newonce logo
POKAŻ WIĘCEJ
Fot. Oli Scarff - Pool/Getty Images

Jeszcze nigdy w historii Premier League Manchester United nie stracił czterech bramek do przerwy. Dopiero drugi raz dał sobie wbić aż ich sześć. Starcie z Tottenhamem miało być hitem, a okazało się meczem, w którym piłkarze Ole Gunnara Solskjaera wpadli pod walec.

Ależ ta wygrana musi smakować Jose Mourinho. Portugalczyk pod koniec spotkania siedział już na ławce trenerskiej, nie umiejąc ukryć uśmiechu. Dla Spurs ten mecz zaczął się od szybko straconego gola i nic nie zwiastowało wtedy tego, co ostatecznie się wydarzyło. Harry Kane i Heung-min Son, który ostatecznie był na tyle zdrowy, by zagrać, tańczyli kółka wokół obrony Manchesteru United. Serge Aurier co chwilę przecinał prawą flankę. Pierre-Emile Hojbjerg rozdzielił piłki w środku pola i był nie do przejścia. Wynik 6:1 dla Tottenhamu to policzek dla Ole Gunnara Solskjaera i jego zespołu. Gdyby na Old Trafford mogli wejść kibice, w ciągu ostatnich minut trybuny pewnie byłyby niemal tak puste, jak teraz, kiedy gra toczy się za zamkniętymi drzwiami

 

KATASTROFA, KTÓRA CZAIŁA SIĘ ZA ROGIEM

Ten sezon zaczął się dla Czerwonych Diabłów katastrofalnie. Zaczęli go z opóźnieniem w porównaniu do większości ekip, kiedy wyszli w drugiej kolejce na mecz z Crystal Palace. Orły nieoczekiwanie wtedy pobiły United organizacją gry, a koncert dał Wilfried Zaha. Następnie był mecz z Brightonem, wygrany szczęśliwie 3:2 po golu z rzutu karnego po końcowym gwizdku, jednak fart nie wynikał tylko z tego. Drużyna Grahama Pottera przeważała pod względem posiadania piłki, liczby strzałów i jakości szans (3 do 1.9 według expected goals). Już punkt na The Amex byłby z przebiegu spotkania niezłym wynikiem, dlatego zwycięstwo zamazało nieco obraz.

Mecz z Tottenhamem to jednak absolutna klęska. Patrząc jednak na bardzo kiepską grę z Crystal Palace i Brightonem, zaskakujące mogą być tylko rozmiary porażki. Już z rywalami z co najwyżej średniej półki defensywa popełniała ogromne błędy i nie kleiła się gra w ataku, a kiedy trafiła na rozpędzony Tottenham, to nie było czego zbierać.

Katastrofa jest tym gorszą, że zaczęło się od szybkiego prowadzenia. Anthony Martial wywalczył rzut karny, Bruno Fernandes go wykorzystał – znacie tę historię. Niedługo później Manchester United przestał grać. Już sześć minut później przegrywał 1:2, a wszystko zaczęło się od fatalnych pomyłek kwartetu Harry Maguire, Eric Bailly, Luke Shaw i David de Gea, którzy nie umieli wybić piłki w niegroźnej sytuacji. Jak się okazało, nie był to ostatni raz, gdy obrona Czerwonych Diabłów zachowała się w tym spotkaniu karygodnie.

 

SĘDZIA WSPÓŁWINNY

Oczywiście można zżymać się na sędziego. Wyrzucił z boiska Anthony’ego Martiala, a oszczędził Erik Lamela, choć to Argentyńczyk pierwszy uderzył rywala. Czerwona kartka to zawsze moment ważny i potencjalnie przełomowy. Obu należało ukarać tak samo, a tak Anthony Taylor poniekąd wypaczył wynik spotkania.

Argumentów fanom Manchesteru United dodaje fakt, że tuż po tym zdarzeniu ich zespół stracił trzeciego gola. Obecność Martiala lub jej brak nie miała tu jednak znaczenia. To nie on odpowiada za bronienie, a ci, którzy mają to robić, byli tego dnia fatalni. Znów w roli głównej wystąpił duet Son i Kane, a tym razem Anglik odnalazł się niepilnowany w polu karnym. Kolejny gol padł już siedem minut później i znów było tragikomicznie. Najpierw Aurier założył rywalowi siatkę przy dośrodkowaniu, a po jego podaniu Son, również strzałem między nogami Davida de Gei, trafił do siatki.

