Bohaterowie PKO Bank Polski Ekstraklasy. Nasza jedenastka największych kozaków jesieni

Zobacz również:CENTROSTRZAŁ #3. Odwaga pionierów. O nieoczywistych kierunkach transferowych
Pilka nozna. PKO Ekstraklasa. Wisla Krakow - Legia Warszawa. 12.12.2020
Fot. Piotr Kucza / 400mm.pl

14 kolejek intensywnej jesieni dało nam materiał poglądowy, aby wybrać najlepszych zawodników na swoich pozycjach w lidze polskiej. Na półmetku sezonu wiele ciepłych słów może popłynąć w kierunku piłkarzy Rakowa Częstochowa, Pogoni Szczecin czy Górnika Zabrze. Kilka z naszych wyborów musiało się „obronić” po rozczarowującym początku, ale finalnie zapracowali na duży szacunek. Przekonajcie się, jak wygląda nasza jedenastka pierwszej rundy PKO Bank Polski Ekstraklasy.

To dość wymowne i zarazem alarmujące, że z jedenastu wyróżnionych graczy, tylko jeden jest Polakiem. Jeśli jesteś młody, pokazałeś się choćby przez jedną rundę, błyskawicznie dostajesz okazję do wyjazdu. Raczej liga nie jest w stanie utrzymywać największych skarbów. Kilka z wymienionych niżej nazwisk staje się jej symbolami, kojarzymy tych zawodników jako wieloletnie filary, bo zazwyczaj są w okolicy trzydziestki i moment wielkiej kariery już dawno przegapili. W Polsce mogą jednak uchodzić za czołowe postaci, a warunki do pracy czy sama oprawa medialna akurat sprawiają, że wygodnie jest osiąść w tych realiach.

Z wybranej jedenastki, tylko dwóch zawodników to nowe twarze, które dołączyły do ligi latem. Większość jednak to nazwiska dość dobrze znane, które ugruntowują swoją pozycję i niespecjalnie musiały kogokolwiek przekonywać o swojej wartości. Znajdzie się jednak kilku piłkarzy, którzy z początku spotkali się z bardzo krytycznymi ocenami, a dopiero sumiennymi występami jesienią zapracowali na zmianę odbioru i poprawę wizerunku. Oto XI jesieni w ujęciu newonce.sport.

***

JAK WYROBIĆ KARTĘ płatniczą PKO Banku Polskiego Z herbem ULUBIONEJ DRUŻYNY EKSTRAKLASY I ZGARNĄĆ CANAL+ telewizję przez internet (pakiet sport) ZA DARMO PRZEZ PÓŁ ROKU?

Wystarczy złożyć wniosek o otwarcie konta w PKO BP i wydanie dedykowanej karty płatniczej (Oficjalnje Karty Ekstraklasy). Możecie wybrać ją z herbem jednego z klubów PKO Bank Polski Ekstraklasy albo z motywem całej ligi. Konto założycie na specjalnej stronie promocji. W ciągu miesiąca wystarczy wykonać trzy płatności kartą o dowolnej kwocie. Mogą być zarówno w sklepach stacjonarnych, jak i internetowych. Promocja trwa do 31 grudnia 2020 roku. Po wywiązaniu się z dwóch pierwszych punktów, bank wyśle wam SMS-a ze specjalnym kodem gwarantującym półroczny dostęp do Canal+ telewizji przez internet z pakietem Sport.

1
Dante Stipica (Pogoń)

To już kolejny sezon z rzędu, kiedy Chorwat zachwyca nas spektakularnymi interwencjami. Były bramkarz CSKA Sofia czy Hajduka Split wyrobił sobie taką markę, że w zasadzie na jego pozycji nie istniały większe dyskusje o największym bohaterze jesieni. Stipica sprawia, że Portowcy mogą spać spokojnie i nawet błędy defensywy nie oznaczają jeszcze klęski. Najwymowniej jego klasę opiszą liczby – aż 9 z 14 meczów jesienią zakończył z czystym kontem, co dla bramkarza jest wręcz fenomenalnym rezultatem. Drugi w tej klasyfikacji jest Martin Chudy z Górnika Zabrze z 6 spotkaniami na zeroz tyłu, czyli różnica jest dość znacząca. 29-letni Stipica przyzwyczaił nas do swojej klasy.

2
Josip Juranović (Legia)

Początki jednego z najdroższych transferów lata – kosztował 400 tysięcy euro – wcale nie były takie przyjemne. Nie pomógł mu Ivica Vrdoljak wypowiedziami, że to człowiek o kruchym charakterze i nie najlepiej znosi krzyk, więc lepiej nie podchodzić do niego krytycznie. Później został zapamiętany z objeżdżania go przez skrzydłowych Karabachu Agdam, przypięto mu łatkę człowieka z naboru Aleksandara Vukovicia, ale finalnie Juranović obronił się umiejętnościami. Czesław Michniewicz znalazł na niego sposób, a my zrozumieliśmy, dlaczego jest powoływany do reprezentacji wicemistrzów świata i występuje w tej samej drużynie z Luką Modriciem. Jesień z 3 asystami Chorwata, i to chociażby takimi jak wrzutka na wagę trzech punktów z Wisłą Kraków, pozwoliła obronić transfer Juranovicia z Hajduka Split. To już tendencja, że byli gracze tej ekipy wyrastają na bohaterów ekstraklasy.

