Bizancjum w Poznaniu. Bogactwo, czyli miecz obosieczny w rękach Macieja Skorży

Zobacz również:CENTROSTRZAŁ #3. Odwaga pionierów. O nieoczywistych kierunkach transferowych
Pilka nozna. PKO Ekstraklasa. Cracovia Krakow - Lech Poznan. 06.02.2022
FOT. JAKUB GRUCA / 400mm.pl

Pep Guardiola powtarza, że twoja szatnia jest tak szczęśliwa, jak szczęśliwy jest jej ostatni rezerwowy. To zawodnicy numer czternaście, piętnaście i szesnaście ustalają nastroje ogółu, a nie bohaterowie okładek. Musi o tym pamiętać Maciej Skorża, który na wiosnę dostał najszerszą i najbardziej wartościową kadrę w ekstraklasie. To nie tylko błogosławieństwo wyboru i większa rywalizacja, ale też przekleństwo zadowalania tych, których ego przyzwyczaiło się do regularnej gry. Pięć zmian stanie się w Lechu normą, a i tak na ławce znajdą się niepocieszeni. To zmiany przyczyniły się do roztrwonienia dwubramkowej przewagi z Cracovią i remisu 3:3 w Krakowie, więc od początku wiosny Skorża dostaje materiał do analizy.

Lider ekstraklasy nie rozpoczął wiosny najlepiej, ale do 75. minuty w Krakowie miał wszystko, czego potrzebował – prowadzenie 3:1 z Cracovią, dwie bramki przewagi i perspektywę na pewny krok w nową rundę. Wtedy z boiska zeszli Jesper Karlström oraz Jakub Kamiński, chwilę później również najlepszy z przodu João Amaral i Joel Pereira. Nagle jakby ataki skrzydłami wyhamowały, a środek poczuł się mniej pewnie bez nieocenionego Szweda ryglującego centralną strefę i wspierającego stoperów.

Podziel się lub zapisz
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć, stąd audycja La Polémica. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.