesięciu latach niespotykany nigdy wcześniej najazd gwiazd. Wraz z sukcesami sportowymi, zwłaszcza pierwszym wewnątrzniemieckim finałem Ligi Mistrzów w 2013, mistrzostwem świata reprezentacji Niemiec w 2014 roku i produkcją światowej klasy trenerów z Juergenem Kloppem oraz Thomasem Tuchelem na czele, pozwoliło to wykreować bezprecedensową modę na niemiecki futbol. Nie tylko w Polsce. Tu akurat ta liga popularna była zawsze. Przede wszystkim w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych Bundesliga zaczęła nadrabiać marketingowy dystans, jaki zawsze dzielił ją od Premier League, La Liga, czy Serie A. Świat wprawdzie nie zaczął z zapartym tchem śledzić meczów Moguncji, czy Augsburga, ale udało się przynajmniej zbudować markę “Der Klassikera” jako meczu oglądanego w wielu krajach.

To jednak wszystko bardziej zbiór szczęśliwych okoliczności niż rzeczywista zmiana układu sił na kontynencie. Po kilku latach na drugim miejscu w rankingu UEFA Bundesliga znów obsunęła się na trzecie lub czwarte, wymieniając się z Serie A, czyli tam, gdzie była zwykle. Kluby tradycyjnie oszczędniej wydają tam pieniądze niż we Włoszech, Hiszpanii czy w Anglii.

Podziel się lub zapisz
Prawdopodobnie jedyny człowiek na świecie, który o Bayernie Monachium pisze tak samo często, jak o Podbeskidziu Bielsko-Biała. Szuka w Ekstraklasie śladów normalności. Czyli Bundesligi. W newonce.sport autor sobotniego cyklu Z nogą w głowie i poniedziałkowej rubryki Centrostrzał.