newonce logo
POKAŻ WIĘCEJ
Fot. Charles Coates / Getty Images

Pandemia zatrzymała sezonu Formuły 1, ale kierowcy szykują się do powrotu. Na tory wyjadą 5 lipca w nietypowych warunkach. Szykuje się wyjątkowy restart zmagań.

„Bańka” prawdopodobnie zostanie sportowym słowem roku. Wszystkie dyscypliny wracają w mniejszej lub większej jej formie. Piłka nożna w Europie izoluje się klubami, NBA chce zamknąć 22 zespoły w Disneylandzie. Nadal jednak mówimy o jednym kraju. Co w wypadku formułowego cyrku obwoźnego? Obostrzenia są i nie da się ukryć, że sezon będzie mocno wyjątkowy. Jednak sprawi to też, że powinien przynieść więcej emocji, a jest na co czekać!

 

RZECZYWISTOŚĆ W BAŃCE

Paraliż świata wywołany przez pandemię skutecznie zatrzymał Formułę 1. Kiedy piszę te słowa, bylibyśmy właśnie w trakcie weekendu na Paul Ricard, gdzie wszyscy narzekaliby na nudny wyścig. Obecnie za taką procesje fani F1 daliby się pokroić. Pierwszy wyścig sezonu 2020 będzie jak żaden inny. Chociażby przez to, że nadal nie znamy pełnego kalendarza, mamy dwa wyścigi na Red Bull Ring oraz Silverstone czy obostrzenia dotyczące praktycznie każdej gałęzi padokowego życia.

Kontakty pomiędzy zespołami zostaną ograniczone do minimum. W gigantycznej bańce F1 będziemy mieć dziesięć pomniejszych z każdą ekipą. One zresztą też przybędą na wyścigi w mocno uszczuplonym składzie. Tak naprawdę będą tam tylko osoby, które są niezbędne do przeprowadzenia operacji wyścigowej. Sama procedura startu przebiegać będzie zupełnie inaczej. Liczba mechaników na prostej startowej zostanie ograniczona, dodatkowo na 15 sekund przed startem nikogo nie może być w okolicach bolidów. W razie awarii i koniecznych napraw w nocy w F1 zawsze obowiązywała tzw. godzina policyjna. Czas, w którym przy samochodzie nie wolno robić zupełnie nic, a praca w jego trakcie skutkowała karami. Została ona jednak skrócona, aby dopasować ją do zmniejszonych ekip, które będą miały problemy, szczególnie przy takich sytuacjach jak awaria jednostki napędowej. W ciągu sezonu można ją także dwukrotnie złamać.

Do tej pory zespoły wybierały, ile opon danej mieszanki zabierały ze sobą na dany weekend. Zasada była prosta – każdy z kolorowych pasków na ogumieniu musiał pojawić się co najmniej raz, a co do reszty była dowolność. Często więc widzieliśmy, że stratedzy drużyn decydowali się na wzięcie np. jednej mieszanki twardej, bo wiedzieli, że tor absolutnie jej nie sprzyja. Teraz Pirelli wraz z FIA zadecydowała, że wszyscy dostaną jednakowe zestawy ogumienia na każdy weekend. Zawsze będą to dwa komplety opon twardych, trzy opon pośrednich oraz osiem opon miękkich. Nie ma to nic wspólnego z wyrównywaniem szans czy podobnymi rzeczami. Ma to ułatwić pracę dostawcy opon, ponieważ wyścigi odbywać będą się w krótkich odstępach. Łatwiej jest zrobić za każdym razem taką samą ilość ogumienia niż czekać na ewentualne wybory zespołów, co mogłoby utrudniać i niepotrzebnie wydłużać cały proces.

