newonce logo
POKAŻ WIĘCEJ
Fot. William Purnell/Icon Sportswire via Getty Images

Patrick Mahomes przedłużył kontrakt z Kansas City Chiefs do 2031 roku. Ta zawiła umowa nie może równać się z niczym, co widzieliśmy w NFL do tej pory – finansowo oraz strukturalnie. Ale co oznacza dla gracza i zespołu?

W poniedziałkowy wieczór świat NFL buzował. Patrick Mahomes podpisze z Chiefs dziesięcioletnią umowę – napisał Adam Schefter. Chwilę później zaczęły spływać kolejne detale tej umowy, aż w końcu poznaliśmy konkrety. MVP ostatniego Super Bowl w trakcie jej trwania zarobi maksymalnie do 503 milionów dolarów. To największa umowa nie tylko w historii NFL, ale i całego amerykańskiego sportu.

Wiedzieliśmy, że liczby w nowym kontrakcie Mahomesa będą wielkie, ale nawet te, które zostały ujawnione, robią gigantyczne wrażenie. Jeszcze ciekawsza jest jednak jego struktura, która na warunki NFL jest kompletnie bezprecedensowa.

O tym, jak skomplikowana jest to umowa, niech świadczy fakt, że ma ona 117 stron. Na standardy NFL to niemal jak „Wojna i pokój”. Zawiłości spowodowane są tym, iż jest to poniekąd tzw. „rolling contract”. W praktyce oznacza to, że nie ma tam konkretnej sumy gwarantowanej – mimo podawanej kwoty 477 milionów dolarów – a Chiefs co roku podejmują decyzję o kontynuowaniu tej umowy. Wtedy dopiero gwarantują daną kwotę na kolejny rok. Wiosną 2021 roku gwarantowana staje się wypłata na sezon 2022, w marcu 2022 na sezon 2023 i tak dalej. Dodatkowe pieniądze wpisane są za takie osiągnięcia jak MVP i awans do Super Bowl (2,5 mln dolarów co roku trwania umowy).

Fot. Ronald Martinez/Getty Images

Decyzja Chiefs z jednej strony szokuje, a z drugiej wcale. Mało kto mógł spodziewać się aż dziesięcioletniego przedłużenia umowy, czyli w rzeczywistości kontraktu na dwanaście sezonów. Dziś zawodnicy wolą raczej trzy-, czteroletnie umowy, aby jak najczęściej trafiać na rynek wolnych agentów. Długoterminowe zobowiązania nie są powszechne. Nawet nie tyle u quarterbacków, ale ogólnie w NFL. Spośród aktywnych zawodników tylko Tyron Smith z Dallas Cowboys ma ośmioletnią umowę (podpisaną w 2014 r.), a czternastu innych graczy sześcioletnie. Pół miliarda dolarów też działa na wyobraźnię. Ale jeśli masz tak znakomitego rozgrywającego i możliwość zabezpieczenia sobie jego usług na przeszło dekadę, to robisz to bez zastanowienia.

Mahomes to już najlepszych QB w lidze i – mimo krótkiej kariery – będący na najlepszej drodze do tego, by kiedyś być jednym z najlepszych w historii. Licząc playoffy, zdobywa średnio 302,4 jardy podaniowe na mecz, co jest najwyższym wynikiem w dziejach NFL. Ma też najwyższy QB rating w historii (108,9). Jest najmłodszym MVP Super Bowl. Jako jeden z ledwie dwóch graczy w historii rozegrał sezon, w którym podał na przeszło 5000 jardów i rzucił ponad 50 przyłożeń. Z nim w składzie Chiefs zdobywają średnio 31,2 punktu na mecz, najwięcej jardów w NFL na jedno zagranie i są najbardziej efektywni przy trzecich próbach. W sezonach z Mahomesem za sterami doszli do finału konferencji AFC, a potem wygrali mistrzostwo. Mało który rozgrywający ma w karierze tyle osiągnięć, co Mahomes przez dwa lata.

