newonce logo
POKAŻ WIĘCEJ
Fot. David S. Bustamante/Soccrates/Getty Images

Nie wszystko można zrzucić na wirus FIFA ani zawodników przemęczonych zgrupowaniami kadry. Mecze w nogach się kumulują, ale na tydzień przed El Clasico polegli obaj jego uczestnicy – Real Madryt 0:1 z beniaminkiem Cadizem, a Barcelona 0:1 z niewdzięcznym Getafe. Postaramy się wytłumaczyć klęski obu hiszpańskich gigantów.

To nie jest dobry prognostyk przed najbardziej rozdmuchanym meczem świata, ale też pamiętajmy, że to pierwsze ligowe porażki Barcelony i Realu Madryt. Jedyną niepokonaną ekipą w Hiszpanii pozostało Atletico Madryt. W przyszłą sobotę w El Clasico spotkają się drużyny z wadami i problemami, przede wszystkim mogące czuć nakład spotkań już na starcie rozgrywek, bo w środku tygodnia zagrają jeszcze w Lidze Mistrzów.

Porażkę Królewskich z Cadizem (0:1) trudno jakkolwiek przyjąć. Tym bardziej kiedy weźmiemy pod uwagę, że powinna być jeszcze wyższa, a tylko w pierwszym kwadransie beniaminek stworzył sobie pięć groźnych sytuacji bramkowych. Drużyna z Kadyksu brutalnie punktowała słabości defensywne piłkarzy Zinedine’a Zidane’a. 35-letni Alvaro Negredo, wysyłany na emeryturę trzy sezony wcześniej jako napastnik Valencii, ośmieszał mistrza świata Raphaela Varane’a. To był wieczór, w którym wszystko wydawało się nierealne. A jednak – chłopcy z Andaluzji zasłużenie ograli mistrza Hiszpanii i zrównali się z nim punktami.

Trener Álvaro Cervera idealnie dobrał zawodników na to spotkanie. Nie wymyślili tam prochu, byli solidni w każdej formacji, skoncentrowani, doskonale współpracowali, nie pozostawiając miejsca w defensywie. Obrona i pomoc stały się jednym organizmem przesuwającym w jednym tempie. Nie przecisnęłaby się tam nawet mysz. Królewscy wyszli z przekonaniem, że spotkanie wygra się samo, ale kiedy się obudzili, było już za późno – 0:1 to naprawdę najniższy wymiar kary.

Zinedine Zidane stara się korzystać ze wszystkich piłkarzy, ale widzimy zarazem jaki spadek jakości wiąże się ze stawianiem na tych z szerokiej kadry. Prawa strona z Nacho i Lucasem Vazquezem wyglądała jak żart – do tego nieśmieszny i opowiadany już z zażenowaniem kilka sezonów wcześniej. Poniekąd nie ma wyjścia przy kontuzjach Carvajala oraz Odriozoli. W El Clasico Real będzie skazany na Nacho, a to oznacza, że najsłabszy punkt już znamy. Ansu Fati może urządzić wiatrak 30-latkowi z Madrytu. Z Cadizem prawe skrzydło po prostu nie istniało, jakby zostało ścięte. Tam były korytarze otwarte dla zawodników beniaminka.

Nic przyjemniejszego nie działo się na drugim skrzydle. Marcelo też stał się cieniem samego siebie – w drugim etapie Zidane’a to właśnie Brazylijczyk łączy wszystkie ligowe porażki. Zawsze ze stratą punktów wiąże się jego obecność. Tak jak Isco, prime time dawno ma za sobą. Właśnie brak odpowiedzialności taktycznej Marcelo oraz Nacho sprawiał, że środkowi obrońcy zostawali sami. A tam Negredo oraz Lozano nie mieli problemów, by wykorzystywać grę 2 na 2. Taktycznie Cadiz rozegrał to spotkanie na własnych zasadach i dlatego wygrał. To nie świadczy najlepiej o samym Zidanie.

