newonce logo
POKAŻ WIĘCEJ
Fot. A. Beier/Getty Images for FC Bayern

Nie mam pojęcia, czy Robert Lewandowski zdobędzie w tym roku Złotą Piłkę, ale jedno jest pewne: żaden piłkarz w Europie nie zrobił tyle, by w końcu stanąć na szczycie. „Lewy” uchylił wszystkie furtki. Jeszcze nigdy okoliczności nie były tak sprzyjające jak teraz.

Tak, to jest pompowanie balonika. Ale tak też trzeba. Od dawna wiemy, że Złota Piłka to częściowo marketing, także warto krzyczeć głośno i patrzeć jak rosną „zasięgi”. Niemcy powoli rozpoczynają kampanię: są wypowiedzi Hansiego Flicka, Lothara Mattheusa i innych wielkich postaci. Jest ankieta „Bilda”, gdzie 88 procent czytelników nie wyobraża sobie innego piłkarza na szczycie. Oni wiedzą, że od 2009 roku zawsze triumfuje ktoś z Madrytu albo Barcelony. I że jeśli teraz „Lewy” nie przełamie duopolu, to chyba już nigdy.

W tym momencie ma wszystkie karty w ręku. Jest najlepszym strzelcem w Europie, królem strzelców Bundesligi, Pucharu Niemiec, a za moment też pewnie Ligi Mistrzów. Nie ma w tym roku ani mistrzostw Europy, ani mundialu, a to oznacza, że żaden konkurent Polaka z silniejszej reprezentacji nie dostanie dodatkowego atutu. „Lewy” rozgrywa najlepszy sezon w karierze, jest absolutnie fantastyczny i nawet argument o rozpoznawalności na świecie wydaje się śmieszny, bo on tę rozpoznawalność już dawno ma. Z impetem odhacza wszystkie warunki i właściwie został już jeden: Liga Mistrzów.

To trochę paradoks, że o całym roku zdecyduje jedenaści dni w Lizbonie – turniej okrojony, bez rewanżów, wciśnięty w okres, gdy jedni będą w środku sezonu, a drudzy po letniej przerwie. Historia takiego czegoś jeszcze nie widziała. Ale na tym polega też złożoność Złotej Piłki. Liczy się wielka scena, nawet ta w formie niecałych dwóch tygodni. Globalnej publiki nie obchodzą doppelpacki z Freiburgiem i Kolonią. Oni chcą widzieć „Lewego” jako gościa, który przepycha Bayern w wielkich spotkaniach. Tam koncentrują się emocje i uwaga dziennikarzy od Gwatemali po Sri Lankę, których głosy potem przechylają szalę.

Można dziś mówić, że Messi i Ronaldo mają przewagę marki. Że zawsze będą chętniej wybierani, mimo swoich ups and downs. Ale oni właśnie tę markę budowali w takich meczach. Podbijali wielką sceną, podczas gdy Lewandowski w kluczowych starciach fazy pucharowej zwykle z nimi przegrywał. Statystyka dziesięciu godzin bez gola na tym etapie rozgrywek nie wzięła się z powietrza.

Był taki mecz z Barceloną w 2015 roku, półfinał Ligi Mistrzów. Polak, wtedy występujący w masce, zmarnował świetną sytuację przy stanie 0:0, a potem do roboty wziął się Messi, strzelił dwa gole i popchnął Barcę dalej. Parę miesięcy później Argentyńczyk sięgnął po Złotą Piłkę. Nikt nie skakał nad „Lewym”, bo strzelał w Bundeslidze, choć i tak zajął wtedy w plebiscycie czwarte miejsce. W kolejnych latach nie powtórzył tego wyniku. Odpadał z Bayernem cztery razy w półfinale, raz w ćwierćfinale, a ostatnio nawet w 1/8 finału. Przewagi nad konkurencją nie zbudował też w reprezentacji. Trudno taką zbudować awansem na turniej, gdzie gra pół Europy.

Dzisiaj mecze międzypaństwowe nie mają znaczenia. Zdecyduje piłka klubowa, a w tej Bayern ostatnio coraz mocniej rozpycha się łokciami. Pandemia pokazała jak silną i stabilną marką jest Bundesliga. Był moment, że to na niej skupiał się wzrok świata. A Bayern był świetny przed lockdownem i po lockdownie. Wiele klubów z topu przeżywa w tym sezonie turbulencje, tymczasem w Monachium – zaskakująca błogość. To już nie jest ekipa starzejących się Robbena i Ribery’ego. Widać w niej piłkarzy z głodem jak Joshua Kimmich, Serge Gnabry, Leon Goretzka albo Alphonso Davies. Lewandowski dawno nie był w tak dobrym otoczeniu, a to też ma znaczenie. Rewanż 1/8 finału Ligi Mistrzów z Chelsea jest raczej formalnością, a potem zostaną już tylko trzy spotkania.