Nic dziwnego, że wielu spodziewa się, że z nim Chiefs będą kolejną „dynastią” i zdobędą jeszcze kilka pierścieni mistrzowskich.

O to tak łatwo nie będzie. Owszem, Mahomes zdolny jest wygrywać Super Bowl regularnie, ale choć rozgrywający jest najistotniejszy, to sam niczego nie zdziała. O wyzwaniach, jakie mogą czekać Chiefs pisałem już dzień po zwycięstwie w Super Bowl. Od 1995 roku żaden klub, który przeznaczał na wypłatę swojego rozgrywającego więcej niż 13 procent salary cap, nie wygrał Super Bowl. W przyszłym sezonie Mahomes jeszcze będzie mieścił się poniżej tego pułapu, a później już nie.

Na razie jednak trudno mówić o nowym limicie płac, używając konkretów. Ten na sezon 2021 miał wynosić 198,2 miliona dolarów, ale spekuluje się, że pandemia, granie bez kibiców i zmniejszone obroty drużyn NFL zmuszą ligę do jego obniżenia. Podawano już, że kwota zmaleje do około 155-160 mln dolarów. A przecież Chiefs już w tym momencie mają w roku 2021 finansowe zobowiązania na 176 mln. Oczekuje się, że potem cap będzie rosnąć, tym bardziej, że w 2022 roku NFL podpisze nową umowę telewizyjną, jednak nikt nie spodziewał się, że po drodze limit może wrócić do poziomu sprzed czterech-pięciu lat.

Dlatego tak istotna w tej umowie jest struktura. Chiefs postarali się o to, by kontrakt Mahomesa nie był kulą u nogi już od pierwszego dnia. Trzeba przyznać, że ekipa z Kansas City mądrze to rozplanowała. Dodatkowe dziesięć lat dochodzi do obecnego kontraktu, czyli nowe warunki wchodzą w życie w 2022 roku. Przez najbliższe cztery lata Mahomes zarobi więc 103,5 miliona dolarów. Dla porównania Ryan Tannehill, rozgrywający Tennessee Titans, podpisał właśnie umowę na cztery lata i 118 milionów dolarów. Dzięki temu Chiefs maksymalizują swoją szansę na kolejne mistrzostwo. Na następny sezon nowa umowa Mahomesa odbiera im tylko 300 tysięcy dolarów w salary cap. Pokrywa się ona ponadto z nowym Collective Bargian Agreement, czyli umową między związkiem zawodników a ligą.

Dzięki temu mistrzowie NFL mogą skupić się na zatrzymaniu innych kluczowych graczy na najbliższe parę lat. Chris Jones, czołowy defensive tackle ligi, na razie otrzymał od nich franchise tag, jednak może uda się znaleźć pieniądze na długą umowę. W perspektywie dwóch sezonów Chiefs będzie czekać również decyzja co do Travisa Kelcego, jednego z dwóch najlepszych tight endów w NFL. Kontrakt kończy mu się w 2022 roku, kiedy będzie miał 32 lata i niekoniecznie będzie już grał na tak wysokim poziomie.

Do czasu wejścia w życie dziesięcioletniej umowy Mahomesa kończyć się będą również m.in. te Tyranna Mathieu, Sammy’ego Watkinsa, Mitchella Schwartza, Damiena Wilsona, Damiena Williamsa, Bashauda Breelanda, Erica Fishera czy Alexa Okafora. Rok później dobiega końca kontrakt Tyreeka Hilla. Część, być może nawet spora, z tych graczy będzie musiała odejść, bo Chiefs nie wystarczy na nich pieniędzy. Najważniejsze będzie więc to, jak szefowie drużyny spożytkują te lata w drafcie i na rynku wolnych agentów. Swojego rozgrywającego na lata już mają, ale trzeba go będzie umiejętnie obudować.

