newonce logo
POKAŻ WIĘCEJ
Fot. Visionhaus via Getty Images

Weekend w angielskim futbolu to przede wszystkim 236. derby Merseyside. To wielka ulga dla kibiców Liverpoolu, którzy znów mogą ekscytować się walką ukochanego klubu o pierwsze od 30 lat mistrzostwo Anglii. O The Reds powiedziano już niemal wszystko, ale czy o ich niedzielnych przeciwnikach mamy choć jedną trzecią tej wiedzy? 

TEKST: Rado Chmiel – korespondencja z Liverpoolu

W polskim Internecie poza kilkoma fanowskimi serwisami na próżno szukać szczegółowych informacji na temat, bądź co bądź, zasłużonego klubu dla angielskiego futbolu. Wszak Everton wraz z jedenastoma innymi drużynami był założycielem The Football League, która po raz pierwszy wystartowała 8 września 1888 roku.

 

KORZENIE METODYSTÓW

Prawdą jest, że gdyby nie Everton i trwająca od maja 1889 roku sprzeczka między zarządem klubu a właścicielem Anfield Johnem Houldingiem, prawdopodobnie świat nie poznałby drużyny Liverpoolu. Założył ją właściciel stadionu po formalnym odejściu protoplasty futbolu na Merseyside.

Osobą łączącą oba kluby z Liverpoolu jest Houlding, lecz niewielu zna inną ważną personę z Merseyside, bez której piłkarska mapa północno-zachodniej Anglii wyglądałaby zupełnie inaczej. To duchowny Benjamin Swift Chambers. Według wielu zachowanych źródeł w miejskich archiwach Chambers zmienił futbolowy krajobraz Liverpoolu w 1877 roku. Duchowny został wcześniej zatrudniony jako superintendant (w kościele metodystów to odpowiednik rzymskokatolickiego biskupa diecezjalnego) w kościele St. Domingo, mieszczącym się na sąsiadującej z dzielnicą Everton ziemią przy Breckfield Road North, pomiędzy St. Domingo Vale i St. Domingo Grove (czerwony punkt na mapce niżej).

Wielebny Chambers w 1876 roku zdecydował się na założenie klubu krykietowego, który działał przy parafialnej szkole . W 1878 roku zorganizowano również St. Domingo Football Club, który umożliwiał zawodnikom krykieta utrzymanie formy również zimą. Drużyna piłkarska cieszyła się dużym powodzeniem i już wkrótce zaczęła przyciągać graczy z innych parafii.

 

EVERTON CZY JEDNAK NIE?

W 2015 roku grupa miejscowych archeologów na czele z byłym dziennikarzem redakcji sportowej gazety „Liverpool Echo” Kenem Rogersem próbowała znaleźć odpowiedź na dręczące historyków sportowych pytanie, dlaczego przyjęła się nazwa Everton FC, skoro klub ani razu nie zagrał w tej dzielnicy miasta? Badacze rozpoczęli wykopaliska przy Village Street, przy której mieścił się hotel Queen’s Head. To właśnie tam w 1879 roku miało dojść do przełomowego spotkania. Podczas niego zarząd przykościelnej drużyny podjął decyzję o zmianie nazwy na Everton Football Club, którą znamy do dziś.

– Wszyscy fani są zaznajomieni z historycznymi więzami pomiędzy klubem a tą dzielnicą miasta. Wiemy też o korzeniach Evertonu, które mają swój początek w miejscowym kościele metodystów – mówi Rogers. – Każdy evertończyk zna również historię centralnego punktu herbu czyli wieżyczkę księcia Ruperta oraz skąd wziął się przydomek The Toffees.

W istocie, wspomniana wieżyczka księcia Ruperta, która została wybudowana w 1787 roku, stoi po dziś dzień w Everton Park. W XVIII wieku służyła za tymczasowy areszt dla lokalnych pijaczków i złodziejaszków czekających na wyroki za popełnione drobne przestępstwa. Wieżyczka znalazła się w herbie klubu w 1938 roku, a w maju 1997 roku Everton przekazał 15 tysięcy funtów na jej renowację. Z kolei od lutego 2014 roku wieżyczka księcia Ruperta na stałe jest podświetlana na niebiesko.

Wspomniany przez Rogersa przydomek The Toffees wziął się z kolei od renomowanego sklepu z cukierkami toffi należącego do Molly Bushell, w którym w słodycze zaopatrywali się młodzi zawodnicy drużyn St Domingo. Sklepik mieścił się nieopodal wieżyczki na obecnej Netherfield Road South.