Praca sędziów również może zupełnie zmienić swój wygląd. W Polsce popularnym pejoratywnym określeniem jest „ekspert z kanapy” w odniesieniu do praktycznie każdego sportu. Nie da się też ukryć, że często w naszej nacji występują tego typu zapędy i potrafimy mieć 40 milionów trenerów danej dyscypliny. Jednak dzisiaj nie o tym. FIA chce ograniczać do minimum ilość osób znajdujących się na torach, co sprawi, że jeżeli warunki nie będą sprzyjające to sędziowie będą mogli pracować zdalnie, nie znajdując się na torze. Dla fanów sportów drużynowych to coś niewyobrażalnego. Natomiast jasnym jest, że w motorsporcie arbitrzy nie są ustawieni, co każdy zakręt i nie pilnują porządku w ten sposób. Decyzje podejmowane przy zielonym stoliku zawsze wiążą się z pomocą realizatora i powtórkami telewizyjnymi, także można zrozumieć taki rozwój sytuacji w tej materii.

Fot. Robert Cianflone/Getty Images

 

BEZ DEKORACJI, (PRAWIE) BEZ MEDIÓW

Najsmutniejszym z obostrzeń będzie oczywiście ceremonia po wyścigu. Oficjalną decyzję podejmować będzie oczywiście organizator danego wyścigu, natomiast na eventach zamkniętych dla publiczności możemy pożegnać się z podium. Statuetki będą wręczane najprawdopodobniej na prostej startowej. Niedzielne zajęcia na torze dla kierowców otwierała tak zwana parada. Panowie zasiadali albo na przygotowanej specjalnie ciężarówce, albo w pięknych klasycznych autach i witali się z publicznością. W jej trakcie przeprowadzano z nimi także wywiady. Obecna procedura zakłada rozmowy przed garażami zamiast przejazdów po pustym torze.

Dodatkowo część splendoru F1 została nam zabrana, ponieważ w trakcie europejskiej (tej jedynej potwierdzonej) części sezonu nie uświadczymy motorhome’ów. Wielkie domy rozkładane przez zespoły w padoku, gdzie gościli vipowie, można było odwiedzić kogoś z ekipy na krótką rozmowę czy po prostu coś zjeść, nie mają racji bytu. Ograniczono się do kontenerów, gdzie swoje miejsce będą mieli kierowcy oraz część z członków zespołu. Nie uświadczymy też kordonu dziennikarzy otaczającego zawodników w każdym możliwym momencie. Ich liczba została drastycznie ograniczona, a Liberty Media zaprosiła DZIESIĘCIU wybranych ekspertów z Europy. Poza nimi na torze z mediów przebywać będą tylko ekipy realizacyjne dla telewizji, ale nawet część z nich została poproszona o odpuszczenie początkowych weekendów.

Wracając jeszcze do zespołów oraz dziennikarzy. Jeżeli zdecydujesz się na wejście do bańki, to musisz uzbroić się w cierpliwość. Kiedy już w niej będziesz, nie będzie możliwości, aby ją opuścić. Część ekip oraz kierowców już jest na kwarantannach, aby ograniczyć możliwość zachorowania do minimum. Testowanie odbywać będzie się na miejscu. F1 dysponować będzie własnym laboratorium, które zależnie od danego wyścigu będzie pracowało na różnych obrotach.

Początkowe doniesienia mówiły o testach na koronawirusa przeprowadzanych co dwa dni. Natomiast niedawno poinformowano, że na imprezach zamkniętych prawdopodobnie będzie to mniejsza liczba. Ma to sens i świetnie łączy się z całą ideą bańki. Dziennikarze, którzy zgodzili się na udział w pierwszych trzech weekendach obecnie już znajdują się w tygodniowej kwarantannie na terenie Wielkiej Brytanii, skąd wraz z ekipą Liberty Media udadzą się do Austrii. Wszystkie ekipy zostaną odizolowane na trzy tygodnie, czyli dwa wyścigi na Red Bull Ring oraz jeden na Hungaroring. Powinno to ograniczyć możliwości zachorowania pomiędzy eventami na starcie sezonu.

