6 rzeczy o Newcastle, które musisz wiedzieć zanim zaczniesz im kibicować

Zobacz również:Najbardziej romantyczny beniaminek od czasów Newcastle Keegana. Czy Leeds zderzy się ze ścianą?
Joy for Alan Shearer of Newcastle as he scores the winning goal
Fot. Mark Thompson /Allsport

Antoine Griezmann za chwilę dostanie łatkę proroka. Już latem podczas lotu reprezentacji Francji chwalił się Kylianowi Mbappe: „Zobacz, to jest Football Manager, a ja jestem trenerem Newcastle i wygrałem z nim pięć trofeów. Kupiłem cię za 134 miliony euro”. Tak się składa, że klub z północy Anglii właśnie stał się najbogatszym na świecie i kto wie, czy w przyszłości podobne sceny nie staną się rzeczywistością.

Przerabiał to już kiedyś Manchester City. Vincent Kompany mówił, że przed przyjściem kapitału ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich w szatni The Citizens brakowało drzwi do toalety. Klub przeszedł długą drogę od Paula Dickova do Kevina de Bruyne i Pepa Guardioli. Szybko wtargnął do elity i poszerzył krąg fanów. Dzisiaj nic nie stoi na przeszkodzie, by fundusz inwestycyjny z Arabii Saudyjskiej to samo zrobił z Newcastle, które ostatnie trofeum wygrało w 1955 roku, pokonując w Pucharze Anglii właśnie Manchester City.

Bukmacherzy szybko zareagowali na to, że Newcastle w ciągu pięciu lat wygra mistrzostwo Anglii. Już teraz mówi się, że pierwszym trenerem w nowym rozdaniu może być Antonio Conte. A potem zacznie się lawina transferów jak z Football Managera. Charakterystyczny zespół z czarno-białymi pasami trafi do mainstreamu, dlatego niżej szybki przewodnik, co warto wiedzieć zanim zacznie mu się kibicować.

1
Toon Army

Roy Keane pisał w autobiografii: „Newcastle zawsze wzbudzało we mnie niepokój. Dwa razy dostałem tam czerwoną kartkę. To fajne miejsce do gry, ale ich kibice - Toon Army, wszyscy ci lokalsi i cała ta wroga otoczka powitalna potrafią zrobić z ciebie gówno”. Jest w tych słowach dużo prawdy, bo fani Newcastle - łagodnie mówiąc - nie przebierają w środkach.

„Daily Mirror” w 2015 roku obwieścił ich najbardziej zagorzałą grupą w Anglii, zrobiono nawet badania, iż to na północy Anglii widać najwięcej gołych klat, bo nieważne, czy mróz czy śnieg, Toon Army zawsze jest w gotowości. Północ Anglii nie daje wielkiego wyboru w kibicowaniu. W Newcastle od zawsze był tylko jeden klub. Dodaj do tego jeszcze specyficzny akcent „Geordie” i dostajesz grupę ludzi innych niż wszędzie.

2
St James' Park

Miejsce unikalne w skali Europy. Już samo położenie stadionu robi wrażenie, bo klub nigdy nie wyprowadził się na obrzeża miasta, zostając w samym centrum, jakieś pięć minut piechotą od dworca głównego. Ta chęć bycia w środku lokalnej społeczności wpłynęła na nietypową architekturę. Obiekt nie dość, że ma asymetryczne trybuny, to jeszcze posiada największy w Europie dach podpierany od zewnątrz.

Poza piłką jest tu miejsce na koncerty, rugby i programy typu X-Factor albo Big Brother. Przy trybunie Gallowgate End mieści się też pub „Nine” na część Alana Shearera, który w rzeczywistości jest kolejnym klubem nocnym w centrum miasta.

3
Alan Shearer

Alex Ferguson powiedział kiedyś o nim, że strzelał tak jakby chciał piłkę zabić. Dwa razy namawiał go na Manchester United, ale miał pecha, bo w międzyczasie zadzwonił też Kevin Keegan i namówił Shearera na Newcastle. Świeżo upieczony mistrz Anglii z Blackburn nie miał wyboru: Keegan był jego idolem, a Newcastle - ukochanym klubem, w którym zakochał się jeszcze podczas dzieciństwa w Gosforth na obrzeżach miasta.

