newonce logo
POKAŻ WIĘCEJ
MICHAL CHWIEDUK / 400mm.pl

Spadek z ekstraklasy był tak bolesny, że dwukrotny mistrz Polski na rok przestał istnieć. Później przez czternaście lat grał na czwartym szczeblu, będąc klubem mającym tylko przeszłość. Po dwudziestu czterech latach udało się wrócić. Na tej drodze nie zabrakło zawirowań i tąpnięć, ale pomógł je przezwyciężyć bardzo wpływowy kibic.

Gdy czekało się dwadzieścia cztery lata, kolejne trzy minuty mogą się dłużyć jak wieczność. Kiedy tylko na Stadionie Ludowym w Sosnowcu wybiła 90. minuta, piłkarze rezerwowi i członkowie sztabu szkoleniowego Stali Mielec ustawili się tuż przy linii bocznej, wzięli się pod barki i rozpoczęli świętowanie, jakby chcieli przypomnieć sędziemu Jackowi Małyszkowi, by się nie wygłupiał z doliczonym czasem gry. Goście prowadzili już 3:0, a gospodarze nie mieli najmniejszej ochoty rozpoczynać szalonego pościgu za nimi. Po chwili arbiter gwizdnął, a Stal po prawie ćwierć wieku oczekiwania zameldowała się w ekstraklasie. Kibice związani z Mielcem pewnie wielokrotnie wyobrażali sobie moment, w którym ich klub zwieńczy drogę #PoDawnyBlask, jak przed ośmioma laty nazwano akcję odbudowy Stali. W tych wyobrażeniach ten moment wyglądał pewnie efektowniej, niż wypadł w rzeczywistości, w strugach deszczu przed pięciuset osobami na odrapanym stadionie w Sosnowcu. Ale jeśli spojrzy się na drogę, którą przeszedł dwukrotny mistrz Polski, nikt nie będzie narzekał na okoliczności, w których przyszło świętować awans.

 

ZNIKNIĘCIE Z MAPY

W 1996 roku Aleksander Kwaśniewski był u progu pierwszej kadencji prezydenckiej, rząd tworzył premier Włodzimierz Cimoszewicz, w Stanach Zjednoczonych rządził Bill Clinton, Adam Małysz wygrywał pierwszy w karierze konkurs Pucharu Świata w skokach narciarskich, a Michael Jackson koncertował w Warszawie. 12 czerwca tego roku Stal Mielec rozegrała ostatni jak dotąd mecz w ekstraklasie, przegrywając 1:4 ze Śląskiem Wrocław. Równo rok później na Walnym Zgromadzeniu Członków FKS PZL-Stal podjęto decyzję o ogłoszeniu upadłości klubu. Zespół z Podkarpacia nie przetrwał spadku z elity.

Problemy Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego oraz rozwiązanie umowy z inwestorem Thomasem Mertelem, który nie wywiązywał się z przyjętych zobowiązań finansowych, postawiły klub pod finansową ścianą. Już kilka miesięcy po spadku z ligi piłkarze nie wyszli na mecz z Cracovią, strajkując przeciwko zaległościom w wypłatach. Stal Mielec przestała istnieć. W sezonie 1997/98 nie było jej w żadnych rozgrywkach.

 

BYŁY KLUB

W pierwszej dekadzie XXI wieku Stal funkcjonowała w powszechnej świadomości już tylko jako „były klub”. Historyczna ciekawostka, umieszczona gdzieś na jednej półce z Garbarnią Kraków, Pogonią Lwów, Śmigłym Wilno i Dębem Katowice. Pojawiała się tylko na rodzinnych spotkaniach, gdy mówiło się jakiemuś wujkowi, że teraz w ekstraklasie gra Groclin Grodzisk Wielkopolski i Amica Wronki, on odpowiadał, że kiedyś to były kluby. „Mielec, Odra Opole!” – odgrzebywał z zakamarków pamięci, a potem mówił, że grali tam Grzegorz Lato i Henryk Kasperczak. O tym, że Stal ma jakąś teraźniejszość, albo – o zgrozo – przyszłość, nikt poza Mielcem i Podkarpaciem przez czternaście lat nieprzerwanej gry Stali na czwartym szczeblu rozgrywkowym nie miał pojęcia.