Właśnie – zachorowania. Co jeżeli kierowca ze stawki lub członek ekipy zostanie zarażony koronawirusem? Liberty Media i FIA przygotowały się na wszystkie ewentualności. Po fiasku próby rozpoczęcia sezonu w Australii tym razem pojedyncze przypadku nie mają odwołać wydarzenia. Jeżeli wynik pozytywny uzyska któryś z członków jednego z zespołów, zostanie on oddany pod opiekę medyczną oraz odizolowany od reszty załogi. Nawet dziesięć zachorowań nie powinno zatrzymać wyścigu.

A jak to wygląda w wyniku kierowców? Co jeśli Lewis Hamilton czy Charles Leclerc na wjeździe do Austrii będzie miał wynik pozytywny? Taki kierowca nie jedzie wówczas w wyścigu i czeka go dokładnie ta sama procedura, co członków ekip. W takim wypadku nie zobaczymy jednego bolidu danej ekipy, bo od czegoś w końcu są kierowcy rezerwowi. Może być to nieco problematyczne, bo część z nich, jak Robert Kubica, ścigać będzie się w innych seriach w tym samym czasie. Kalendarze wszystkich motorsportów są zbite do tego stopnia, że w niektóre weekendy będzie ciężko człowiekowi wybrać, co chciałby oglądać.

Wspomniany wcześniej polski kierowca Alfa Romeo Racing Orlen może pojawić się na polach startowych, jeżeli ze stawki wypadnie jeden z kierowców Ferrari lub jego zespołu. Dlaczego Ferrari? Bo tam rezerwowym oficjalnie jest… etatowy kierowca Alfy – Antonio Giovinazzi. Mercedes dzieli Esetbana Gutierreza oraz Stoffela Vandoorne’a z McLarenem czy Racing Point. Williams ma Dana Ticktuma, Red Bull może sięgnąć po usługi Sebastiana Buemiego w przypadku obu swoich ekip, Renault ma Sirotkina, a Haas ma problem. Obaj młodzi kierowcy tej ekipy nie mają wymaganych punktów do superlicencji, aby móc wystąpić w oficjalnym wyścigu F1.

Sytuację, w której jakiś kierowca zostaje wyeliminowany z weekendu wyścigowego przez koronawirusa, trudno sobie wyobrazić, natomiast nie możemy tego zupełnie wykluczać. Przykładem tego może być NBA, które to zaczęło właśnie badać zawodników na ponad miesiąc przed próbą dokończenia ligi w Orlando. Z 302 zawodników poddanym testom, u szesnastu wykryto wynik dodatni. W tym wypadku gracze mają czas na izolacje i wyzdrowienie, gorzej o takie rozwiązanie jest wypadku tak globalnego sportu, jakim jest Formuła 1. Ludzie podróżujący z przeróżnych zakątków Europy, a czasem i świata. Miejmy nadzieję, że nie będziemy musieli się przejmować takimi rzeczami po starcie rywalizacji. Bo w końcu to ona jest kluczem w całej tej sytuacji.

Postawiłem tezę na początku, że tych emocji może być więcej przez to, że światowy lockdown w ogóle się odbył. Dlaczego? Już tłumaczę.

 

HAMILTON PRZED HISTORYCZNĄ SZANSĄ. JEDYNĄ PRZESZKODĄ VERSTAPPEN?

Temat był już poruszany wielokrotnie na przestrzeni tego roku. Lewis Hamilton może w tym sezonie wyrównać rekord, który kilka lat temu, tak przynajmniej to wyglądało, wydawał się nieosiągalny. Michael Schumacher w 2004 roku zdobył swój siódmy tytuł mistrzowski, a kierowca Mercedesa stanie przed szansą na wyrównanie tego osiągnięcia. Po testach przedsezonowych w Barcelonie większość nie miała wątpliwości. Srebrne Strzały wyglądały na ekipę z wielką przewagą nad resztą stawki, a początkowy kalendarz powinien był im sprzyjać, tak jak chociażby w ostatnim sezonie.

