Bolesny hamulec dla nastolatka. Dlaczego strata Fatiego burzy koncepcję gry Barcelony?

Zobacz również:Od komunistycznego raju do etatowego bicia rekordów. Ansu, będziesz legendą
AnsuFati-1277030364-kopia.jpg
Fot. David Ramos/Getty Images

Barcelona właśnie straciła najjaśniejszą postać w ataku poza Leo Messim. Nie było pewne, czy Ansu Fati dostanie odpowiednio wiele szans na grę, a 18-latek wszedł w ten sezon z futryną, stając się najlepszym strzelcem Katalończyków. Teraz przejdzie operację kolana, czekają go cztery miesiące przerwy, co przy braku środkowego napastnika oznacza dla Ronalda Koemana gigantyczne problemy z poskładaniem gry na nowo.

Dlaczego Blaugrana może tak dobitnie odczuć brak nastolatka? Bo przy braku nominalnej, klasowej dziewiątki w kadrze – bo za taką nie uznajemy Antoine'a Griezmanna ani Martina Braithwaite'a – Fati stanowił kapitalny substytut w tej roli. Zaczynał mecze na lewym skrzydle, ale dzięki swojej ruchliwości oraz czuciu gry na granicy spalonego bardzo często funkcjonował jako fałszywa dziewiątka. A to siało popłoch w defensywach rywali albo wprost gwarantowało bramki. W lidze hiszpańskiej nastolatek zdobył ich najwięcej (4), był skuteczniejszy od Messiego (3) czy Griezmanna (2), pozwalając chwilami zapomnieć o braku napastnika z prawdziwego zdarzenia.

Teraz już wiemy, że Barcelona zostanie skazana na grę przez około cztery miesiące bez niego. Najpewniej wróci dopiero na fazę pucharową Ligi Mistrzów w marcu. A to może oznaczać poważne problemy, bo Fati był jednym z niewielu graczy gwarantujących w ataku słynną „wertykalność”, czyli bezpośrednią grę oraz wykorzystujący skutecznie boczne sektory boiska. Za taką postać należy też traktować Ousmane'a Dembele, ale w jego przypadku forma to loteria, ponadto nie ma takiego instynktu w szesnastce. Nie trzeba wracać tylko do słynnej końcówki pierwszego meczu z Liverpoolem, aby wiedzieć, że Francuz zawodzi przy wykończeniu. 18-letni Ansu wręcz przeciwnie, co potwierdzał zarówno w Blaugranie, jak i dorosłej reprezentacji Hiszpanii. Mimo twarzy dziecka, miał właściwy instynkt killera, którego inni mogli mu pozazdrościć.

To może ściągnąć na drużynę Koemana spore problemy, bo zostanie skazana na zawodników, których ciągnie do środka i najchętniej poruszaliby się w sektorach gry mediapunty, czyli ofensywnego pomocnika. Nawet jeśli takie zadania dostają Messi z Pedrim, równie chętnie w ich strefę zagląda cofający się Griezmann. Trincao kiedy już dostaje szansę, też woli zawinąć z piłką do środka. Fati był najczęstszym zapalnikiem, podobnie jak Jordi Alba, aby wymusić prostopadłe zagranie oraz rozerwać szyki przeciwnika. Te elementy zaskoczenia i bezpośredniości, których mocno domaga się Koeman, stracą na wartości. Fati gwarantował, że ataki były szybkie i konkretne.

Przerwa 18-latka może potrwać trzy miesiące, może skończyć się nawet na pięciu. Dostaje jednak poważny cios w jak dotąd najlepszym momencie kariery, kiedy spoczywała na nim naprawdę duża odpowiedzialność w Barcelonie. Urazy kolana też często pozbawiają kariery rozpędu – nie trzeba opierać się tylko na przypadku Arkadiusza Milika, ale historia pokazuje, że zdarzają się odnawiane kontuzje, a organizm jednak pamięta interwencję chirurgiczną. Nie oznacza to, że Fati nie wróci na dawny poziom, sam w końcu już zmagał się z poważnym problemem, kiedy jako junior wypadł z gry na pół roku, ale to pokazuje, jak trzeba być ostrożnym w snuciu wizji wielkości młodych zawodników. Zamiast przewidywać im Złotą Piłkę oraz lata dominacji, lepiej pozwolić cieszyć się każdym meczem i przeskakiwaniem granic przez nastolatka (o czym więcej pisaliśmy tutaj). Taki element losowy jak w tym przypadku w mig może odmienić karierę zdolnego dzieciaka. Przynajmniej z punktu widzenia psychologicznego – Fati zmagał się już z podobnym wyzwaniem, czyli operacją, a później żmudną rehabilitacją.

Oczekiwanie na powrót Fatiego może wymusić wiele zmian. Być może powrót Griezmanna bliżej lewej strony, być może szansę dla 19-letniego Amerykanina Konrada de la Fuente, który nominalnie występuje jako lewoskrzydłowy. Może także Dembele spróbuje się odnaleźć na stronie Jordiego Alby. Niewątpliwie jednak strata najlepszego strzelca Blaugrany w LaLiga oznacza zmiany w koncepcji gry. Nawet jeśli to nastolatek, nawet jeśli dopiero przedstawia się poważnej piłce, był niezbędnym elementem w takiej układance holenderskiego szkoleniowca. To nie tylko wstrzymanie błyskawicznego rozwoju piłkarskiego Fatiego, to także wyraźny cios dla Barcelony, która próbuje się podnieść w lidze oraz gonić czołówkę rozgrywek.

Podziel się lub zapisz
Dominik Piechota
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć, stąd audycja La Polémica. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.