newonce logo
POKAŻ WIĘCEJ
FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Nie wymyślilibyśmy tygodnia bardziej w stylu Kamila Grosickiego. Najpierw hat trick w reprezentacji i to strzelony jeszcze w pierwszej połowie, konkretna praca na szacunek, a później wariacje tuż przed zamknięciem okna transferowego, gdzie 21 sekund mogło przesądzić o wysypaniu się przenosin z WBA do Nottingham Forest. Zwykły dzień w biurze, jeśli chodzi o zwariowane życie Grosickiego.

Zwykły obserwator z zewnątrz nie może tego pojąć. Wydaje mu się, że ktoś wiecznie robi go w bambuko albo dostarcza absurdalnej dawki wrażeń. I to zawsze kiedy nadchodzi deadline day, bo jak rozsądnie wyjaśnić regularne czekanie Kamila Grosickiego i jego otoczenia do ostatniego dnia zamknięcia okna transferowego? Nauczeni przykrymi doświadczeniami nie postanowili popracować nad spokojniejszym załatwianiem przyszłości? Nasuwają się dwie odpowiedzi: albo uzależnili się od tych wrażeń i emocji w ostatniej chwili, albo bardzo skutecznie chcą zwracać na siebie uwagę, gwarantując show w ostatnich godzinach transferów.

To jasne, że ostatniego dnia okna transferowego otwierają się nowe możliwości, można też wtedy ugrać inne pieniądze niż zwykle, bo wszystko załatwiane jest pod presją czasu. To duży element ryzyka, nacisk upływających godzin, działanie na wysokiej adrenalinie, zdecydowanie nie każdy odnalazłby się w takich realiach. A jednak Grosicki ze swoimi współpracownikami brnie w to niezmiennie.

Jak napisał Mateusz Borek przed końcem ruchów wewnątrz Anglii: „Typowe Kamil Grosicki story. 60 sekund przed zamknięciem okna, dokładnie 17.59, podpisuje kontrakt z Nottingham. System rejestracji nie przysyła potwierdzenia. NF twierdzi, że transfer jest zrealizowany, Kamil w drodze, wypożyczenie do końca sezonu. Na wypadek awansu 2 lata umowy”. Rano jednak Tomasz Włodarczyk z meczyki.pl rzucił na sprawę nowe światło, informując że transfer mógł się spóźnić o… 21 sekund. Angielska federacja na razie go nie zatwierdziła i najpewniej po weekendzie będą to rozstrzygać prawnicy.

21 sekund. O tyle rozbija się przyszłość Grosickiego. Czy zostanie na ławce beniaminka Premier League, czy ruszy do 22. drużyny Championship, która bardzo nieudanie rozpoczęła sezon, ale ambicje ma znacznie wyższe. Znowu wszystko pozostawione przypadkowi, interpretacji prawników oraz federacji, wieczna ruletka, gdzie na kilka miesięcy przed mistrzostwami Europy będzie przygotowywał się główny kandydat do gry na skrzydle reprezentacji. Patrząc z boku – można być już tym zmęczonym. Tej sytuacji brakuje powagi.

Poprzednie przypadki nie przyniosły wielkiej nauki. W deadline day przecież wysypał się transfer Grosickiego do Burnley, na finiszu okna przeszedł do Hull City, później na kilka godzin przed wysypywały się kolejno transfery do Derby, Bursasporu czy Sportingu. Teraz natomiast wróciły perturbacje na linii WBA – Nottingham. I naprawdę nie ma znaczenia, po której stronie leży potencjalny błąd. Przecież to pewne, że w takich okolicznościach musi dojść do wariacji i pomyłek. Nagłych zmian warunków albo wywierania dodatkowej presji na jakieś zapisy w kontrakcie. Zwykle to kilkusetstronicowe umowy, które tym razem trzema napisać w standardowej wersji – nie ma czasu na dziesiątki zmiennych.

Mówimy o piłkarzu, który ze swojej kariery uczynił grę podwyższonego ryzyka w ostatnich dniach okna. Być może te emocje go nakręcają, być może to potrzeba stworzenia show albo próba wykorzystania okazji finansowej. Jakakolwiek nie byłaby odpowiedź – to niestety idealnie definiuje karierę 32-latka. Faceta z ambitnymi celami, ale jak przychodzi co do czego, to zamiast z dwoma zaplanowanymi krokami do przodu, to rzucającego losowi wybór, czyje barwy finalnie założy na najbliższe pół roku.

Zachowując proporcje, Grosicki w grze od dawna przypomina mi Ousmane’a Dembele, czyli jest totalną maszyną losującą. Jest tak nieprzewidywalny, że w identycznym stopniu może zaskoczyć wszystkich przeciwników i zostać bohaterem, co doprowadzić do szeregu sytuacji, których nie zrozumieją nawet jego koledzy z drużyny. Jedno jest pewne – z nim nie zaznasz nudy, zawsze będzie elektryzował, rozpalał emocjami, zaskakiwał tak na boisku, jak i poza nim. To cały Grosicki. Natomiast szkoda, że w podobny sposób zdecydował się budować swoją karierę. Bazując na emocjach i wyskokach. Dopiero co słuchaliśmy opowieści o spełnionym marzeniu powrotu do Premier League, na razie jeszcze w niej nie zagrał, ale zapewne szanse przyszłyby przy takim natłoku meczów. Tym bardziej po hat tricku w kadrze. Ale jednak kołowrotek znów ruszył – tym razem Nottingham (o ile transfer zostanie zalegalizowany).