Dzisiaj trudno byłoby wyobrazić sobie podobną historię: facet może wybrać każdy klub na świecie, ale wraca na stare śmieci i gra tam dziesięć lat, ostatecznie nie wygrywając żadnego trofeum. Obecnie przed St James' Park stoi jego pomnik. Z 260 golami na koncie nadal jest najskuteczniejszym napastnikiem w historii Premier League.

4
Kevin Keegan

Zaraz po strzelaniu gola w debiucie w Newcastle zrobił coś, czego nigdy wcześniej nie robił: rzucił się w tłum fanów, a po meczu przyznał, że czuł się tak jakby chciał tam zostać na zawsze. Jako piłkarz grał na największych stadionach świata, dwa razy wygrywał Złotą Piłkę, ale to na St James' Park doświadczył czegoś tak magicznego, że po zakończeniu kariery wrócił tam drugi raz jako trener.

To ten okres stworzył termin „The Entertainers”, czyli drużynę bez kalkulacji, z prostym celem by na boisku robić show. Keegan co prawda nie urodził się w Newcastle jak Shearer, ale znał historie przodków pracujących w tutejszych kopalniach. Od zawsze mocno identyfikował się z tym regionem, a potem dał mu dumę, wyciągając z dołów tabeli i ściągając na klub reflektory całego świata. Połowa lat 90. i rozwój anten satelitarnych był windą Newcastle, dzięki której wielu starszych kibiców wciąż z wielką sympatią spogląda na ten klub. „Podobno nikt nie pamięta wicemistrzów. Cóż, nas zapamiętano” - mówił Keegan.

5
Mieszanka wybuchowa

Zespół Keegana był mieszanką wybuchową typowo brytyjskiego podejścia do piłki z wpływami kontynentalnymi. To on ściągnął do północnej Anglii Davida Ginolę i Faustino Asprillę. Pierwszy wyglądał jak gwiazda filmowa i już na pierwszym treningu wywoływał powszechne „wow”, drugi na zawsze pamiętany będzie z hat-tricka strzelonym Barcelonie w Lidze Mistrzów.

Przez lata na St James' Park przewinęło się wielu innych świetnych piłkarzy: m.in. Les Ferdinand, Robert Lee, Shay Given, Nolberto Solano, Gary Speed i Andy Cole. W drugiej połowie lat 80. grał tu nawet Paul Gascoigne. W akademii słyszał o sobie per „pucałowaty” i „gość od batoników Mars”, ale gdy odpalił w pierwszym zespole, szybko przykuł uwagę Tottenhamu. Alex Ferguson w autobiografii pisał, że wyrwał się z północnej Anglii tylko dlatego, bo Spurs kupili dom jego rodzicom.

6
Nigdy nie ma nudy

Jedna z popularnych przyśpiewek na St James' Park to „There is never a dull day at St James' Park”, czyli w skrócie chodzi o to, że w Newcastle nigdy nie ma nudy. Ten klub przyzwyczaił do wstrząsów. Ostatnie mistrzostwo wygrał w 1927 roku, w sumie ma ich cztery. Daleko mu do wielkiej sławy, ale i tak co jakiś czas lubi zagościć na nagłówkach.

To tutaj dokonał się szokujący transfer Michaela Owena, tutaj jednego okna transferowego zarząd wystawił wszystkich piłkarzy na sprzedaż, legenda Shearer jako trener spadł z ligi, a Keegan przy drugim podejściu zrezygnował po siedmiu miesiącach. Mike Ashley, były już właściciel klubu od 13 lat szukał kupca, z każdym sezonem coraz mocniej wpychając drużynę w przeciętność. Jak to powiedział Rafa Benitez po rozstaniu z Anglikiem: „To biznesmen, jego nie obchodzi piłka, inwestycja i rozwój. On chce tylko być w Premier League”.

Podziel się lub zapisz
Żebrak pięknej gry, pożeracz treści, uwielbiający zaglądać tam, gdzie inni nie potrafią, albo im się nie chce. Futbol polski, angielski, francuski. Piszę, bo lubię. Autor reportaży w Canal+.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.