newonce logo
POKAŻ WIĘCEJ
Fot. Nicolò Campo/LightRocket via Getty Images

Trzecie mistrzostwo Italii z rzędu Wojciecha Szczęsnego przeszło bez większego echa. Jakby wstąpienie do klanu Agnellich powodowało, że wszystkiego sukcesy spowszedniały. Albo odhaczasz kolejny tytuł, albo totalnie rozczarowałeś. A przecież ten triumf opierał się w dużej mierze na interwencjach i równej formie Polaka.

Jest taki dość wymowny mem o tegorocznej formie Juventusu. Walący się budynek, totalnie przekrzywiony i gotowy do runięcia ma dopisek „Serie A”, ale jakoś jeszcze się trzyma na belkach podpierających. Wygląda to komicznie, bo powinien zostać zrównany z ziemią. Na podporach dopisano „Ronaldo”, „Dybala”, „de Ligt” oraz „Szczęsny”. I jakoś to się wszystko udało podtrzymać oraz uratować. Przynajmniej tymczasowo. Wiadomo, że sporo w tym przesady, bo Juventus aż taki tragiczny nie był, ale obrazek dobrze oddaje rozłożenie ról oraz bohaterów tej ligi. Bez tych wymienionych scudetto w końcu wylądowałoby w innym mieście.

Po prawdzie takiej dominacji nie widzieliśmy jeszcze nigdy w żadnych topowych rozgrywkach. To już dziewiąty sezon z rzędu, kiedy Juventus przyklepuje mistrzostwo. Trzecie z Wojciechem Szczęsnym w kadrze, w zasadzie tylko Giorgio Chiellini był częścią wszystkich. Nic dziwnego, że przeciwnicy latem będą się dopakowywać, aby nie pozwolić na dekadę włoskiego monopolu.

Myślicie, że to autopilot? Takie głosy się pojawiają, ale wydaje mi się, że nie ma nic trudniejszego niż bycie na szczycie i utrzymywanie się na nim. Kiedy poklepują cię po plecach, zaczynasz myśleć, że coś należy ci się z automatu, koncentracja i zaangażowanie zaczynają spadać. Nawet Szczęsny podkreślał, że to może być najtrudniejszy rok na zdobycie tytułu. Przy tylu mistrzostwach łatwo poczuć się zbyt pewnie. Może stąd szalone końcówki Juve i pobudki w drugiej połowie są uznawane za przejawy cynizmu, gdy w rzeczywistości to próba powrotu na normalny poziom po nieprzekonującym początku spotkania.

Patrzymy na Bayern czy PSG, ale oni nie są w stanie wygrywać kilka sezonów z rzędu z tak potworną regularnością. Zawsze ktoś przyłapie ich na gorszym momencie i sprawi, że zostaną zmieszani z błotem za niszczenie takiej marki. Wicemistrzostwo to największy policzek. A Juventusowi to się nie przytrafia. Połowa Italii go ruga, połowa kocha, to może stymulować, ale nadal bycie nieomylnym kosztuje niesamowicie dużo. „Motywacja do kolejnych tytułów jest dość prosta. Nie chcemy być tymi pierwszymi, którzy dadzą dupy i zostaną przez to zapamiętani” – mówił Wojciech Szczęsny w rozmowie z Piotrem Dumanowskim i Dominikiem Guziakiem, którzy wydali książkę „W krainie piłkarskich bogów. O Polakach w Serie A”.

Nic dziwnego, że komentarzem Wojciecha Szczęsnego po tytule 2019/20 było: „Ciężka praca popłaca”. Sam wie, ile trzeba włożyć w to, aby nie spadać ze szczytu. Tym bardziej przy takich atakach wysokogórskich Lazio, Interu, a nawet Atalanty. Porażka 0:2 z Cagliari (kapitalny mecz Sebastiana Walukiewicza) już po tytule mówi wiele – zrobili swoje, więc oprócz europejskich pucharów niewiele ich obchodzi. Poczucie wykonanego zadania było silniejsze niż chęć walki o capocannoniere dla Cristiano. To dość ludzkie. Nie jesteś w stanie zmusić się do identycznego poświęcenia na każde spotkanie, należy szukać priorytetów, kiedy głowa i nogi będą pracować na wyższych obrotach. Utrzymać je na odpowiednim poziomie przez kilka miesięcy to sztuka.

Obok trzeciego mistrzostwa Szczęsnego przeszliśmy jednak obojętnie, jakby było jego obowiązkiem. Jakby nie miał żadnej konkurencji ani marginesu błędu. Jakby tytuł przyznawali już przed sezonem, a wystarczyło się gdzieś zameldować i odebrać go za parę miesięcy. Łatwo wymazać z pamięci takie spotkania jak z Sassuolo (3:3), gdy reprezentant Polski wspinał się na szczyty możliwości i utrzymywał drużynę w grze. Ile to razy ratował punkty albo dawał nadzieję, mimo że przez większość spotkania kamera nawet nie zbliża się do jego strefy.