Fot. Scott Winters/Icon Sportswire via Getty Images

Długoletnia umowa z Mahomesem pokazuje też, że w Kansas City nastawiają się na inflację, mimo wspominanego wcześniej spodziewanego spadku limitu płac na następny sezon. Uśredniając, ich rozgrywający będzie zarabiał 45 milionów dolarów rocznie i o ile dziś to przebicie dotychczasowego sufitu, tak zapewne w połowie trwania tej umowy nie będzie to już tak raziło. Być może tak długie zobowiązanie umożliwi im też restrukturyzację (albo kilka). Widocznie uznano, że tak będzie prościej niż podpisać kontrakt na krócej i zasiadać do negocjacji co parę lat, za każdym razem polepszając warunki, ale ryzykując odejściem Mahomesa. Dwanaście lat daje spokój w negocjacjach i zabezpieczenie przed utratą go. Wygląda to po prostu tak, że obie strony sobie mocno ufają.

Niektórzy twierdzą wręcz, że zawodnik popełnia błąd, zgadzając się na tak długą umowę, bo za ileś lat jego zarobki nie będą już tak wysokie na tle innych. To jednak tylko część prawdy. W 2027 roku Mahomes będzie mógł w jej ramach zarobić blisko 60 milionów dolarów, a w kolejnych czterech od 44,5 do 52,5 mln. Nawet zakładając inflację i wielkie kontrakty kolejnych graczy, to wciąż będzie niezwykle dużo dla gracza, który wtedy będzie zbliżał się do 35. roku życia.

Na ten moment wydaje się, że dla obu stron to korzystny układ. Z perspektywy drużyny zawsze lepiej zadbać o przedłużenie umowy z QB tej klasy wcześniej. Żałować mogą inni. Dallas Cowboys przeciągają kwestię nowej umowy z Dakiem Prescottem. Mówiło się, że żądał on średnio 35 mln dolarów za sezon, jednak widząc kontrakt Mahomesa może prosić o więcej. To dlatego warto zadbać o takie kwestie zanim inne drużyny zapłacą swoim rozgrywającym. Nie da się przewidzieć tego, co wydarzy się na rynku, a już na pewno nie dwunastoletniej umowy na pół miliarda dolarów. Cowboys czy Houston Texans, mający zaraz zapłacić Deshaunowi Watsonowi, znaleźli się więc pod ścianą. Ale to wątpliwe, że w ogóle zbliżą się co liczb w kontrakcie Mahomesa.

Jedyną przestrogą dla Chiefs jest historia tego typu kontraktów w NFL. Od 2000 roku na co najmniej dziesięć lat i 100 mln podpisywali je Brett Favre (2001 rok), Drew Bledsoe (2001), Donovan McNabb (2002), Daunte Culpepper (2003), Michael Vick (2004). Żaden z nich nie zdobył jednak z zespołem, z którym przedłużał umowę mistrzostwa. Bledsoe, Culpeppera i Vicka zaraz w nich nie było.

Chiefs takiego scenariusza zakładać nie chcą. Na wypadek kontuzji wpisana jest gwarancja w wysokości 140 mln dolarów, ale to układ tylko na czarną godzinę. Mniej więcej tyle dostanie też przez pierwsze pięć lat trwania tego kontraktu. I chyba tak trzeba na niego patrzeć – jako jeden długi, który da się rozbić na dwie części. Pierwsza to próba maksymalizacji obecnego stanu posiadania i walki o kolejne Super Bowl z tym składem. Druga to większa odpowiedzialność i wyższe zarobki dla samego Mahomesa. Ale choć liczby rzucają na kolana, można stawiać, że po drodze Chiefs renegocjują umowę. Rynek jest w końcu dynamiczny, zachodzi masa zmiennych. Nagły skok do 60 mln w 2027 r. sugeruje, że to potencjalny termin jakiejś aktualizacji. Trudno sobie bowiem wyobrazić, by umowa podpisana latem 2020 roku została nietknięta przez ponad dekadę. A mając pewność, że Mahomes nie odejdzie, można z nim rozmawiać regularnie o nowych warunkach.