– To fundamentalne punkty wiedzy każdego szanującego się kibica Evertonu. Kiedy jednak zacznie się grzebać głębiej, człowiek zacznie zastanawiać się nad faktem przyjętej nazwy, gdyż Everton FC nigdy nie zagrał meczu w tej dzielnicy. Czy w istocie podczas spotkania w 1879 roku odbyło się jakiekolwiek głosowanie co do nazwy? Czy została podjęta jednogłośna decyzja bazująca na korzeniach zespołu? – retorycznie pyta Rogers.

Wszelkie dokumenty w miejskich archiwach i zapiskach zdają się potwierdzać tezę dziennikarza. Kościelna drużyna na początku rozgrywała mecze w południowo-wschodnim rogu parku Stanleya. Naprzeciwko miejsca, w którym obecnie znajduje się pub The Arkles, a więc zdecydowanie na terytorium dzielnicy Anfield.

– Czy zastanawiano się nad przyjęciem nazwy Anfield FC ze względu na miejsce rozgrywanych meczów? Być może, lecz nie mam wątpliwości, że propozycja nazwania klubu „Everton” przyjęła się jednogłośnie. Wszak drużyna St. Domingo zaczęła przyciągać co lepsze talenty, a wielu z nich mieszkało w bliskiej okolicy hotelu Queens Head mieszczącego się w dzielnicy Everton – twierdzi.

 

CIEKAWY PRZYPADEK JOHNA CLARKE’A

To właśnie hotel Queens Head został oficjalnie przyjęty za miejsce narodzin Everton FC. Właściciel budynku John Clarke został nawet mianowany pierwszym sekretarzem klubu.

Podczas swoich badań Ken Rogers natknął się na dosyć ciekawą informację. W książce napisanej przez doktora Percy’ego Younga „Football on Merseyside” autor wspomina o grze drużyny w rozgrywkach Lancashire Association w 1880 roku, która była prowadzona przez niejakiego J.W. Clarke’a, „właściciela pubu, w którym prowadzono oficjalne i również te mniej legalne biznesy”.

– Zawsze zastanawiałem się jakim cudem właściciel pubu z tak napiętym grafikiem, szczególnie w soboty, miał jeszcze czas na wielogodzinne przebywanie w parku Stanleya i doglądanie drużyny piłkarskiej – wspomina Rogers.

Okazało się, że 56-letni wówczas John Clarke był właścicielem pubu i hotelu Queens Head, ale drużyny doglądał nie kto inny, a mieszkający pod tym samym adresem jego 26-letni syn John W. Clarke, pracujący również jako maszynista. Rogers uważa, że to młodszy Clarke był siłą napędową na początku istnienia Evertonu i prowadził spotkania klubu w pubie ojca. Clarke junior był wtedy wykształconym młodym mężczyzną, zdolnym prowadzić korespondencję z innymi klubami i radzącym sobie z poważnymi, jak na owe czasy, obowiązkami sekretarza/menadżera.

 

MERSEYSIDE UNITED

Wróćmy jeszcze do wielebnego Chambersa. Na początku XXI wieku pochodzący z półwyspu Wirral nauczyciel Peter Lupson, podczas prac nad książką „Thank God for Football” opowiadającą o wpływie kościoła na futbol, odnalazł grób Benjamina Swifta Chambersa w Shepley w hrabstwie Yorkshire. Nagrobek znajdował się w ruinie. Zarówno osoby związane z Evertonem, jak i z Liverpoolem podjęły decyzję o przekazaniu funduszy na renowację tegoż grobu, upamiętniając tym samym wpływ Chambersa na historię obu klubów.

W 2008 roku, kiedy miasto świętowało miano Europejskiej Stolicy Kultury, w Shepley odbyła się specjalna msza święta. Miała miejsce 2 lipca – dokładnie 131 lat od daty pierwszej mszy poprowadzonej przez wielebnego Chambersa w kościele St Domingo.

Dyrektor wykonawczy Liverpoolu Rick Parry, dyrektor PR Brian Hall i kapelan klubowy, wielebny Bill Bygroves, reprezentowali The Reds. Ze strony Evertonu pojawili się dożywotni prezydent sir Philip Carter, były piłkarz Graeme Sharp oraz klubowy kapelan wielebny Henry Corbett.

Podczas pogrzebu Houldinga, właściciela Anfield, w geście zjednoczenia zawodnicy obu klubów nieśli jego trumnę. W trakcie mszy w Shepley również byli obecni zawodnicy z akademii obu drużyn: Cory Sinnott i Michael Jensen reprezentujący Everton oraz Joe Kennedy i Shane O’Connor ze strony The Reds.