3
Benedikt Zech (Pogoń)

Sprowadzenie Austriaka za darmo już sezon wcześniej okazało się majstersztykiem szczecinian, bo w sporej mierze to Benedikt Zech odpowiada za zaledwie 8 bramek straconych jesienią oraz stworzenie najlepszej defensywy rozgrywek. 30-latek nadaje na tych samych falach z trenerem Kostą Runjaiciem. Całe życie grał w swoim kraju, więc szefowie Pogoni naprawdę wykonali świetną pracę, przekonując go do tego projektu. Zech jest doświadczony, rosły, silny, dominuje w powietrzu, zapamiętamy pewne jego pomyłki przy wyprowadzeniu piłki, ale też nie jest to aspekt, w którym wyraźnie kuleje. Jak trzeba, zagra nawet na prawej obronie jak z Cracovią, mimo że różnicę poziomów widać. Austriak najlepiej czuje się dyrygując defensywą.

4
Tomaš Petrašek (Raków)

Niesamowta jest jego czteroletnia przygoda z Rakowem od 2. ligi do miana jednego z najlepszych defensorów ekstraklasy. Na pewno najgroźniejszego w szesnastce przeciwnika. Petrašek zaufał projektowi z Częstochowy, odnalazł tam dom, a efektem tego było powołanie do reprezentacji Czech. Jaroslav Šilhavý dał mu zadebiutować w listopadzie, wystąpił też w Lidze Narodów, a przecież mówimy o 28-latku, a nie młodym, czeskim prospekcie. W kraju przede wszystkim doceniają umiejętności Petraška. Z kapitanem w składzie Raków fenomenalnie zaczął rozgrywki, przegrywając jedynie z Legią Warszawa. Jak co rundę – środkowy obrońca zdążył dorzucić od siebie dwa trafienia, mimo że wystąpił jedynie w ośmiu meczach. Nie ma większego symbolu klubu z Częstochowy niż właśnie czeski defensor.

5
Filip Mladenović (Legia)

Na to, że ten transfer okaże się strzałem w dziesiątkę, można było stawiać wszelkie pieniądze. Ofensywny, lewy obrońca przewyższający poziomem ekstraklasę trafia do mistrza kraju, czego efekty widzieliśmy w drużynach Vukovicia i Michniewicza. Przyjemnością jest oglądaie przebojowego 29-latka, bo on zawsze nastawia się na atak, a do tego jest jedną z bardziej wyrazistych postaci ligi. Przynajmniej na boisku, gdzie kipi emocjami. Jesień Serba to 2 gole i 3 asysty, szczególnie listopad był spektakularny w jego wykonaniu. Gwarancja dynamicznych rajdów, przeszywających dośrodkowań i dużej energetyki po lewej stronie. To Mladenović też „odblokował” Lukę Jovicia w reprezentacji, bo napastnik Realu Madryt miesiącami czekał na trafienia. Po podaniach legionisty natomiast zdobył trzy bramki tylko w ostatnich tygodniach.

6
Jesus Imaz (Jagiellonia)

Ostatnie miesiące Hiszpana w Białymstoku nie były łatwe. Raz wyrastał na gracza ponad Jagę, innym razem słyszał, że klub nosi się z zamiarem sprzedaży go, ostatecznie jesienią znów wyglądał na pana piłkarza, co widzimy po 8 trafieniach i 3 kolejnych wypracowanych bramkach. Imaz imponował regularnością, a zdarzały mu się też takie momenty magii jak na powyższym nagraniu – gol z gatunku stadiony świata. Co ważne, gole 30-latka zwykle miały szczególne znaczenie np. otwierały wynik spotkania. To on ciągnął Jagę i rzeczywiście drużynie z Podlasia przydałby się kolejny taki zawodnik. I wcale nie mamy na myśli bliźniaka Jesusa, przez którego zdarzało się, że w klubie nie mogli rozpoznać prawdziwej gwiazdy Jagiellonii.

7
Marcin Cebula (Raków)

O potencjale wychowanka Korony Kielce mówiło się latami, ale mamy wrażenie, że dopiero wyjście ze strefy komfortu, zmiana otoczenia i spróbowanie czegoś nowego pozwoliło rzeczywiście go uwolnić. Kolejny dowód na to, jakiego nosa do piłkarzy mają w sztabie Marka Papszuna. 25-latek przebojem wszedł do Rakowa i błyszczał w drugiej linii w specyficznym systemie częstochowian. 3 gole, 5 asyst, a przede wszystkim mnóstwo wykreowanych sytuacji oraz łatwość w mijaniu rywala zaznaczyły nam się najbardziej w pamięci z jesieni Cebuli. Byłego zawodnika Korony oglądaliśmy w akcji na obu skrzydłach, także w częstych zejściach do środka, ale to po lewej stronie boiska robił najwięcej szumu. To idealny przykład dla ligowców, jak osadzić swoje umiejętności we właściwym kontekście i poprzez zmianę środowiska wyeksponować duży talent.

