newonce logo
POKAŻ WIĘCEJ
Paolo Rattini/Getty Images

Stefano Pioli uchował się jako trener AC Milan, a przy tym obronił włoską myśl szkoleniową przed obcymi wpływami, które próbowały się rozpanoszyć. Czas pokaże, czy ciepła woda w kranie okaże się tym, co dla mediolańskiego klubu najlepsze.

Dotychczas Ralf Rangnick polaryzował wszędzie, gdzie się pojawił. Tym razem udało mu się narobić sobie wrogów tam, gdzie jeszcze się nie pojawił. W trakcie ostatnich miesięcy, gdy przymierzał się do objęcia posady trenera Milanu, we Włoszech trwała przeciwko niemu niemal kampania. W mediach eksponowano raczej to, że ma 62 lata i nigdy niczego nie wygrał, a nie to, że stał się inspiracją dla całego bardzo dobrego pokolenia trenerów, z Juergenem Kloppem na czele, wprowadził niezwykle charakterystyczny styl gry, zbudował z niczego dwa kluby regularnie grające dziś w Europie i odkrył niezliczoną masę talentów. – Nie wiem, kim jest Rangnick. Nie znam kogoś takiego – mówił Zlatan Ibrahimović. Fabio Capello recenzował, że Niemiec zrobił rzeczy „interesujące, ale mało ważne”. Paolo Maldini polecał Niemcowi, by zanim nauczy się włoskiego, nauczył się szacunku. Luca Toni życzył Milanowi kogoś z większym nazwiskiem, a Andrea Bergomi wytykał, że Rangnick, przyzwyczajony do Niemiec, chce w Mediolanie sięgnąć po władzę, która we włoskim futbolu nie istnieje. W medialnym dyskursie chętniej eksponowano zalety Stefana Piolego i wady jego potencjalnego następcy niż odwrotnie. Gdy w końcu Milan ogłosił, że Pioli będzie pracował dalej, można było odnieść wrażenie, że to zwycięstwo nie tylko jednego człowieka, który zachował pracę, ale wygrana całej społeczności, która obroniła się przed obcym wpływem.

 

NIESPOTYKANA WŁADZA

Bergomi w jednym nie miał racji. Rangnick faktycznie żądał władzy, która we włoskim futbolu nie istnieje, ale nie dlatego, że jest przyzwyczajony do niemieckich realiów. W niemieckim futbolu taka władza też nie istnieje. Taka władza istnieje tylko w świecie Rangnicka, lubiącego kontrolować wszystko i wszędzie. Jak opisywali dziennikarze „11Freunde”, jako trener Lipska wprowadził nowe stałe godziny posiłków, zmienił układ stołów w jadalni, ustanowił zakaz używania w klubie telefonów i nakaz mówienia po angielsku bądź niemiecku. Niedostosowanie się oznaczało konieczność kręcenia „kołem fortuny”, które wskazywało jedną z kar będących w puli. Specjaliści analizowali sen jego zawodników, a psychologowie sprawdzali, których piłkarzy najlepiej łączyć w pary oraz których konfiguracji za wszelką cenę unikać.

 

OBSESJA WŁADZY

To przykłady tylko z ostatniego sezonu jego trenerskiej pracy, ale podobnie wyglądała cała jego kariera. Dlatego zawsze najlepiej sprawdzał się tam, gdzie mógł budować na gołej ziemi i wpływać nawet na układ boisk w centrum treningowym. Kiedy dostawał pieniądze, czas i pełnię władzy, zawsze odnosił sukces. Gdy musiał walczyć z różnymi prądami wirującymi w klubie, bywało trudniej. Z pracy w Schalke 04 zrezygnował, tłumacząc się wypaleniem. W Hannoverze 96 i VfB Stuttgart też nie zbudował sobie pomników. W Hoffenheim, czy w Lipsku, a także w prowincjonalnym Ulm, gdzie startował do kariery, już zawsze będzie wspominany jako wielki architekt, który stworzył coś z niczego.

