newonce logo
POKAŻ WIĘCEJ
Fot. Peter Powell/Pool via Getty Images

Bardzo udanemu sezonowi Leicester City grozi wykolejenie na ostatniej prostej. Z przewagi na miejscu na podium nie zostało już prawie nic, a zespół kompletnie się zaciął.

Trzy mecze ligowe po powrocie, dwa punkty, tylko dwa gole i nerwowe oglądanie się za siebie – tak najkrócej można scharakteryzować to, co dzieje się z Lisami od restartu rozgrywek. Zespół Brendana Rodgersa przez długi czas mógł się czuć bezpiecznie. W pewnym momencie miał już piętnaście punktów przewagi nad miejscami poza strefą, dającą grę w Lidze Mistrzów. Obecnie wyprzedza czwartą Chelsea tylko o punkt, a piąty Manchester United oraz szóste Wolverhampton ledwie o trzy. Zaczyna się poważna nerwówka.

 

SEZON DWÓCH POŁÓW

Ostatnia forma jest alarmująca, ale dołek trwa jednak dużo dłużej. Gdyby dotychczasowe 32 mecze podzielił na pół, widać wyraźną różnicę. Po pierwszych szesnastu Lisy miały dwanaście zwycięstw, dwa remisy i tylko dwie porażki. Strzeliły w tym czasie 39 goli, a straciły dziesięć – najmniej w tym okresie w Premier League. Piłkarze Brendana Rodgersa zajmowali wówczas drugie miejsce z czternastoma punktami zapasu nad piątym zespołem.

Kolejne szesnaście meczów to już zupełnie inna historia. Z nich Leicester City wygrało ledwie cztery, pięć zremisowało i siedem przegrało. Bilans goli w tym czasie wynosi 21:21. Początek serii wyznaczyły grudniowej porażki z Manchesterem City i Liverpoolem. Obie wysokie (1:3 i 0:4) i pokazujące Lisom miejsce w szeregu. To jednak da się wytłumaczyć, ale jak np. wyjaśnić tylko jeden punkt w starciach z Norwich City? Dopiero przed samą wymuszoną przerwą przyszedł promyk nadziei i wygrana aż 4:0 z Aston Villą. Na horyzoncie były spotkania z Watfordem i Brightonem i zanosiło się na zwyżkę formy.

 

PRZERWA NIE POMOGŁA

Jak miało się okazać, oba te mecze rozegrano dopiero po ponad trzech miesiącach, jednak kiepska gra z wcześniejszych kolejek sugerowała, że oddech piłkarzom Leicester City może akurat posłużyć. Tak się jednak nie stało. Remis z Watfordem (1:1) osiągnięty został w słabym stylu, choć Lisy mogą mówić o pechu – każdy by mógł, gdyby dwa punkty zabrał w końcówce Craig Dawson strzałem z przewrotki. Jeszcze gorzej było jednak z Brightonem (0:0), a w dodatku gdyby nie obroniony karny Kaspera Schmeichela, skończyłoby się porażką.

Ale i ona nadeszły. Najpierw w niedzielę w ćwierćfinale FA Cup Leicester City wyeliminowała Chelsea (0:1), a w środę Everton już po kwadransie prowadził 2:0 i skończyło się 2:1. Gdyby siłę drużyn oceniać tylko na podstawie tego, co po przerwie,  Lisy znajdowałyby się blisko dna zestawienia. Chyba jedynie Norwich City, Bournemouth, Aston Villa – trzej prawdopodobni spadkowicze – oraz Sheffield United spisują się słabiej.

– Jesteśmy bardzo zawiedzeni. Coś niedobrego wkradło się do naszej gry. Biorę odpowiedzialność za wyniki, od tego tu jestem, ale trzeba pamiętać, że jesteśmy wciąż na silnej pozycji. Mamy wszystko w swoich rękach i możemy osiągnąć nasze marzenia. Ale odkąd wróciliśmy, nie mieliśmy jeszcze dobrego występu – mówił po środowej porażce Rodgers.

 

ODCIĘTY VARDY

„Coś niedobrego” widać głównie w ofensywie. Po lockdownie Lisy w żadnym meczu nie oddały więcej niż trzech strzałów celnych. To zespół, który nadal utrzymuje się przy piłce częściej od rywali  Bolączki łatwo ukazać też na podstawie liczb Jamiego Vardy’ego. W osiemnastu meczach przed końcem 2019 roku strzelił siedemnaście goli. Od tego czasu – tylko dwa. Jego licznik bramek w Premier League jak na złość zatrzymał się na 99.

– Uwaga skupia się na Jamie’em, ale to nie tylko on. To odpowiedzialność całej drużyny i moja, by znaleźć sposób na to, by znów kreować mu okazje. Nie pamiętam, by miał dogodną sytuację od powrotu do gry. Wkład wszystkich w tworzenie zagrożenia musi się poprawić – mówi Rodgers.

