newonce logo
POKAŻ WIĘCEJ
FOT JAKUB GRUCA / 400mm.pl

Kibice na trybunach robią, co chcą. Piłkarze w czasie wolnym korzystają z życia w otoczeniu innych ludzi. Ale gdy zapoznają się z murawą na stadionie, przechadzają się po boisku w maseczkach. Są przecież objęci reżimem sanitarnym.

Wchodząc we wtorek na stadion Wisły Kraków, na moment zdębiałem. Zgodnie z instrukcjami skierowałem się do windy. Gdy podjechała, człowiek będący w środku zapytał, na które piętro chcę pojechać. Tak, jakbym sam nie mógł wcisnąć odpowiedniego przycisku. Przed wejściem przecież starannie zdezynfekowano mi ręce. Okazało się, że nie mogę. Nie z dbałości, bym nie zgarnął z przycisku koronawirusa, lecz o to, bym nie zjechał na poziom -1, gdzie znajdują się piłkarze. Oni są przecież w reżimie sanitarnym. Gdyby ktoś nieproszony się tam znalazł, spowodowałby zagrożenie zarażeniem któregoś z zawodników.

Chronieni są też pracownicy LiveParku, czyli firmy produkującej sygnał telewizyjny z meczów ekstraklasy. Na obiekcie Cracovii dziennikarze nie mogą więc korzystać z trybuny prasowej, tylko siedzą wśród kibiców, bo w tradycyjnym miejscu mijaliby się z operatorami kamer. A w ten sposób stwarzaliby zagrożenie zarażeniem któregoś z piłkarzy. Na Wiśle jest techniczna możliwość podzielenia trybuny prasowej tak, by część należała do dziennikarzy, a część do operatorów. Ale by zapewnić brak styczności, media przeniesiono na osobny parking. Wszystko ze względów bezpieczeństwa.

 

WEEKENDOWE WYPADY

Równocześnie Jakub Rzeźniczak, piłkarz Wisły Płock, znajdujący się oczywiście w reżimie sanitarnym, jedzie sobie w niedzielę na stadion do Warszawy, by w towarzystwie pięciu tysięcy ludzi usiąść na trybunach i obejrzeć mecz Legii ze Śląskiem Wrocław. Na pamiątkę strzela sobie jeszcze zdjęcie z trzema osobami, obejmując się z nimi. Oczywiście, nie trzymając dystansu i nie nosząc maseczki. W podobnym czasie Mateusz Skrzypczak i Eryk Kryg, piłkarze II-ligowych rezerw Lecha, również objęci obostrzeniami, zostali sfotografowani podczas sobotniej imprezy w Nocnym Targu Towarzyskim w Poznaniu. Ale oczywiście, gdy będą się przed meczem zapoznawać ze stanem murawy, założą na twarze maseczki.

 

BUNDESLIGA ZGODNIE Z PLANEM

W ten weekend rozgrywki kończy Bundesliga. Pierwsza liga, która odważyła się wrócić do gry, mimo trwającej epidemii. Stworzone w Niemczech zasady obowiązujące na stadionach i wokół nich stały się punktem odniesienia dla wielu krajów. A przede wszystkim pokazały, że można. Mimo wielu obaw udało się dograć Bundesligę do końca i bez żadnych nieprzewidzianych zdarzeń. W terminie, czyli przed 30 czerwca, zanim wielu piłkarzom wygasną kontrakty. Bundesliga była pionierem i wykazała się odwagą, ale do samego końca nie przestała się pilnować. Gdy piłkarze zaczęli się obściskiwać po golach, podniósł się medialny lincz, który sprawił, że wszyscy inni ciągle się pilnowali. Dopiero niedawno rezerwowi przestali nosić maski, ale wciąż siedzą na trybunach oddaleni od siebie. Gdy Jadon Sancho zrobił sobie zdjęcie bez maseczki u fryzjera, całkiem serio zastanawiano się, czy go nie zawiesić. Nie było mowy, by kogokolwiek wpuszczać na trybuny. Albo, żeby ktoś nieproszony przedarł się na boisko i zbliżył do bramkarza w trakcie meczu, jak zdarzyło się w Gdyni podczas meczu Arki z Wisłą Kraków.