W tym momencie można było rzucić ręcznik. Solskjaer zresztą zdjął w przerwie Bruno i Nemanję Maticia, wpuszczając Freda i Scotta McTominaya, by nieco wsparli defensywę i zapobiegli przed wyższą porażką. Udało się połowicznie. Spurs wbili jeszcze dwa gole i Mourinho mógł się tylko szelmowsko uśmiechnąć. Portugalczyk przybrał na początku sezonu postawę „cały świat przeciwko nam” – narzekał na terminarz, na sędziowanie, konieczność rozgrywania w tym roku Pucharu Ligi – ale to był moment jego wielkiego triumfu. Tottenham rozegrał już osiem meczów i choć zaczął od porażki z Evertonem, kolejnych siedmiu nie przegrał. Rozkręca się też w ofensywie. Pięć goli z Southamptonem, siedem z Maccabi Hajfa w eliminacja Ligi Europy, a teraz szóstka wrzucona na Old Trafford. Ten zespół pod wodzą Mourinho zaczyna wyglądać coraz ciekawiej.

 

DŁUGA LISTA WTOP

W tak okazałym zwycięstwie pomogli jednak rywale. To ten okres, kiedy na tabelę nie ma jeszcze co oglądać, niemniej 16. pozycja Czerwonych Diabłów razi w oczy. Ale jeszcze gorzej wygląda 11 straconych goli w trzech spotkaniach – gorszy w całej Premier League jest tylko West Brom i po niedzielnym meczu z Aston Villą również… Liverpool.

Harry Maguire został aresztowany w Grecji, ale nie trafi do więzienia
Fot. Matthew Ashton – AMA/Getty Images

W Manchesterze United zapanowała paradoksalna sytuacja. Z jednej strony wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że potrzebne są transfery, a z drugiej ten klub przecież cały czas sprowadza nowych piłkarzy. W ciągu ostatnich pięciu sezonów bilans wydatków i przychodów wykazuje, że te pierwsze są o pół miliarda funtów wyższe. Najbardziej wzmocnień domaga się obrona, jednak to też nie jest tak, że do tej pory była niedofinansowana. Czwórka defensorów, która wyszła na niedzielne spotkanie, kosztowała 195 milionów funtów. Patrząc na to, jakie popełniała błędy, można pomyśleć, że Manchester United został okradziony.

Problem nie polega na braku wydatków. Polega na tym, że Manchester United sprowadzał ciągle niewłaściwych piłkarzy. W tym pięcioletnim okresie klub prowadzili Louis van Gaal, Jose Mourinho i Ole Gunnar Solskjaer. Trzej menedżerowie, trzy różne wizje, każdy mogący ściągnąć nowych zawodników według własnego widzimisię. Alexis Sanchez, Fred, Bailly, Mchitarjan, Depay, Schneiderlin, Darmian, 31.5 miliona za Lindelofa, 40 za Maticia i 75 za Lukaku, który odszedł dwa lata później – lista wtop jest naprawdę długa.

 

KUPUJĄ I KUPUJĄ, A NIE MA KTO GRAĆ

Norweg zastał klub pozbawiony balansu na boisku, musiał trochę posprzątać i ułożyć drużynę od nowa. Jego ruchy sprawiły jednak, że United mają dość wąską kadrę. Pierwsza jedenastka – przynajmniej na papierze – wygląda dobrze, gorzej jest z głębią. Ale to nadal drużyna słabo zbalansowana. Z przodu jest jakość – Martial, Rashford, Greenwood, Bruno i Pogba to naprawdę silny zestaw. Z każdą kolejną formacją jest coraz gorzej. Tak czy inaczej Solskjaer obraca się wokół 14-15 nazwisk, przez co ten zespół wygląda na całkowicie przemęczony. O to trudno go akurat winić – był zaledwie 34 dni po ostatnim spotkaniu sezonu 2019/20, gdy wychodził na pierwsze w rozgrwykach 2020/21.

Rozwiązaniem miały się okazać transfery. Ale tych albo nie było, albo są nieco zastanawiające. Klub długo walczył o Jadona Sancho, lecz ten temat upadł, bo Borussia Dortmund chce 120 milionów euro i od niższych kwot nawet nie zaczyna rozmów. Nie sprowadzono też żadnego stopera, choć już poprzedni sezon pokazywał, że partner dla Harry’ego Maguire’a to absolutny priorytet.