 

NIEŚMIAŁE ZERKANIE W GÓRĘ

Stal zaczęła nieśmiało wyglądać w górę na początku drugiej dekady XXI wieku, gdy grupa lokalnych przedsiębiorców skrzyknęła się, by ratować klub, grający wówczas w podkarpackiej III lidze. To wtedy padło hasło wspólnej odbudowy dawnego blasku, który później przekształcił się w rozpoznawalny slogan marketingowy i hashtag w mediach społecznościowych. Impuls, by zacząć ambitniej patrzeć w przyszłość, dało też miasto, w latach 2010-2013 poddając stadion generalnemu remontowi. Wynajęcie obiektu na kilka spotkań ekstraklasy Termalice Bruk-Bet Nieciecza w 2015 roku jeszcze dodatkowo rozbudziło apetyty na powrót na Podkarpacie poważniejszej piłki.

 

BOLESNE ZDERZENIE

Nawet jednak gdy Stal w 2016 roku pod wodzą trenera Janusza Białka wreszcie zameldowała się w I lidze, perspektywa gry o ekstraklasę wydawała się bardzo odległa. Klub pod wieloma względami nie pasował nawet do drugiego poziomu rozgrywkowego. Wysiłek lokalnej społeczności i dawnych zasłużonych postaci, jak Białek czy Bogusław Wyparło, nie wystarczyłby do wykonania ostatniego, ale ogromnego kroku. Beniaminek po dziesięciu I-ligowych kolejkach miał na koncie pięć punktów, nie wygrał ani jednego meczu, zajmował ostatnie miejsce i zmierzał prostą drogą do bolesnego spadku, gdy doszło do dwóch wydarzeń, które w dłuższej perspektywie całkowicie odmieniły klub i uczyniły go poważnym kandydatem do ekstraklasy.

 

REWOLUCJA SMÓŁKI

Pierwszym było zatrudnienie trenera Zbigniewa Smółki. Były trener Arki Gdynia nie ma obecnie dobrej prasy. Nie udało mu się na Pomorzu, w Widzewie Łódź wytrwał tylko miesiąc, z Chojniczanką właśnie spadł z I ligi. Ale do Mielca to on przyniósł zupełnie inną niż wcześniej kulturę i organizację pracy, pomijając namacalne aspekty, jak siłownia, która pozostała w klubie z jego czasów. W debiucie zepsuł Podbeskidziu otwarcie nowego stadionu. Później było tylko lepiej. Stal w drugiej części sezonu była jedną z najlepiej punktujących i jedną z najlepiej grających drużyn w lidze. Rozgrywki ukończyła na bezpiecznym miejscu w środku tabeli, budując jednocześnie podwaliny pod dołączenie do czołówki w kolejnym sezonie.

 

MECENAT EUROPOSŁA

Ważniejsze było jednak, że mniej więcej w tym samym okresie nieformalny patronat nad klubem objął Tomasz Poręba, europoseł Prawa i Sprawiedliwości, który stał się szarą eminencją Stali Mielec. Gdy wejdzie się na oficjalną stronę klubu, jego nazwiska nie znajdzie się na żadnym stanowisku. Jednak to on jest głównym architektem wszystkiego, co się wydarzyło przez ostatnie cztery lata w Stali. Wszystkiego. Od sprowadzania sponsorów, przez zatrudnianie i zwalnianie trenerów, wysyłanie ich na staże (Smółce załatwił wyjazdy do Chelsea i Bayernu Monachium), przez doglądanie codziennych spraw sportowych. Dawniej sam grał w piłkę. Kibicem Stali i europosłem był już wcześniej, ale – jak sam mówił na spotkaniu z piłkarzami – jego formacja była w głębokiej defensywie i nie był w stanie wiele zrobić. A wygrane wybory parlamentarne jesienią 2015 roku otworzyły przed nim, a co za tym idzie także przed Stalą, nowe możliwości.