 

WIELOPOZIOMOWA FIKCJA

W Niemczech od początku komunikowano: gramy, by dokończyć ligę, a nie po to, by ogłosić zakończenie epidemii. Oglądając Bundesligę, wciąż trudno zapomnieć, że okoliczności są wyjątkowe. W Polsce natomiast utrzymuje się na stadionach fikcję. We wtorkowy wieczór w Krakowie była piękna pogoda. Podjeżdżając pod stadion Wisły, widziałem tłumy ludzi spędzające czas na Błoniach. Wszelkie zasady są ignorowane w galeriach handlowych i na wiecach wyborczych. Na stadionach dzieje się dokładnie to samo. Kibice Lecha, czy Górnika Zabrze zebrali się w zwartą grupę, jak robią zwykle. Fani Legii Warszawa zrobili to samo. Przygotowali nawet oprawę, którą z dumą w mediach społecznościowych wyeksponował oficjalny profil klubowy. Żadne prawa i ustawy nie zabiorą im przecież zabawy. Ale łamanie zasad odbywało się nie tylko z powodu krnąbrności fanów. Na Cracovii wszyscy nawet trzymali dystans. Jednak gdy nad stadion przyszło oberwanie chmury i dolne rzędy trybun w żaden sposób nie były zasłonięte przed deszczem, wszyscy przenieśli się na górę i usiedli obok siebie. W tym przypadku to warunki atmosferyczne pokazały, jaką fikcją jest zapraszanie na stadion kilku tysięcy ludzi i oczekiwanie od nich trzymania dystansu.

 

WZAJEMNE OSZUSTWA

Nie chcę się mądrzyć na tematy epidemiczne. Nie znam się na nich i nie o to mi w tym wszystkim chodzi. Chodzi o wzajemne oszukiwanie się. Są pewne obostrzenia, ale nikt ich nie przestrzega. Nikt też nie wymaga ich przestrzegania. Piłkarze niby są chronieni, jednak sami się tym nie przejmują. To irytuje mnie najbardziej. Sporo osób starało się w trakcie przymusowej przerwy przygotowywać odpowiednie plany, lobbować u ważnych ludzi, rozmyślać, jak zorganizować ligę, by ochronić ją finansowo. By kluby mogły otrzymać wszystkie transze z praw telewizyjnych, zarabiać na biletach, miały gdzie eksponować sponsorów, wywiązując się tym samym z odpowiednich umów. Wszystko to pozwalało im nie bankrutować, wypłacać piłkarzom umówione i bardzo dobre pensje. Od samych zawodników wymagano tylko jednego: trzymajcie się planu. Obejrzyjcie mecz Legii w telewizji. Napijcie się piwka w domu, zamiast w Nocnym Targu. Nie chcę się zresztą czepiać tylko Rzeźniczaka, czy młodych z Lecha. Pewnie nie są jedyni. Pewnie wielu normalnie korzysta z życia, mając gdzieś wytyczne. Tyle że akurat ich zdjęcia nie wypłynęły do sieci.

 

POLSKA BIAŁORUŚ

Przez trzy miesiące śmialiśmy się z Białorusinów, że niczym się nie przejmują, tylko normalnie grają i wpuszczają ludzi na trybuny, jakby nic się nie działo. Dziś sami jesteśmy jak Białorusini. Z tą różnicą, że oni przynajmniej nie oszukiwali, że próbują się przed czymś chronić. My oszukujemy. Jeśli uznajemy, że trwa epidemia, nie wpuszczajmy ludzi na stadiony, bo nie da się na nich zachować ograniczeń. Jeśli uznajemy, że epidemia się skończyła albo że trzeba sobie normalnie żyć obok niej, wpuszczajmy wszystkich. Pozwólmy temu chłopakowi z Krakowa oglądać mecz, zamiast kazać mu robić w windzie sztuczny tłum przez dziewięćdziesiąt minut. Skończmy z fikcją, czyli tą dziwną hybrydą, którą mamy obecnie.

