5 rzeczy, których możecie nie wiedzieć o „Pulp Fiction”

Zobacz również:Nie żyje Ennio Morricone, legendarny kompozytor i zdobywca Oscara za Nienawistną ósemkę
Pulp Fiction cover.jpg
fot. kadr z filmu "Pulp Fiction"

21 maja 1994 roku to dzień, który zmienił oblicze kina. O godzinie 12.30 w canneńskim pałacu festiwalowym odbył się pierwszy światowy seans Pulp Fiction.

Od mniej więcej 15.15 – Pulp Fiction trwa około 160 minut - wszyscy na festiwalu mówili tylko o Tarantino. Ludzie byli w szoku: po raz pierwszy zobaczyli coś tak jednocześnie precyzyjnego i po bandzie; szaleństwo, ale kontrolowane. Nikt nie spodziewał się przemocy ujętej w silnie komediowej formie, widzowie głowili się nad nielinearną narracją, przerzucali dialogowymi one-linerami, zachwycali ujęciem kina gangsterskiego w estetyce klipów MTV. Chociaż Pulp Fiction na początku nie wszystkim przypadł do gustu (wielu krytyków uważało obraz Tarantino za bzdurę, czemu wyraz dali podczas wręczenia nagród, gdy oklaski mieszały się z buczeniem), to dziś, gdy wiemy już, jak wielki jest jego wpływ na rozwój kina, dzierży status najważniejszego amerykańskiego obrazu lat 90.

I pomyśleć, że Tarantino chodził po Cannes wściekły jak osa. Najpierw ktoś zapomniał zaklepać mu pokój hotelowy, potem znikł jego bagaż (plotka głosi, że Bruce Willis pospiesznie ubrał reżysera w... merch Barw nocy, innego filmu, w którym wystąpił, a który wyświetlano na pokazach specjalnych w Cannes), a w dodatku już podczas projekcji okazało się, że w dwóch pierwszych minutach dźwięk nie jest zsynchronizowany z obrazem. Najwidoczniej nikomu z jury to nie przeszkadzało.

W tym roku Pulp Fiction świętuje 30. urodziny. Z tej okazji możecie obejrzeć ten film na specjalnych pokazach podczas Timeless Film Festival, pierwszej edycji wielkiego festiwalu poświęconego klasyce kina. Czego tam nie będzie? Ponad 140 tytułów, kilkanaście sekcji filmowych, retrospektywy wybitnych twórców (m.in. Luchino Viscontiego oraz duetu Michael Powell i Emeric Pressburger), wyjątkowe seanse wielkich filmów, które gdzieś zapodziały się w historii kina i zasługują na to, żeby je przypomnieć. Maraton horrorów (pierwsza Teksańska masakra piłą mechaniczną Tobe Hoopera, Zły smak Petera Jacksona i Skanerzy Davida Cronenberga), przegląd kina prosto ze studia Ghibli i – dla odmiany – kinowe pokazy klasycznych Wrednych dziewczyn. Mało? To jeszcze szereg koncertów z muzyką filmową na żywo; zagrają m.in. Jozef van Wissem, Stefan Wesołowski i Dobrawa Czocher (nasz wywiad z artystką znajdziecie tu). Program Timeless Film Festival jest obfity I naprawdę imponujący. Możecie sprawdzić go tu (i od razu zacząć śledzić festiwalowego facebooka oraz instagram) a cały festiwal odbędzie się w dniach 8-15 kwietnia w warszawskich kinach i obiektach kulturalnych (m.in. Muranów, Iluzjon, Atlantic czy muzeum Polin).

Specjalne pokazy na 30-lecie Pulp Fiction odbędą się 8 (kino Atlantic), 11 (Muranów) i 12 (znów Atlantic) kwietnia. To za niecały miesiąc – a na razie sprawdźcie 5 naprawdę mało znanych ciekawostek na temat tego filmu, który pół świata mogłoby oglądać na okrętkę, dzień w dzień. Czy wiedzieliście, że…

1
...wszyscy najważniejsi aktorzy zarobili tyle samo
Pulp Fiction 1.jpeg
fot. materiały prasowe

Parę słów wprowadzenia. Po dość chałupniczo nakręconych Wściekłych psach Tarantino miał dosyć przycinania na czym tylko się da i zażądał od potencjalnego producenta, firmy TriStar, 8 milionów dolarów na realizację scenariusza. Ludzie z TriStar odrzucili pomysł, bo wydał im się zbyt dziwny. Poza tym nie chcieli ładować takich pieniędzy w obraz, w którym bohaterowie otwarcie walą heroinę.