Szczęsny nie zostanie bramkarzem z największą liczbą czystych kont w Serie A. Do końca pozostała jeszcze kolejka, ale więcej będą mieli Samir Handanović z Interu oraz Juan Musso z Udinese. 11 meczów na zero z tyłu to nadal świetny rezultat, a tym bardziej kiedy weźmiemy pod uwagę, ile meczów oddawał Gigiemu Buffonowi. 42-latek wchodził między słupki na dziewięć spotkań Serie A i tylko raz niczego nie wpuścił. Zostawiając swojemu konkurentowi i kumplowi 1/4 sezonu, nadal był w ścisłej czołówce, co pokazuje klasę Szczęsnego. Zresztą akurat jego występy należy mierzyć inną miarą. Pamiętajmy o specyfice bycia golkiperem Juventusu.

W Turynie mogą się radować, że następcą dziedzictwa Buffona został taki człowiek. I on sam zapewne myśli podobnie. „Jestem szczęśliwy po kolejnym tytule. Mam jeszcze za cel wygranie 10. scudetto, jako że dwa mi ukradli. Czy nie przeszkadza mi bycie zmiennikiem Szczęsnego? Szczerze to wystawiłem się tym na próbę. Nigdy nie lubiłem arogantów, dlatego cieszę się, że przeszedłem tę próbę i świetnie nam się współpracuje” – powiedział po mistrzostwie Buffon. W kontekście aroganta myślał o sobie, że nie będzie w stanie pogodzić się z tą rolą. Ostatecznie jednak spodobały mu się wykreowane relacje mistrz-uczeń oraz charakter Wojtka.

Wojciech Szczęsny
Jonathan Moscrop/Getty Images

Przy okazji dziewiątego tytułu najwięcej mówiło się o Cristiano Ronaldo, Paulo Dybali (obaj odpowiadają za 79 procent goli zespołu) czy Juanie Cuadrado, lecz Polak też był jednym z fundamentów i bohaterów Juventusu. Przez wielu kibiców wręcz wymieniany na podium ze wspomnianą dwójką napastników. Na dziś trudno wyobrazić sobie lepszego bramkarza działającego w tak specyficznych warunkach tego klubu. Wiecznie musi być pod prądem, mimo że rzeczywistość niekoniecznie go do tego zmusza. Jak już szukamy ludzi z peleryną, trzeba tam koniecznie dorzucić Matthijsa De Ligta czy Leonardo Bonucciego – oni też dołożyli swój bardzo wartościowy, mistrzowski wkład. Zapewne Fabio Paratici jest szczególnie dumny właśnie ze strzałów w dziesiątkę z Polakiem i Holendrem. Nie jest łatwo przebudowywać taką defensywę, gdzie duch wspaniałych obrońców unosi się nad każdym nowym zawodnikiem. A oni nie tylko to dźwignęli, ale idealnie wpasowali się do turyńskiej atmosfery wielkości.

Przyjemnie teraz wrócić do słów Guido Nanniego, trenera bramkarzy pracującego ze Szczęsnym w Romie: „On stanie się jednym z najlepszych w historii na scenie bramkarzy. Juventus dokonał szalenie dobrej transakcji. Mam do tego chłopaka słabość. Od pierwszego dnia z wielką pokorą oddał się do naszej dyspozycji. Jest mądrym, wykształconym facetem. To nieoszlifowany diament, gdy przyjeżdżał do nas z Anglii. Ma zdolność do szybkiej nauki. Wydaje mi się, że jeszcze nie widzieliśmy tego, gdzie sięga jego potencjał. W porównaniu z innymi jakich prowadziłem, ma tę szaloną cechę wspaniałych, topowych bramkarzy”.

To już drugi sezon, kiedy jest pewniakiem i fundamentem wywalczenia scudetto. A jednak gdy zapytamy o najlepszych golkiperów na świecie, będzie ustępował nazwiskom z Hiszpanii czy Anglii. To już kwestia marki oraz popularności. Było o nim cicho przecież nawet wtedy, gdy został nominowany przez „France Football” do nagrody im. Lwa Jaszyna dla najlepszego bramkarza roku. My tylko możemy się dziwić dlaczego – średnia 3,3 interwencji na mecz znów robi wrażenie, 11 czystych kont w lidze włoskiem tym bardziej. Wśród specjalistów z Juventusu nie ma tematu, by w ogóle zastanawiać się nad tą pozycją.