Vardy’emu rzeczywiście spadła średnia liczba strzałów i kontaktów z piłką w polu karnym. Z Watfordem miał ich jedynie cztery, z Brightonem siedem, a z Evertonem pięć.

Anglik jednak żyje głównie z podań. To ten typ napastnika, który potrafi ruszyć do dobrej prostopadłej piłki, a nie ktoś, kto cofnie się i wypracuje sobie sytuację sam. Vardy umie się znaleźć, tam gdzie trzeba. Ale musi też dostać w to miejsce odpowiednie zagrania. Po przerwie wygląda na coraz mocniej odciętego od reszty zespołu, bo przede wszystkim zawodzą główni kreatorzy. Chociażby James Maddison nie zaliczył jeszcze asysty w 2020 roku, a średnia liczba kreowanych przez niego sytuacji spadła w tym czasie z około 2,8 na 90 minut do 1,6. Zdecydowanie brakuje też wsparcia rezerwowych. Poza wyjściową jedenastką pole manewru Rodgers ma dość małe.

Sytuacja Leicester City nie jest beznadziejna, ale na pewno bardzo alarmująca. Po imponującym starcie można było spodziewać się obniżki lotów – w końcu to dość młoda drużyna pełna piłkarzy, dla których to pierwszy sezon gry o tak wysoką stawkę jak Liga Mistrzów. Wahania formy są w tym wypadku naturalne. Ale u Lisów trwają już pół sezonu. Jak tak dalej pójdzie, zespół Rodgersa brutalnie wybudzi się ze snów o Champions League, które przez długi czas wydawały się rzeczywistością.

 

 

 

#Leicester City
#premier league

Najnowsze

Inspiracja dla biznesu i kultury masowej. Dick Fosbury, czyli Uber skoku wzwyż

Avicii widział w nim dowód znaczenia przypadku. Pepsi nieszablonowego myślenia. Mazda inspiracji technologicznych. A Burger King zac ...

#Dick Fosbury
#lekkoatletyka
#skok wzwyż

Podium z kapelusza, czyli pozytywny sygnał. Co mówi o Kubicy trzecie miejsce w Zolder?

To nie miało prawa się wydarzyć. Nie w tym aucie, nie w tym zespole, nie w debiutanckim roku całej ekipy. Ciągłe problemy techniczne ...

#DTM
#Robert Kubica

Sześć sekund do setki. Pamiętacie jeszcze najszybszego piłkarza w Polsce?

Czas pędzi i Michał Zieliński dobrze o tym wie. Przed oczami ma dwie sceny: pierwszego gola w Ekstraklasie i palącą się ścianę w kop ...

#ekstraklasa
#Michał Zieliński

FUTBOLOWA GORĄCZKA #40. Ból, który poczuli wszyscy fani Liverpoolu. Kontuzja Virgila van Dijka to game changer w Premier League

Dla Liverpoolu Virgil van Dijk stał się drabiną do sukcesów odniesionych w ostatnich lat ...

#Liverpool
#Virgil van Dijk

Takich emocji pragną fani basketu. Dziki wygrywają rzutem na taśmę

97:95, czyli wygrana dwoma punktami w meczu przepełnionym emocjami. To mówi samo za siebie. Dziki Warszawa wracają na zwycięską ście ...

#Dziki Warszawa
#Koszykówka

Cuda ogłaszają. Zlatan patrzy na wszystkich z góry, a Milan prowadzi w Serie A

Mediolan nigdy nie miał króla, za to miał boga – oto komentarz Zlatana Ibrahimovicia po wygranych derbach miasta z Interem (2:1). Cz ...

#Milan
#serie a
#zlatan ibrahimović

CENTROSTRZAŁ #7. Gwiazdą jest system. Dobra nawigacja Rakowa Częstochowa

Nie wierzę, że aktualny lider ekstraklasy utrzyma tempo do końca sezonu i już za rok zadebiutuje w europejskich pucharach. To jednak ...

#ekstraklasa
#Marek Papszun

Chwile słabości przed El Clasico. Co stoi za porażkami Realu i Barcelony?

Nie wszystko można zrzucić na wirus FIFA ani zawodników przemęczonych zgrupowaniami kadry. Mecze w nogach się kumulują, ale na tydzi ...

#El Clasico
#FC Barcelona
#Real Madryt

Marcus Rashford, czyli lider. Manchester United zrzucił z siebie duży ciężar dzięki wysiłkom Anglika

Spotkanie z Newcastle zaczęło się dla Manchesteru United tak, że mogły przypomnieć się d ...

#Manchester United
#marcus rashford

Falstart Mateusza Gamrota. Polak przegrał w debiucie w UFC. Co dalej?

Mateusz Gamrot przegrał w debiucie w UFC. Polak niespodziewanie i niejednogłośnie na punkty uległ Guramowi Kutateladze na gali UFC F ...

#Guram Kutateladze
#Mateusz Gamrot
#MMA
POKAŻ WIĘCEJ