newonce logo
POKAŻ WIĘCEJ
Fot. Ezra Shaw / Getty Images

Długo to trwało, ale Cam Newton ostatecznie znalazł klub. Na rok związał się z New England Patriots. Dla obu stron to ruch, który może się udać.

Jeszcze na początku maja sytuacja byłego rozgrywającego Carolina Panthers wydawała się trudna. Pisałem o tym zresztą w tekście „MVP bez domu”, kiedy telefon Newtona milczał po szczycie okna transferowego i drafcie. Od tego czasu z obozu gracza płynęły wieści, że raczej poczeka do lata i ewentualnych kontuzji podstawowych rozgrywających w trakcie obozów przygotowawczych, bo nie chce nastawiać się na rolę zmiennika. Zależało mu na zespole, w którym dostałby realną szansę na regularną grę.

I tu wchodzą Patriots. W nocy z niedzieli na poniedziałek polskiego czasu gruchnęła informacja, że Bill Belichick zaoferował Newtonowi roczny kontrakt. Na jego podstawie 31-latek zarobi maksymalnie 7,5 miliona dolarów, ale w umowie zapisanych jest sporo bonusów. W praktyce kosztuje on swój nowy zespół trochę mniej i już sama cena każe oceniać ten ruch pozytywnie. Newton dostał to, czego chciał – szansy. Tak naprawdę to on bardziej potrzebuje Patriots niż Patriots jego, ale to układ, na którym obie strony mogą sporo zyskać.

Ekipa z przedmieść Bostonu od początku była czarnym koniem w kwestii przyszłości Newtona. Z jednej strony od odejścia Toma Brady’ego płynęły stamtąd wszelkie sygnały, że ich numerem jeden na pozycji QB będzie Jarrett Stidham. Jedynym rozgrywającym, jakiego Patriots sprowadzili, był Brian Hoyer, 35-letni weteran, który przez połowę ze swojej dziesięcioletniej kariery był zmiennikiem Brady’ego i doskonale zna ten system. Wydawało się, że przychodzi wspomagać Stidhama w przejęciu sterów, a nie z nim rywalizować. Przeczucie, że drugoroczniak wybrany rok temu w czwartej rundzie draftu będzie podstawowym rozgrywającym Patriots umocnił draft, w których drużyna nie wybrała nikogo na tę pozycję. Słowa kolegów z zespołu, którzy zachwalali Stidhama były kolejną przesłanką.

Z drugiej jednak można było przeczuwać, że Bill Belichick spróbuje jeszcze kogoś dodać. Nie jest to nic nowego, że ktoś chwali swojego rozgrywającego i publicznie okazuje mu poparcie, a w zaciszu gabinetów rozważa inne opcje. Weźmy Chicago Bears, którzy deklarowali, że Mitch Trubisky to „ich człowiek”, by w marcu pozyskać Nicka Folesa. Patriots mogli puszczać w świat podobny przekaz o Stidhamie, ale w praktyce szukać innych opcji. Teraz też będzie narracja o tym, że „Newton poprawia drużynę w sensie ogólnym” i „będzie walczył o miejsce” jak każdy. Spójrzmy jednak na suche fakty. Hoyer to średniak, nawet jako opcja B, a Stidham na poziomie NFL nie został sprawdzony. Teraz Patriots dołożyli gracza, który w przeszłości prezentował znacznie wyższy poziom niż cokolwiek, co oglądaliśmy do tej pory ze strony obu tych graczy.

Owszem, Newton ma za sobą trochę urazów – kostki, kolana, barku czy wstrząśnienia mózgu – jednak wydaje się, że po raz pierwszy od dwóch lat jest w pełni zdrowy. Jeśli stawi się na obóz treningowy dobrze przygotowany fizycznie, może się okazać, że w New England dostali nowego startera za śmieszną kwotę. Szczególnie, że – jak się okazało – ktoś łatwo mógł ich przelicytować, bo byli jedyną drużyną, która z Newtonem rozmawiała.

Dla Patriots taka umowa z czysto praktycznego punktu widzenia ma całkowity sens. Jeśli Newton się nie sprawdzi, za rok odchodzi bez obciążania klubowej kasy. Ponadto gdyby odszedł, Patriots dostaną w ramach rekompensaty wybór z trzeciej rundy draftu, co już samo w sobie byłoby niezłym zwrotem. W przyszłym offseason w NE będą mieli jedną z największych wolnych kwot w budżecie w całej NFL. Wówczas będzie można albo zapolować na nowego rozgrywającego na rynku, albo wrócić do koncepcji ze Stidhamem i wolne środki przeznaczyć na obudowanie go. Jego kontrakt z uwagi na wybór w czwartej rundzie opiewa na cztery lata i 3,15 mln dolarów. W przyszłym roku będzie obciążał salary cap Patriots o jedynie milion dolarów.

