newonce logo
POKAŻ WIĘCEJ
Fot. Aitor Alcalde/Getty Images

Kiedy Blaugrana znalazła już piłkarza niczym wychowanego w La Masii i skrojonego pod jej dawny styl gry, niespodziewanie próbuje się go pozbyć przymuszona problemami finansowymi. To kolejny ruch dowodzący ułomności zarządzających Barceloną. Arthur Melo z następcy Xaviego szybko stał się kartą przetargową.

Na czym miałaby polegać cała operacja? Arthur Melo za 80 milionów powinien trafić do Juventusu, w zamian Barcelona kupi stamtąd Miralema Pjanicia za 70 milionów. To wymiana podyktowana przede wszystkim tym, że Katalończycy potrzebują do końca czerwca wykazać około 70 milionów wpływów z transferów, by spiąć budżet. Planowali rozegrać to licznymi operacjami sprzedaży wypożyczonych, ale zostali postawieni pod ścianą. Potrzeba kreatywnej księgowości okazała się większa niż rzeczywiste odświeżenie drugiej linii. Tym bardziej, że na tym ruchu tylko tracą.

Kibice mają prawo się wściekać. To transakcja niemalże wymienna, byle oszukać słupki w rozliczeniach, ale finalnie polega na oddaniu 23-letniego rozgrywającego z wszelkimi cechami do gry w środku pola Barcelony na klasowego 30-latka, jednak niebędącego inwestycją długoterminową ani potencjalnym zwrotem pieniędzy. Hiszpanie mówią, że to jak malowanie lalki Barbie. Niczego nie upiększy, od takich działań dług nie zmaleje, ale chodzi o chwilowe poprawienie sytuacji. Przeniesienie zmartwień na następny sezon.

Zakładamy, że to nie Katalończycy okazali się w tym biznesie stroną dyktującą warunki. Nie mogli wypchnąć Arturo Vidala ani Ivana Rakiticia za takie pieniądze, bo są po trzydziestce. Jeśli namawiać kogoś na takie wiązane ruchy, to tylko rezygnując z rzeczywistego dobra i wartościowej karty przetargowej na przyszłość. Bo nawet jeśli Brazylijczyk nie poprowadzi Juventusu do Ligi Mistrzów, za kilka lat będzie można go sprzedać za atrakcyjne pieniądze. Nadal jest młodziutki.

Nie ma też co się dziwić, że Arthur nie chce się wyprowadzać z Barcelony. Odnalazł się w tym kraju, znalazł w klubie marzeń, gdzie porównywano go do Xaviego. Jako dzieciak w grach komputerowych nigdy nie wybierał innej ekipy. Trafił na szczyt, więc dlaczego miałby szukać czegoś innego? Ponoć kilka razy odrzucał już możliwość odejścia. Dopiero w tym tygodniu pierwszy raz rozgrywający otworzył się na rozmowy z Fabio Paraticim. Musiał czuć naciski ze strony Barcelony.

Już w trakcie pandemii Brazylijczyk naczytał się, że powinien dawać więcej mistrzom Hiszpanii. Że zawsze jest piłkarzem na szóstkę, kiedy w takiej drużynie wymaga się częstszych ósemek albo dziewiątek. To zawodnik swojej strefy komfortu. Kapitalny technicznie, niemalże nietracący piłki, lecz zwykle decydujący się na bezpieczne, spokojne rozwiązania. Zarzuty o braku ryzyka były tak duże, że z Athletikiem (1:0) mocno chciał z nimi zerwać. Próbował kilku prostopadłych zagrań, podrzucania piłki za defensywę rywali, lecz najczęściej były to nieudane próby. Wyszedł zmotywowany, ale został zdjęty jako pierwszy z boiska. Dopiero wprowadzenie Riquiego Puiga rozruszało Blaugranę, a trafienie zmiennika Ivana Rakitica uratowało jej trzy punkty. Liczbowo wyglądał identycznie jak 20-letni wychowanek – tyle samo odbiorów i kluczowych podań, nawet większy procent celnych podań, ale chodziło właśnie o element ryzyka i zaskoczenia. To było prawdopodobnie najlepsze wejście Puiga w Barcelonie, więc pozycja Arthura po takim meczu mogła osłabnąć.

To przedziwny temat, bo Arthur naprawdę jest zawodnikiem jakby wymyślonym i narysowanym dla Barcelony. Chcącym kontrolować grę, dominować, mającym oczy dookoła głowy. Do cyrkulacji piłki idealnym, lecz gdyby trafił do klubu kilka lat wcześniej. Problem w tym, że w dzisiejszej Barcelonie uzależnienie od Leo Messiego i brak kreatywności wokół stały się zbyt dużym problemem. Dlatego z automatu nakłada się na niego presję. A spokojny chłopak, charakterem zbliżony do rodaka Coutinho, mógł tego nie dźwignąć.

Takiego gracza jak Arthur, z takim stoickim spokojem, szukali jednak latami. Nie przekonał brakiem regularności i odgrywania pierwszoplanowanej roli. On jednak nie zawodził. Po prostu był przyzwoity zamiast się wyróżniać. W stolicy Katalonii mówi się, że pasuje do gry Barcelony jak pantofelek na nogę Kopciuszka, lecz Arthur nadal nie stał się księciem gotowym na ślub. „Wykonuje dla nas ważną pracę. Nie wiem, czy te wszelkie informacje w mediach odwracają jego uwagę, ale jeśli tak, postaramy się skoncentrować go na naszej sytuacji, bo do sukcesu potrzebujemy wszystkich. To skomplikowana sytuacja, może go uwierać, ale trzeba ją przezwyciężyć” – mówił na konferencji prasowej Quique Setien.