Źródło: SofaScore

Patrząc na kwoty rynku transferowego w ostatnich latach, mistrzowie Italii niesamowicie trafili z wydaniem tych 14 milionów euro na Polaka. Możemy o nim mówić trochę jak o Thibaucie Courtois – nie jest tak zaangażowany w budowanie akcji, ale w defensywie można mu zaufać bez względu na okoliczności. Tam emanuje pewnością siebie, doskonale dogaduje się z linią defensywną, przejawia cechy lidera, które odpowiadają jego partnerom. Ma w sobie mądrość, dojrzałość i pracowitość, nie tylko talent, z którym chociażby Joao Cancelo nie odnalazł się w Turynie.

Italia spadła Szczęsnemu z nieba, utożsamia się z tym krajem, odnalazł tam inspirację i nowe spojrzenie. To dzięki Luciano Spalettiemu i Romie znów zakochał się w piłce. „Odkryłem ją na nowo w zupełnie innych aspektach” – mówił na naszych łamach. Bez wstydu ani wahania należy go dziś wymieniać w gronie największych specjalistów na swojej pozycji. W ścisłej czołówce.

Jakby wejść w jego buty, nic dziwnego, że debata o miejscu w bramce reprezentacji wydaje się nienaturalna. Przecież wszedł już na taki poziom, że nawet na trzecie mistrzostwo Włoch z rzędu reaguje się wzruszeniem ramion. Nieustanny rozwój oraz utrzymywanie takiej formy zasługuje na szacunek. To najlepiej ocenią i docenią jego koledzy – w sytuacji kiedy możesz tylko stracić, kolejny tytuł powinien smakować podwójnie. Nawet jeśli stracił smak nowości.

#Juventus
#serie a
#Wojciech Szczęsny

Najnowsze

Historia niedoszłej rewolucji. Rangnick, Pioli i wojna kulturowa w Milanie

Stefano Pioli uchował się jako trener AC Milan, a przy tym obronił włoską myśl szkoleniową przed obcymi wpływami, które próbowały si ...

#AC Milan
#Ralf Rangnick
#serie a

Imponujący restart NBA. LeBron bohaterem ostatniej akcji

Po 140 dniach wymuszonej przerwy NBA wróciła w wielkim stylu. LeBron James momentami męczył się na parkiecie w Orlando, ale ostatecznie to on zdecydował o wyniku derbów Los Ang ...

#LeBron James
#Los Angeles Clippers

Wysiedleńcy. Jak olimpijski buldożer zburzył życie milionów ludzi

Można gorzko zażartować, że to już dyscyplina olimpijska. Przymusowe wysiedlanie mieszkańców to bowiem od lat stały element organizacji igrzysk. Żart to jednak gorzki, bo przez ...

#igrzyska olimpijskie
#Tokio

Kopciuszek opuścił salony. Koniec pięknej bajki Bournemouth. Jaki będzie jej kolejny rozdział?

Przez pięć lat Bournemouth zdążyło przyzwyczaić do siebie kibiców Premier League. Dla sporej części stało się nawet drużyną drugiego ...

#Bournemouth
#Championship
#Eddie Howe

Międzynarodowa B klasa. Kraków Dragoons jedynym w Polsce klubem obcokrajowców

W kadrze mają zawodników z ponad dwudziestu krajów z całego świata. W podkrakowskich wioskach są witani z ciekawością jako „ten międ ...

#B klasa
#klub obcokrajowców

Wioska o nazwie NBA. Obóz koszykarskich supergwiazd gotowy na start

Czy Kawhi Leonard sięgnie po tytuł mistrzowski z trzecim zespołem? Czy Giannis Antetokonumpo wreszcie potwierdzi supremację w play-o ...

#Koszykówka
#NBA
#restart NBA

Miliard w rozumie. Co robi Brentford, gdy nikt nie patrzy?

Awangarda futbolu knuje na przedmieściach Londynu. Zlikwidowali akademię, zatrudnili trenerkę snu, ciągle mówią o potędze danych i obsesji ukrytych talentów. A wszystko pod ste ...

#Brentford
#Championship
#Matthew Benham

Zaległe starcie legend czy tylko skok na kasę? Tyson vs Jones Jr., czyli o co tu chodzi

Na pewno wszyscy, którzy choć trochę interesują się sportem, trafili już na nagłówki mówiące, że Mike Tyson zamierza we wrześniu wal ...

#boks
#Mike Tyson
#Roy Jones Jr.

Immobile najlepszym strzelcem Europy, Walukiewicz ograł Juve (SERIE A W PIGUŁCE)

Robert Lewandowski i Cristiano Ronaldo zostają w tyle. Już tylko kataklizm może pozbawić Ciro Immobile zwycięstwa w klasyfikacji str ...

#Ciro Immobile
#liga włoska
#serie a
POKAŻ WIĘCEJ