Gdyby polski skrzydłowy osiadł w Nottingham, to byłoby miejsce działające czasem na tak zwariowanych papierach jak on. Ekscentryczny właściciel klubu Evangelos Marinakis zarządza również Olympiakosem i tam też dochodzi do dziwacznych ruchów. Na przykład ostatnio w deadline day przeniósł z jednej swojej drużyny do drugiej Cafu – tego, który kilka sezonów występował w Legii Warszawa. Portugalczyk niekoniecznie o tym marzył, zwłaszcza mając pod nosem perspektywę gry w Lidze Mistrzów, ale skoro Anglicy źle wystartowali, to potrzeba było posiłków. I pach, zawodnik przeniesiony. Tam lubią impuls, tak samo jak Grosicki.

Patrząc z boku, bez znajomości konkretnych sum czy relacji z trenerami, wybieranie ciągłych zmian i to zawsze rzutem na taśmę zwyczajnie już męczy. Piłkarze planujący rozsądnie swoją karierę zwyczajnie tak nie postępują. To dowodzi, że pewnego poziomu 32-latek zapewne już nie przeskoczy, ale też należy pamiętać, że Grosicki jest piłkarzem, którego musisz brać z całą paletą wad i zalet. Bo może gdyby nie jego wybuchowość, nie byłoby tak wielu sukcesów kadry czy zdobytych punktów. Jest jaki jest, to tykająca bomba, ale kiedy przychodzi założyć biało-czerwone barwy, zwykle staje się innym, lepszym zawodnikiem. I wtedy śmiało możesz go wskazać młodym jako przykład. Tak jak przed Finlandią, gdy opowiadał: „panowie, to nie jest żaden sparing, to zaszczyt zagrać w kadrze, pamiętajcie o tym”. I sieknął hat tricka do przerwy. Kamil Grosicki, piłkarz niepodrabialny.

#Kamil Grosicki
#Nottingham Forrest
#premier league
#reprezentacja polski
#WBA

Najnowsze

Witamy w Lidze Mistrzów. Kędziora spełnił marzenia i poznał czar Juventusu

Można kolportować żarty o Alvaro Moracie, ale finalnie to jego dwa kontakty z piłką w szesnastce sprawiły, że Dynamo Kijów przegrało ...

#Dynamo Kijów
#Juventus
#Liga Mistrzów

Młodzi szturmują Ligę Mistrzów. Największe talenty, którym już teraz trzeba się przyglądać

Ten tekst mógłby mieć melodię z cyklu „Mamy po 20 lat”. Problem w tym, że niektórzy gracze jak Eduardo Camavinga nie skończyli nawet ...

#Edouardo Camavinga
#Dejan Kulusevski

RANKING SIŁ PREMIER LEAGUE: Wolves i MU przesuwają się w górę, środek zbliża się do czołówki

Piąta kolejka Premier League nie była aż tak szalona, jak poprzednie, choć kilka meczów porywało do samego końca. W Rankingu Sił obj ...

#premier league
#Ranking Sił

Inspiracja dla biznesu i kultury masowej. Dick Fosbury, czyli Uber skoku wzwyż

Avicii widział w nim dowód znaczenia przypadku. Pepsi nieszablonowego myślenia. Mazda inspiracji technologicznych. A Burger King zac ...

#Dick Fosbury
#lekkoatletyka
#skok wzwyż

Podium z kapelusza, czyli pozytywny sygnał. Co mówi o Kubicy trzecie miejsce w Zolder?

To nie miało prawa się wydarzyć. Nie w tym aucie, nie w tym zespole, nie w debiutanckim roku całej ekipy. Ciągłe problemy techniczne ...

#DTM
#Robert Kubica

Sześć sekund do setki. Pamiętacie jeszcze najszybszego piłkarza w Polsce?

Czas pędzi i Michał Zieliński dobrze o tym wie. Przed oczami ma dwie sceny: pierwszego gola w Ekstraklasie i palącą się ścianę w kop ...

#ekstraklasa
#Michał Zieliński

Takich emocji pragną fani basketu. Dziki wygrywają rzutem na taśmę

97:95, czyli wygrana dwoma punktami w meczu przepełnionym emocjami. To mówi samo za siebie. Dziki Warszawa wracają na zwycięską ście ...

#Dziki Warszawa
#Koszykówka

Cuda ogłaszają. Zlatan patrzy na wszystkich z góry, a Milan prowadzi w Serie A

Mediolan nigdy nie miał króla, za to miał boga – oto komentarz Zlatana Ibrahimovicia po wygranych derbach miasta z Interem (2:1). Cz ...

#Milan
#serie a
#zlatan ibrahimović

CENTROSTRZAŁ #7. Gwiazdą jest system. Dobra nawigacja Rakowa Częstochowa

Nie wierzę, że aktualny lider ekstraklasy utrzyma tempo do końca sezonu i już za rok zadebiutuje w europejskich pucharach. To jednak ...

#ekstraklasa
#Marek Papszun

Chwile słabości przed El Clasico. Co stoi za porażkami Realu i Barcelony?

Nie wszystko można zrzucić na wirus FIFA ani zawodników przemęczonych zgrupowaniami kadry. Mecze w nogach się kumulują, ale na tydzi ...

#El Clasico
#FC Barcelona
#Real Madryt
POKAŻ WIĘCEJ