Sezon Premier League na ostatniej prostej. Kluby grzeją silniki przed pasjonującym wyścigiem o TOP4

Zobacz również:Najbardziej romantyczny beniaminek od czasów Newcastle Keegana. Czy Leeds zderzy się ze ścianą?
Arsenal v Liverpool: Diogo Jota
Fot. Catherine Ivill/Getty Images

W wielkanocny weekend po reprezentacyjnej przerwie na rozkładzie jazdy w lidze angielskiej pojawiła się kolejka numer 30, co uświadomiło wszystkim, jak blisko jesteśmy końca sezonu. Emocji nie powinno zabraknąć, szczególnie, że szykuje się najciekawsza od lat walka o pierwszą czwórkę. Analizujemy szanse poszczególnych kandydatów.

W czołówce pewni możemy być dwóch rzeczy – Manchester City zostanie mistrzem, a Manchester United najpewniej będzie drugi, a nawet jeśli straci tę konkretną pozycję, to nie wypadnie z czwórki. Weekend ułożył się bowiem dla Czerwonych Diabłów idealnie. Sami wygrali z Brightonem, odrabiając straty i pokonując Mewy 2:1, a wcześniej punkty zgubiły Leicester City, Chelsea i Tottenham. Dzięki temu MU ma cztery punkty zapasu nad trzecim miejscem i aż 11 nad piątym. Krzywda im się więc nie stanie.

Kandydatów do tego, by uzupełnić grono klubów, jakie wejdą do Ligi Mistrzów jest jednak sporo. Ponadto zobaczyliśmy kilka zwrotów akcji i różnice, które już były niewielkie, zrobiły się jeszcze mniejsze. Sytuację wykorzystał nie tylko Manchester United, który oddalił się od tej zbitki, ale przede wszystkim Liverpool. Dzięki pewnej wygranej z Arsenalem zbliżył się do TOP4 na dystans jednej wygranej, a jednocześnie wyrzucił z tej walki Kanonierów. Ci mają 42 punkty – tyle, co Leeds – i nie dają żadnych podstaw do tego, by wierzyć, że powalczą o coś więcej niż Liga Europy. Nad nimi jest jednak grono drużyn, które jeszcze patrzą z nadzieją na pierwszą czwórkę.

1
LEICESTER CITY
Leicester City - Jamie Vardy
Fot. Julian Finney/Getty Images

Porażka z Manchesterem City powinna być niejako wkalkulowana, choć oczywiście życia nie ułatwia. Nie zabolała też tak bardzo przez to, że zespoły, które były z tyłu nie odrobiły strat. Lisy mają 56 punktów, co wciąż daje im lekki zapas. Na ich korzyść przemawia też znakomita współpraca Jamiego Vardy'ego z Kelechim Iheanacho. Anglik wprawdzie strzelił tylko jednego gola w ostatnich 15 meczach, jednak zamienił się w asystenta. Nigeryjczyk za to wziął na siebie odpowiedzialność i po kontuzji Harveya Barnesa stał się najpewniejszą opcją w ofensywie. Dokładając do tego zdrowego już Jamesa Maddisona, mamy tercet ze sporym potencjałem.

Leicester City ma przed sobą terminarz, który musi wykorzystać do maksimum. Bardzo ważny będzie mecz z West Hamem 11 kwietnia, a potem czekają na nich West Brom, Crystal Palace, Southampton i Newcastle. Z tego zestawu trzeba wygrać jak najwięcej meczów, bo finisz to starcia z Manchesterem United, Chelsea i Tottenhamem. Szykuje się więc zażarta walka o TOP4 i aby nie powtórzył się scenariusz sprzed sezonu, gdy Lisy wypadły z niej na ostatniej prostej, muszą utrzymać jak największą przewagę przed tymi trzema ostatnimi spotkaniami.

2
CHELSEA
fot. Darren Walsh/Chelsea FC via Getty Images

Thomas Tuchel nazwał porażkę z West Bromem aż 2:5 sygnałem do pobudki i zimnym prysznicem. Trudno bowiem znaleźć logiczne wytłumaczenie na to, że na Stamford Bridge przyjeżdża przedostatnia drużyna w tabeli i strzela Chelsea więcej ponad dwa razy więcej goli niż ta straciła w pierwszych 14 meczach pod wodzą Tuchela. The Blues grali apatycznie, popełniali kosztowne błędy na własnej połowie i brakowało im dokładności w ataku. O tym pisał zresztą na gorąco Przemek Rudzki.