Jeśli jednak Newton wypali, to nagle okaże się, że zespół będzie płacił swojemu rozgrywającego pieniądze na poziomie debiutanckich umów. MVP NFL z sezonu 2015 w formie na takim kontrakcie to byłaby prawdziwa promocja. Oczywiście trudno oczekiwać od niego powrotu do najlepszych czasów, jednak Newton nawet w formie z rozgrywek 2016-18 to opłacalny układ. Do zyskania jest solidny, doświadczony starter. Gdyby Patriots byli po jednym roku zadowoleni, stać ich będzie na to, by zostawić go na dłużej. To klasyczny mądry ruch Billa Belichicka.

Newton pasuje też do Patriots systemowo. W poprzednim sezonie Brady był czwartym najczęściej podającym rozgrywającym NFL. Wykonał aż 613 prób, co w jego wieku oznaczało zmęczenie materiału na koniec sezonu. Ofensywę miała ciągnąć gra biegowa, jednak ta zawodziła. Średni zysk 3,8 jarda na każdą próbę dołem plasował Pats na zaledwie 25. miejscu w NFL. Trójkę Sony Michel, James White i Rex Burkead stać na więcej, a trzeba też pamiętać, że bieganie w dużej mierze zależy od linii ofensywnej, a w tej Patriots mieli ubytki. Odszedł Trent Brown, Jared Veldheer skończył karierę dwa miesiące po podpisaniu umowy, a u Davida Andrewsa zdiagnozowano zagrażający życiu skrzep krwi w płucach i nie zagrał przez cały sezon. Kilka spotkań opuścił ponadto Marcus Cannon i urazy znów trapiły Isaiaha Wynna – wybór z pierwszej rundy draftu 2018, który jak dotąd rozegrał w NFL tylko 25% możliwych meczów.

Teraz Andrews, Cannon i Wynn są zdrowi, co dobrze rokuje i dla gry biegowej, i Newtona. Patriots nie mają wielu groźnych broni w akcjach podaniowych. Obok Juliana Edelmana jedynym bardziej doświadczonym graczem jest Mohamed Sanu, kibice liczą też na rozwój N’Keala Harry’ego, jednak ten zestaw nie powala. Główna siła ofensywy Pats ma iść dołem i linia w pełnym składzie wraz ze zdrowym Newtonem powinna dać jej solidnego kopa. W latach 2011-18 Newton był drugim najczęściej zdobywającym przyłożenia biegowe zawodnikiem – nie rozgrywającym, ale zawodnikiem ogólnie! – całej NFL. Jeśli udało mu się wyleczyć w pełni urazy, Patriots zyskali niezwykle groźną broń.

Przykłady Baltimore Ravens i Tennessee Titans – najlepszej drużyny sezonu zasadniczego w poprzednim sezonie oraz sensacyjnego finalisty konferencji AFC – oraz San Francisco 49ers, którzy awansowali do Super Bowl, pokazują, że gra biegowa jest dziś w cenie. Newton mógłby sprawdzić się w roli podobnej do Lamara Jacksona i wydaje się, że Patriots będą podpatrywać, jak funkcjonował atak Ravens. W systemie opartym na biegach, w których nowy QB Pats sam podejmowałby takie próby, może nawiązać do dobrych lat.

Ale na tym nie koniec. Dzięki zmyłkom i kreatywnym zagraniom otwierałyby się przed nim opcje dalekich podań, a te Newton potrafił dobrze rzucać. Bill Belichick zresztą tak chce grać – kontrolować zegar za sprawą skutecznej gry dołem i od czasu do czasu zaskoczyć. Ponadto przecież tak samo wyglądało to w Panthers w najlepszym sezonie Newtona, kiedy prowadził ich do bilansu 15-1, zdobywał MVP i docierał do Super Bowl. Z nim zwyczajnie wachlarz zagrań w ataku robi się szerszy niż z Bradym.