W rozegraniu Isco stał się hamulcowym, który nie wnosił nic pozytywnego do kreacji. I pomyśleć, że swego czasu był jednym z najbardziej fantazyjnych pomocników świata. Gdy Hiszpania jechała na mundial dwa lata temu, wszyscy liczyli właśnie na niego. A teraz? Lepiej przemilczeć. On zawsze ma całkowitą swobodę, ale kończy się to zwykle wielkim rozczarowaniem. Isco od dawna nie jest na tamtym poziomie, kiedy cmokał nad nim cały świat piłki, a Barcelona marzyła o takim zawodniku do swojego planu taktycznego.

Cadiz niestety obnażył ubogość wachlarzu Realu Madryt. Na nic zdawały się wrzutki w pole karne, czyli klasyczna metoda Królewskich. Sytuacji nie uratował indywidualny geniusz Benzemy ani Ramosa, a zwykle to była metoda ratunkowa. Zabrakło też przebojowości Viniciusa. Wejścia Asensio ani Jovicia nie zbawiły tego spotkania. Real cierpiał na ziemi i w powietrzu, gdzie Alvaro Negredo urządzał polowanie na górne piłki.

To bardzo niepokojący sygnał przed El Clasico. Na poziomie taktycznym niemal na pewno Ronald Koeman będzie miał przewagę nad Zidanem. Ten może jeszcze pobudzić drużynę na nowo środowym spotkaniem z Szachtarem Donieck. Trzeba jednak przyznać uczciwie, że Los Blancos to ekipa goła z przodu. W zasadzie ograniczająca się i skazana jedynie na Benzemę. Brakuje formy Isco czy wystrzału Asensio, kontuzja Hazarda mocno komplikuje sprawy, Vinicius to definicja nierówności, a Jović nie może się odnaleźć, więc Francuz często zostaje pozostawiony sam sobie. A kiedy dodatkowo zaczyna zawodzić defensywa, powstaje chaos i efektem stają się takie mecze jak z beniaminkiem. Zidane potrzebuje spokoju na boisku, ale wstrząsu w głowach swoich graczy.

Barcelona też zawiodła, ale mierzyła się z Getafe (0:1), czyli maszyną do utrudniania innym życia. I do tego na wyjeździe w stolicy. Koeman dał szansę Dembele oraz 17-letniemu Pedriemu, ale ani oni, ani Griezmann z Messim nie potrafili wgryźć się w defensywę madrytczyków. Paradoksalnie to właśnie nastoletni dzieciak sprawiał najlepsze wrażenie w przeciwieństwie do zagubionego i chaotycznego Ousmane’a Dembele.

Getafe załatwiło Katalończyków sprytem – także pracowitością i nieustępliwością, ale przede wszystkim cwanym graniem, które najlepiej uosabia Allan Nyom. Wielki facet wymuszający faule, kłócący się z sędziami, o potężnych możliwościach fizycznych. Jednak jak przychodzi co do czego – zawsze gra niewiniątko. Dla rywali to już staje się bardzo uporczywe. Takie metody jednak działają.

Zapewne nie byłoby tej dyskusji, gdyby swoje szanse wykorzystał Antoine Griezmann albo kreatywność de Jonga nie szła na marne, natomiast właśnie takie mecze uwielbiają zawodnicy Bordalasa. Wyczekać rywala i wykończyć. Ostatecznie wygrali po karnym wywalczonym przez kapitana Djene i wykorzystanym przez Matę, ale jeszcze ponad pół godziny wytrzymali pod naporem Katalończyków. Najciekawsze, że nie ograniczyli się jedynie do defensywy, nadal naciskali, nadal chcieli grać na ich połowie i nadal kradli wysoko piłkę oraz wychodzili z groźnymi kontratakami.

