newonce logo
POKAŻ WIĘCEJ
fot. Richard Heathcote/Getty Images

Dziś powinna być huczna impreza. West Ham United kończy 125 lat. Ale powodów do świętowania na razie brakuje. Młoty do końca sezonu będą bić się o pozostanie w Premier League. Zaglądam dziś tam, gdzie wszystko się zaczęło.

A zaczęło się od majstra. W sensie nie tytułu mistrzowskiego, jak zwykło się kolokwialnie mawiać, ale prawdziwego majstra, Dave’a Taylora, pracującego przy budowie statków w firmie Thames Ironworks and Shipbuilding Co. Ltd, należącej Arnolda Hillsa. Panowie połączyli pasję do futbolu z pieniędzmi, jakimi dysponował ten drugi. Tak powstał klub – Thames Ironworks, który po pięciu latach przekształcił się w West Ham United, ale jako że od korzeni uciekać nie wolno, a nie o nazwy chodzi, lecz o idee, 29 czerwca 2020 możemy śmiało uznać za 125 rocznicę urodzin.

Taylor znał piłkę nożną od podszewki, sam bowiem zajmował się sędziowaniem meczów. To jego praca w pierwszych latach istnienia klubu zaowocowała dalszym bytem, który w kolejnych dekadach na stałe wrastał nie tylko do krajobrazu londyńskiej piłki, ale stał się ważną częścią brytyjskiej sceny futbolowej. Taylor odpowiadał za zorganizowanie pierwszej drużyny, a także zespołu rezerw. Roczna przynależność do tej pierwszej miała wartość około 15 funtów w przełożeniu na dzisiejsze czasy.
Klub miał bazę w miejscu, w którym rzeka Lea spotyka się z Tamizą. Stocznia Thames Ironworks zbudowała m.in. okręt „Wojownik”, wyposażony w 40 dział, który wodowano w 1859 roku. Potężne statki powstawały w tym miejscu jeszcze do 1912 roku.

Sternicy piłkarskiego okrętu uderzyliby zapewne głowami w burtę, gdyby mieli możliwość zajrzeć w przyszłość i zobaczyć w niej piłkarzy, których West Ham United ściąga za kilkadziesiąt milionów funtów, a którzy na dodatek nie dają na tym etapie sezonu gwarancji na pozostanie w elicie.

Wtedy to był oczywiście amatorski futbol, zawodnicy często wywodzili się z samej stoczni – Thomas Freeman był strażakiem na statkach, ale też z innych profesji, np. Walter Parks był sprzedawcą. Trzy lata później przeszli na zawodowstwo, awansowali z drugiej do pierwszej dywizji, toczyli derbowe boje z Fulham, występując w granatowych strojach i uchodząc za ekipę twardą, trudną do pokonania. Barwy wzięli z uczelni, popularnego i cenionego Oxfordu, który ukończył Arnold Hills, jednak potem zostały zastąpione błękitnymi koszulkami i białymi spodenkami.

Na początku XX wieku byli już „tym” West Hamem United, jaki znamy dziś, grającym na Boleyn Ground, obiekcie z którego przecież dopiero nie tak dawno przenieśli się na London Stadium. Zaczęli budować swoją historię efektownym zwycięstwem nad Millwall 3:0 w obecności 10 tysięcy widzów.

To mój ulubiony okres w angielskiej piłce, co pewnie mogliście zauważyć czytając „Zapiski z Królestwa” – kształtowanie się struktur, transfery, zmiany nazw, profesjonalizacja klubów. Początki Młotów i ich długoletnie (wypada już powiedzieć: długowieczne) trwanie pokazują idealnie, za co możemy wielbić wyspiarski futbol.

West Ham należy do tych zespołów, na które zawsze spoglądałem z dużą dozą sympatii. Od pierwszego wejrzenia pokochałem atmosferę Upton Park, urocze jest to ich „I am forever blowing bubbles” i sądzę, że łatwo jest zaszczepić miłość do WHU w dzieciach, bo gdzie indziej zobaczą tyle wirujących na wietrze baniek mydlanych? No i pokażcie mi dziecko, które ich nie lubi.
Gdyby jednak przeciętny chłopiec czy dziewczynka znali się już na piłce, nie docenią walorów obecnej drużyny. Nie ma się co czarować – ciężko na to patrzeć.