Taki układ wydaje się rozsądny, daje obu stronom i bezpieczeństwo, i elastyczność. Liczby szokują, struktura jest nietypowa, ale mowa też o zawodniku, który szturmem wziął ligę, ma dopiero 25 lat i podpisał kontrakt, który wyłamuje się ze wszelkich schematów. Jedno jest pewne. Obserwowanie Chiefs i poczynań ich rozgrywającego do 2031 roku będzie niezwykle fascynujące.

 

 

#Kansas City Chiefs
#NFL
#Patrick Mahomes

Najnowsze

HIT THE BAR #20: Ostatnie ostrzeżenie dla Brzęczka. Kadra wróciła i nas zmęczyła (WIDEO)

Reprezentacja Polski przegrała z Holandią i pokonała Bośnię i Hercegowinę, ale pozytywnych wniosków zbyt wiele nie ma. Michał Gutka ...

#Hit The Bar
#reprezentacja polski

Kadra Michniewicza krok od Euro U-21. Drugi awans z rzędu na wyciągnięcie ręki

W teoretycznie najważniejszym meczu eliminacji reprezentacja Polski do lat 21 pokonała Rosję (1:0) po trafieniu Patryka Dziczka. Ter ...

#Czesław Michniewicz

Pani niewidzialna, pierwsza dama Chelsea, która obudziła imperium Abramowicza. Kim jest Marina Granowskaja?

W Chelsea jest jak dawniej. Pieniądz wiruje, a skład pięknieje. Wszystkim steruje Marina ...

#Chelsea
#marina granowskaja

Jeśli reagować, to właśnie teraz. Zawalić możemy nie jeden turniej, a z automatu dwa (KOMENTARZ)

Zbigniew Boniek wprost przyznaje, że nie ma gwarancji, aby z reprezentacją na Euro 2020 było lepiej. Do mistrzostw Europy jeszcze 10 ...

#euro 2020
#jerzy brzęczek
#Liga Narodów

Cała Polska przeprasza Jerzego Brzęczka. A czy ty wysyłałeś już kwiaty do selekcjonera? (KOMENTARZ)

Kamil Grosicki wszystko zepsuł. Polska od grilla i memów nigdy mu tego nie wybaczy. Nagl ...

#Liga Narodów
#Polska - Bośnia i Hercegowina

To twój czas, chłopaku. Piłkarze, dla których to może być przełomowy sezon Premier League

Rozpoczynający się w sobotę sezon ligi angielskiej to dla wielu zawodników młodego pokolenia szansa na to, by na poważnie wejść do w ...

#arsenal
#Billy Gilmour
#Chelsea

Polskie skrzydła, Rybus i powietrzny Glik. Bośniacka pocztówka z eliminacji (ANALIZA)

Pierwsze w historii polskie zwycięstwo w Lidze Narodów bardzo przypominało większość meczów eliminacyjnych z czasów Jerzego Brzęczka ...

#analiza
#jerzy brzęczek

Głupi i głupszy – w godnym Monty Pythona wyścigu bezmyślnych istot brawurowa ucieczka Greenwooda i Fodena

Te dwie rzeczy od dawna są mocno rozłączne: inteligencja boiskowa i inteligencja życiowa ...

#Mason Greenwood
#phil foden

Od komunistycznego raju do etatowego bicia rekordów. Ansu, będziesz legendą

Nie mógłby jeszcze pójść na wybory ani legalnie kupić alkoholu, ale już napędza dorosłą reprezentację Hiszpanii. Ansu Fati stał się ...

#Ansu Fati
#FC Barcelona
#LaLiga

Najlepszy piłkarz ekstraklasy wraca. Poważne zbrojenia mistrza Polski

W 2019 roku tuż po mistrzostwie Polski z Piastem Gliwice Joel Valencia został wybrany najlepszym zawodnikiem ekstraklasy. Po roku na ...

#ekstraklasa
#Joel Valencia
POKAŻ WIĘCEJ