Tuchel musi liczyć na to, że zespół faktycznie potraktuje porażkę z WBA jak zimny prysznic. Wydawało się bowiem, że ten mecz rozpocznie łatwiejszą ligową serię. Chelsea ma przed sobą spotkania z Crystal Palace, Brightonem i ważne z West Hamem, a później jeszcze dochodzi Fulham. Przed przerwą reprezentacyjną imponowała organizacją w defensywie i udało się jej pod wodzą nowego menedżera przesunąć z 9. na 4. pozycję. Tuchel musi szybko poukładać zespół, ale porażki z WBA nie ma co rozpamiętywać, bo zaraz dochodzą kolejne wyzwania. Poza Premier League londyńczycy są bowiem w grze w Lidze Mistrzów, gdzie zaraz mierzą się w ćwierćfinale z Porto, a 17 kwietnia zagrają w półfinale Pucharu Anglii z Manchesterem City. To pozwoli się skupić na kolejnych wyzwaniach. W kontekście miejsca w TOP4 kluczowe dla Chelsea wydają się mecze z West Hamem (33. kolejka) i Leicester City (37.). Przegrana z WBA komplikuje nieco sprawę, ale ten terminarz wciąż pozwala myśleć o przyszłorocznej Champions League.

3
TOTTENHAM
kane-son-e1600634634564.jpg
fot. Andrew Boyers - Pool/Getty Images

Jose Mourinho znów jest w bojowym nastroju. Pytany po meczu z Newcastle (2:2) o to, dlaczego dawniej jego drużyny potrafiły utrzymywać prowadzenie i imponowały solidną organizacją odpowiedział: – Trener jest ten sam, to piłkarze są inni.

Portugalczyk złościł się na masę błędów w obronie, jakie popełniali jego piłkarze w niedzielne popołudnie i to już stara śpiewka. Ten sezon Tottenhamu naznaczony jest takimi pomyłkami, a Mourinho szuka cały czas optymalnego zestawienia linii defensywnej. Niewątpliwym atutem jest Harry Kane – Anglik ma w lidze najwięcej goli i najwięcej asyst, gra wyśmienicie i na nim oraz Heung-min Sonie w największej mierze opierają się nadzieje na finisz w TOP4. Jeśli ten duet będzie w formie, Spurs powinni nawet przeboleć błędy w obronie. Po weekendzie do czwartej Chelsea tracili tylko dwa punkty, więc nic nie jest stracone. Terminarz też jest niezły – Tottenham najważniejsze mecze rozegra z Manchesterem United (31. kolejka) i Leicester City (38.). Łatwo sobie wyobrazić scenariusz, w którym starcie z Lisami decyduje o tym, kto znajdzie się w czwórce. Te dwa spotkania spinają klamrą serię, w której po drodze są m.in. Southampton, Sheffield United, Leeds czy Wolverhampton. Nie warto skreślać Spurs, choć wszystko będzie zależało od tego, czy znajdą stabilizację.

4
LIVERPOOL
Arsenal v Liverpool: Diogo Jota
Fot. Catherine Ivill/Getty Images

The Reds kryzys mają za sobą. Bardzo pewny awans w Lidze Mistrzów z RB Leipzig potwierdzili kontrolowanymi wygranymi nad Wolverhampton (1:0) i Arsenalem (3:0). Trzy z rzędu zwycięstwa i trzy czyste konta po raz pierwszy od lutego 2020 dały im lekki rozpęd przed prestiżowym dwumeczem z Realem Madryt w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, ale i przed ostatnią prostą w Premier League.