Tymczasem scenariusz Pulp Fiction trafił w ręce niejakiego Richarda Gladsteina, który właśnie dołączył do firmy Miramax. Gladstein przeczytał, zachwycił się i wcisnął go swojemu szefowi, niesławnemu dziś Harveyowi Weinsteinowi. Można, a nawet trzeba zarzucać mu wiele strasznych rzeczy, ale wypada oddać jedno – bez Weinsteina nie byłoby Pulp Fiction. Podobno czytał scenariusz podczas lotu z Los Angeles do Nowego Jorku i co chwila wydzwaniał z ekscytacją do Gladsteina, a tuż przed lądowaniem zawyrokował: kręcimy ten film!

Tarantino dostał 900 tys. dolarów gaży za scenariusz oraz 8.5 miliona na realizację. Warunek Weinsteina był jednak taki, że mają być gwiazdy. Reżyser spotykał się ze wszystkimi aktorami osobiście i tak mocno zarażał ich swoją zajawką na ten film, że wszyscy godzili się na stawkę 20 tysięcy dolarów za tydzień, co jak na warunki Hollywood jest kwotą śmieszną. John Travolta zażartował później, że było go stać akurat na pokrycie kosztów hotelu, w którym mieszkał (swoją drogą Weinstein nie chciał go w filmie, ale Tarantino uparł się, że pomoże aktorowi w odzyskaniu blasku; Travolta w tamtym czasie grywał w dość słabych produkcjach).

Najważniejszym nazwiskiem na liście płac okazał się Bruce Willis. Był takim magnesem na widownię, że jeszcze przed premierą Miramax sprzedał dzięki niemu prawa do pokazywania Pulp Fiction na całym świecie za łączną kwotę 11 milionów dolarów; czyli de facto już zarobił na filmie, którego jeszcze nikt nie widział. Sam Willis – dosłownie – przejadł swoją gażę; po tym, jak Pulp Fiction zdobyło główną nagrodę na festiwalu w Cannes, aktor zaprosił całą ekipę na uroczystą kolację i pokrył rachunek w wysokości 100 tysięcy dolarów.

2
...widzowie uważali, że do kin trafiła źle zmontowana kopia filmu
Pulp Fiction 2.jpg
fot. kadr z "Pulp Fiction"

Samuel L. Jackson wspominał, że nawet jego matka dała się nabrać i zapytała go: synu, czy z tym filmem jest wszystko w porządku? Dla tych, co nie widzieli - SPOILER ALERT i jeśli nie chcecie psuć sobie przyjemności, przejdźcie do kolejnego slajdu.

Gdyby Pulp Fiction nakręcono po bożemu, fabuła wyglądałaby tak: najpierw scena z zegarkiem w tyłku, potem Jules i Vincent jadą po neseser, zabijają trzech typów, w samochodzie przypadkiem odstrzeliwują głowę czwartemu, proszą Wolfa o pomoc, idą na śniadanie, uspokajają Dziubaska i Misia-Pysia, którzy akurat chcą obrabować lokal, potem jadą do Marsellusa, dają mu neseser, a ten przekupuje Butcha, żeby przegrał walkę, potem Marsellus wyjeżdża, Vince opiekuje się Mią Wallace, która przedawkuje heroinę, Marsellus wraca z podróży, Butch wygrywa walkę i chce uciec z Los Angeles, ale zapomina zegarka, wraca do domu, zabija przypadkowo spotkanego Vincenta, ratuje Marsellusa z łapsk Zeda i Pokraka, po czym odjeżdża na Harleyu (to nie motor, to Harley) wraz z Fabienne. Przyznacie sami, że wersja, jaką znamy, jest dużo ciekawsza.

To też był jeden z powodów konfliktu na linii Quentin Tarantino – producenci. Reżyser uparł się, żeby zerwać z narracyjnym kanonem i opowiedzieć tę historię inaczej. Jako przykład podawał Sergio Leone, który w Dawno temu w Ameryce też zastosował podobny efekt. Co prawda producenci słusznie przypominali mu, że film Leone okazał się klapą i dopiero po latach zyskał status arcydzieła, ale Tarantino był nieprzejednany. Natomiast faktycznie, trafiali się widzowie, którzy szli do obsługi kin z pretensjami, że coś jest nie tak z kopią, skoro główny bohater ginie, a potem nagle ożywa.