 

KREATYWNY PROFESOR

 

Ivan Gazzidis, dowodzący Milanem z nadania amerykańskich właścicieli, długo wyglądał na chętnego, by spróbować powściągnąć wszelkie ambicje oraz poczucie wielkości wciąż panujące w Mediolanie i sprowadzić tego niemieckiego „Profesora” — jak pogardliwie nazywano Rangnicka po wystąpieniu w ZDF w 1998 roku, podczas którego zawiłym językiem tłumaczył taktykę — by czegoś Włochów nauczył. W trakcie ostatniej dekady klub miał trzech właścicieli i znacznie oddalił się od pozycji, którą kiedyś zajmował w europejskim i włoskim futbolu. By wrócić na należne miejsce, chciano poszukać kreatywnych i nieoczywistych rozwiązań. Rangnick, ze wszystkimi trudnościami, z którymi wiąże się jego zatrudnienie, wydawał się do takiego zadania idealny.

POZYCJA SIŁY

 

Biorąc pod uwagę, że Rangnick nigdy nie pracował poza obszarem niemieckojęzycznym i w dorobku ma tylko jeden Puchar Niemiec, można faktycznie być zdziwionym, że negocjował z Milanem z pozycji siły. Biorąc jednak pod uwagę, że to Rangnick, trudno czemukolwiek się dziwić. W kraju, w którym kluczową osobą w klubie, często nawet ważniejszą niż trener, jest dyrektor sportowy, potrafił przekonać ludzi, że najlepszym rozwiązaniem będzie unia personalna. Bo na dłuższą metę jedynym dyrektorem sportowym, z którym może się dogadać trener Rangnick, jest dyrektor Rangnick. W Niemczech przyjęło się już więc, że zatrudnienie go oznacza całkowitą zmianę struktur i oddanie pełni sportowej władzy w ręce jednego człowieka. W Mediolanie wynegocjował sobie ponoć także panowanie nad sztabem medycznym, co Maldiniego skłoniło do refleksji, że Rangnick wkracza kompetencjami w obszary, w których Milan ma na etatach wielu fachowców. Ma rację. W Niemczech Rangnicka się docenia, ale się go nie lubi. Właśnie za bezkompromisowy sposób działania i arogancję, z której poznali go Włosi, jeszcze zanim w ogóle się tam pojawił.

 

ROMANTYCZNA KLAMRA

To mogła nawet być romantyczna historia, bo Rangnicka jako trenera stworzył Arrigo Sacchi. Nie bezpośrednio, ale przez obserwację. Jedną z bardziej oklepanych anegdot w niemieckim piłkarskim kręgu kulturowym jest ta, w której Rangnick i Helmut Gross, jego mentor, zobaczywszy wielki Milan z przełomu lat 80. i 90. tak długo przewijali kasety wideo z nagraniami jego meczów, że aż wysiadł im magnetowid. To od Sacchiego i Walerego Łobanowskiego Niemiec zaczerpnął zamiłowanie do bardzo wysokiego i bardzo ryzykownego pressingu. Gdyby dane mu było znów zaprowadzić go na San Siro, byłoby to ładne zwieńczenie klamry po ponad trzydziestu latach od doznanego objawienia.

 

RADYKALNE POMYSŁY

Zatrudnienie go, choć dawało nadzieję zreformowania klubu i pchnięcia go na zupełnie inne tory, niosło też oczywiście ryzyko. W klubie takim jak Milan apodyktyczne rządy Rangnicka mogłyby na dłuższą metę być nie do zniesienia. Danie mu kontraktu oznaczałoby rewolucję personalną na wszystkich szczeblach i znaczne odważniejsze postawienie na młodzież. Mediolańczycy i tak chcą to robić, więc w ostatnim czasie regularnie ściągali względnie młodych i dobrze rokujących zawodników, jednak za namową Maldiniego i Zvonimira Bobana, dyrektora zwolnionego w marcu także dlatego, że nie zgadzał się na zatrudnienie Rangnicka, ściągnięto też doświadczonych Simona Kjaera i Ibrahimovicia. U Rangnicka transferów ludzi starszych niż 23 lata by nie było. To też jeden z jego zwyczajów, które wprowadza w każdym klubie.