Oczywiście są tacy, którzy twierdzą, że Newton nie będzie pasował do nowej drużyny z jednego powodu. To charakter. Choć jego koledzy z poprzedniego klubu twierdzą, że zawsze ciężko zasuwa na treningach i dobry z niego lider, publiczny image Newtona nie jest najlepszy. Ludzie odbierają go jako aroganckiego, choć tak naprawdę poza ekstrawaganckim ubiorem i kilkoma niefortunnymi wypowiedziami nigdy nie zrobił niczego niewłaściwego. Belichick cieszy się jednak tak wielkim szacunkiem, że u niego każdy chodzi jak w zegarku. Podejmował już także w przeszłości bardziej ryzykowne decyzje. Nie każde się sprawdzały, by przypomnieć chociażby zeszłoroczne pozyskanie Antonio Browna, ale udawało się ze znacznie gorszymi ananasami niż Newton.

Nowy rozgrywający na pewno przyjdzie do Patriots niezwykle zmotywowany tym, jak potraktowali go Panthers i faktem, że tak długo musiał czekać na szansę. Finansowo klub niczego nie ryzykuje, a dla samego gracza to okazja, by odbudować karierę. Powinien leżeć mu system i sam może wnieść do niego nieznany wcześniej z Bradym wymiar. Newton potrzebował tylko szansy, by móc udowodnić swoją wartość i dostanie ją. W rywalizacji ze Stidhamem stoi na korzystnej pozycji. W tej transakcji naprawdę trudno się do czegokolwiek przyczepić.

#Cam Newton
#New England Patriots
#NFL

Najnowsze

Zakończyć dwa lata nieszczęść w bramce. Co czeka Rafała Gikiewicza w Augsburgu?

Polski bramkarz trafia do klubu, w którym od dwóch lat obsada tej pozycji sprawia trenerom wielkie problemy. To daje byłemu graczowi ...

#bundesliga
#FC Augsburg
#Rafał Gikiewicz

Mercedes będzie się ścigał w nowej, czarnej kolorystyce. To symbol walki z rasizmem

Przywykliśmy, że od lat 30. XX wieku to srebrny był charakterystycznym kolorem Mercedesa. W ten weekend przy okazji pierwszego Grand ...

#Black Lives Matter
#Formuła 1

FUTBOLOWA GORĄCZKA #24. West Ham United kończy 125 lat. Okręt, który nigdy nie pływał po wielkich wodach

Dziś powinna być huczna impreza. West Ham United kończy 125 lat. Ale powodów do świętowa ...

#west ham united
#premier league

Prawie wszystko już jasne. Ostateczny argument przeciwko ESA 37 (KOMENTARZ)

Przez lata w dyskusjach o systemie rozgrywek ekstraklasy zwolennicy obecnie obowiązującego przekonywali, że podział na grupy gwarant ...

#ekstraklasa
#ESA 37
#liga polska

Oczarować świat to za mało. Dlaczego Real Madryt rezygnuje z talentu Hakimiego?

Nie ma zdolniejszego prawego obrońcy młodego pokolenia poza Trentem Alexandrem-Arnoldem, a jednak Real Madryt lekką ręką pozwolił Ac ...

#Achraf Hakimi
#Inter Mediolan
#LaLiga

Nowa piłka w Premier League. Bramkarze odetchną z ulgą

Flight – tak nazywa się futbolówka od Nike, którą od następnego sezonu będą grać zawodnicy Premier League. Po kilku ostatnich modelach nadeszła zdecydowana zmiana designu. Ale ...

#flight
#Nike
#premier league

Bramka Stępińskiego, asysta Recy, świetna passa Napoli (SERIE A W PIGUŁCE)

W ten weekend na boiskach ligi włoskiej przypomnieli o sobie ci Polacy, o których zwykle mówi się rzadziej. Po długim czasie do pods ...

#Juventus Turyn
#liga włoska
#serie a

American dream na Anfield. Jak analityka utorowała drogę na szczyt. John W. Henry i FSG – filary sukcesów Liverpoolu

30 lat zajął Liverpoolowi powrót na tron mistrzowski. Udało się nie tyle dzięki gwiazdom ...

#FSG
#John W. Henry
#Liverpool

Magia pucharu? Raczej koncert mocarstw. W FA Cup po staremu, czyli wygra ktoś z Big Six (KOMENTARZ)

Całą stawkę półfinalistów Pucharu Anglii utworzą kluby z Wielkiej Szóstki. Magia FA Cup ...

#fa cup
#premier league
#Puchar Anglii
POKAŻ WIĘCEJ