newonce logo
POKAŻ WIĘCEJ
Fot. Irek Dorozanski

Przez lata w dyskusjach o systemie rozgrywek ekstraklasy zwolennicy obecnie obowiązującego przekonywali, że podział na grupy gwarantuje emocje. Sytuacja, w której praktycznie wszystkie najważniejsze rozstrzygnięcia są znane na niemal miesiąc przed finałem ligi, obala ten argument.

Traf chciał, że w ostatnich miesiącach ucichła tocząca się przez kilka lat dyskusja na temat systemu rozgrywek. Ucichła, bo akurat przegłosowano porzucenie obecnego i wprowadzenie ligi osiemnastozespołowej od sezonu 2021/2022. Szkoda, że debaty już się nie toczą, bo dobiegający końca sezon pokazał słabość argumentu, który zawsze padał w obronie systemu ESA37. Wszystkie głosy krytyczne zawsze odbijano stwierdzeniem: „Przynajmniej są emocje”.

Dawno nie zdarzył się w polskiej piłce tak mało emocjonujący sezon. Skończy się dopiero za niespełna miesiąc, a już wiemy praktycznie wszystko. Na cztery kolejki przed końcem lider miał pierwszą szansę na koronację. Jeszcze się nie udało, ale to kwestia czasu. Na pewno Legia nie będzie musiała drżeć o tytuł do ostatnich minut sezonu. Pewnie nawet ostatnie dwa mecze będzie już mogła rozgrywać w trybie urlopowym. Emocje w walce o miejsca pucharowe utrzymują się głównie dlatego, że pandemia opóźniła rozegranie Pucharu Polski, przez co nie wiadomo, czy czwarte miejsce da udział w europejskich rozgrywkach. Gdyby nie to prawie połowa grupy mistrzowskiej miałaby wolne przez niemal całą fazę finałową.

 

DÓŁ BEZ EMOCJI

Na dole tabeli jest bardzo podobnie. Raków Częstochowa i Górnik Zabrze na cztery kolejki przed końcem mają już nawet matematycznie zapewnione utrzymanie. Zagłębiu Lubin brakuje do tego tylko punktu. Jeśli wszystko odpowiednio się ułoży, wszyscy trzej spadkowicze mogą być już oficjalnie znani za tydzień. Trzy kolejki przed końcem. ŁKS przez większość fazy finałowej gra, wiedząc, że spadnie. Gdyby nie wprowadzono do regulaminu trzeciego spadkowicza, mógłby się łudzić trochę dłużej. Gdyby nie trzeci spadkowicz, Korona Kielce z Arką Gdynia rozgrywałyby właśnie pasjonującą walkę o pozostanie w lidze. A tak, wszystko za chwilę będzie już jasne.

 

MULTILIGI O NIC

Wyobrażam sobie, jak muszą pomstować na przebieg tego sezonu w telewizji transmitującej rozgrywki. Trzy tzw. Multiligi, czyli okazje, w których wszystkie mecze (albo wszystkie w danej grupie) odbywają się jednocześnie, dotychczas były jednymi z najatrakcyjniejszych momentów sezonu. Tym razem składy grupy mistrzowskiej i spadkowej zostały przypieczętowane już przed ostatnią kolejką poprzedzającą podział ligi. Wszystko wskazuje na to, że w ostatnich dwóch kolejkach grupy spadkowej, w których wszyscy będą grać równocześnie, literalnie nic już nie będzie się decydować. Chyba że kogoś emocjonuje, czy Wisła Płock zajmie jedenaste, czy jednak trzynaste miejsce. Na górze wszystko zależy od rozstrzygnięć pucharowych. Niewykluczone, że walka o czwarte miejsce jeszcze trochę potrwa. Jest jednak spore ryzyko, że i tam wszystko już będzie jasne.