Liverpool będzie się liczył do samego końca. Nikt nie ma tak łatwego terminarza – z pozostałych rywali tylko Manchester United jest od nich wyżej w tabeli, a poza tym są na rozkładzie są głównie ekipy z dolnej części tabeli. Bardzo wiele drużynie daje powrót zdrowych Fabinho i Diogo Joty. Pierwszy – jak twierdzi Gary Neville – to najlepszy defensywny pomocnik w lidze i na tej pozycji spisuje się lepiej niż wtedy, gdy musiał łatać środek obrony. Ten z kolei od kilku spotkań z powodzeniem tworzą Ozan Kabak i Nathaniel Philips. Jota daje za to inny wymiar ofensywie. Ma łatwość w podejmowaniu decyzji, jest skuteczny i nawet wchodząc z ławki przeciwko Arsenalowi był w stanie strzelić dwa gole. Wcześniej zaliczył asystę z Lipskiem w LM i zdobył zwycięską bramkę z Wilkami. Portugalczyk po prostu musi grać.

5
WEST HAM
West Ham United: Jesse Lingard
Fot. Kirsty Wigglesworth/Pool/Getty Images

Czarny koń tej rywalizacji. Na tym etapie poprzedniego sezonu West Ham miał aż o 22 punktów mniej niż teraz i martwił się o utrzymanie w Premier League, a teraz celuje nawet w Ligę Mistrzów. W poniedziałek wieczorem może wykorzystać wpadki innych drużyn i jeśli wygra z Wolves, wskoczy bezpośrednio na czwarte miejsce. To byłaby świetna pozycja wyjściowa przed decydującą walką. Chodzi o puchary i prestiż. Po raz ostatni nad Arsenalem piłkarze WHU kończyli sezon w 1986 roku, a dziś mają 7 punktów zapasu. Nad Tottenhamem w 2008, co też ma znaczenie.

Kluczowe mecze Młoty mają do rozegrania z Leicester City (31. kolejka), Chelsea (33.) i Evertonem (35.). To poprzeplatane jest starciami z Newcastle i Burnley, a na finiszu zespół Davida Moyesa czekają spotkania z Brightonem, West Bromem i Southamptonem. Warto też pamiętać, że w tym sezonie West Ham przegrywał głównie z Big Six, za to z ekipami spoza tego grona ma serię 17 z rzędu meczów bez porażki. Sytuację utrudnia kontuzja Declana Rice'a. „The Telegraph” podaje nawet, że angielskiego pomocnika może nie być nawet do końca sezonu. Tak czy inaczej jeśli West Ham po spotkaniu z Chelsea nadal będzie blisko czwórki, może na finiszu zaatakować zza pleców innych – szczególnie, że ma szansę skorzystać na tym, że ci będą wykrwawiać się w bezpośrednich pojedynkach i pucharach. Londyńczycy w pełni skupieni są na lidze, co daje im sporą przewagę.

6
EVERTON
Tottenham Hotspur v Everton - Premier League
Fot. Charlotte Wilson / Offside via Getty Images

Drużyna Carlo Ancelottiego to duża zagadka. W samym 2021 roku potrafiła wygrać na Anfield i pokazać charakter na Old Trafford (3:3), a jednocześnie w słabiutkim stylu przegrywać z Newcastle, Fulham czy Burnley. Przez to strata Evertonu do TOP4 jest duża i każda następna taka wpadka może im odebrać szanse na znalezienie się tam.

The Toffees mają jednak kilka atutów w tej rywalizacji. Po pierwsze, rozegrali o dwa mecze mniej niż większość drużyn ponad nimi. Po drugie, terminarz nie jest taki straszny. W wielkanocny poniedziałek zagrają z Crystal Palace, a następnie mają Brighton. Kluczowe będą kolejne spotkania – między kolejką 32. a 35. Everton zagra z Tottenhamem, Arsenalem, Aston Villą i West Hamem. Jeśli tu zapunktuje słabo, to nawet finisz z Sheffield United, Wolverhampton i odrabiane spotkanie (znów z Villą) nie pomoże. A nawet jeśli przed ostatnią kolejką będzie jeszcze szansa na TOP4, to czeka ich mecz z Manchesterem City. To dość przeplatany zestaw meczów, co jeszcze bardziej komplikuje analizę szans Evertonu. Trudno przewidzieć z kolejki na kolejkę, którą wersję tego zespołu zobaczymy. Są na pewno indywidualności, by pociągnąć szarżę na ostatniej prostej, ale zdecydowanie brakuje stabilizacji.

Podziel się lub zapisz
Futbol angielski i... amerykański. Przez cały rok na okrągło żyje Premier League i NFL, o kórych pisze w newonce.sport. Usłyszycie go w również audycjach Kick Off i NFL Po Godzinach.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.