Błachowicz z Teixeirą i wielka trylogia. Dana White wyciąga kolejne asy z rękawa

Zobacz również:Wszystko, co trzeba wiedzieć o walce Błachowicz - Reyes. Gościliśmy Dorotę Jurkowską, menedżer Janka (WIDEO)
Jan Błachowicz
Fot. Christian Petersen/Zuffa LLC via Getty Images

UFC zdecydowanie nie próżnuje, jeśli chodzi o skład gal w 2021 roku. Mieliśmy już kilka niezwykle mocno obsadzonych wydarzeń, a teraz dostajemy kolejne dwie walki wieczoru, które przyciągną przed telewizory wszystkich fanów MMA na całym świecie. W tym pojedynek najbardziej nas interesujący – Jana Błachowicza.

UFC jest jedną z tych federacji, która z pandemią i ograniczeniami poradziła sobie jako jedna z pierwszych. Trzeba oczywiście przyznać, że ogromne przychody i możliwość zbudowania sobie specjalnych miejsc do walk zrobiło tu swoje, ale faktem jest, że – czy z kibicami, czy bez – wszystko szybko wróciło do normalności. W końcówce ubiegłego roku i od początku tego federacja raczy nam znakomitymi kartami, na czele z UFC 259 i trzema walkami mistrzowskimi, w tym Jana Błachowicza z Israelem Adesanyą.

Od tamtej pory mieliśmy już m.in. Conora McGregora z Dustinem Poirierem i rewanż Francisa Ngannou ze Stipe Miociciem, a już za moment dostaniemy UFC 262, ponownie z trzema walkami mistrzowskimi. UFC jednak nie próżnuje i ogłosiło już walki wieczoru gal UFC 264 i UFC 266.

PO RAZ PIERWSZY, PO RAZ DRUGI I PO RAZ TRZECI?

Wspomnieliśmy o McGregorze i Poirier? Nie bez powodu, bo main eventem pierwszej z tych dwóch gal będzie trzecie starcie obu panów. Już 10 lipca spotkają się ponownie, by ostatecznie rozstrzygnąć, kto jest lepszy i kto (prawdopodobnie) pójdzie po pas mistrzowski wagi lekkiej. Poirier mógłby mieć w tej kwestii nieco pretensji do White’a, bo zdawało się, że wolałby iść już teraz po pas wagi lekkiej, zamiast znowu walczyć z Irlandczykiem (o pas zawalczą Charles Oliveira i Michael Chandler na UFC 262), jednak Dana White, jak to Dana White – świecące symbole dolarów w oczach zrobiły swoje, bo dobrze wie, że zakończenie trylogii się sprzeda. Szczególnie, że na UFC 264 mają być obecni fani, czyli coś, co również UFC zrobiła jako jedna z pierwszych federacji, nie tylko w MMA.

Inna sprawa, że jest to też swego rodzaju ryzyko. Wiemy dobrze, że prezes UFC liczył zapewne w poprzedniej walce na zwycięstwo McGregora, bo to ten „krzykacz” jest jednym z najpopularniejszych zawodników na świecie. Poirier jednak wyszedł z tego zwycięsko. Jeśli wyjdzie drugi raz to będzie to trzecia porażka „Notoriousa” w ciągu ostatnich czterech walk – bynajmniej nie najlepszy bilans jak dla twarzy federacji. Dopóki jednak wartość rynkowa jest wysoka – dostajemy trylogię, a zwycięzca pewnie prędzej czy później zmierzy się z Chandlerem lub Oliveirą.

DOŚWIADCZENIE PONAD WSZYSTKO

Polskich fanów jeszcze bardziej zainteresuje walka wieczoru gali UFC 266. Jan Błachowicz zmierzy się w niej z Gloverem Teixeirą. Polak liczył na pół roku przerwy i taką przerwę otrzymał, bo z Brazylijczykiem zawalczy dopiero we wrześniu.

Teixeira był głównym faworytem do otrzymania mistrzowskiej szansy. Ostatnia porażka w 2018 roku, zdecydowany numer jeden rankingu wagi półciężkiej, który po ponad siedmiu latach przerwy dostanie swoją drugą szansę na pas. Pierwszą przegrał z dominującym wtedy Jonem Jonesem. W ostatnim czasie wygrał z Thiago Santosem, który do tego momentu wydawał się naturalnym kandydatem na przeciwnika Błachowicza. Sam Janek z satysfakcją przyjął tę informację, bo już po walce z Adesanyą mówił o tym, że to Brazylijczyk jest teraz naturalnym kandydatem i chciałby, żeby dostał swoją szansę, bo mówiąc pół żartem, pół serio – młodszy już nie będzie. Dla niespełna 42-letniego Teixeiry walka z Błachowiczem będzie prawdopodobnie ostatnim momentem na tak ogromny sukces po niemal 10 latach i 20 walkach w federacji.

Dla Polaka z kolei nie będzie to wcale łatwy pojedynek. Teixeira jest wszechstronny, potrafi skończyć starcie zarówno w stójce, jak i w parterze, a w dodatku jest podobnej budowy, co aktualny mistrz. Trudno znaleźć w jego stylu jakieś luki, które z łatwością można będzie wykorzystać, tak jak chociażby przewagę siły przeciwko Adesanyi. W oktagonie spotka się ponad 30 lat oktagonowego doświadczenia (Teixeira po raz pierwszy walczył w 2002 roku) i jakiekolwiek sztuczki w którąkolwiek ze stron mogą okazać się nieskuteczne.

Trudno przewidzieć wynik, szczególnie na kilka miesięcy przed pojedynkiem, jednak jedno wiemy na pewno – czekają nas dwie świetne walki, których już teraz trudno się doczekać.

Co myślisz o tym artykule?

Podziel się lub zapisz
Uniwersalny jak scyzoryk. MMA, sporty amerykańskie, tenis, lekkoatletyka - to wszystko (i wiele więcej) nie sprawia mu kłopotów. Pisze dla newonce.sport, a w newonce.radio odwiedza audycję NFL Po Godzinach.