Fot. Jose Breton/Pics Action/NurPhoto via Getty Images

Teraz sytuacja robi się trochę trudniejsza, kiedy popatrzymy na pierwsze trzy wyścigi. Austria, Styria i Węgry. Oba tory mogą pasować bardziej niż Mercedesowi ich konkurentowi, Red Bullowi. Max Verstappen przez wielu uznawany jest za największego, najgroźniejszego i jedynego realnego rywala dla Hamiltona. Ferrari zawiodło na testach i wiele osób już zdążyło skreślić ekipę z Maranello. Sam Holender już w zeszłym roku pokazywał zdecydowanie większą dojrzałość oraz lepsze zachowanie na torze. Przy tym chaotycznym sezonie oraz zaangażowaniu Lewisa Hamiltona w wiele projektów, dodając także do tego walkę z rasizmem w ramach Black Lives Matter, to może być sezon na niespodziankę w wykonaniu Red Bulla, który jest wciąż na krzywej wznoszącej.

 

GORZKIE POŻEGNANIE SEBA Z MARANELLO. SAINZ NA OKU WŁOCHÓW

Sebastian Vettel odchodzi z Ferrari. Gdyby nie cała sytuacja z wirusem, prawdopodobnie wszystko zostałoby rozwiązane zdecydowanie później albo przynajmniej w trakcie sezonu, a tak mieliśmy gigantyczne zainteresowanie sytuacją Niemca. Zresztą, to w końcu Ferrari. Tam zmiana kierowcy jest równie ważna, co wybór nowego papieża i to wcale nie jest taka duża hiperbola. Seb przyszedł do Maranello w jednym celu – zdobyć swój piąty tytuł mistrzowski. Ta sztuka się nie udała, a ostatnie lata to ciągła krytyka niemieckiego kierowcy. Teraz zostaje nam czekać, co zrobi Vettel. Cudownym zwieńczeniem tej drogi do odkupienia w ostatnim sezonie byłby tytuł. Nie wyobrażam sobie min Leclerca czy Binotto, kiedy Sebastian podnosi dłoń z pięcioma podniesionymi palcami. To może być ostatni rok Niemca w królowej sportów motorowych i wiele wskazuje na to, że jego motywacja będzie poza skalą. Chciałbym zobaczyć tytuł Ferrari zdobyty przez Vettela i nie da się tego wykluczyć.

Z drugiej strony włoskie media będą miały w tym roku świeżutki cel. Carlos Sainz Jr w swoim ostatnim sezonie w McLarenie będzie bacznie obserwowany przez ekspertów z Półwyspu Apenińskiego. Jeżeli zostajesz ogłoszony nowym kierowcą w Maranello, musisz się z tym liczyć. Sainz ma za sobą najlepszy sezon w dotychczasowej karierze i pozostaje czekać na potwierdzenie, że wybranie go na towarzysza Charlesa Leclerca było słuszne. Drugą sprawą jest fakt, że media skazują Hiszpana na bycie wingmanem w Ferrari. Możemy się spodziewać, że Carlos będzie chciał udowodnić, że interesuje go walka o najwyższe cele, a sam nie ma zamiaru dać się podporządkować.

 

CO DALEJ Z RENAULT?

Francuski koncern przez kryzys wywołany koronawirusem ma problemy finansowe. Zamykane są fabryki, zwalniani pracownicy. Nie da się ukryć, że fanom Renault zadrżały serca, bo wydawało się, że operacja wyścigowa jest blisko, aby nam powiedzieć au revoir. Nic jednak bardziej mylnego. Zespół Cyrila Abiteboula pozostaje w stawce i ma zamiar walczyć o powrót na drogę ku czołówce. Natomiast skład kierowców, z którym będzie to robić może być mocno tymczasowy. Daniel Ricciardo po odejściu Sainza przyjął posadę w McLarenie i przeniesie się do Woking od następnego sezonu. Natomiast przed debiutem w barwach Renault staje Esteban Ocon, który wraca do F1 po rocznej przerwie.