AWANS ALBO ŚMIERĆ

Pierwsza była Polska Grupa Energetyczna. W futbolu kojarzona głównie z wieloletnim wspieraniem GKS-u Bełchatów. Gdy oba kluby zmierzyły się w I lidze, niektórzy fani z województwa łódzkiego krzyczeli w kierunku mielczan: „Złodzieje!”. Jeśli dziś Stal świętuje awans, a Bełchatów dogorywa, heroicznie walcząc o utrzymanie, nie mając pieniędzy i wiedząc, że nawet jeśli się utrzyma i tak pewnie nie dostanie licencji, to właśnie głównie ze względu na tamtą decyzję z 2016 roku. PGE nie od razu odkręciła w kierunku Mielca kurek z pieniędzmi i nie od razu zakręciła go w Bełchatowie. Ale systematycznie jej zaangażowanie przenosiło się w stronę Podkarpacia. W tym sezonie po cichu mówiło się, że warunki były jasne: albo awans, albo znaczące ograniczenie finansowania klubu. Jest awans, więc alternatywnymi rzeczywistościami nie warto zaprzątać sobie głowy.

 

BIZNESOWY STRUMIEŃ

Wraz z europosłem Porębą lokalny biznes zaczął mieć mniejsze niż wcześniej znaczenie dla klubu, ale za to zaczęli się pojawiać inni partnerzy. Oprócz PGE klub wspierać zaczęła także Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, PKP LHS i PZU, w którym skarb państwa jest jednym z akcjonariuszy. Europoseł namawiał też do inwestowania w Stal prywatny biznes – zakłady bukmacherskie LV Bet, Browar Leżajsk i inne firmy. Nie było tak, że firmy same z siebie nagle odkryły w 60-tysięcznym mieście powiatowym na Podkarpaciu potencjalną żyłę złota. To Poręba osobiście im ją pokazywał, a później każdego z nowych partnerów przedstawiał na konferencjach prasowych. Pomógł też w zdobyciu rządowego dofinansowania na budowę zadaszonego boiska treningowego. Znacznie poprawiona sytuacja finansowa, połączona z dobrą pracą Smółki, uczyniła ze Stali kandydata do awansu już w 2018 roku.

 

CIĄGŁA ROZBIÓRKA

Mielczanie zaczęli jednak mieć problem z utrzymaniem składu. Klub zaczął być traktowany jako odskocznia. Bardzo lekką ręką oddali w połowie sezonu Mateusza Cholewiaka, ówczesnego kapitana i najlepszego zawodnika. Smółkę jeszcze w trakcie walki o awans zaczęła kusić Arka, o co po przegranej batalii o ekstraklasę mieli do trenera pretensje. Szkoleniowiec zabrał ze sobą do Gdyni Maksymiliana Banaszewskiego i Michała Janotę, kolejnych wyróżniających się zawodników. Jonathana De Amo, podstawowego stopera, skusiły większe pieniądze u sąsiadów z Niecieczy. Radosława Majeckiego, który na Podkarpaciu ograł się na tyle, że stał się bramkarzem gotowym, by zostać jedynką w Legii Warszawa, zatrzymać i tak nie było szans. Stal ciągle musiała budować od nowa, co sprawiało, że dwa sezony z rzędu zakończyła tuż za strefą awansu.

 

ZWOLNIENIE SKOWRONKA

Bycie klubem drugiego wyboru zaczęło ludziom z Podkarpacia przeszkadzać. Gdy Artur Skowronek, następca Smółki, po dobrym starcie w bieżący sezon, zaczął być kandydatem do objęcia każdego klubu ekstraklasowego, który akurat szukał klubu, w Stali przestało się to podobać. Zaloty Wisły Płock jeszcze udało się odeprzeć, ale odejście trenera do Zagłębia Lubin wydawało się jesienią przesądzone. Trener zapomniał jednak, że klub z Dolnego Śląska także jest rządzony przez spółkę Skarbu Państwa, a Poręba ma dobre kontakty z ludźmi pracującymi w KGHM-ie. Kiedy więc Skowronkowi wyrwała się podczas negocjacji w Lubinie jakaś niezbyt pochlebna uwaga pod adresem Mielca, dobrodziej Stali natychmiast się o wszystkim dowiedział. W Zagłębiu dokonał się nagły zwrot akcji w kierunku Martina Seveli, a klub z Podkarpacia zwolnił Skowronka po zwycięstwie, gdy jego zespół zajmował trzecie miejsce, zarzucając mu brak lojalności.