3
...„Pulp Fiction” wcale nie jest tak brutalny, za jakiego uchodzi; o wiele więcej trupów jest u Disneya
USA. Bruce Willis and Ving Rhames in a scene from the (C)Miramax film: Pulp Fiction (1994). Plot: The lives of two mob hitmen, a boxer, a gangster and his wife, and a pair of diner bandits intertwine in four tales of violence and redemption. Dire
fot. kadr z "Pulp Fiction"

No dobrze – trochę jest, w końcu mówimy tu o filmie, gdzie jednym z ważniejszych elementów fabuły jest mycie samochodu z kawałków roztrzaskanej czaszki. Pulp Fiction szokowało w latach 90. także tym, że Tarantino podszedł do przemocy w bardzo luźnym stylu; co bardziej konserwatywni krytycy zżymali się, że reżyser każe nam sympatyzować z gangsterami, więc cała awantura była właśnie o to.

Ale na papierze nie wygląda to tak źle. W Pulp Fiction ginie tylko 9 osób (znów spoilery): trzech facetów w mieszkaniu Bretta od neseseru, nieszczęśnik, któremu Vince przypadkowo odstrzelił głowę w aucie, sam Vince, przeciwnik Butcha w ringu (akurat tej śmierci nie widzimy na ekranie), człowiek z magazynu, którego Butch zabił mieczem oraz Zed i Pokrak, ale w ich przypadkach też nic nie jest pokazane dosłownie. Gdzie mu tam do najkrwawszego filmu w historii kina, którym okazał się... Władca Pierścieni. Powrót Króla; ktoś policzył, że ginie tam 836 osób! Co ciekawe, Tarantino biją na głowę nawet familijne produkcje Disneya: w Mulan umierają 43 postacie. Oczywiście inna sprawa jest taka, że w Pulp Fiction zgony są nieco bardziej makabryczne.

4
...w jednej z wyciętych scen Mia Wallace przeprowadza videowywiad z Vincentem
Pulp Fiction 4.jpg
fot. kadr z "Pulp Fiction"

Pamiętacie scenę, kiedy Vincent Vega przychodzi po Mię do domu państwa Wallace i od początku czuć, że ma to potencjał na romans? W oryginalnej wersji scenariusza miało być tak, że Mia schodzi na dół z kamerą wideo i zaczyna nagrywać wywiad, w którym pyta Vince'a o jego zainteresowania. W pewnym momencie pada pytanie, czy woli Beatlesów, czy Elvisa. I tu wkradł się drobny montażowy błąd, który wychwycicie w Pulp Fiction: Mia zabiera Vegę do knajpy Jackrabbit Slim's i mówi, że to miejsce spodoba się fanowi Elvisa. Wszystko fajnie, ale przedtem nikt nie mówi o tym, że Vincent lubi Presleya, bo Tarantino finalnie usunął scenę z kamerą.

5
...podczas premiery jeden z widzów zemdlał i do dziś nie wiadomo, czy była to ustawka

23 września 1994 roku, jeszcze przed oficjalną amerykańską premierą kinową, ale już parę miesięcy po Cannes, Pulp Fiction jest wyświetlane podczas Nowojorskiego Festiwalu Filmowego. Sala pełna, widzowie oglądają z wypiekami na twarzy, aż tu nagle podczas sceny, w której Vincent robi Mii zastrzyk z adrenaliny, jakiś facet z pierwszego rzędu osuwa się zemdlony na podłogę. Momentalnie zjawia się przy nim producent Harvey Weinstein, który wynosi nieszczęśnika do holu, nakazuje przerwanie seansu, a po paru minutach informuje widownię, że wszystko z widzem jest już w porządku i możemy dalej oglądać film.

Niby nie jest to nic strasznie dziwnego, ale byli świadkowie, którzy mocno wątpili w autentyczność całej sytuacji. Podobno Weinstein miał miejsce na balkonie, więc jakimś cudem musiał pokonać drogę do pierwszych rzędów na parterze w kilka sekund. Ktoś zauważył też, że zemdlony momentalnie ozdrowiał, gdy tylko wyniesiono go z sali. Ja sam zapytałem kiedyś o to producenta Pulp Fiction, Richarda Gladsteina, ale tylko się uśmiechnął.

Ciekawe, czy podstawiona była też kobieta, która podczas odbierania przez Quentina Tarantino Złotej Palmy w Cannes wyzywała reżysera z widowni (film powyżej). A sam Tarantino to chyba jedyny reżyser w historii, który podczas przemowy w Cannes... pokazał środkowy palec.

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Współzałożyciel i senior editor newonce.net, współprowadzący „Bolesne Poranki” oraz „Plot Twist”. Najczęściej pisze o kinie, serialach i wszystkim, co znajduje się na przecięciu kultury masowej i spraw społecznych. Te absurdalne opisy na naszym fb to często jego sprawka.
Komentarze 0