8
Pedro Tiba (Lech)

Przy Portugalczyku były pewne znaki zapytania, bo jednak mówimy o nierównej jesieni. Spektakularny początek, a potem trudne chwile jak w przypadku całego Kolejorza. Ale kiedy Pedro Tiba był na swoim poziomie, wyglądał jak zawodnik z innej planety w ekstraklasowych realiach. W tamtych momentach zdecydowanie najlepszy – najmądrzejszy, najbardziej techniczny, po prostu wirtuoz. Na wczesnym etapie sezonu, tuż po awansie do europejskich pucharów czy meczu z Benfiką, cmokaliśmy nad zdolnościami rozgrywającego lechitów. Nawet w portugalskiej prasie znalazła się wzmianka, że nie ma przypadku w tym, że lata, lata temu dostał powołanie do drużyny narodowej. Przecież tak utalentowanej w drugiej linii. Tiba to piłkarz ulepiony z innej gliny, dlatego warto się cieszyć 32-latkiem, póki forma i zdrowie na to pozwalają. On już z Lechu raczej nie zamierza się ruszać, dopóki nie będzie wypraszany.

9
Jesus Jimenez (Górnik)

Kandydatów było wielu, ale finalnie doceniony został wkład Hiszpana w tak udany start rundy Górnika Zabrze. Jiménez jest postacią, której w ekstraklasie nie trzeba przedstawiać, bo w zasadzie od dłuższego czasu gwarantuje w miarę równy poziom. Tej jesieni udało mu się wykręcić bilans 8 zdobytych bramek, tym samym w pewnym stopniu zmniejszając tęsknotę za Igorem Angulo, czyli legendą klubu z Zabrza. Jimenez do tego stopnia jest ceniony w ekipie Marcina Brosza, że w czterech spotkaniach założył nawet opaskę kapitana tak utytułowanej drużyny. Kiedy już trafiał, zwykle jego drużyna cieszyła się z sukcesu, wyjątkiem jest mecz z Piastem Gliwice. Ale zdecydowanie warto docenić tę regularność w wykonaniu chłopaka z Leganes.

10
Tomaš Pekhart (Legia)

Legia przegrywa? To zaraz główka Pekharta albo dwie i sytuacja wróci do normy. To barzo powszechny scenariusz oglądany w ostatnich miesiącach. Wszyscy wiedzieli, a jednak przygotować się na to nie da. Czeski wieżowiec jest zdecydowanie najlepszym strzelcem ekstraklasy z 13 trafieniami w 13 meczach. Jego imponująca gra w powietrzu była najgroźniejszą bronią mistrzów Polski w tej rundzie. Precyzyjne dośrodkowania bocznych obrońców, a później kunszt Pekhart. W eliminacjach europejskich pucharów można było na niego narzekać, wydawał się zawodnikiem jednowymiarowym, a jednak to wystarczy, by schować ekstraklasę do kieszeni. Jest napastnikiem bardzo sprytnym, mistrzem małych ruchów w szesnastce, dlatego tak często urywał się rywalom i punktował kolejnych bramkarzy. Skuteczniejszego gracza od Pekharta na naszym rynku po prostu nie mamy. MVP jesieni.

11
Mikael Ishak (Lech)

Na pewno bardziej zapamiętamy go z występów w Europie niż samej ekstraklasie, ale dużą sztuką jest wejście do Kolejorza w takim stylu. W zaledwie kilka miesięcy zastąpienie Christiana Gytkjaera w taki sposób, aby nie dało się zatęsknić za Duńczykiem. Najzwyczajniej Ishak daje drużynie więcej – jest zawodnikiem do każdego rodzaju gry, kontrataków, ataku pozycyjnego, gry kombinacyjnej, jest zarówno silny, jak i ma czutkę do szybkiej wymiany piłki. Bardzo mobilny napastnik, czego efektem jest 7 bramek i asysta w zespole, który przecież głównie dołował na krajowym podwórku. Nie ulega jednak wątpliwości, że mówimy o snajperze dużej klasy. Tu brawa za taki ruch w kierunku skautingu Kolejorza. 27-latek ze Sztokholmu z pewnością nie żałuje tego ruchu, skoro samą fazę grupową Ligi Europy zakończył z pięcioma golami. Mówiło się o nim w ostatnim czasie bardzo dużo i bardzo pochlebnie.

Podziel się lub zapisz
Dominik Piechota
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć, stąd audycja La Polémica. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.