Początek nowej ery i powrót do gry miał ewentualnie powstrzymać szefów Barcelony przed żegnaniem Arthura, lecz daleko mu od najlepszej formy w klubie. Mimo że wydaje się być perfekcyjnym wyborem dla Quique Setiena. Nie był jednak w stanie zagwarantować mu tego, co najbardziej potrzebne w ostatnich tygodniach – zagrań popychających grę do przodu.

Nie ma wątpliwości, że oddanie Arthura będzie błędem. Impulsem i potrzebą sytuacji. To obok Riquiego Puiga i Frenkiego de Jonga najbardziej wartościowa postać na przyszłość w linii pomocy. Już teraz z papierami na czołówkę na swojej pozycji. Mimo wszystko złożony w ofierze finansów. Wymiana go na Pjanicia sportowo może pomóc drużynie w najbliższych sezonach, ale samo doprowadzenie do takiej sytuacji, obnaża fatalne zarządzanie klubem. To jednak efekt domina i błędów popełnionych dawno temu. W zasadzie kilka okien transferowych temu, odkąd jeszcze zaczęto nieudolnie zastępować Neymara.

Jeśli ktoś położył kreskę na Arthurze z powodów sportowych, można tylko załamać ręce. Bo to wręcz niezrozumiałe, skoro mówimy o 23-latku. Wydaje mi się, że nie będzie można inaczej wytłumaczyć tej wymiany niż potrzebą oszukania słupków w Excelu. Rok temu Bluagrana wymieniała Cillessena na Neto, teraz zamieni Arthura na Pjanicia. I dalej będzie tkwić w bańce największego budżetu na świecie i magii Leo Messiego. Malując lalkę Barbie i udając, że wszystko idzie po myśli jej szefów.

#Arthur Melo
#Barcelona
#Juventus
#LaLiga
#serie a

Najnowsze

Karbownik: Nowocześni boczni obrońcy są dziś jak rozgrywający. Staram się wpasować w ten trend (WYWIAD)

– Nigdy nie trzeba było mnie sprowadzać na ziemię. Zawsze w juniorach byłem cichy, spoko ...

#ekstraklasa
#Legia Warszawa

Złota Piłka dla Lewandowskiego. Jeszcze nigdy nie było tak blisko (FELIETON)

Nie mam pojęcia, czy Robert Lewandowski zdobędzie w tym roku Złotą Piłkę, ale jedno jest pewne: żaden piłkarz w Europie nie zrobił t ...

#Bayern Monachium
#Liga Mistrzów

Puchar dla pucharu. Cracovia na drodze do ukojenia największego bólu kibiców

Od kilku lat krakowski klub dostarcza przykładów, że nie jest z nim tak źle, jak przyjęli o nim myśleć tradycyjnie fatalistycznie na ...

#Cracovia
#ekstraklasa
#Puchar Polski

Zagraj to jeszcze raz, Wayne. Premier League znów poczuje moc Rooneya? Ostatni uliczny wojownik nie chce się zatrzymać

Jako dziecko w rankingu idoli wyżej od Alana Shearera stawiał... Raphaela, jednego z boh ...

#premier league
#wayne rooney

Człowiek za pół miliarda dolarów. Mahomes zresetował rynek kontraktem bez precedensu (ANALIZA)

Patrick Mahomes przedłużył kontrakt z Kansas City Chiefs do 2031 roku. Ta zawiła umowa nie może równać się z niczym, co widzieliśmy ...

#Kansas City Chiefs
#NFL
#Patrick Mahomes

Decyzja, po której NBA nie była już nigdy taka sama. Mija dekada od szokującego wieczoru z LeBronem Jamesem w roli głównej

Dokładnie dziesięć lat temu LeBron James usiadł przed kamerami ESPN i wypowiedział słynn ...

#Cleveland Cavaliers
#ESPN
#LeBron James

Napastnik średniej klasy europejskiej. Pierwsza runda Krzysztofa Piątka w Hercie

To był bardzo burzliwy sezon dla napastnika, który tuż po wyjeździe z Polski został objawieniem ligi włoskiej. Były gracz Cracovii n ...

#bundesliga
#hertha berlin

KĄCIK FANTAZJI: Szukamy różnic u tych, którzy jeszcze grają o konkretne cele

Miedzy zakończeniem kolejki 33+ w FPL a deadlinem ustawiania składów na GW34+ jest mniej niż 20 godzin. Czas na garść porad w następ ...

#Fantasy Premier League
#Kącik Fantazji

FUTBOLOWA GORĄCZKA #25. Waga słowa w szaleństwie poprawności politycznej. Gdzie jest górna granica absurdu?

Komentatorzy stacji Sky Sports muszą uważać na wypowiadane zdania – jeśli w ich narracji ...

#komentatorzy
#Black Lives Matter
#ESPN

80 lat wierności Romie. Zmarł Ennio Morricone, wielki miłośnik calcio i wszystkiego, co prawdziwie rzymskie

Cały świat, a Italia szczególnie wzruszona, opłakuje zmarłego w poniedziałek rano, w wie ...

#Ennio Morricone
#AS Roma
#serie a
POKAŻ WIĘCEJ