Mam wrażenie, że West Ham nigdy nie znalazł takiej tożsamości, jaką chciał mieć, nie zrealizował wielkich ambicji. W połowie lat 80. był co prawda trzeci, ale to przebłysk, w końcówce lat 90. zdarzył się kolejny, gdy Harry Redknapp doprowadził ich do piątej lokaty.

Mija więc 125 rocznica narodzin, ale wybija także 40. oczekiwania na jakiekolwiek trofeum. W 1980 roku na Wembley pokonali Arsenal w finale Pucharu Anglii. Od tamtej pory gabloty klubowe płaczą, bez efektu, o nową dostawę.
Na Upton Park, jak kiedyś na Highbury, powstały apartamenty, a West Ham był w ostatnich latach mocniej kojarzony z filmem „Green Street Hooligans” niż z dobrym futbolem. Nadzieję dawała praca Slavena Bilicia, który miał niezły zespół ze świetną jednostką – był nią Dmitri Payet. Ale mocarstwowe plany o Lidze Mistrzów umarły jakoś śmiercią naturalną.

Nie ma się co jednak pastwić nad dostojnym jubilatem. W końcu osiem sezonów z rzędu w Premier League to nie w kij dmuchał. Życzyć więc trzeba oczywiście utrzymania się w lidze, a może i ten okręt doczeka się kiedyś lepszych czasów i wypłynie na szerokie wody. Dwieście lat!

#west ham united
#premier league

Najnowsze

Zakończyć dwa lata nieszczęść w bramce. Co czeka Rafała Gikiewicza w Augsburgu?

Polski bramkarz trafia do klubu, w którym od dwóch lat obsada tej pozycji sprawia trenerom wielkie problemy. To daje byłemu graczowi ...

#bundesliga
#FC Augsburg
#Rafał Gikiewicz

Mercedes będzie się ścigał w nowej, czarnej kolorystyce. To symbol walki z rasizmem

Przywykliśmy, że od lat 30. XX wieku to srebrny był charakterystycznym kolorem Mercedesa. W ten weekend przy okazji pierwszego Grand ...

#Black Lives Matter
#Formuła 1

Prawie wszystko już jasne. Ostateczny argument przeciwko ESA 37 (KOMENTARZ)

Przez lata w dyskusjach o systemie rozgrywek ekstraklasy zwolennicy obecnie obowiązującego przekonywali, że podział na grupy gwarant ...

#ekstraklasa
#ESA 37
#liga polska

MVP ma już dom – Cam Newton w Patriots. Ryzyko żadne, a potencjalny zysk bardzo duży

Długo to trwało, ale Cam Newton ostatecznie znalazł klub. Na rok związał się z New England Patriots. Dla obu stron to ruch, który mo ...

#Cam Newton
#New England Patriots
#NFL

Oczarować świat to za mało. Dlaczego Real Madryt rezygnuje z talentu Hakimiego?

Nie ma zdolniejszego prawego obrońcy młodego pokolenia poza Trentem Alexandrem-Arnoldem, a jednak Real Madryt lekką ręką pozwolił Ac ...

#Achraf Hakimi
#Inter Mediolan
#LaLiga

Nowa piłka w Premier League. Bramkarze odetchną z ulgą

Flight – tak nazywa się futbolówka od Nike, którą od następnego sezonu będą grać zawodnicy Premier League. Po kilku ostatnich modelach nadeszła zdecydowana zmiana designu. Ale ...

#flight
#Nike
#premier league

Bramka Stępińskiego, asysta Recy, świetna passa Napoli (SERIE A W PIGUŁCE)

W ten weekend na boiskach ligi włoskiej przypomnieli o sobie ci Polacy, o których zwykle mówi się rzadziej. Po długim czasie do pods ...

#Juventus Turyn
#liga włoska
#serie a

American dream na Anfield. Jak analityka utorowała drogę na szczyt. John W. Henry i FSG – filary sukcesów Liverpoolu

30 lat zajął Liverpoolowi powrót na tron mistrzowski. Udało się nie tyle dzięki gwiazdom ...

#FSG
#John W. Henry
#Liverpool

Magia pucharu? Raczej koncert mocarstw. W FA Cup po staremu, czyli wygra ktoś z Big Six (KOMENTARZ)

Całą stawkę półfinalistów Pucharu Anglii utworzą kluby z Wielkiej Szóstki. Magia FA Cup ...

#fa cup
#premier league
#Puchar Anglii
POKAŻ WIĘCEJ