 

NIE MA GWARANCJI EMOCJI

Oczywiście, że nie wszystko da się zaplanować. Czasem liga tak się po prostu ułoży. W poprzednich latach wprowadzenie trzeciego spadkowicza rzeczywiście zasiałoby w grupie spadkowej popłoch, tymczasem w tym roku akurat trzy drużyny wyraźnie odstają od reszty stawki, co całkowicie wyciszyło emocje. To nie wina systemu ESA37, że liga nie jest emocjonująca do samego końca. Chodzi tylko o pokazanie, że nie ma systemu, który gwarantowałby emocje. I ESA37 też nim nie jest. A skoro nie ma, to nie emocje powinny być wyznacznikiem tego, jakim systemem powinno się rozgrywać ligę. Mam wątpliwości, czy poszerzenie ligi w polskich warunkach okaże się dobrą decyzją, ale nie mam wątpliwości, że do wyłonienia mistrza w systemie ligowym nie wymyślono lepszego, czyli bardziej sprawiedliwego i naturalnego systemu, niż taki, w którym każdy rozgrywa z każdym mecz i rewanż. To może się okazać bardzo emocjonujące, a może się okazać nudne. Zależy od drużyn. Nie od systemu.

#ekstraklasa
#ESA 37
#liga polska

Najnowsze

Zakończyć dwa lata nieszczęść w bramce. Co czeka Rafała Gikiewicza w Augsburgu?

Polski bramkarz trafia do klubu, w którym od dwóch lat obsada tej pozycji sprawia trenerom wielkie problemy. To daje byłemu graczowi ...

#bundesliga
#FC Augsburg
#Rafał Gikiewicz

Mercedes będzie się ścigał w nowej, czarnej kolorystyce. To symbol walki z rasizmem

Przywykliśmy, że od lat 30. XX wieku to srebrny był charakterystycznym kolorem Mercedesa. W ten weekend przy okazji pierwszego Grand ...

#Black Lives Matter
#Formuła 1

MVP ma już dom – Cam Newton w Patriots. Ryzyko żadne, a potencjalny zysk bardzo duży

Długo to trwało, ale Cam Newton ostatecznie znalazł klub. Na rok związał się z New England Patriots. Dla obu stron to ruch, który mo ...

#Cam Newton
#New England Patriots
#NFL

FUTBOLOWA GORĄCZKA #24. West Ham United kończy 125 lat. Okręt, który nigdy nie pływał po wielkich wodach

Dziś powinna być huczna impreza. West Ham United kończy 125 lat. Ale powodów do świętowa ...

#west ham united
#premier league

Oczarować świat to za mało. Dlaczego Real Madryt rezygnuje z talentu Hakimiego?

Nie ma zdolniejszego prawego obrońcy młodego pokolenia poza Trentem Alexandrem-Arnoldem, a jednak Real Madryt lekką ręką pozwolił Ac ...

#Achraf Hakimi
#Inter Mediolan
#LaLiga

Nowa piłka w Premier League. Bramkarze odetchną z ulgą

Flight – tak nazywa się futbolówka od Nike, którą od następnego sezonu będą grać zawodnicy Premier League. Po kilku ostatnich modelach nadeszła zdecydowana zmiana designu. Ale ...

#flight
#Nike
#premier league

Bramka Stępińskiego, asysta Recy, świetna passa Napoli (SERIE A W PIGUŁCE)

W ten weekend na boiskach ligi włoskiej przypomnieli o sobie ci Polacy, o których zwykle mówi się rzadziej. Po długim czasie do pods ...

#Juventus Turyn
#liga włoska
#serie a

American dream na Anfield. Jak analityka utorowała drogę na szczyt. John W. Henry i FSG – filary sukcesów Liverpoolu

30 lat zajął Liverpoolowi powrót na tron mistrzowski. Udało się nie tyle dzięki gwiazdom ...

#FSG
#John W. Henry
#Liverpool

Magia pucharu? Raczej koncert mocarstw. W FA Cup po staremu, czyli wygra ktoś z Big Six (KOMENTARZ)

Całą stawkę półfinalistów Pucharu Anglii utworzą kluby z Wielkiej Szóstki. Magia FA Cup ...

#fa cup
#premier league
#Puchar Anglii
POKAŻ WIĘCEJ