– Liverpool Football Club oddaje hołd troskliwemu i oddanemu człowiekowi oraz chrześcijaninowi – powiedział Rick Parry, zwracając się do zgromadzonych w kościele.

Sir Phillip Carter dodał: – Ben Swift Chambers był człowiekiem pełnym wizji i prawdziwego entuzjazmu. Wszyscy związani z piłką nożną w Merseyside naprawdę wiele mu zawdzięczają.

Oba kluby pokryły koszt renowacji grobu. Odnowiono kamienny nagrobek oraz oczyszczono wygrawerowane napisy. Na nagrobku widniało: „Ku pamięci wielebnego Bena Swifta Chambersa. Urodzony 30 sierpnia 1845. Zmarł 24 listopada 1901. Obok pochowano jego ukochaną żonę, która zmarła 9 czerwca 1925 roku w wieku 80 lat”. Znalazły się tam też łacińskie słowa: In Te Domine Seravi, wygrawerowane po jednej stronie grobu, które oznaczają: „W Tobie, Panie, miałem nadzieję”. Na dole dodano tablicę pamiątkową, na której napisano: „Ku pamięci wielebnego Bena Swifta Chambersa, który jednym kopnięciem piłki doprowadził do powstania Evertonu i Liverpoolu”.

 

#derby Merseyside
#everton
#premier league
#PremierHeat

Najnowsze

Dariusz Żuraw: Chcemy być niekonwencjonalni. Wzorem naszej gry były Ajax i Lipsk (WYWIAD)

Możliwość pracy zagranicą siedzi mi w głowie. Może nie tyle jako ambicja, co na razie bardziej jako marzenie. Nie miałbym nic przeci ...

#Dariusz Żuraw
#ekstraklasa
#Lech Poznań

Bayern wciąż w poprzedniej edycji, przespana połowa kosztowała Real. Pięć rzeczy po pierwszej kolejce Ligi Mistrzów

Liga Mistrzów przywitała nas po 51 dniach rozłąki i aż 49 golami w 16 meczach. Wyciągamy ...

#Barcelona
#Bayern Monachium

Katapulta talentów z widokiem na Tag. Dlaczego Benfica szkoli najlepiej na świecie?

W Seixal, dwadzieścia minut promem od centrum Lizbony, słońce świeci mocą miliona kilowatów. Ośrodek treningowy Benfiki wygląda jak ...

#Akademia
#Benfica
#Portugalia

Mesut Oezil i Arsenal w separacji. Premier League nie dla Niemca, który pisze list do fanów. W tle duża polityka

Angielska prasa dopiero co pisała, że dostał ultimatum od Mikela Artety i ma dwa miesiąc ...

#arsenal
#mesut oezil
#premier league

Śledztwo policji po derbach Liverpoolu. Neymar nie ułatwił życia Richarlisonowi

Nie przycichły echa „krwawych” derbów Liverpoolu, w których Richarlison z Evertonu dostał czerwoną kartkę, a Jordan Pickford połamał ...

#richarlison
#Neymar
#premier league

Ubytek najgorszy z możliwych. Jak Liverpool poradzi sobie z kontuzją Virgila van Dijka?

Kontuzja Virgila van Dijka to ten rodzaj wydarzenia, który może zmienić rywalizację o mistrzostwo Anglii. Holender był jak do tej po ...

#Liverpool
#premier league

Zemsta za brak wspólnych obiadów. Ciro Immobile wpędza Dortmund w melancholię

Narzekał, że padało. I, że Niemcy byli zimni. A koledzy z zespołu nie zapraszali go na wspólne posiłki. Najlepszy włoski napastnik p ...

#Borussia Dortmund
#bundesliga

Witamy w Lidze Mistrzów. Kędziora spełnił marzenia i poznał czar Juventusu

Można kolportować żarty o Alvaro Moracie, ale finalnie to jego dwa kontakty z piłką w szesnastce sprawiły, że Dynamo Kijów przegrało ...

#Dynamo Kijów
#Juventus
#Liga Mistrzów

Młodzi szturmują Ligę Mistrzów. Największe talenty, którym już teraz trzeba się przyglądać

Ten tekst mógłby mieć melodię z cyklu „Mamy po 20 lat”. Problem w tym, że niektórzy gracze jak Eduardo Camavinga nie skończyli nawet ...

#Edouardo Camavinga
#Dejan Kulusevski

RANKING SIŁ PREMIER LEAGUE: Wolves i MU przesuwają się w górę, środek zbliża się do czołówki

Piąta kolejka Premier League nie była aż tak szalona, jak poprzednie, choć kilka meczów porywało do samego końca. W Rankingu Sił obj ...

#premier league
#Ranking Sił
POKAŻ WIĘCEJ