newonce logo
POKAŻ WIĘCEJ
Fot. Manuel Queimadelos/Quality Sport Images/Getty Images

Prześmiewczo mówiono, że na Estadio de la Cerámica powstało cmentarzysko dla piłkarzy chronicznie kontuzjowanych. Trzy lata, miesiąc i jeden dzień trwała nierówna walka Bruno Soriano o powrót na boisko. Upadał wielokrotnie. Ale podobną drogę krzyżową przebyli Santi Cazorla i Sergio Asenjo, a dziś znów wprawiają w zachwyt. Villarreal to wyjątkowy klub jak na wartości rządzące światem piłki.

Wiadomość kolejki w Hiszpanii już znamy. Bruno Soriano, jeden z najlepszych rozgrywających swojego pokolenia, wrócił do gry po ponad trzech lat. Wszedł tylko na kilka minut w wymagającym spotkaniu z Sevillą (2:2), ale ile trudnych do przetrawienia emocji malowało się na jego twarzy. Świat obiegł wzruszający wywiad pomeczowy, kiedy rozemocjonowanemu 36-latkowi trudno było się nie rozkleić. Puściło. Zeszło z niego całe cierpienie, zostawił za sobą koszmar życia i tak liczne rozczarowania.

Mówił maksymalnie prostymi słowami, lecz to film, który powinno się puszczać wszystkim młodym adeptom piłki. Lekcja niezłomności, pokory i charakteru. Upadków, by później powstawać. Przypadek Bruno niesie za sobą najlepsze cechy hiszpańskiego piłkarza. „Życie polega na tym, aby próbować. Wiecznie próbować” – tłumaczył po tym, gdy kilka razy musiał zaczynać wszystko od początku. Kilkukrotnie wracał na boisko, a ból nie ustępował. Najpierw było leczenie zachowawcze, a później operacja. Nie pomogło. Musiał znów iść pod nóż, znów przechodzić rehabilitację, docierał daleko, a rzeczywistość znów przesuwała go na start. Powikłania ciągle dawały o sobie znać. „Ile razy myślałem, aby to skończyć. Tych rozczarowań było zbyt wiele” – przyznawał. Trzykrotnie dostawał zgodę powrotu na boisko, by później zaczynać leczenie od początku. Data jego powrotu w końcu stała się tajemnicą, bo doświadczony pomocnik zbyt przeżywał kolejne niepowodzenia. Przyjęło się o tym nie rozmawiać i zostawić go w spokoju.

Zastąpił Paco Alcacera dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry. Zwykle piłkarze nie podchodzą poważnie do takiej zmiany, rozżaleni chcieliby dostać więcej, a u Bruno widzieliśmy skupienie na każdym zagraniu. „To było ważne kilka minut. Co miałem w głowie? Aby tylko pomóc kolegom, aby coś wnieść” – mówił ze skromnością wieloletni kapitan Villarrealu. Młodzi, którzy mają tendencję do narzekania i stają się roszczeniowi, powinno obejrzeć to nagranie. Jeden z najważniejszych ludzi klubu podchodzi z wdzięcznością do tego, że mógł rozegrać pięć minut. Postawa, z jakiej można czerpać. Ponad trzy lata spędził na leczeniu. To coś niewyobrażalnie trudnego dla psychiki człowieka.

W swoim czasie Bruno zasługiwał na grę w najlepszych klubach świata. To 10-krotny reprezentant Hiszpanii, ale mówimy o człowieku zbierającym minuty w erze Sergio Busquetsa, Xaviego czy Xabiego Alonso. Ceniony w całym kraju. Termometr gry. Mózg drużyny. Symbol Villarrealu. „Najgorszym momentem każdego tygodnia było oglądanie kolegów z trybun” – przyznaje. Przeżył 1128 dni drogi krzyżowej, jak piszą Hiszpanie. Łzy Bruno Soriano po powrocie były najpiękniejszym, co można było zobaczyć. W trudnym momencie dla całego kraju pokazał, że nigdy nie wolno się poddawać.

Ostatnio ktoś zapytał mnie, dlaczego ten klub jest tak wyjątkowy. Dlaczego zawodnicy chcą zostawać tam latami i odrzucają propozycje większych klubów. Bo Villarreal to wartości. Przede wszystkim zespół o rodzinnej atmosferze, z aspiracjami na grę w Europie i ładną piłkę, a przy tym bez tak dużej presji kibicowskiej. Region jest raczej skoncentrowany na Valencii, zresztą w tym mieście przesiaduje i mieszka większość piłkarzy, ale sam klub jest wspaniale zorganizowany. I pokazuje to po zaufaniu, jakim obdarza zawodników.

Bruno Soriano przeszedł ponad trzyletni koszmar. Nikt nie wyobrażał sobie, aby wracając, nie założył opaski kapitana. Chcieli mu upamiętnić ten moment w tak ważnym spotkaniu z Sevillą gotową na grę w Lidze Mistrzów, a nie w rozstrzygniętej rywalizacji z beniaminkiem. Santi Cazorla przecież również wyszedł z piekła. Lekarze przepowiadali mu, że sam spacer będzie już sukcesem. Gangrena opanowała nogę, był skazywany na kalectwo. Piłkarsko przepowiadali mu cmentarz i zakończenie kariery. Villarreal wyciągnął rękę, pozwolił się odbudować, a dziś 35-latek trafiłby do jedenastki sezonu wielu ekspertów za swoje występy. Sergio Asenjo? Cztery razy zerwane więzadła w pięć lat. Piłkarze nie podnoszą się czasem po jednym takim urazie. Wszyscy z nich chcieli podziękować futbolowi. Mieli już dość. Zmieniali lekarzy, fizjoterapeutów, metody podejścia. Godziny przepracowali z psychologami. W ich głowach momentami brakowało nadziei. Wszyscy zagrali z Sevillą. Mają obrany kierunek na powrót do Europy. Po pandemii wrócili, zdobywając 10 na 12 możliwych punktów. Dla kogo jak kogo, ale dla nich słowo problem nie istnieje.

