Bliscy robią Griezmannowi pod górkę. Mały Książę uczy się patrzenia na piłkę oczami innych

Zobacz również:Od komunistycznego raju do etatowego bicia rekordów. Ansu, będziesz legendą
Antoine Griezmann and Lionel Messi of Barcelona during the
Fot. Andrea Staccioli/LightRocket via Getty Images

Thierry Henry opowiadał, że po przenosinach do Barcelony jako 30-latek nauczył się futbolu na nowo. Zobaczył zupełnie nową perspektywę, mimo że w Arsenalu już był światową gwiazdą. Identyczny zamysł miał jego rodak Antoine Griezmann, który nadal próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Zewsząd słyszy, że do Leo Messiego nie pasuje, nawet jego otoczenie mniej lub bardziej świadomie utrudnia mu pracę. Mistrz świata cały czas próbuje być kochany na Camp Nou.

W Hiszpanii do miana klasyku urosły newsy rzekomo wyciągane z „otoczenia piłkarza”. To trochę jak ze zmyślonym taksówkarzem, którego ustami można przekazać jakąkolwiek historię z delegacji. Podobnie aby dodać szczypty ekskluzywności i nadać insajderskiego tonu, można powołać się na bliskich zawodników. A wiadomo, ilu ich jest – kuzyn, stary znajomy, pani z warzywniaka, ktoś, z kim kiedyś zrobił sobie zdjęcie, każdy ma coś do dodania. Słynna stała się wiadomość jednej z katalońskich gazet, która informowała, że „otoczenie Ousmane'a Dembele jest przekonane, że Barcelona wygra 2:1 z Liverpoolem”, co w obliczu rezultatu w rewanżu nabrało totalnie humorystycznego wymiaru.

Takie historie to jedno, gorzej kiedy rzeczywiście otoczenie zaczyna robić pod górkę. Ostatnio wychyla się coraz więcej starych-nowych znajomych Griezmanna, którzy chcą się wypowiedzieć o jego sytuacji, a niekoniecznie działają na jego korzyść. Na przykład niedawno odezwał się jego były przedstawiciel, w swoich oczach także odkrywca talentu, który od jakiegoś czasu nie ma związku z Francuzem.

„Antoine przyszedł do klubu z poważnymi problemami, w którym Messi kontroluje wszystko. Jest zarówno cesarzem, jak i monarchą. Od początku nie patrzył korzystnie na przybycie Antoine'a. Postawa Messiego jest godna pożałowania, bo zawodnik to odczuł. Zawsze słyszałem, jak Antoine powtarza, że nie ma problemów z Messim, ale nigdy takie słowa nie padły w drugą stronę. To jak reżim terroru. Albo jesteś z nim, albo przeciwko niemu” – wyrzucił na łamach France Football Eric Olhats, były agent Griezmanna. To zupełnie tak, jakby teraz Jerzego Brzęczka atakował Cezary Kucharski, a wszyscy nadaliby temu ukryty przekaz wysłany przez Roberta Lewandowskiego. Albo gdyby poprzedni menedżer kapitana reprezentacji insynuował – mimo ich zepsutej relacji – że napastnik Bayernu zupełnie nie dogaduje się z selekcjonerem. Niby jest obok, a w rzeczywistości zamknięto przed nim wszystkie drzwi, więc to poglądy wyssane z odmętów wyobraźni.

Co jakiś czas padają podobne strzały. Jego brat Theo rzucił swego czasu „chce mi się płakać, kiedy widzę, że wpuszczają go na 2 minuty”, a wujek Emmanuel Lopes zupełnie niedawno podgrzał katalońską prasę: „Są takie rzeczy, których jeszcze nie można opowiedzieć, ale ogólnie mówiąc, Barcelona nie pracuje zbyt ciężko. Treningi muszą się podobać określonym osobom. Antoine musi harować, podczas gdy inni niekoniecznie muszą się starać” – powiedział, zerkając w kierunku Leo Messiego.

Griezmannowi na boisku nie idzie, trzeba to powiedzieć uczciwie. Jesienią każdy jego powrót ze zgrupowania reprezentacji Francji wiąże się z problemami. Ostatnio wracał w atmosferze konfliktu z trenerem Ronaldem Koemanem, bo drobne zaczepki Deschampsa zostały odpowiednio podgrzane. W efekcie wylądował wśród rezerwowych. Teraz wraca w atmosferze rzekomej niezgody z Lionelem Messim. Kiedy już wylądował w Barcelonie, kibice zaczęli oblegać jego samochód, krzycząc: „Messiego się szanuje”. Czyli kolejny raz nadmuchano wokół niego problemy, jakby nie brakowało ich z powodu samego boiskowego feelingu. Opary absurdu, bo mistrz świata nawet nie dał ku temu żadnego pretekstu.

