newonce logo
POKAŻ WIĘCEJ
PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Aleksandar Vuković w ciągu roku trzech napastników stracił z powodu transferów, a dwóch ze względu na kontuzje. Stykowe mecze wygrywa mu więc teraz szósty. Mając takie bogactwo w ataku, nie trzeba się obawiać ani kontuzji, ani spotkań, w których drużynie nie idzie.

Przy okazji meczów Wisły Kraków z Legią Warszawa, nieważne, jak nierówne by były i jak wiele punktów nie dzieliłoby obu drużyn w tabeli, nie da się uciec od wspomnień. Nie uciekał od nich również Aleksandar Vuković, który na konferencji prasowej przed wyjazdem do Krakowa przyznał, że dla niego mecz z Wisłą to największy klasyk. W Polsce jest od prawie dwudziestu lat. Trafił na czasy, w których opowieści o rywalizacji z Górnikiem Zabrze i Widzewem Łódź mógł słuchać tylko od starszych pracowników klubu, a wielkiej konkurencji ze strony Lecha ani jako piłkarz, ani jako trener nie miał okazji odczuć. Wielkim konkurentem była Wisła.

 

WSPOMNIENIE WIELKIEJ WISŁY

Gdy ja wspominam tamtą Wisłę, wspominam przede wszystkim napastników. Wielu napastników. Równocześnie grało ich zwykle dwóch. Każdy z nich rywalizował o miejsce w czołówce klasyfikacji strzelców. Byli oczywiście Tomasz Frankowski i Maciej Żurawski. Ale przecież ich zmiennikiem był Marcin Kuźba, który przecież ocierał się o reprezentację Polski. Paweł Brożek, którego talent dało się dostrzec dość wcześnie, długo musiał czekać na zostanie numerem jeden w ataku. Łukasz Sosin, który potrafił później seryjnie strzelać gole i też trafił do reprezentacji, prawdziwej szansy w Wiśle się nie doczekał. Solidni ligowcy, jak Grzegorz Niciński, Olgierd Moskalewicz czy Daniel Dubicki, musieli uciekać w poszukiwaniu częstszej gry. Oczywiście, że wszyscy oni nie występowali przy Reymonta jednocześnie. Tamta Wisła zawsze miała jednak więcej niż jednego skutecznego napastnika. Zwykle miała ich przynajmniej trzech.

Futbol od tego czasu bardzo się zmienił. Śmierć pozycji środkowego napastnika ogłoszono już kilkakrotnie. Za każdym razem okazywało się, że przedwcześnie. Odejście od tradycyjnego wtedy 4-4-2, na rzecz gry z jednym napastnikiem lub nawet z wystawianiem fałszywego, sprawiło, że tyle bogactwa w ataku, co wielka Wisła, nie trzymał już w kadrze nikt. Odpowiedzialność za ofensywę zaczęła się rozkładać na więcej barków. To, że gole napastników ważą sporo, wciąż się jednak nie zmieniło. Waldemar Fornalik także dlatego uchodzi za znakomitego fachowca w polskich warunkach, że u niego atakujący zawsze strzelają. Gdybym był napastnikiem, chciałbym grać w klubie prowadzonym przez Fornalika.

 

