newonce logo
POKAŻ WIĘCEJ
Fot. Piotr Kucza / 400mm.pl

Vasco da Gama jest ziemią Romario, a teraz panoszyć będzie się tu Ricardo Sa Pinto. Portugalia pęka ze śmiechu. Radzi nie rozpakowywać walizek i przemalować włosy na biało. Tak żeby choć trochę upodobnić się do Jorge Jesusa zanim ktoś w Brazylii zorientuje się, że nie każdy portugalski trener to cudotwórca i że czasem trafi się też wariat.

Jeszcze nie zrobili pierwszego klapsa, a już wiadomo, że będzie telenowela. Krótka, burzliwa i z akcentem z Porto. Sa Pinto w ciągu ośmiu lat miał dziesięć klubów, w każdym trzeba było potem otwierać okna. Nie tylko Polska poznała go jako gbura, któremu przeszkadzały nawet dzwony kościelne obok boiska treningowego Legii. Brazylia zaraz też to przerobi. Dziwi to, że ktoś się jeszcze na to nabiera, ale widocznie działa agent i portugalski… pic. Świat już lata temu zakochał się w trenerach spod znaku fado, azulejos i koguta z Barcelos.

 

WITAMY W RUINIE 

To jest kolejna bajka pod tytułem jesteśmy na dnie, więc weźmy sobie trenera z Portugalii. Kogoś jak Jorge Jesus, który we Flamengo w rok wygrał pięć trofeów, średnio jedno na jedenaście meczów. Brazylia w ostatnich latach mocno patrzy na trenerów z zagranicy – problem w tym, że niewielu chce tam pracować. Zwolnieni niedawno Portugalczycy Augusto Inácio (Avai) i Jesualdo Ferreira (Santos) razem nie uzbierali nawet dwunastu miesięcy. Jorge Jesus też już wyjechał, bo wolał pracę w Benfice. Siłą rzeczy Brazylia zerka teraz na drugi sort, a tam szczerzy się i macha Ricardo Sa Pinto, bezrobotny od dziesięciu miesięcy. Piłka to piękny sport, wystarczy nośne nazwisko i można się bujać.

 

 

Vasco da Gama jest fascynujące: ma 122 lata historii, charakterystyczne czarne koszulki z białym przekątnym pasem i pomnik Romario – w dziwnym miejscu, bo kilka metrów za bramką stadionu Sao Januario. Kiedyś, przed erą Maracany był to największy obiekt w Ameryce Południowej. Klub jako pierwszy w Brazylii wystawiał do gry czarnych piłkarzy. I nawet wygrał z nimi ligę. Grali tu Vava, Edmundo i Juninho Perenambucano. Romario z Vasco wychodził w wielki świat, a potem wrócił i strzelił tu tysięcznego gola.

Klub już wtedy popadał w ruinę. Ostatnie mistrzostwo zdobył 20 lat temu. Vasco ma ciągle wielką nazwę i 16 milionów kibiców. Ale ma też nieopłacone rachunki za wodę i prąd. Komornik egzekwuje długi jeszcze z lat dziewięćdziesiątych. Portugalczycy na stronie „A Boli” żartują, że Sa Pinto nie dość, że wróci do kraju przed Bożym Narodzeniem, to jeszcze z pustą kieszenią. Podstawowa zasada brzmi: dobrzy portugalscy trenerzy nie latają już do Brazylii. Jeśli ktoś lata, to znaczy, że dobry nie jest.

 

COME TO BOTAFOGO

To może być ciekawa tragikomedia. Klub bez pieniędzy i piłkarzy, z ogromnym ciśnieniem fanów plus trener, któremu w Ekstraklasie nie pasowały nawet bandy reklamowe wokół boiska. Vasco pięć dni temu przegrało derby z Flamengo, tutaj nazywane „Derbami Milionów”, bo baza fanów wynosi więcej niż populacja Polski. Grupa kibiców jeszcze tego samego dnia wybrała się pod siedzibę klubu. Innymi słowy wchodzi Sa Pinto do niezłego kotła i nic nie wskazuje na to, by wyszedł z niego cało.

On naprawdę buja się na tym, że pochodzi z nacji świetnych trenerów. Dwa tygodnie temu kibice Botafogo zrobili inwazję na jego Instagramie w stylu „Come to Besiktas”. Portugalczyk opublikował zdjęcie ze swoim muralem w Salgueiros, a Brazylijczycy od razu uwierzyli w mit faceta, który kiedyś był świetnym napastnikiem, ale jako trener w żadnym klubie nie przepracował więcej niż rok. To pokazuje skalę niewiedzy i desperacji. Alexandre Praetzel, brazylijski dziennikarz z Yahoo mówi: „Jestem pewny, że nikt w Vasco nawet nie widział jego meczów. Jest Portugalczykiem, więc kojarzy się go z powiewem świeżości”.

 

 

Ciekawie wyglądają też komentarze na stronie portugalskiej „A Boli”. Ludzie śmieją się, że Sa Pinto jedzie na wakacje i radzą, by nie zapomniał załatwić sobie samolotu z wystarczającym miejscem na rozprostowanie nóg. To nawiązanie do kolejnej scenki z jego udziałem, gdy po kłótni ze stewardesą został wyprowadzony z samolotu.