Villarreal udziela lekcji człowieczeństwa. Szacunku do swoich ludzi. W świecie nastawionym na zarobek, konsumpcjonizm, pogoń za sukcesem, zostawia miejsce na ludzkie odruchy. Przecież to oni chcieli wyciągnąć rękę do Giuseppe Rossiego zrujnowanego kontuzjami. Takich gestów mieli wiele. Później wychodzi Bruno Soriano i mówi: „Zagrałem w finale Ligi Mistrzów. Dla mnie taki wymiar miało to pięć minut z Sevillą”.

Płaczący Bruno Soriano wchodzący do szatni przy owacjach i oklaskach kolegów to najwspanialszy obrazek ostatnich tygodni w hiszpańskiej piłce. Leżąc na stolikach fizjoterapeutów, słuchał słów wsparcia Santiago Cazorli, który wyszedł z dramatycznej sytuacji. Jego przykład z pewnością go budował. „Czekam na ciebie na boisku. Musisz się poświęcić i wiele wycierpieć, ale dasz radę” – wysłuchiwał. Soriano mógł dawno powiedzieć sobie dość. Na kimś może nie zrobić to wrażenia, skoro klub utrzymał jego pensję 4 milionów brutto rocznie. Nie obniżyli jej. Ale taki człowiek z miejsca dostałby ciekawą funkcję w sztabie sportowym dowolnego klubu. Z jego doświadczeniem, klasą i podziwem całego kraju. Chodziło mu jednak głównie o to, by jeszcze przez chwilkę poczuć się jak piłkarz. Aby znów tego dotknąć. I osiągnął coś, co wielokrotnie wydawało mu się niemożliwe. Ale czy to byłoby możliwe gdzie indziej niż na dawnym El Madrigal? Jego umowa wygasa z końcem sezonu, przyszłość jest nieznana, ale Bruno wierzy, że do tego wspaniałego filmu można dopisać jeszcze zakończenie.

#Bruno Soriano
#LaLiga
#Santi Cazorla
#Sergio Asenjo
#Villarreal

Najnowsze

Z piłką przez Europę. Groundhopper, który wstał zza biurka, by realizować pasję

Matt Walker piłkarską Europę ma w małym palcu. Autor książki "Europe United" opowiada nam o swoich przygodach w najdalszych zakątkac ...

#groundhopping
#Matt Walker
#piłka nożna

KĄCIK FANTAZJI: Zaczął się sprint, a czasu jest niewiele. Kogo kupić z myślą o paru kolejkach?

Ledwo jedna kolejka zakończyła się w poniedziałek o 23, a już następna rusza we wtorek. Czas na kolejną porcję porad w FPL.

#Fantasy Premier League
#Kącik Fantazji

Współczesne dynastie. Synowie, którzy podbijają te same ligi, co ich ojcowie

Wychowywali się jako synowie znanych piłkarzy, a z czasem sami takimi zostali. Historia futbolu zna mnóstwo takich przypadków. Można ...

#dzień ojca
#ojcowie i synowie

FUTBOLOWA GORĄCZKA #23. Sheffield United – fajna byłaby to historia, ale Europa chyba nie jest gotowa na oglądanie The Blades. Wolę jednak Wolverhampton

Zamrożenie rozgrywek Premier League nie posł ...

#premier league
#sheffield united

Czy to najlepszy obrońca świata? Błogosławieństwo od maestro defensywy i diaboliczna przebiegłość

Sergio Ramos to piłkarz z gatunku tych, których zawsze wolałbyś mieć po swojej stronie. Jego liczby pod bramką rywala zawstydzają to ...

#LaLiga
#Real Madryt
#Sergio Ramos

Belgijski reżyser kina akcji. Jak Kevin De Bruyne z niechcianego w Anglii stał się kozakiem, który schował Premier League do kieszeni

Z twarzy podobny do księcia Harry’ego. Nie m ...

#kevin de bruyne
#jose mourinho
#Chelsea

Skandal obyczajowy, ognisko epidemii i fatalny zespół. Koszmary prezesa Schalke

Dla Clemensa Toenniesa sezon zaczął się od wywołania skandalu obyczajowego, a zakończył wyhodowaniem olbrzymiego ogniska koronawirus ...

#bundesliga
#Clemens Toennies
#Schalke 04

Michał Zachodny. Jak nowe perspektywy otwierają oczy na piłkę (WIDEO I PODCAST)

Najpierw oceniał innych jako dziennikarz, później sam stanął po drugiej stronie, gdy dołączył do sztabu Jacka Magiery w reprezentacj ...

#La Polemica
#Michał Zachodny

Chelsea zwycięzcą kolejki, beznadziejne Bournemouth ciągnie do Championship (FIVE-A-SIDE)

Chelsea, choć z problemami, ugrała w ten weekend najwięcej. Ciekawie nadal jest na dole tabeli, gdzie odstawać zaczyna Bournemouth. ...

#Bournemouth
#Chelsea
#Five-a-side
POKAŻ WIĘCEJ