DOBRE ŻYCIE NAPASTNIKÓW

Ani nie mam zamiaru porównywać obecnej Legii do dawnej Wisły, ani jej aktualnych napastników do tych, którzy grali w Krakowie, ani nawet Aleksandara Vukovicia do Fornalika. Serb funkcjonuje na trenerskim rynku krótko. Samodzielnie pracuje dopiero od trochę ponad roku. Już widać jednak, że napastnicy mają u niego dobrze. W końcówce poprzedniego sezonu Legię ciągnęły gole Carlitosa. Gdy w lecie Vuković uparcie stawiał na Sandra Kulenovicia, udało się go sprzedać za niezłe pieniądze. Odejście dwóch podstawowych napastników pozostało całkowicie nieodczuwalne, bo z formą wystrzelił Jarosław Niezgoda. Jego sprzedaż w ogóle Legii nie zabolała, bo w życiowej formie był Jose Kante. A gdy wypadł z kontuzją, gola w praktycznie każdym meczu zaczął strzelać Tomas Pekhart. Przeciwko Wiśle to jego trafienia pozwoliły odwrócić losy spotkania. Przed tygodniem rozstrzygnął inny klasyk z Lechem. A gdzieś w tym wszystkim dwa gole zdążył strzelić jeszcze Maciej Rosołek. Co najważniejsze, nie da się tego skwitować tylko tym, że Vuković korzysta z faktu, że Legia ma najwięcej pieniędzy. Praktycznie każdy z jego napastników wcześniej miał problemy, zawodził albo wręcz był już na bocznym torze.

 

TRZY RAZY PONAD ŚREDNIĄ

Legia ma najsilniejszą ofensywę i stwarza sporo sytuacji. Jednak nawet gdy ich nie stwarza, jak w Poznaniu, czy przez długie fragmenty meczu w Krakowie, potrafi strzelać gole, bo w jej ataku biegają ludzie, którzy wykorzystują nadarzające się okazje. Czasem nawet pół okazji. Vuković świętował w niedzielę 50. mecz na ławce Legii. Napastnicy zdobyli u niego 46 bramek. Średnio w praktycznie każdym spotkaniu pod wodzą Serba, ktoś biegający w ataku trafiał do siatki. Dla całej ligi napastnicy strzelają w tym sezonie średnio 10,5 gola na klub. Dla Legii strzelili 31, czyli równo trzy razy więcej. Co najważniejsze, te bramki rozkładają się na różnych graczy. W ciągu roku pracy Vukovicia Legia sprzedała trzech podstawowych napastników, czwarty miał kontuzję, więc mecz z Wisłą rozstrzygnął piąty w hierarchii. A to nie musi być koniec. Gdy Vuković w ostatnich minutach meczu krzyknął: „Chodź, Vamara!”, przypomniałem sobie, że tak naprawdę obecny sezon w podstawowym składzie Legii rozpoczynał nie Carlitos, Kulenović, Niezgoda, czy Kante, a właśnie Sanogo, który po wyleczeniu zerwanych więzadeł jeszcze nie doczekał się powrotu. Ale to pewnie kwestia czasu, gdy i on zacznie strzelać. Mając tyle opcji w ataku, Legia nie musi się obawiać ani kontuzji, ani meczów, w których jej nie idzie. I tak zawsze ten z przodu coś strzeli. Ktokolwiek nim jest.

 

PUSTKA WISŁY

W Wiśle wspaniała sztafeta zakończyła się na Brożku. Jego zmiana trwa już od kilkunastu lat i wciąż nikt nie jest w stanie przejąć od niego pałeczki. Był czas, za Joana Carrillo i później Macieja Stolarczyka, że każdy napastnik z kadry okazywał się czołowym strzelcem ligi. Zaczął Carlitos, a kontynuowali Zdenek Ondrasek i Marko Kolar. Gdy wszyscy wyjechali, znów drużynę miał jednak ciągnąć Brożek, który w dziewięciu na ostatnich piętnaście sezonów był najlepszym strzelcem Białej Gwiazdy. A przecież w tym czasie zdążył jeszcze zagrać w trzech klubach innych niż Wisła. Gdy nie ma Brożka, nie ma Alona Turgemanna, nie ma Aleksandra Buksy, nie ma też Wisła żadnej siły ognia. Lubomir Tupta, jej napastnik czwartego wyboru, niby miał jakiś udział przy akcji bramkowej, ale poza tym kompletnie nie pomagał drużynie w grze. Nie był w stanie utrzymać piłek, zgrywać, czy wychodzić do kontrataków. Zagubiony krążył większość czasu między stoperami Legii.