 

MARNOWANIE TALENTÓW

Portugalia już go przejrzała. Prezydent Bragi miesiąc temu opowiedział historię jak Sa Pinto gardził 20-letnim Trincao. Nie wiedział dla niego miejsca w składzie, choć chłopak po odejściu „Ryszarda” strzelił 8 goli, zaliczył 7 asyst i latem pobił rekord klubu. Za 31 mln trafił do Barcelony. „Nie mogliśmy sobie pozwolić na marnowanie jednego z największych talentów na świecie” – mówił António Salvador w telewizji „Next”. Braga to szósty klub Sa Pinto, w którym nie wytrzymał nawet pół roku.

Za chwilę stuknie dekada odkąd bawi się w trenerkę. Zaczynał od pójścia na solo z Liedsonem ze Sportingu, a potem tylko dokładał kolejne cegły hańby. Nadal jego największym triumfem jest Puchar Belgii ze Standardem Liege. I nadal w gablocie hula wiatr, co jakiś czas mieszając się ze smrodem.

Vasco podpisało z Sa Pinto umowę do końca sezonu, czyli na jakieś trzy miesiące. Ale nawet ten okres wydaje się długi. Brazylia to cały czas starcia frakcji klubowych i zwalnianie trenerów po trzech przegranych meczach. Liga z frekwencją niższą niż w Japonii i Australii. Kraj z gigantyczną korupcją i lokalnym wiceministrem zdrowia aresztowanym przy zakupie respiratorów. Tam szaleńców nie brakuje. A teraz przyjdzie kolejny. Nawet, jeśli na razie czaruje uśmiechem i nazwiskiem Romario na plecach.

#Legia
#Portugalia
#Sa Pinto
#trenerzy
#Vasco da Gama

Najnowsze

Ubytek najgorszy z możliwych. Jak Liverpool poradzi sobie z kontuzją Virgila van Dijka?

Kontuzja Virgila van Dijka to ten rodzaj wydarzenia, który może zmienić rywalizację o mistrzostwo Anglii. Holender był jak do tej po ...

#Liverpool
#premier league

Zemsta za brak wspólnych obiadów. Ciro Immobile wpędza Dortmund w melancholię

Narzekał, że padało. I Niemcy byli zimni. A koledzy z zespołu nie zapraszali go na wspólne posiłki. Najlepszy włoski napastnik pokaz ...

#Borussia Dortmund
#bundesliga

Witamy w Lidze Mistrzów. Kędziora spełnił marzenia i poznał czar Juventusu

Można kolportować żarty o Alvaro Moracie, ale finalnie to jego dwa kontakty z piłką w szesnastce sprawiły, że Dynamo Kijów przegrało ...

#Dynamo Kijów
#Juventus
#Liga Mistrzów

Młodzi szturmują Ligę Mistrzów. Największe talenty, którym już teraz trzeba się przyglądać

Ten tekst mógłby mieć melodię z cyklu „Mamy po 20 lat”. Problem w tym, że niektórzy gracze jak Eduardo Camavinga nie skończyli nawet ...

#Edouardo Camavinga
#Dejan Kulusevski

RANKING SIŁ PREMIER LEAGUE: Wolves i MU przesuwają się w górę, środek zbliża się do czołówki

Piąta kolejka Premier League nie była aż tak szalona, jak poprzednie, choć kilka meczów porywało do samego końca. W Rankingu Sił obj ...

#premier league
#Ranking Sił

Inspiracja dla biznesu i kultury masowej. Dick Fosbury, czyli Uber skoku wzwyż

Avicii widział w nim dowód znaczenia przypadku. Pepsi nieszablonowego myślenia. Mazda inspiracji technologicznych. A Burger King zac ...

#Dick Fosbury
#lekkoatletyka
#skok wzwyż

Podium z kapelusza, czyli pozytywny sygnał. Co mówi o Kubicy trzecie miejsce w Zolder?

To nie miało prawa się wydarzyć. Nie w tym aucie, nie w tym zespole, nie w debiutanckim roku całej ekipy. Ciągłe problemy techniczne ...

#DTM
#Robert Kubica

Sześć sekund do setki. Pamiętacie jeszcze najszybszego piłkarza w Polsce?

Czas pędzi i Michał Zieliński dobrze o tym wie. Przed oczami ma dwie sceny: pierwszego gola w Ekstraklasie i palącą się ścianę w kop ...

#ekstraklasa
#Michał Zieliński

Takich emocji pragną fani basketu. Dziki wygrywają rzutem na taśmę

97:95, czyli wygrana dwoma punktami w meczu przepełnionym emocjami. To mówi samo za siebie. Dziki Warszawa wracają na zwycięską ście ...

#Dziki Warszawa
#Koszykówka

Cuda ogłaszają. Zlatan patrzy na wszystkich z góry, a Milan prowadzi w Serie A

Mediolan nigdy nie miał króla, za to miał boga – oto komentarz Zlatana Ibrahimovicia po wygranych derbach miasta z Interem (2:1). Cz ...

#Milan
#serie a
#zlatan ibrahimović
POKAŻ WIĘCEJ