fot. Xavier Bonilla/NurPhoto via Getty Images

To może być najciekawsza sytuacja wewnątrz zespołu. Przed sezonem Renault nie przekazało silników McLarenowi, który to chciał przeprowadzić test bolidem z 2018 roku. Dodatkowo od sezonu 2021 brytyjski zespół przechodzi na silniki Mercedesa, co spowodowało, że Francuzi nie będą dostarczać nikomu jednostek. Atmosfera między ekipami jest napięta, a fakt, że Ricciardo właśnie podpisał z nimi kontrakt, a Ocon to francuski kierowca z dwuletnim kontraktem, może przysporzyć sporo ciekawych sytuacji dla żółto-czarnych bolidów. Sam szef ekipy twierdzi, że nikt nie będzie faworyzowany, a kierowcy mają być traktowani w ten sam sposób, ale po ostatnich wydarzeniach trudno w to uwierzyć. Warto zwracać uwagę na to, co będzie się działo w Renault.

 

CZY WILLIAMS DA RADĘ WSTAĆ Z KOLAN?

Pandemia przyłożyła brzytwę do szyi ekipy z Grove i obecnie, jeżeli oczywiście jesteście bajecznie bogaci, możecie zostać właścicielami legendarnej ekipy. Jest to jeden z ruchów, który wskazuje na wiatr zmian, który powinien odświeżyć Williamsa. George Russell twierdzi, że tegoroczny samochód jest zdecydowanie lepszy od zeszłorocznej konstrukcji, a same wyniki nie wyglądały tak fatalnie na testach, jak miało to miejsce w 2019 roku. Jeżeli Brytyjczycy postawią na rozwój w tym sezonie, to jest szansa na podgonienie końcówki stawki i być może na realną walkę z Haasem czy Alfą Romeo. Drugim z tematów jest oczywiście najnowszy nabytek zespołu z Grove – Nicholas Latifi. Kanadyjczyk uznawany jest przez wielu za kierowcę o niewystarczającym talencie do startów w Formule 1. Za jego karierą stoi zresztą ojciec-miliarder, Michael Latifi, a logotypy jego firmy Sofina możemy zobaczyć na całym aucie. Wielu wróży, że to właśnie on ma być zbawcą Williamsa i wykupi większościowy pakiet udziałów w zespole.

fot. Robert Cianflone/Getty Images

CONCORDE AGREEMENT, KTÓRE TRZEBA ZAWRZEĆ

Umowa pomiędzy FIA, Liberty Media i zespołami musi zostać zawarte jeszcze w tym roku. Obecne porozumienie dobiega końca z końcem tego sezonu. Czym jest Concorde Agreement? To w sumie najważniejsza umowa, jaka jest obecnie zawierana w światku F1. To właśnie w tym dokumencie zawarte są podziały zysków z praw telewizyjnych oraz nagród za same wyścigi. Zawierane jest ono od 1981 roku i do tej pory zawsze jedną ze stron tego postępowania był Bernie Ecclestone, początkowo reprezentując zespoły, potem zarządcę F1.

Próby zmian w Formule 1 przez Liberty Media w większości obecnie są udane. Chociażby niedawne obniżenie wydatków przez limity budżetowe. Teraz ma być to skok na wyrównanie pieniędzy wypłacanych zespołom, co ma zlikwidować gigantyczne kominy płacowe, jakie dostaje czołówka stawki. Nie da się ukryć, że to będzie zdecydowanie cięższe, niż limity budżetowe czy zmiany w konstrukcji samochodów. Kiedy mówimy o pieniądzach, to te zawsze budzą największe problemy. Pozostaje zaczekać, co się wydarzy w tej kwestii, ale jedno jest pewne, ta walka przy zielonym stoliku będzie równie zażarta, jak ta na torze.