Zamiast tego przyszli Donny Van de Beek i – według ostatnich doniesień – Edinson Cavani. Owszem, bardzo fajni piłkarze, ale niekoniecznie na te pozycje, na których klub najpilniej potrzebował wzmocnień. Nie ma nowego środkowego obrońca, w środku pola brakuje zwrotnej „szóstki”, Shaw jest do wymiany na już,

Po takiej porażce winnych wskazuje się łatwo. Na boisku zawalali obrońcy, nie popisał się sędzia, Mourinho obnażył braki Solskjaera i tak dalej, i tak dalej. Dyskusja zawsze musi jednak wrócić do ogólnej polityki klubu. Manchester United to dziś unikatowy w świecie piłki przykład tego, jak można wydawać pieniądze, a jednocześnie nadal stać w miejscu. Transfery to nie za każdym razem jest lek na wszystko, ale po tej drużynie cały czas widać potrzebę wzmocnień, mimo wpompowanych milionów. Bez ulepszenia w obronie trudno będzie nawet nie o mistrzostwo Anglii, a kolejny finisz w TOP4.

 

 

#Manchester United
#premier league
#tottenham

Najnowsze

Chcieliśmy oszukiwać, dryblować i żyć jak on. Dlaczego moje pokolenie pokochało Diego Maradonę

To było więcej niż pewne, że przy takim trybie życia stanie się w końcu memem. Natomiast nie ma liczby idiotycznych rzeczy, które mó ...

#Diego Maradona
#Argentyna
#mexico 86

Lewy zatańczy z Neymarem w jednej ekipie? Polak może zostać twarzą Pumy

Napastnik Bayernu Monachium wywołał niemałe zdziwienie, pozując na treningu w wyczernionych butach Puma Ultra 1.1. W sierpniu Robert ...

#Neymar
#Puma
#reprezentacja polski

Agent gwiazdy. Polak, który pomógł Stanislavowi Lobotce wejść na szczyty Serie A

W ostatnich latach kilku polskim menedżerom udało się doprowadzić piłkarzy do najlepszych klubów świata i uczestniczyć w wielomilion ...

#Napoli
#Paweł Zimończyk
#serie a

W pogoni za mistrzem, czyli polskie zaplecze w UFC. Na czym stoją nasi w najbardziej prestiżowej federacji świata?

UFC ma w Polsce ostatnie znacznie większy rozgłos niż jeszcze kilka czy kilkanaście mies ...

#Jan Błachowicz
#Joanna Jędrzejczyk

Diego Maradona kończy sześćdziesiąt lat. Pamiętacie jak strzelał z wiatrówki w Newell’s Old Boys?

- Całe życie wstawałem w południe. Dwa razy żona obudziła mnie przed jedenastą. Pierwszy ...

#Argentyna
#Diego Maradona

Gerrard lepszy od Żurawia. Lech pozbawiony własnego stylu w Glasgow

Kolejorz nadal bez punktów w Europie. Powodów do pochwał też mniej niż po spotkaniu z Benfiką. Z Ibrox lechici wyjeżdżają bez celneg ...

#Glasgow Rangers
#Lech Poznań

Moc kreatywności plus podróbki z Chin. Dlaczego graficy z Instagrama zmieniają rynek koszulek?

Rynek koszulek piłkarskich zmienia piłkę. Jest barwniej, ciekawiej, a do głosu coraz mocniej dochodzą dwudziestokilkuletni graficy z ...

#adidas
#humanrace
#koszulki piłkarskie

„Bracie, nie podawaj mu, on gra przeciwko nam”. Jak odczytywać sytuację między Benzemą a Viniciusem?

Kamery wyłapały jak w przerwie meczu z Borussią Mönchengladbach Karim Benzema rzuca po f ...

#Karim Benzema
#LaLiga
#Real Madryt

Następca Kloppa, lider katolickiej drużyny szkolnej, który chce zostać idolem protestantów. Nowa droga Stevena Gerrarda

Końcówka jego kariery w Liverpoolu na zawsze będzie naznaczona traumą, związaną z zaprze ...

#Lech Poznań
#Liga Europy
#Liverpool

Lider, ulubieniec, wzór młodzieży. Grzegorz Krychowiak, czołowa bestia Rosji

W Lidze Mistrzów regularnie gra przeciwko najlepszym na świecie. W Rosji należy do czołowych piłkarzy ligi. Dlaczego więc w Polsce p ...

#grzegorz krychowiak
#liga rosyjska
POKAŻ WIĘCEJ