Na pewno dowiedzieliśmy się po tym spotkaniu, że Ousmane Dembele zmarnował kolejną szansę i zapewne w El Clasico nie zobaczymy go od początku. Wiemy też, że Koeman nie zareagował najlepiej na stratę gola, a mecz wymsknął mu się spod kontroli w momencie, kiedy Barcelona powinna zdecydowanie przejąć piłkę. To samo wydarzyło się z Sevillą w poprzedniej kolejce. Niekoniecznie Blaugrana musi wygrywać rywalizację w środkowej strefie – rywale na wysokim poziomie coraz łatwiej znajdują na nią sposób.

Przed Klasykiem obie drużyny potrzebują podbudowania się w Champions League. Na ten moment ciut solidniej wygląda Barcelona, ale wiemy, że w takim spotkaniu to przestaje mieć znaczenie. Do sobotniej rywalizacji nie podejdą jednak dwie drużyny prężące muskuły, tylko świadome swoich defektów, będące w stanie budowy, który domaga się jeszcze wielu poprawek. Rzadko kiedy w jednej kolejce przegrywają i Barcelona, i Real, a już tym bardziej przed El Clasico.

#El Clasico
#FC Barcelona
#Real Madryt

Najnowsze

Witamy w Lidze Mistrzów. Kędziora spełnił marzenia i poznał czar Juventusu

Można kolportować żarty o Alvaro Moracie, ale finalnie to jego dwa kontakty z piłką w szesnastce sprawiły, że Dynamo Kijów przegrało ...

#Dynamo Kijów
#Juventus
#Liga Mistrzów

Młodzi szturmują Ligę Mistrzów. Największe talenty, którym już teraz trzeba się przyglądać

Ten tekst mógłby mieć melodię z cyklu „Mamy po 20 lat”. Problem w tym, że niektórzy gracze jak Eduardo Camavinga nie skończyli nawet ...

#Edouardo Camavinga
#Dejan Kulusevski

RANKING SIŁ PREMIER LEAGUE: Wolves i MU przesuwają się w górę, środek zbliża się do czołówki

Piąta kolejka Premier League nie była aż tak szalona, jak poprzednie, choć kilka meczów porywało do samego końca. W Rankingu Sił obj ...

#premier league
#Ranking Sił

Inspiracja dla biznesu i kultury masowej. Dick Fosbury, czyli Uber skoku wzwyż

Avicii widział w nim dowód znaczenia przypadku. Pepsi nieszablonowego myślenia. Mazda inspiracji technologicznych. A Burger King zac ...

#Dick Fosbury
#lekkoatletyka
#skok wzwyż

Podium z kapelusza, czyli pozytywny sygnał. Co mówi o Kubicy trzecie miejsce w Zolder?

To nie miało prawa się wydarzyć. Nie w tym aucie, nie w tym zespole, nie w debiutanckim roku całej ekipy. Ciągłe problemy techniczne ...

#DTM
#Robert Kubica

Sześć sekund do setki. Pamiętacie jeszcze najszybszego piłkarza w Polsce?

Czas pędzi i Michał Zieliński dobrze o tym wie. Przed oczami ma dwie sceny: pierwszego gola w Ekstraklasie i palącą się ścianę w kop ...

#ekstraklasa
#Michał Zieliński

Takich emocji pragną fani basketu. Dziki wygrywają rzutem na taśmę

97:95, czyli wygrana dwoma punktami w meczu przepełnionym emocjami. To mówi samo za siebie. Dziki Warszawa wracają na zwycięską ście ...

#Dziki Warszawa
#Koszykówka

Cuda ogłaszają. Zlatan patrzy na wszystkich z góry, a Milan prowadzi w Serie A

Mediolan nigdy nie miał króla, za to miał boga – oto komentarz Zlatana Ibrahimovicia po wygranych derbach miasta z Interem (2:1). Cz ...

#Milan
#serie a
#zlatan ibrahimović

CENTROSTRZAŁ #7. Gwiazdą jest system. Dobra nawigacja Rakowa Częstochowa

Nie wierzę, że aktualny lider ekstraklasy utrzyma tempo do końca sezonu i już za rok zadebiutuje w europejskich pucharach. To jednak ...

#ekstraklasa
#Marek Papszun
POKAŻ WIĘCEJ