W stolicy Katalonii 29-latek stał się łatwym celem. Istnieje kampania wyraźnie dyskredytująca Griezmanna. Przybrała na sile tuż przed kluczowym meczem z jego byłym pracodawcą, czyli Atletico Madryt. Klubem, w którym wypłynął i zaczął jeść przy stole z największymi. Przed rywalizacją kluczową z perspektywy Blaugrany, bo traci do madrytczyków już 6 punktów, a dodatkowo została osłabiona kontuzją Ansu Fatiego oraz zmęczeniem kilku graczy na czele z Messim. Presję zwiększa jeszcze postawa Joao Feliksa, bo następca Griezmanna w aktualnej formie jest jednym z najbardziej zjawiskowych piłkarzy na świecie. Barcelona natomiast nadal czeka, aż transfer warty 120 milionów euro się opłaci.

W rzeczywistości relacje Messiego z Griezmannem wydają się zupełnie normalne, koleżeńskie, oparte na wsparciu i zaufaniu, co panowie potwierdzali wielokrotnie. Widzieliśmy to nawet po serdecznym uścisku w ostatnim spotkaniu z Betisem (5:2). Pomyje jednak znów się wylały, gdy Argentyńczyk zaczepiany przez prasę na lotnisku wypowiedział słowa: „Jestem już zmęczony ciągłym byciem problemem od wszystkiego w tym klubie”.

To jednak nie była złość skierowana wobec Francuza. Wielokrotnie Messi zapraszał go do swojego mieszkania, chciał podbudować relację, sprawić, że poczuje się jak u siebie. Tym razem jednak wracał do Barcelony zmęczony 15 godzinami lotu i wyczerpującą podróżą z Peru. Dodatkowo po wylądowaniu prywatnym samolotem został zaproszony przez ochronę na szczegółową inspekcję. Miał prawo mieć dość, kiedy jeszcze dziennikarze naciskali na odniesienie się do kontrowersji. „Takie zachowanie to braku szacunku, takie pytania również” – skwitował to Koeman. Przyjęło się, że wszystkie problemy trafiają pod adres Messiego – grymasy na twarzy, obniżki pensji, brak zaangażowania, kapitan wysłuchuje coraz to nowszych teorii.

Teraz kiedy przez cztery miesiące zabraknie Ansu Fatiego, większa odpowiedzialność spadnie na barki tej dwójki. Wspierani przez Pedriego, Coutinho oraz Dembele, muszą zadbać o ofensywę Blaugrany. Coraz częściej koemanowskie 4-3-3 wygląda jak 4-4-2 z dwoma postaciami z przodu – właśnie Griezmannem i Messim. Każdemu zależy, aby znaleźli połączenie, nad jakim pracują od wielu miesięcy.

Temat relacji mistrza świata z Leo Messim powraca jak bumerang. Czy oni finalnie darzą się sympatią, czy po prostu są osobami z różnych światów, które dzielą szatnię. I nie pomagają takie wypowiedzi jak Victora Fonta, faworyta do wygrania nadchodzących wyborów prezydenckich w Barcelonie: „Klub nie powinien był podpisywać kontraktu z Griezmannem. Nie dlatego, że nie jest kapitalnym zawodnikiem, ale jego pozycję zajmuje niejaki Leo Messi. Koniecznie było i nadal jest sprowadzenie dziewiątki”. Dopiero później tłumaczył się, że to kibicowska opinia, ale gdyby przyszło im pracować razem, będzie dążył do odzyskania Francuza.

Częściej widzimy, gdy ktoś z zewnątrz utrudnia pracę Griezmannowi niż rzeczywiście ją ułatwia. Jakby presja liczb oraz debata o pozycji na boisku niewystarczająco na niego naciskały. Miał w Barcelonie nauczyć się futbolu na nowo, rozwinąć jako zawodnik, tak jak Thierry Henry, który w stolicy Katalonii ponownie zrozumiał, czym jest futbol. Antoine jeszcze potrzebuje czasu, aby widzieć boisko oczami innych. Aby wejść do głowy Leo Messiego czy spełnić wszystkie życzenia Koemana. Mały Książę to bardzo inteligentny gracz, ale na Camp Nou jeszcze szarpie się z barierami. „Prędzej czy później znajdzie swoje miejsce” – uważają w barcelońskich gabinetach.

Od dłuższego czasu mistrz świata przestał być twarzą projektów, tak jak dawniej. Teraz stał się asystentem, ciężko harującym pracownikiem na rzecz innych. W Barcelonie na Leo Messiego, w drużynie narodowej na Kyliana Mbappe. Może za tym częściowo stoi wytłumaczenie jego występów. Kiedy wszyscy oczekują starego Griezmanna, on staje się nowym piłkarzem. Funkcjonującym według nowej nauki, pojmującym nową filozofię. Efekt Henry'ego był znacznie bardziej piorunujący, może jeszcze Griezmann doczeka się chwili, gdy jego przemiana zostanie obwieszczona udaną.

Podziel się lub zapisz
Dominik Piechota
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć, stąd audycja La Polémica. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.