ZŁY CZAS NA REWOLUCJĘ

Nie da się ukryć, że okres na wszczynanie takiej rewolucji jest fatalny. Z jednej strony tak szerokie zmiany zawsze wiążą się z wielkimi kosztami, co w czasach koronawirusowej niepewności nie jest najlepszym rozwiązaniem. Z drugiej, ich wprowadzenie wymaga czasu, a tego do przyszłego lipca nie będzie. Jeden sezon przechodzi płynnie w drugi, a Milan, który zakwalifikował się do Ligi Europy, będzie miał jesienią jeszcze mocniej, niż dotychczas wypełniony kalendarz. Sprowadzanie nowego trenera, do którego wszyscy musieliby się zaadaptować (bo Włosi mylą się, myśląc, że byłoby odwrotnie), byłoby trudne w fazie, w której treningi sprowadzają się głównie do regeneracji po poprzednim meczu.

 

NAJLEPSZA FORMA OD LAT

Mimo wszystkich znaków zapytania, wątpliwości i słabych punktów tej zmiany, Milan pewnie i tak by się na nią zdecydował, gdyby zespół nie zaczął znienacka tak dobrze funkcjonować pod rządami Piolego. Milan zajmuje trzecie miejsce w tabeli za 2020 rok. Od restartu rozgrywek jest niepokonany. Stracił w tym czasie tylko cztery punkty z trzydziestu. Rok kończyli jako jedna z najgorszych ofensywnie drużyn w Serie A, a dziś przeżywają serię, w której już od ponad dziesięciu meczów zawsze strzelają przynajmniej dwa gole, co – jak zauważono w „The Athletic” – nie zdarzyło im się od pół wieku. Świetną formę osiągnął Ante Rebić, traktowany dotąd jako niewypał transferowy, Hakan Calhanoglu nie grał tak dobrze od momentu, gdy wyjechał z Bundesligi, znakomicie radzi sobie Gianluigi Donnarumma, a wszystkich wokół inspiruje wieczny Zlatan. Im głośniej było w gazetach o nieuchronnym nadejściu Rangnicka, tym bardziej wszyscy piłkarze rozpływali się nad pracą Piolego. Oni też zdawali sobie sprawę, że dla nich zatrudnienie Rangnicka mogłoby oznaczać trudne czasy.

 

KRÓTKOTERMINOWY PIOLI

Mediolańczycy zdecydowali się na kontynuację. To wybór logiczny, bezpieczniejszy, sensowny, jednak nie ma pewności, czy długofalowo dobry. Pioli wyrobił sobie we Włoszech markę fachowca tymczasowego, który funkcjonuje dobrze, ale tylko przez jakiś czas. Jest ryzyko, że przy jakimś kolejnym jesiennym kryzysie, Milan znajdzie się za kilka miesięcy w punkcie wyjścia, czyli tam, dokąd wraca co jakiś czas od kilku lat. Dziennikarze portalu L’ultimo uomo zwracają też uwagę na to, co ten wybór oraz cała towarzysząca mu medialna kampania, mówi o włoskiej piłce, jako o środowisku konserwatywnym i hermetycznym, niedopuszczającym obcych wpływów.