Jeśli patrzy się z perspektywy jesiennego 0:7, czy choćby zeszłotygodniowego 0:4 Wisły w Gliwicach, porażka 1:3, po całkiem dobrej pierwszej połowie, nie wygląda dla krakowian źle. Zwłaszcza biorąc pod uwagę ich ubytki kadrowe. Jeśli jednak patrzy się z perspektywy dłuższej, trudno się przyzwyczaić do chwalenia Wisły za to, że dość honorowo uległa u siebie Legii.

#ekstraklasa
#Legia Warszawa
#napastnicy

Najnowsze

Damian Kądzior: Po moim głosie słyszysz, jaki jestem zajarany. Nie widzę dla siebie sufitu (WYWIAD)

Życzymy każdemu, aby był tak zafascynowany swoją pracą jak Damian Kądzior po transferze ...

#Damian Kądzior
#LaLiga
#LaLiga Santander

Przewodnik po NFL. Obszerna zapowiedź sezonu 2020 i analiza drużyna po drużynie

Długie wyczekiwanie można już zakończyć. Aż 221 dni minie od Super Bowl LIV do pierwszego meczu w sezonie 2020 i dla fanów NFL przer ...

#NFL
#Przewodnik
#przewodnik po NFL

Do piekła i z powrotem. Pierre Gasly w imponujący sposób się odbudował i udowodnił klasę

To zawsze brzmi jak marny pastisz, ale takiego scenariusza nie powstydziłoby się Hollywood. Pierre Gasly w ciągu ostatnich osiemnast ...

#Formuła 1
#Pierre Gasly

Leeds United, więcej niż klub. Dlaczego Pawie są tak ważne dla angielskiej piłki?

Bywali wielcy i czołgali się po dnie. Ile razy upadali, tyle samo razy potem wstawali mocniejsi. Żadna wichura nie jest w stanie zła ...

#leeds united
#elland road

Milik i Piątek. Przegrani meczów kadry, którym teraz będzie tylko trudniej

W dwóch wrześniowych spotkaniach uciułali wspólnie jeden celny strzał. Żaden z reprezentacyjnych napastników nie pokazał, że może is ...

#Arkadiusz Milik
#krzysztof piątek

Kadra Michniewicza krok od Euro U-21. Drugi awans z rzędu na wyciągnięcie ręki

W teoretycznie najważniejszym meczu eliminacji reprezentacja Polski do lat 21 pokonała Rosję (1:0) po trafieniu Patryka Dziczka. Ter ...

#Czesław Michniewicz

HIT THE BAR #20: Ostatnie ostrzeżenie dla Brzęczka. Kadra wróciła i nas zmęczyła (WIDEO)

Reprezentacja Polski przegrała z Holandią i pokonała Bośnię i Hercegowinę, ale pozytywnych wniosków zbyt wiele nie ma. Michał Gutka ...

#Hit The Bar
#reprezentacja polski

Pani niewidzialna, pierwsza dama Chelsea, która obudziła imperium Abramowicza. Kim jest Marina Granowskaja?

W Chelsea jest jak dawniej. Pieniądz wiruje, a skład pięknieje. Wszystkim steruje Marina ...

#Chelsea
#marina granowskaja

Jeśli reagować, to właśnie teraz. Zawalić możemy nie jeden turniej, a z automatu dwa (KOMENTARZ)

Zbigniew Boniek wprost przyznaje, że nie ma gwarancji, aby z reprezentacją na Euro 2020 było lepiej. Do mistrzostw Europy jeszcze 10 ...

#euro 2020
#jerzy brzęczek
#Liga Narodów

Cała Polska przeprasza Jerzego Brzęczka. A czy ty wysyłałeś już kwiaty do selekcjonera? (KOMENTARZ)

Kamil Grosicki wszystko zepsuł. Polska od grilla i memów nigdy mu tego nie wybaczy. Nagl ...

#Liga Narodów
#Polska - Bośnia i Hercegowina
POKAŻ WIĘCEJ