 

OSOBISTY WYBÓR PORĘBY

Wybór nowego trenera można było uznać za szokujący, bo 50-letni Dariusz Marzec nigdy nie prowadził klubu na tym szczeblu. Przez lata szkolił młodzież w Wiśle Kraków, był asystentem Franciszka Smudy w Górniku Łęczna, samodzielnie pracował w III-ligowym KKS-ie Kalisz. Absolutnie nie miał jednak CV, które pozwalałoby go traktować jako poważnego kandydata do objęcia czołowej drużyny I ligi. Powierzenie mu zespołu było osobistym pomysłem Poręby, czego Marzec nie ukrywał.

– Osobą, która mnie sprowadziła do tego klubu, jest europoseł Tomasz Poręba. To między innymi za jego sprawą zespół jest teraz kandydatem do ekstraklasy. Od lat pomaga w rozbudowie infrastruktury czy stworzeniu akademii. Sam kiedyś grał w piłkę i czuje ten sport. Znamy się jeszcze z Krakowa. To tam nasze drogi się przecięły. Zna mój charakter, wie, jakim jestem człowiekiem – mówił w rozmowie z Łączy nas Piłka.

ZAWIROWANIA ORGANIZACYJNE

Walce o awans towarzyszyło sporo turbulencji sportowych, ale nie tylko. Po wyborach samorządowych w 2018 roku w mieleckiej polityce znacznie zmienił się układ. Prezydent miasta z PiS-u przegrał walkę o reelekcję, a jego formacja przestała mieć samodzielną większość w Radzie Miasta, co nie ułatwiło życia Porębie. Szukając oszczędności, lokalni radni wpadli na pomysł likwidacji stypendiów piłkarzy oraz zwiększenia opłat za wynajem boisk i obiektów sportowych. Stal straciłaby na cięciach około miliona złotych rocznie, zagrożone zostałoby funkcjonowanie także jej akademii.

– To prosta droga do zlikwidowania sportu w mieście – pisał w oświadczeniu europoseł. Gromem z jasnego dla lokalnej społeczności okazała się czerwcowa informacja o rezygnacji Jacka Orłowskiego, który przez cztery lata był prezesem klubu. Miesiąc później TVN 24 poinformował, że prezes klubu piłkarskiego z Podkarpacia, grającego na szczeblu centralnym, zamiast świętować sukces sportowy, został aresztowany za posiadanie treści pedofilskich. Jest tylko jeden klub, który pasuje do tego opisu. Następcą Orłowskiego został Wyparło, który nie przestał jednocześnie być trenerem bramkarzy. Za najważniejsze sznurki w Stali i tak nie pociąga jednak prezes.

 

ZIMOWA REWOLUCJA

Marzec nie miał zamiaru potraktować życiowej szansy ze strachem i już na początku, po porażkach z Odrą Opole i Chrobrym Głogów, ostro skrytykował zawodników. Pod koniec rundy jesiennej zarzucał, że nie wszyscy w jego zespole mieli jeden cel oraz przyznał w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”, że obiły mu się o uszy pogłoski, iż niektórzy gracze Stali grali u bukmacherów. Zamiast spokojnie przygotowywać się do wiosennej walki o awans, w Mielcu czyścili szatnię, dokonując sporych zmian w kadrze. Choć w klubie od lat pracowali na powrót do ekstraklasy, trudno uwierzyć, że udało się to akurat w sezonie, w którym Stalą targało z wielu stron aż tak wiele turbulencji.

 

POTRZEBA WZMOCNIEŃ

Trener preferuje styl gry kojarzony z Wisłą oraz Franciszkiem Smudą. Lubi wysoki pressing, który potrafił dawać bardzo efektowne zwycięstwa, ale też przynosić kompromitujące wpadki, gdy drużyna trochę gorzej radziła sobie pod względem fizycznym. Siedmioma zwycięstwami w jedenastu meczach po przymusowej przerwie spowodowanej pandemią udało się jednak pewnie i spokojnie przypieczętować awans. W tabeli z czasów Marca Stal zajmuje drugie miejsce za Podbeskidziem, ale ze znaczącą przewagą nad resztą stawki. Straciła najmniej bramek w całej lidze. Nawet jeśli więc ekstraklasa nie została zdobyta szturmem, nie sposób się do czegokolwiek przyczepić. To był zadziwiająco pewny krok jak na okoliczności.