 

HERMETYCZNY ŚWIAT

Nie licząc Ivana Juricia i Sinisy Mihajlovicia, którzy trenersko i tak kształcili się w Italii, w Serie A pracuje obecnie tylko jeden zagraniczny trener, Paulo Fonseca z Romy. Gdy już ktoś taki się pojawia, słyszy zewsząd, że musi się dostosować, nauczyć włoskiej piłki. „A najgorsi są tacy, którzy przychodzą, by nauczać, jak się gra w piłkę” – podkreślają dziennikarze. Niemcy są pod tym względem bardzo podobni, dlatego tak trudno miał z tamtejszymi ekspertami i mediami Pep Guardiola. Jego wpływ na innych trenerów okazał się jednak dla ligi nieoceniony. Na zagranicznych wpływach szkoleniowych, także włoskich, korzysta też od lat Premier League. Włosi poruszają się najczęściej w swoim sosie i w obrębie podobnych nazwisk, co także może nie być bez wpływu choćby na kondycję tamtejszej reprezentacji w ostatnich latach. Może więc obronienie włoskiej piłki przed panoszącym się Rangnickiem niekoniecznie jest powodem do świętowania. Na pewno nie okaże się nim dla samego trenera, który z językiem włoskim, przyswajanym intensywnie od miesięcy, został jak Himmilsbach.

#AC Milan
#Ralf Rangnick
#serie a

Najnowsze

Nauki za katarską mamonę. Jak zamierza grać Xavi Hernández

Ilekroć w Barcelonie coś się wali, myśli kibiców zmierzają ku Xaviemu. O tym, że zostanie szkoleniowcem Katalończyków nie ma wątpliwości, bardziej zastanawia nas kiedy i w jaki ...

#Al Sadd
#FC Barcelona
#LaLiga

Pokaż mi swojego Holendra, a powiem ci co wygrasz. Nathan Ake na ratunek Manchesterowi City

Porównywany do Ruuda Gullita, chwalony przez Virgila van Dijka, teraz, w wieku 25 lat, Nathan Ake ma być zbawcą Manchesteru City, br ...

#nathan ake
#manchester city
#Bournemouth

NFL Po Godzinach #14: Dziesięciu wspaniałych. Ranking najlepszych rozgrywających w NFL (PODCAST)

W kolejnej audycji NFL Po Godzinach rozmawialiśmy o zawodnikach, którzy rezygnują z gry w sezonie 2020 oraz tworzyliśmy ranking TOP ...

#NFL
#NFL po godzinach
#podcast

Imponujący restart NBA. LeBron bohaterem ostatniej akcji

Po 140 dniach wymuszonej przerwy NBA wróciła w wielkim stylu. LeBron James momentami męczył się na parkiecie w Orlando, ale ostatecznie to on zdecydował o wyniku derbów Los Ang ...

#LeBron James
#Los Angeles Clippers

Wysiedleńcy. Jak olimpijski buldożer zburzył życie milionów ludzi

Można gorzko zażartować, że to już dyscyplina olimpijska. Przymusowe wysiedlanie mieszkańców to bowiem od lat stały element organizacji igrzysk. Żart to jednak gorzki, bo przez ...

#igrzyska olimpijskie
#Tokio

Ciężka praca popłaca. Szczęsny, pierwszy bohater za Dybalą i Cristiano

Trzecie mistrzostwo Italii z rzędu Wojciecha Szczęsnego przeszło bez większego echa. Jakby wstąpienie do klanu Agnellich powodowało, ...

#Juventus
#serie a
#Wojciech Szczęsny

Kopciuszek opuścił salony. Koniec pięknej bajki Bournemouth. Jaki będzie jej kolejny rozdział?

Przez pięć lat Bournemouth zdążyło przyzwyczaić do siebie kibiców Premier League. Dla sporej części stało się nawet drużyną drugiego ...

#Bournemouth
#Championship
#Eddie Howe

Międzynarodowa B klasa. Kraków Dragoons jedynym w Polsce klubem obcokrajowców

W kadrze mają zawodników z ponad dwudziestu krajów z całego świata. W podkrakowskich wioskach są witani z ciekawością jako „ten międ ...

#B klasa
#klub obcokrajowców

Wioska o nazwie NBA. Obóz koszykarskich supergwiazd gotowy na start

Czy Kawhi Leonard sięgnie po tytuł mistrzowski z trzecim zespołem? Czy Giannis Antetokonumpo wreszcie potwierdzi supremację w play-o ...

#Koszykówka
#NBA
#restart NBA
POKAŻ WIĘCEJ