Z każdą kolejką coraz bardziej dochodzę do wniosku, że cały ten reżim sanitarny jest utrzymywany aktualnie tylko po to, by trzymać dziennikarzy na dystans od piłkarzy. Czy to nie cudowne, gdy pytania na konferencji prasowej zadaje rzecznik klubu, nikt w strefie mieszanej nie podtyka tych cholernych dyktafonów, a w środku tygodnia nie umawia się na nudne wywiady i nie plącze się po klubie, podglądając treningi i podpytując kontuzjowanych zawodników, kiedy wracają? Mam wrażenie, że obostrzenia dotyczące izolowania dziennikarzy od piłkarzy to jedyne, które tak naprawdę są na stadionach bezwzględnie przestrzegane.

#ekstraklasa
#Koronawirus
#reżim sanitarny

Najnowsze

Ostatni taniec Bruce’a Lee. Czy legenda karate zaliczy drugie wejście smoka? ESPN szykuje filmowy hit

Po sukcesie serialu „The Last Dance” ESPN idzie za ciosem i wypuszcza kolejny dokument o ...

#bądź jak woda
#bruce lee
#ESPN

Karbownik: Nowocześni boczni obrońcy są dziś jak rozgrywający. Staram się wpasować w ten trend (WYWIAD)

– Nigdy nie trzeba było mnie sprowadzać na ziemię. Zawsze w juniorach byłem cichy, spoko ...

#ekstraklasa
#Legia Warszawa

Złota Piłka dla Lewandowskiego. Jeszcze nigdy nie było tak blisko (FELIETON)

Nie mam pojęcia, czy Robert Lewandowski zdobędzie w tym roku Złotą Piłkę, ale jedno jest pewne: żaden piłkarz w Europie nie zrobił t ...

#Bayern Monachium
#Liga Mistrzów

Puchar dla pucharu. Cracovia na drodze do ukojenia największego bólu kibiców

Od kilku lat krakowski klub dostarcza przykładów, że nie jest z nim tak źle, jak przyjęli o nim myśleć tradycyjnie fatalistycznie na ...

#Cracovia
#ekstraklasa
#Puchar Polski

Zagraj to jeszcze raz, Wayne. Premier League znów poczuje moc Rooneya? Ostatni uliczny wojownik nie chce się zatrzymać

Jako dziecko w rankingu idoli wyżej od Alana Shearera stawiał... Raphaela, jednego z boh ...

#premier league
#wayne rooney

Człowiek za pół miliarda dolarów. Mahomes zresetował rynek kontraktem bez precedensu (ANALIZA)

Patrick Mahomes przedłużył kontrakt z Kansas City Chiefs do 2031 roku. Ta zawiła umowa nie może równać się z niczym, co widzieliśmy ...

#Kansas City Chiefs
#NFL
#Patrick Mahomes

Decyzja, po której NBA nie była już nigdy taka sama. Mija dekada od szokującego wieczoru z LeBronem Jamesem w roli głównej

Dokładnie dziesięć lat temu LeBron James usiadł przed kamerami ESPN i wypowiedział słynn ...

#Cleveland Cavaliers
#ESPN
#LeBron James

Napastnik średniej klasy europejskiej. Pierwsza runda Krzysztofa Piątka w Hercie

To był bardzo burzliwy sezon dla napastnika, który tuż po wyjeździe z Polski został objawieniem ligi włoskiej. Były gracz Cracovii n ...

#bundesliga
#hertha berlin

KĄCIK FANTAZJI: Szukamy różnic u tych, którzy jeszcze grają o konkretne cele

Miedzy zakończeniem kolejki 33+ w FPL a deadlinem ustawiania składów na GW34+ jest mniej niż 20 godzin. Czas na garść porad w następ ...

#Fantasy Premier League
#Kącik Fantazji

FUTBOLOWA GORĄCZKA #25. Waga słowa w szaleństwie poprawności politycznej. Gdzie jest górna granica absurdu?

Komentatorzy stacji Sky Sports muszą uważać na wypowiadane zdania – jeśli w ich narracji ...

#komentatorzy
#Black Lives Matter
#ESPN
POKAŻ WIĘCEJ