Można oczywiście spekulować, co się stanie w połowie sierpnia. Bayern jest już po sezonie. Maszyna hamuje w najlepszym możliwym momencie i nie wiadomo, jak długo znowu będzie wchodzić w rytm. Stefan Effenberg grzmi, że to nie wypali. Przerabiał to już Guardiola, gdy w marcu wygrywał ligę, a potem drużyna siadała, bo brakowało presji. Trzecia przerwa w roku to ewenement, bo Bayern pauzował zimą, w kwietniu, teraz w lipcu. Ale i tu „Lewy” ma sprzymierzeńca. Hansi Flick wie, jak układać klocki, bo robił to już jako asystent Joachima Loewa, gdy trzeba było przygotować reprezentację na poważne imprezy. Dzisiaj Liga Mistrzów jest trochę jak mundial. Wielka scena stoi. Lepszej okazji nie będzie.

Pozostały trzy kroki do „Złotej Piłki”.

#Bayern Monachium
#Liga Mistrzów
#Robert Lewandowski
#Złota Piłka

Najnowsze

HIT THE BAR #20: Ostatnie ostrzeżenie dla Brzęczka. Kadra wróciła i nas zmęczyła (WIDEO)

Reprezentacja Polski przegrała z Holandią i pokonała Bośnię i Hercegowinę, ale pozytywnych wniosków zbyt wiele nie ma. Michał Gutka ...

#Hit The Bar
#reprezentacja polski

Pani niewidzialna, pierwsza dama Chelsea, która obudziła imperium Abramowicza. Kim jest Marina Granowskaja?

W Chelsea jest jak dawniej. Pieniądz wiruje, a skład pięknieje. Wszystkim steruje Marina ...

#Chelsea
#marina granowskaja

Jeśli reagować, to właśnie teraz. Zawalić możemy nie jeden turniej, a z automatu dwa (KOMENTARZ)

Zbigniew Boniek wprost przyznaje, że nie ma gwarancji, aby z reprezentacją na Euro 2020 było lepiej. Do mistrzostw Europy jeszcze 10 ...

#euro 2020
#jerzy brzęczek
#Liga Narodów

Cała Polska przeprasza Jerzego Brzęczka. A czy ty wysyłałeś już kwiaty do selekcjonera? (KOMENTARZ)

Kamil Grosicki wszystko zepsuł. Polska od grilla i memów nigdy mu tego nie wybaczy. Nagl ...

#Liga Narodów
#Polska - Bośnia i Hercegowina

To twój czas, chłopaku. Piłkarze, dla których to może być przełomowy sezon Premier League

Rozpoczynający się w sobotę sezon ligi angielskiej to dla wielu zawodników młodego pokolenia szansa na to, by na poważnie wejść do w ...

#arsenal
#Billy Gilmour
#Chelsea

Polskie skrzydła, Rybus i powietrzny Glik. Bośniacka pocztówka z eliminacji (ANALIZA)

Pierwsze w historii polskie zwycięstwo w Lidze Narodów bardzo przypominało większość meczów eliminacyjnych z czasów Jerzego Brzęczka ...

#analiza
#jerzy brzęczek

Głupi i głupszy – w godnym Monty Pythona wyścigu bezmyślnych istot brawurowa ucieczka Greenwooda i Fodena

Te dwie rzeczy od dawna są mocno rozłączne: inteligencja boiskowa i inteligencja życiowa ...

#Mason Greenwood
#phil foden

Od komunistycznego raju do etatowego bicia rekordów. Ansu, będziesz legendą

Nie mógłby jeszcze pójść na wybory ani legalnie kupić alkoholu, ale już napędza dorosłą reprezentację Hiszpanii. Ansu Fati stał się ...

#Ansu Fati
#FC Barcelona
#LaLiga

Najlepszy piłkarz ekstraklasy wraca. Poważne zbrojenia mistrza Polski

W 2019 roku tuż po mistrzostwie Polski z Piastem Gliwice Joel Valencia został wybrany najlepszym zawodnikiem ekstraklasy. Po roku na ...

#ekstraklasa
#Joel Valencia

Faworyt wylatuje z dyskwalifikacją, topowy debel z walkowerem. W US Open dzieją się szalone rzeczy

Gdyby ktokolwiek przeprowadzał konkurs na najszybszy sportowy zjazd marketingowy ostatnich miesięcy, to Novak Djoković byłby na abso ...

#Novak Djoković
#tenis
#US Open
POKAŻ WIĘCEJ