 

******

 

Już 5 lipca kierowcy ustawią się na polach startowych na Red Bull Ringu i wrócimy do ścigania na najwyższym poziomie. Jeszcze dwa miesiące temu ciężko było uwierzyć, że ten sezon w ogóle dojdzie do skutku, a jesteśmy już w przededniu. Emocje w tak skomasowanym sezonie na pewno będą na bardzo wysokim poziomie. Pozostaje nam poczekać, co dalej w kalendarzu wymyśli Liberty Media. W poniedziałek 29 czerwca powinniśmy dowiedzieć się, że po Monzy odbędzie się drugi wyścig we Włoszech, na torze Mugello. Warto w niedziele usiąść przed telewizorem i zobaczyć pierwszy wyścig tego sezonu. Szczególnie, że ma padać, a to zawsze zwiastuje pierwszorzędne emocje!

#Formuła 1

Najnowsze

BYŁ SOBIE FUTBOL. Tony, superszpieg. Historia człowieka, którego oczy skanowały Anglię, odkrywcy talentów Keegana i Shearera

Trudno było znaleźć chłopaka, który grałby lepiej w piłkę w okolicy Portobello Road. Fut ...

#alan shearer
#był sobie futbol

Wygrywa potyczki, ale nie bitwy. Antonio Conte z niepełną cenzurką za rok pracy w Interze Mediolan

W normalnych okolicznościach ocena roku pracy Antonio Conte w Interze doczekałaby się potężnych analiz, rozkładu na czynniki pierwsz ...

#Antonio Conte
#Inter Mediolan
#serie a

Rok wielkich strzelców i doskonałych podających (11 SEZONU BUNDESLIGI)

O tym, że to był bardzo dobry sezon w lidze niemieckiej, świadczy fakt, że każda z drużyn z pierwszej piątki miała etap, w którym by ...

#bundesliga
#drużyna sezonu

Cud Werderu, spadek Kownackiego. Piąta armatka Lewego (BUNDESLIGA W PIGUŁCE)

Olbrzymie emocje na dole tabeli przyniosła ostatnia kolejka sezonu Bundesligi. Werder Brema, mimo fatalnej pozycji startowej, zdołał ...

#bundesliga
#Bundesliga w pigułce

Wybawienie Ligi Mistrzów czy ostrzeżenie przed tym, co nadciąga? Lizbona została zamknięta

Dopiero co UEFA ogłosiła turniej finałowy Champions League w Lizbonie, a 19 z 24 regionów w pobliżu stolicy Portugalii wróciło do lo ...

#Liga Mistrzów
#Lizbona
#UEFA

KICK OFF newonce: Liverpool wreszcie w koronie. Czy teraz będzie próbował wykręcić rekordy? (WIDEO)

Przemek Rudzki i Michał Gutka komentują zdobycie tytułu przez The Reds w programie Kick ...

#kick off newonce
#Liverpool

A co jeśli igrzysk olimpijskich w Tokio nie będzie?

Maj 2021. Liczba zakażonych koronawirusem na świecie liczona jest już w dziesiątkach milionów. Prace nad szczepionką wciąż trwają, ale dalej nie ma przełomu. Kolejny lockdown z ...

#igrzyska olimpijskie
#Tokio

NFL Po Godzinach #11: Dak, Adams i sytuacja Patriots (PODCAST)

Gościem podcastu NFL Po Godzinach był Kuba Kazula z serwisu NFLpolska.com.

#NFL
#NFL po godzinach
#podcast

Z NOGĄ W GŁOWIE. Festiwal oszukiwania się. Fikcja reżimu sanitarnego ekstraklasy

Kibice na trybunach robią, co chcą. Piłkarze w czasie wolnym korzystają z życia w otoczeniu innych ludzi. Ale gdy zapoznają się z mu ...

#ekstraklasa
#Koronawirus
POKAŻ WIĘCEJ