Mielczanie wprowadzają do ligi kadrę, z której spora część ma już doświadczenie w ekstraklasie. W elicie grało jedenastu zawodników, choć niektórzy zaliczyli tylko epizody. Skład na pewno wymaga wzmocnień, zwłaszcza że może być trudno zatrzymać Jakuba Wrąbla, podstawowego bramkarza wypożyczonego z Wisły Płock, a niepewna jest też przyszłość Michała i Mateusza Żyrów, wypożyczonych odpowiednio z Korony i z Legii. Stal pokazała już jednak w I lidze, że po awansie potrafi się zmienić nie do poznania. Zwłaszcza że ma ku temu odpowiednie wsparcie.

#ekstraklasa
#Stal Mielec
#Tomasz Poręba

Najnowsze

Podium z kapelusza, czyli pozytywny sygnał. Co mówi o Kubicy trzecie miejsce w Zolder?

To nie miało prawa się wydarzyć. Nie w tym aucie, nie w tym zespole, nie w debiutanckim roku całej ekipy. Ciągłe problemy techniczne ...

#DTM
#Robert Kubica

Sześć sekund do setki. Pamiętacie jeszcze najszybszego piłkarza w Polsce?

Czas pędzi i Michał Zieliński dobrze o tym wie. Przed oczami ma dwie sceny: pierwszego gola w Ekstraklasie i palącą się ścianę w kop ...

#ekstraklasa
#Michał Zieliński

FUTBOLOWA GORĄCZKA #40. Ból, który poczuli wszyscy fani Liverpoolu. Kontuzja Virgila van Dijka to game changer w Premier League

Dla Liverpoolu Virgil van Dijk stał się drabiną do sukcesów odniesionych w ostatnich lat ...

#Liverpool
#Virgil van Dijk

Takich emocji pragną fani basketu. Dziki wygrywają rzutem na taśmę

97:95, czyli wygrana dwoma punktami w meczu przepełnionym emocjami. To mówi samo za siebie. Dziki Warszawa wracają na zwycięską ście ...

#Dziki Warszawa
#Koszykówka

Cuda ogłaszają. Zlatan patrzy na wszystkich z góry, a Milan prowadzi w Serie A

Mediolan nigdy nie miał króla, za to miał boga – oto komentarz Zlatana Ibrahimovicia po wygranych derbach miasta z Interem (2:1). Cz ...

#Milan
#serie a
#zlatan ibrahimović

CENTROSTRZAŁ #7. Gwiazdą jest system. Dobra nawigacja Rakowa Częstochowa

Nie wierzę, że aktualny lider ekstraklasy utrzyma tempo do końca sezonu i już za rok zadebiutuje w europejskich pucharach. To jednak ...

#ekstraklasa
#Marek Papszun

Chwile słabości przed El Clasico. Co stoi za porażkami Realu i Barcelony?

Nie wszystko można zrzucić na wirus FIFA ani zawodników przemęczonych zgrupowaniami kadry. Mecze w nogach się kumulują, ale na tydzi ...

#El Clasico
#FC Barcelona
#Real Madryt

Marcus Rashford, czyli lider. Manchester United zrzucił z siebie duży ciężar dzięki wysiłkom Anglika

Spotkanie z Newcastle zaczęło się dla Manchesteru United tak, że mogły przypomnieć się d ...

#Manchester United
#marcus rashford

Falstart Mateusza Gamrota. Polak przegrał w debiucie w UFC. Co dalej?

Mateusz Gamrot przegrał w debiucie w UFC. Polak niespodziewanie i niejednogłośnie na punkty uległ Guramowi Kutateladze na gali UFC F ...

#Guram Kutateladze
#Mateusz Gamrot
#MMA

Cud gospodarczy Atalanty, czyli jak zarabiać miliony na niepotrzebnych graczach

Dwaj najdrożej sprzedani piłkarze w historii klubu z Bergamo, rozegrali dla niego łącznie dziesięć meczów. Do Manchesteru United prz ...

#Atalanta Bergamo
#piłka nożna
#serie a
POKAŻ WIĘCEJ